11 lat do zniszczenia Ziemi

str-12-11-lat-do-zniszczenia

Bełchatów od leżącej nad Morzem Śródziemnym Almerii w hiszpańskiej Andaluzji dzieli około 3 tysiące kilometrów i można śmiało powiedzieć, że to dwa odległe regiony na europejskim kontynencie, które nic nie łączy. Historycznie, kulturowo i gospodarczo na pewno nic, ale klimatycznie już tak i to coraz więcej. W Bełchatowie jest zlokalizowana największa w Europie elektrownia węglowa (węgiel brunatny), która na potęgę zanieczyszcza powietrze na kontynencie i truje jego mieszkańców. Bełchatowska elektrownia emituje rocznie tyle CO2 co sześć i pół miliona samochodów okrążających Ziemię po równiku.

W ubiegłym roku elektrownia w Bełchatowie wprowadziła do atmosfery 38 mln. 348 tys. ton dwutlenku węgla. Niemal we wszystkich krajach Europy prowadzi się działania, by zmniejszyć emisję do atmosfery CO2, uniezależniać energetykę od paliw kopalnych i zwiększać pozyskiwanie energii ze źródeł odnawialnych, ale nie w Polsce. Obecny polski rząd jest mądrzejszy od wszystkich. Jeszcze w ubiegłym roku Krzysztof Tchórzewski, minister energii z nadania PiS, zapowiedział, że rząd, którego jest członkiem, będzie dotował węgiel przez kolejne 20 lat i otwierał nowe kopalnie. W tej sytuacji elektrownia w Bełchatowie ma przyzwolenie na zwiększanie emisji CO2 i dalsze trucie Polaków.

Wymienione wyżej 38,3 mln ton CO2 wprowadzonych do atmosfery przez Bełchatów, to o 3,5 mln ton tego gazu więcej niż dwa lata wcześniej. Ale CO2 to nie wszystko. Z bełchatowskich kominów przedostają się do atmosfery pyły i metale ciężkie. Dwa lata temu, w roku 2017, elektrownia wyemitowała ponad 39,3 tysiące ton siarki, ale rok później już 45,1 tys. ton. Znacząco wzrosła też emisja tlenków siarki i azotu. W roku 2018 elektrownia wypluła z siebie 1133,5 ton pyłów, rok wcześniej było ich 890 ton. O ponad 50 proc. wzrosła też emisja takich metali ciężkich jak arsen, cynk, ołów, nikiel, miedź, chrom.

W 2017 r. podczas procesu spalania węgla w kotłach bełchatowskiej elektrowni wydostało się niego do atmosfery 2,15 ton rtęci. To więcej niż wyemitował cały hiszpański przemysł. W tym momencie możemy więc przejść do związków Bełchatowa z hiszpańską Almerią.

Rtęć z bełchatowskiej elektrowni raczej nie trafi przez Pireneje do Hiszpanii, ponieważ w Polsce i w całej zresztą Europie przeważają wiatry wiejące z południowego-zachodu na północny-wschód, a więc bardziej z Hiszpanii do Polski, niż odwrotnie. Ale dwutlenek węgla jest, jak wiadomo, gazem mającym przemożny wpływ na ocieplenie klimatu. Skoro więc bełchatowska elektrownia jest największym jego emitentem w Europie, to ma swój udział w ocieplaniu się klimatu także w Hiszpanii.

A pod tym względem na Półwyspie Iberyjskim zaczyna się źle dziać, w niektórych zaś jego regionach wręcz bardzo źle. Anormalne zjawiska pogodowe w Hiszpanii obserwuje się od paru lat, a ich skutki są odczuwalne niemal każdego dnia. Na przykład niespełna dwa tygodnie temu, w połowie maja, temperatura w wielu regionach tego kraju odpowiadała tej, która zazwyczaj panuje tam w sierpniu. Szczególnie gorąco było w Andaluzji, gdzie w środku dnia w niektórych miejscowościach temperatura sięgnęła 36 stopni C. W Walencji odnotowano najcieplejsza majową noc od 1961 r., co sprawiło, że tysiące ludzi do rana zapełniało bary, kawiarnie i winiarnie, w Sewilli zaś rozciągnięto nad niektórymi śródmiejskimi uliczkami płachty materiału, by mieszkańcom, a przede wszystkim turystom, zapewnić nieco cienia. W stolicy kraju Madrycie otwarto pod gołym niebem kilkanaście basenów.

