Dawniej i dziś czyli jak ja nienawidzę zimy

byc-kobieta

OPOWIEŚCI LADY BUNII. Śnieg powinien być tylko tam gdzie ludzie jeżdżą na nartach. Po diabła nam śnieg gdzie indziej? Taki NY, jak sypnie śniegiem od razu jest sparaliżowany, a wraz z nim my.Pierwsza zima była dla mnie żartem. Do dobrego człowiek się szybko jednak przyzwyczaja i nie chcę zimy już w ogóle. Nawet odrobina śniegu sprawia, że wpadam w panikę. Jedyny plus zimy dostrzegłam dzisiejszego poranka – nóg nie trzeba golić. Może nie „nie trzeba”, ale można wyjść z domu z nieogolonymi, bo nie widać. Kto trzydzieści lat temu zaprzątał sobie głowę goleniem nóg? Nikt. Kobiety miały luz. Teraz nie dość, że depilacja jest obowiązkowa to jeszcze nie wiadomo czego użyć. Był szał na depilatory, maszynki jednorazowe, plastry, kremy, laserowe usuwanie zbędnego owłosienia, żele do golenia, maseczki i inne cuda. Masakra jakaś. A ile to czasu zabiera! Im dłuższe nogi tym więcej. Wysoka kobieta zanim ogoli jakieś dwa i pół metra nóg to już by do pracy dojechała. Nie wspomnę już o depilacji innych części ciała, która to w dzisiejszych czasach jest obowiązkowa. Znam kobietę, która zimą nie goli pach, bo twierdzi, że jak ogoli to wiatr jej pod pachami hula. Nigdy nie zapomnę jak odkryłam brazilian wax. Moja przyjaciółka zajmowała się tym zawodowo tutaj w Stanach lata temu. Będąc na wakacjach w Polsce sprzedała nam tę nowinkę. Było to tak dawno temu, że w Polsce jeszcze nikt o tym nie słyszał. Nadszedł taki dzień kiedy dałam się namówić. Byłam tutaj w NY, ale właśnie wracałam do Polski i postanowiłam zrobić mężowi niespodziankę. Miało być pięknie i gładziutko, a doznanaia erotyczne po niesamowite. Trochę niezręcznie mi było wystąpić tak z gołą dupa przed przyjaciółką przybierając pozycje niczym u ginekologa, ale po dwóch drinkach na znieczulenie dałyśmy radę. Bardzo mi się tak nieskazitelna gładkość spodobała. Koleżanka na drogę zaopatrzyła mnie w specjalistyczny sprzęt ze słowami: „dasz radę sama”. Kiedy po kilku tygodniach nadszedł czas następnego zabiegu, wysłałam córkę do koleżanki, rozłożyłam się wygodnie w przedpokoju na poduszkach żeby mieć dobrą widoczność w lustrze. Wosk wrzał w puszce. O moja matko Boska! Nigdy więcej!!! Wosk specjalistyczny miał to do siebie, że zastygal i nie było innej opcji jak zerwanie, nie dało się zrezygnować. Darłam, rwałam, włosek po włosku chyba ze cztery godziny. Ból był niczym przy samodzielnej depilacji łona. Nie poddałam się jednak, dałam radę. Jednak po tym zabiegu na dobrych kilka lat wróciłam do maszynki do golenia. Kiedy koleżanka wpadała w odwiedziny zawsze pierwsze co to robiłyśmy depilację. Z biegiem czasu i w Polsce pojawił się ten zabieg w gabinetach kosmetycznych. Bardzo mnie ten fakt ucieszył. Wkońcu mogłam wybrać się do fachowca. Koleżanka poleciła mi panią Bożenkę, poszłam. Nigdy nie dopytywałam koleżanki o szczegóły. Dla mnie depilacja to Brazilian Wax i basta. Wpadam więc umówiona do pani Bożenki. Wchodzę za parawan ze słowami: „na zero, żadnych wzorków”, po czym chcę ściągać majtki w dół, a kobieta ruchem ręki nakazuje zostawić. Delikatnie odchyla bieliznę, gdzieś tam maznęła tym waxem. „- Pani Bożenko to tylko tyle robicie? To jak do stroju kąpielowego, a ja nie na basen tylko do łóżka się szykuję”. „- Pani to się chyba za dużo filmów pornograficznych naoglądała! – odpowiedziała