21 fabryk Black Red White

str-15-brw

W pionierskim okresie informatyki założyciele co drugiej firmy komputerowej w USA zaczynali swoją działalność w garażu. W Polsce też takich firm nie brakuje, tyle tylko, że reprezentują inne branże. Założyciele firmy Atlas, największego na polskim rynku producenta chemii budowlanej, zaczynali od mieszania zapraw tynkarskich i klejów rzeczywiście w garażu, natomiast Tadeusz Chmiel, który w 1983 roku skończył kurs stolarski w Cechu Rzemiosł Różnych w Biłgoraju, swoje pierwsze, kuchenne meble ze sklejki, robił w przydomowej szopie, w miejscowości Chmielek pod Biłgorajem.

Od uzyskania przez Tadeusza Chmiela dyplomu czeladniczego w branży stolarskiej upłynęło do dziś 35 lat. Dyplom czeladniczy potrzebny mu był do utworzenia własnej firmy produkującej meble. Firma nazywa się Black Red White (w skrócie BRW) ma dziś 21 zakładów produkcyjnych w Polsce i za granicą, przy czym największa fabryka jest oczywiście w Biłgoraju, do którego Tadeusz Chmiel szybko przeniósł produkcję z szopy w rodzinnym Chmielku. Grupę BRW tworzą 22 spółki, z których 11 znajduje się poza Polską, oczywiście w krajach, w których firma ma zakłady produkcyjne, między innymi na Ukrainie, Białorusi, Słowacji, w Rosji.

Trzykolorowe (czerń, czerwień, biel) logo firmy obecne jest w Polsce w 74 salonach meblowych firmy, z których 12 stanowią obiekty wielkopowierzchniowe, a także w około 800 sklepach partnerskich w całym kraju. Firma zbudowała swoją potęgę na sprzedaży w latach 90. mebli na Ukrainę i do Rosji, ale dziś eksportuje je do około 40 krajów świata. Zarówno do bliskich Czech, nieco dalszej Grecji, ale także do Kanady i „na koniec świata”, czyli do Nowej Zelandii. Z warsztatu w szałasie wypączkowała firma, która w swoich fabrykach, spółkach oraz w firmach współpracujących zatrudnia ok. 11 tysięcy pracowników. Salony meblowe BRW nasuwają skojarzenia ze szwedzka IKEĄ, ponieważ jej oferta jest kompleksowa i obejmuje także artykuły wyposażenia wnętrz pochodzące z produkcji innych firm.

Tadeusz Chmiel, twórca BRW, jest z rocznika 1956, w listopadzie skończy 62 lata i podobnie jak szef odzieżowego koncernu LPP, Marek Piechocki, bardzo dba o swoją prywatność. Nie udziela wywiadów, nie uczestniczy w życiu publicznym, nie udziela się społecznie, wykupił z agencji prasowych swoje zdjęcia, na wszystkich oficjalnych uroczystościach BRW reprezentują jego zastępcy.

Na przełomie lat 80. i 90., gdy nastała wolność gospodarcza i każdy mógł się zajmować tym, na czym się znał lub co lubił albo w czym widział szansę na finansowy sukces, w Polsce zaroiło się od rodzinnych warsztatów stolarskich produkujących meble pod gust rodaków, którzy mieli już dość tandetnych meblościanek, szpecących mieszkanie niemal każdego Polaka. Taki też był przydomowy warsztat Tadeusza Chmiela. Pierwsze jego wyroby stanowiły stylizowane meble kuchenne, które produkował na własnoręcznie skonstruowanych tokarkach i frezarkach do drewna. Produkcja w dużej mierze odbywała się na wolnym powietrzu, ponieważ producent miał… alergię na kurz i pył. Jego sąsiedzi pamiętają, że w zimie pracował na dworze przyodziany w narciarski kombinezon.

Tadeusz Chmiel miał wizję swojego biznesu. Wiedział, że aby wybić się z pozycji chałupniczego producenta, musi zwiększyć produkcję. Podjął decyzję, która wcale nie była przysłowiowym „odkryciem Ameryki”, ponieważ tego typu model produkcji, a przede wszystkim handlu meblami, był już od dawna powszechny w krajach Zachodu. Ale w Polsce nie był praktykowany i wprowadzenie tego modelu sprzedaży na lokalny rynek, okazało się dla firmy Tadeusza Chmiela przełomowe. Zaczął sprzedawa

klientom meble do samodzielnego montażu. Klienci tę formę kupna zaakceptowali, a Tadeusz Chmiel za jednym zamachem uzyskał potrójna korzyść: zmniejszył koszty produkcji, magazynowania i transportu.