Hiszpańscy meteorolodzy twierdzą, że od kilku lat sezon letni w Hiszpanii jest aż o 5 tygodni dłuższy niż jeszcze na początku lat 80. ubiegłego wieku. Poza Andaluzją podają jako przykład Katalonię, w której roczna średnia temperatura rośnie nieprzerwanie od 10 lat, a licznie odwiedzana przez turystów Barcelona miała w ub. roku aż 93 tropikalne noce, czyli z temperaturą przekraczającą 20 stopni C. W ubiegłym roku z rosnącym niepokojem obserwowano, że w okresie letniego szczytu w niektórych regionach Hiszpanii i Portugalii temperatura w południe sięgała 45 stopni C.

Upały przekładają się na codzienną kondycję i zdrowie ludzi, przede wszystkim starszych. Im wyższa tempera tym mniej organizm produkuje melatoniny, która reguluje rytm dobowy. Poza tym upały pogłębiają dyskomfort ludzi cierpiących na zaburzenia oddychania, choroby krążenia, mających problemy z nerkami. Aż 87 proc. Hiszpanów jest świadomych zagrożeń będących konsekwencją ocieplania się klimatu. Znają statystyki, które podaja, że rocznie z powodu upałów umiera ok. 1,2 tys. ich rodaków i że według szacunków specjalistów do końca bieżącego stulecia liczba ta może się zwiększyć aż dziesięciokrotnie.

Skutki ocieplenia dotkliwie odczuwa też przyroda. Od połowy ubiegłego wieku panujący w Hiszpanii klimat śródziemnomorski ustąpił stepowemu na obszarze o powierzchni równej Wielkopolsce. Ale najgorsze skutki wzrastającej temperatury odczuwają tereny między prowincjami Almerii, Granady i Murcii, które już nie tyle stepowieją, co wręcz pustynnieją i jest to tam najszybszy proces spośród wszystkich krajów Europy. Z powodu upałów coraz więcej ziemi wypada z produkcji rolnej także za sprawą pożarów, które przyspieszają proces pustynnienia, ziemia się wyjaławia, a spieczona nie jest w stanie przyjąć wody po opadach.

W Polsce nie ma oczywiście przyrodniczych skutków ocieplenia klimatu analogicznych do Hiszpanii, ale anormalne, dotychczas niespotykane warunki pogodowe zdarzają się coraz częściej. Trąby powietrzne, dotychczas oglądane jedynie na filmach o „alei tornad” w USA, coraz więcej Polaków widzi na własne oczy, ostatnio na Lubelszczyźnie. W kraju nad Wisłą ludzie nie chorują w takim stopniu jak w Hiszpanii z powodu zmiany klimatu, ale zdarzające się w miesiącach letnich upały dają się we znaki coraz dotkliwiej. Jednak większość chorób spowodowanych jest działalnością takich trucicieli powietrza jak elektrownia Bełchatów.

Specjaliści z Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (IARC) ostrzegają, że metale ciężkie, takie właśnie, jakie emituje w ogromnych ilościach bełchatowska elektrownia, są niezwykle kancerogenne i prowadzą do powstawania nowotworów, szczególnie płuc oraz pęcherza moczowego. Ale szkodliwe oddziaływanie tych związków dotyczy praktycznie całego organizmu człowieka. Nie jest to zjawisko występujące tylko w Polsce. Wzrastającą liczbę zgonów spowodowanych zanieczyszczeniem powietrza metalami ciężkimi, pyłami i szkodliwymi gazami obserwuje się bowiem na całym świecie.

Emisja gazów cieplarnianych ma oczywisty wpływ na zmiany klimatu i rodzi dla człowieka poważne zagrożenie także ze strony mórz i oceanów. Na razie ocieplenie spowodowało podwyższenie średniej temperatury na naszym globie o 1 stopień C. Jeśli podniesie się do 2 st. C. zajmujący się skutkami tego eksperci o nastawieniu optymistycznym prognozują, że poziom oceanów i mórz podniesie się o 26 cm, natomiast pesymiści mówią o 81 cm. Jeśli natomiast globalne ocieplenie sięgnie w bieżącym stuleciu 5 st. C., to według optymistów poziom wody podniesie się o 51 cm, natomiast prognozy pesymistów przewidują wzrost o 178 cm. Polska utraciłaby wtedy znacząco ze swojej powierzchni. Zalane zostałyby, przynajmniej częściowo, Gdańsk i Szczecin, Elbląg i Łeba, Darłowo i Kamień Pomorski, ale znacząco także Nowy Jork i Szanghaj i częściowo także nasz Vancouver.

Eksperci ONZ ostrzegają, że świat ma przed sobą tylko 11 lat, by z powodu zmian klimatycznych powodowanych działalnością człowieka uchronić się przed zniszczeniem. Jeśli w tym czasie nie zatrzymamy niekorzystnych zmian, proces niszczenia Ziemi osiągnie efekt domina.

Andrzej Sowiński