Bożenka nadal odchylając i zasłaniając moje majtki. Jak by mi ktoś w pysk dał, na zboczeńca wyszłam jak nic. Jeszcze popatrzyła na mnie tak dziwnie. No, może jestem nienormalna. Pamiętam jak kiedyś rozmawiałam z koleżanką, która była położną i była bardzo oburzona depilacją, że niezdrowa, a wogóle to robią to tylko kobiety lekkich obyczajów. Co było począć, ponieważ pracowała w gabinecie lekarki, u której bywałam zawsze przed wizytą zapuszczałam fryzurę tu i ówdzie, żeby nie wyjść na dziwaka. W Stanach normalne jest, że zaówno kobiety jak i mężczyzni chodzą na wax. Kiedy w Rzeszowie chciał facet zapisać się na wax, od razu wzięli go za zboczeńca. Dziewczyny w gabinecie się przestraszyły. A może facet zwyczajnie lubił mieć wydepilowane jajka, wielkie mi halo. Lepszy facet z wydepilowanymi jajkami niż z kotletami pod pachami i koszulce na ramiączkach. Koleżanki biegały też na depilację laserową na to nigdy nie dałam się namówić. Jedna kiedyś sprzedała mi pomysł warty uwagi. Tak przy kawce plotkowałysmy w biurze na temat depilacji właśnie, krostek, alergii, delikatnej niczmy jedwab skórze po waxie i takie tam… Aż tu koleżanka mówi: „- Jakie wy jesteście durne. Przecież najlepszy to jest krem do depilacji! Nie no coś ty ja próbowałam już plastrów – do bani, waxu z drogerii – do bani. Ale kurcze ten krem do depilacji może być strzałem w dziesiątkę, skoro Monia jest zadowolona będę i ja. Niebawem mąż z dziećmi wyjechał na wakacje, a ja wybierałam się do nich w odwiedziny. Postanowiłam się wyszykować na gościnne występy. Krem kupiłam. Mam tylko jedną wadę – nigdy do niczego nie czytam instrukcji obsługi. Posmarowałam to i owo. Odczekałam z dziesięć minut, zdjełam krem, ale coś efekt był marny. Postanowiłam nałożyć krem ponownie, tym razem na dłużej. Tak samo potraktowałam paszki. Gładka będę niesamowicie. Rano okrakiem i z rękami podniesionymi do góry biegłam do apteki po „Alantan” – maść do pupy dla niemowląt. Wszystko sobie tym kremem poparzyłam, skóra czerwona, jeden ogień. Takie miałam gościnne występy, że dwa tygodnie mi dupa ogniem zionęła. Takie to czasy paskudne. Dawniej wszystko było łatwiejsze nawet zakupy. Ostatnio córka poprosiła żebym poszła z nią na zakupy. Matko moja, toż to dramat jakiś. Te sklepy nie dość, że są potężne to jeszcze miliony tam wieszaków z tymi szmatami. Na modzie się nie znam kompletnie. Po godzinie byłam już chora, zmęczona i znudzona i mówię do córki: „- Wiesz, za czasów mojej młodości było lepiej, bo dzięki Bogu mieszkałam w małym mieście. W zasadzie zakupy robiło się w drodze do kościoła albo jadąc autem do znajomych. W rynku był jeden najlepszy w mieście sklep. Na wystawie zawsze było coś co wpadało w oko. Potem szłaś do sklepu i kupowałaś, zajmowało to godzinę czasu od wyjścia z domu do powrotu. Nie było dylematów. Dzięki Bogu byłam młoda w tamtych czasach”. Teraz czasy są szalone, nie dość, że ta pogoń za szmatami, szafy pełne, a ubrać się nie ma w co, to jeszcze te wszystkie zabiegi pielęgnacyjne. Pocieszam się, że młodsze pokolenie ma jeszcze gorzej, bo ono oprócz tych wszystkich depilacji to jeszcze ma dodatkowo botox, kwasy, powiększanie ust, operacje piersi, bo albo za małe albo za duże. Ja się cieszę, że mogę godnie nosić moje pierwsze zmarszczki, dbać o cellulit i mieć naturalnie obwiśnięte piersi. Szczęściara ze mnie.