Ale nim do szło do rewolucyjnej na polskim rynku formy sprzedaży, Tadeusz Chmiel zainwestował wszystkie zarobione pieniądze w kupno nowoczesnych maszyn. Na targach w Poznaniu przekonał szefa jednej z niemieckich firm handlujących maszynami do produkcji mebli, aby sprzedał mu centrum obróbcze, taki kombajn do produkcji mebli. Wyjął z aktówki 30 tysięcy marek, a pozostałe 90 tys. zobowiązał się spłacić w 12 miesięcznych ratach. Ze zobowiązania się wywiązał i od tego momentu miał w niemieckiej firmie otwarte drzwi do zakupu kolejnych maszyn. W swoich zakupach był perfekcyjnie przewidujący i na przykład w każdej umowie kupna umieszczał zapis, że w przypadku awarii musi być ona usunięta w ciągu 24 godzin od zgłoszenia. I mieszkańcy podbiłgorajskiego Chmielka ze zdumieniem oglądali kilka razy helikoptery, którymi przylatywali do fabryki niemieccy serwisanci. Za sprawą kombajnów, jeszcze gdy główna fabryka BRW była w Chmielku, firma przekroczyła granicę 100 tysięcy wyrobów na dobę. Potem przeniosła się do Biłgoraja, gdzie założyła swoje centrum.

Tadeusz Chmiel od początku budował swoją firmę według modelu obowiązującego na Zachodzie – atrakcyjne, niesztampowe projekty mebli, kolorowe katalogi, angielskojęzyczna nazwa. Biłgoraj leży niedaleko wschodniej granicy Polski i uwolnieni z państwowego gorsetu handlowcy z Ukrainy, Rosji, Białorusi szybko wytropili i docenili design mebli BRW. Pod bramą fabryki w Biłgoraju ustawiały się długie kolejki tirów zza wschodniej granicy. Kosztowo niewielka inwestycja, ale szanująca ludzki wysiłek, prawo do odpoczynku i wygody, zapewniła BRW znakomitą opinię, która lotem błyskawicy obiegła handlowców z tamtych krajów i pozwoliła zdobywać kolejnych klientów.

Tuż przy parkingu, na którym tłoczyło się codziennie kilkadziesiąt tirów, BRW wybudowała pawilon, w którym urządzono elegancką poczekalnię z prysznicami, wygodnymi kanapami i telewizorami. Gdy tylko tir ze wschodnią rejestracją zatrzymywał się na parkingu, podchodził do kierowcy pracownik BRW i wręczał mu talon na dwudaniowy obiad z kompotem w pobliskiej restauracyjce. Strażnicy zaś otrzymali polecenie, aby grzecznie witać kierowców i obsługiwać bez konieczności wysiadania z szoferki.

Wieść o ludzkim podejściu do kierowców z Ukrainy, Rosji i Białorusi, którzy przez polskich funkcjonariuszy zazwyczaj traktowani byli na granicy per noga, szybko rozniosła się wśród ich kolegów. I to też był jeden z czynników, który sprawił, że BRW w stosunkowo krótkim czasie przejęła dwie trzeci eksportu polskich mebli na wschodnie rynki.

Załamanie handlu z krajami, z którymi handel przyniósł BRW przysłowiowe kokosy, nastąpiło pod koniec lat 90., gdy wybuchł rosyjski kryzys. Wtedy firma wprowadziła nową strategię. Jej celem był polski rynek. W szybkim czasie utworzyła ok. 1,5 tys. punktów sprzedaży, a do produkcji wprowadziła „kuchnie systemowe”, czyli takie, które klienci mogli sami komponować z oferowanych szafek. Okazały się hitem i dziś, jak podają dane statystyczne, kuchenne meble BRW znajdują się w co piątym polskim mieszkaniu.

PS Tadeusz Chmiel posiada obecnie ok. 50% udziałów Black Red White. Wraz z żoną i dwójką dzieci mieszka w Lublinie. Według rankingu miesięcznika „Forbes” jego majątek wynosi 1 mld 41 mln zł, ale inne źródła podają, że jego wartość wynosi 1,8 mld zł.

Adam Lasocki