Czym mnie jeszcze zaskoczysz Ameryko?

lady-bunia

OPOWIEŚCI LADY BUNII. Ten kraj zaskakuje mnie nieustająco odkąd przyleciałam tutaj pierwszy raz . Pierwszym zaskoczeniem była ilość wody w muszli klozetowej.Jest jej tak dużo,ze sprawia wrażenie zatkanej toalety.Moja znajoma pobiegła się wysikać do ogrodu, bo bała się skorzystać z toalety. Zatykające się toalety to tez zupełnie normalne i powszechne zjawisko.W każdym domu na honorowym miejscu jest przetykaczka ! Zreszta ja sama w pierwszej kolejności do swojego mieszkania zakupiłam ów przyrząd.Cos czego w Polsce nigdy nie posiadałam,nie było takiej potrzeby.Druga rzecz to autobusy miejskie. Wsiada się tylko przednimi drzwiami i przy kierowcy znajduje się czytnik kart i biletów na transfer. W życiu nie widziałam tutaj kontrolera biletów .Kierowca nie reaguje gdy ktoś wsiada bez biletu.Przystanki są dosłownie co kawałek a autobus zatrzymuje się tylko na zadanie. Bywa to ogromnym utrudnieniem dla ,, świeżych,, bo traci sens tłumaczenie ,,wysiądź na 5 przystanku,, . Czasami można przejechać spory kawałek zanim autobus zatrzyma się po raz piąty. Nie ma wyjścia musimy dokładnie wiedzieć gdzie chcemy wysiąść,albo pozostaje nam siedzenie z nosem przy szybie i liczenie przystanków.Te nie zawsze są takie jak w Polsce, duże i przeszklone.W większości to tylko słupek z tabliczka. Kolejne zaskoczenie to przedszkola, brudne, małe, bez placu zabaw i często pomieszczenia w których przebywają dzieci są bez okien. W większości te które widziałam były usytuowane w piwnicach. Dzieci nie zmieniają obuwia i przynoszą swoje jedzenie. Koszt przedszkola natomiast ogromny, wielkomiejski zupełnie i nie adekwatny do panujących tam warunków. Restauracje, kawiarnie,bary i pizzerie są na każdym rogu.Niestety większość z nich niestety nie posiada toalety. Apteki są ogromne, można w nich kupić wszystko: mleko, rajstopy,piwo,lody,gazety,chemię gospodarcza,słodycze,kosmetyki.Sa duże i przestronne a gdzieś na szarym końcu znajduje się coś w rodzaju małego sklepiku gdzie sprzedawane są leki na receptę. Farmaceuta ,, liczy tabletki,, śmiałam się z tego na początku. Leki nie są pakowane w pudełka tak jak w Polsce,ze jest np.antybiotyk w dawce załóżmy 500 mg i w opakowaniu jest ilosc przeznaczona na kuracje 5,7 czy 10 dniowa.Tutaj leki są w wielkich opakowaniach i aptekarz przygotowuje nasze zamówienie. Zostawiamy receptę i wracamy za kilkanaście minut a w tym czasie farmaceuta odliczy potrzebna ilość tabletek i zapakuje w małe plastikowe pudełeczko. Na naklejce mamy informacje z naszym imieniem, nazwiskiem ,nazwa i dawka leku,jak również sposób zażywania. Cześć recept przechodzi droga elektroniczna ,także czasami zanim dotrzemy od lekarza do swojej apteki to leki są gotowe.Tak do swojej apteki, ponieważ musimy lekarzowi podać adres apteki w której chcemy odebrać lekarstwo. Dobre jest to,ze w przypadku leków które bierzemy przez dłuższy okres czasu lekarz daje na recepcie informacje ile razy ma być ten lek powtórzony. Czyli zapisuje nam na przykład leki na pol roku. Co miesiąc dostaje SMS-a z informacja ,ze moje leki są gotowe do odebrania. To przydałoby się w Polsce,zdecydowanie zmniejszyłoby kolejki do lekarzy. Sklepy spożywcze wprawiały mnie w osłupienie z kilku powodów. Po pierwsze w każdym małym sklepie mieszka kot, leży dobie leniwie na dolnej polce miedzy artykułami. Nikogo to nie dziwi. U nas nie do pomyślenia. W sklepie odzieżowym pani z pieskiem na smyczy dziwi chyba tylko mnie. Jajka sprzedają tu na piec sposobów a raczej w pięciu formach. Tradycyjnie, ugotowane leżące na ladzie przy kasie,tak tak jak u nas gumy do żucia czy batoniki, w kartonie możemy kupić same żółtka lub same białka, ostatni rodzaj to ugotowane i obrane jaja. Ilekroć na nie patrzę tylekroć zastanawiam się kto je obierał i czy miał czyste ręce. W życiu takich obranych jaj nie kupie i nie zjem. Kanapki jadają bez masła, zamiast niego używają majonez,duuuzo majonezu. Rosół kupują w kartonie i przepis na zupę z kurczaka czyli nasz Rosół zawiera w składnikach rosół z kartonu.