Czarna Madonna i dzieło Wita Stwosza

SONY DSC

Pisząc o wyjątkowych dziełach sztuki, które znajdują się w posiadaniu polskich muzeów, świątyń, a także budowli świeckich, opieramy się na albumowym wydaniu książki zatytułowanej „Skarby sztuki w Polsce” autorstwa wybitnej historyk sztuki, pani profesor Marii Poprzęckiej. Tym razem, oczywiście bardzo skrótowo, ponieważ limituje nas ilość miejsca w gazecie, omówimy rozdział, który autorka zatytułowała „Narodowe świętości”.

Na pierwszym miejscu wśród tychże świętości pani profesor lokuje „Włócznię świętego Maurycego” – najstarszy zachowany przedmiot o ogromnej symbolicznej i historycznej wartości. Źródła historyczne potwierdzają autentyczność włóczni, którą podczas zjazdu gnieźnieńskiego w roku 1000 cesarz Otton III ofiarował, wraz ze zdjętym z głowy diademem, Bolesławowi Chrobremu. Znajduje się ona dziś w skarbcu katedry wawelskiej od chwili złożenia jej tam przez Kazimierza Odnowiciela. To jeden z najstarszych zabytków z kategorii „narodowych świętości”, znajdujący się w polskich zbiorach.

Tylko o dwa wieki starsze są natomiast wykonane z brązu „drzwi gnieźnieńskie” ozdobione figuralną dekoracją. To jedne z pary monumentalnych drzwi wykonanych w XII w. dla polskich kościołów romańskich. Jedne z nich, zwane „płockimi”, w niewyjaśnionych okolicznościach znalazły się w Rosji, w Nowogrodzie Wielkim i pozostają tam do dziś. Nasze „Drzwi gnieźnieńskie” mają dwa skrzydła i na każdym z nich „znajduje się 9 płaskorzeźbionych scen figuralnych, opowiadających o życiu świętego Wojciecha, jego działalności misyjnej, śmierci z rąk pogańskich Prusów, wykupieniu zwłok przez Bolesława Chrobrego, wreszcie złożeniu ciała do grobu w gnieźnieńskiej katedrze.” Drzwi te, aczkolwiek, jak pisze pani profesor, „nie polskiej roboty” są wyjątkowym, o ile nie najważniejszym zabytkiem sztuki romańskiej w Polsce. Zostały wykonane około roku 1180.

Pisany złotem i srebrem „Sakramentarz tyniecki” jest kolejnym zabytkiem spośród narodowych świętości, podobnie jak wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej. Do dziś nikt nie był w stanie określić, kiedy i gdzie obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem powstał i kto jest jego autorem. Wiadomo natomiast, że Kazimierz Opolczyk założył na Jasnej Górze klasztor Paulinów i w roku 1382 przywiózł doń namalowany na desce obraz „Czarnej Madonny”, który już przed wiekami stał się celem pielgrzymek wiernych. Profesor Maria Poprzęcka wyjątkowość kultu, jakim polscy (i nie tylko polscy) katolicy obdarzają ten obraz, tłumaczy (co jest oczywiście jej subiektywną oceną) następująco: Obraz został obrazoburczo znieważony podczas głośnego w całym kraju napadu na klasztor w Wielkanoc 1430 roku. Świętokradcami okazali się rabusie pochodzący z polskiej szlachty, niemniej legenda uporczywie w podwójnych bliznach na twarzy Matki Boskiej upatruje śladów szabli pogańskich lub husyckich. Obraz został restaurowany sumptem króla Władysława Jagiełły, który początkowo powierzał odnowienie wizerunku swoim nadwornym malarzom ruskim, którym wszakże „farby spłynęły”. Dopiero przybyłym na dwór królewski malarzom cesarskim udało się trwale obraz odmalować. Jest więc obraz jasnogórski szczególnym, symbolicznym palimpsestem: bizantyńską ikoną pokrytą warstwą malarską w stylu XV-wiecznego malarstwa zachodnioeuropejskiego. Może dlatego naród polski, żyjący na styku kultur: „tam gdzie Wschód spotyka Zachód”, z tego wizerunku stapiającego tradycję wschodnią z zachodnią uczynił swoją największą świętość”.

O tryptyku „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga i jego niezwykłej historii, znajdującym się w Muzeum Narodowym w Gdańsku, pisaliśmy już przy innej okazji.

Dla wielu z nas niewątpliwym arcydziełem, które pani Maria Poprzęcka włączyła do „narodowych świętości” będzie, zarówno jako dzieło sztuki, ale także ze względu na swą historię i symbolikę, ołtarz główny Bazyliki Mariackiej w Krakowie. Poświęcony Marii Pannie ołtarz, jest jednym z najwspanialszych dzieł rzeźbiarskich późnego średniowiecza, które nie ma sobie równych w całej Europie. Jest arcydziełem absolutnie wyjątkowym. Imponuje zarówno swoim rozmiarem, jak też „bogactwem programu ikonograficznego i kunsztem snycerskiej roboty”. Autorem ołtarza jest sprowadzony z Norymbergii Wit Stwosz – rzeźbiarz, grafik i malarz. Pracował nad tym dziełem 12 lat, podczas których wypłacono mu honoraria stanowiące wówczas równowartość rocznego budżetu miasta Krakowa. Ale każdy, kto widział ołtarz Stwosza, przyzna, że warto było się wykosztować.

Patryk Ungeheuer