Śmieszy mnie to . W większości nie posiadają w domu odkurzacza, o pralce nie wspomnę to dobro luksusowe zarezerwowane dla właścicieli domu. Mieszkając w bloku mam na piśmie zakaz posiadania pralki w mieszkaniu. O ile pralnia jest w piwnicy albo za rogiem to bez odkurzacza zyc się nie da.Da się! Zamawiają serwis sprzątający a pani sprzątająca przyjedzie metrem lub autobusem z odkurzaczem, detergentami i swoimi szmatkami.Dla nich to oczywiste,ze sprzątaczka ma to mieć. Wierzą we wszystko co mówi tv i reklamy. Oni nie maja cienia wątpliwości,ze coś może być oszukane, nie zgodne z prawda. Jeżeli reklama tak mówi to tak jest. Cokolwiek jest reklamowane w tv jest dobre i trzeba to mieć.Kochają się w gotowym jedzeniu , co więcej wierzą ze jest zdrowe. Naleśniki, gofry, pizza to i wiele innych kupują zamrożone . Nie potrafią żyć bez mikrofali i uważają,ze jest zdrowa. Jakiez było ich zdziwienie kiedy powiedziałam ,ze jedzenie z mikrofali jest niezdrowe.Spojrzeli na mnie jak na wariata! No jak może być niezdrowe , przecież to nic robi tylko podgrzewa. Myją się tylko rano. Po całym dniu pracy idą zwyczajnie spać. Co za tym idzie, notorycznie śpią w brudnej pościeli. Bardzo często pościel jest zmieniana co kilka miesięcy albo raz na pol roku. Miałam kiedyś klientkę, która zmieniała na Wielkanoc i Boze Narodzenie. Są do bólu organiczni. W lodówkach lub na kuchennym blacie maja kosze na kompost.Masakra,kiedy kosz z odpadkami ładuje w lodowce, bo tam nie śmierdzi. A ze jest cały brudny i stoi obok żywności to nikomu w niczym nie przeszkadza! Codziennie rano biegają do małego sklepu spożywczego po kawę i siadanie. Podziwiam ich, mnie by się nie chciało iść z rana po kawę.Bliżej mam do kuchni. Praktycznie nie pijaja zwykłej herbaty. W większości domów z którymi się spotkałam nie mieli herbaty.Pijaja jakieś wynalazki owocowe. Wodę na herbatę gotują w mikrofali, podobnie jak parówki. Nie maja bladego pojęcia jak otworzyć okno do umycia, są przekonani,ze okna się nie otwierają. Wierzą w każda telewizyjna reklamę. Ci ludzie w cuda wierzą. Czasami przecieram oczy ze zdumienia bo coś co dla nas jest naturalne dla nich jest szokiem. Są przekonani ,ze papryka wpierw jest zielona następnie żółta i czerwona.Nie ważne,ze można kupić trzy kolory. To ,ze frytki się robi z ziemniaków tez nie jest dla nich oczywiste! Natomiast zupełnie normalne jest to ,ze dziecko do szóstego roki życia spi w pampersie.Amerykańskie ,,młode,, mamy często spotykają się w barze przy winie i z dzieckiem.Sa świetni w tym do czego się uczyli, natomiast kompletnienie są nieprzygotowani do życia. W większości nie potrafią gotować . Dlatego tak kochają pol produkty, puszki, kartony i gotowe dania mrożone! Kiedy rodzi się dziecko zatrudniają na pierwsze dwa trzy miesiące opiekunkę na dzień i na noc. Są tacy organiczni,ze cokolwiek jest opisane jako organiczne to jest dla nich zdrowe. Nie maja pojecia,ze przypadku awarii pieca od ogrzewania w czajniku na kuchence można zagotować wodę i użyć jej do sprzątania czy kąpieli. W wielu momentach dziwią się jak małe dzieci. Kiedyś wydawało mi się,ze juz mnie Ameryka nie zaskoczy.Dziś boje się tak myśleć,bo niby juz chwile tu mieszkam a kraj ten zaskakuje mnie niemal każdego dnia.