Dom dzieciństwa Zofii Holszańskiej

str-20-holszany

Polskie zamki na kresach . Miejscowość ta leży dziś w granicach Białorusi, ale do Mińska, stolicy tego kraju, jest stamtąd 127 km na północny-zachód, zaś do litewskiego Wilna raptem 76 km, toteż wilnianin powie, że Holszany to: – Wileńszczyzna panie! Jaka tam Białoruś! No i do 1939 roku Holszany rzeczywiście były miasteczkiem związanym z polskim jeszcze wtedy Wilnem, a o Białorusi jako państwie mało kto wtedy słyszał. Ale po II wojnie niejaki Stalin podzielił polskie kresy wedle własnego uznania i wiele miejscowości historycznie związanych z Wileńszczyzną przypisano sowieckiej socjalistycznej republice Białorusi. I tak jest do dziś.

W Holszanach znajdują się ruiny zamku, które dowodzą jak imponujący on musiał być przed popadnięciem w ruinę. W każdej wzmiance o Holszanach pisze się, że zamek wybudowany został w 1610 roku na zlecenie Pawła Stefana Sapiehy, wtedy wicekanclerza Wielkiego Księstwa Litewskiego . Faktycznie tak było, ale czytający owe wzmianki może wnosić, że to dopiero od tego momentu rozpoczyna się historia Holszan. I jeśli tak wnosi, to jest w błędzie. Niegdyś bowiem, i to bardzo dawno niegdyś, Holszany były, jak to się mówi, „gniazdem rodowym” rodu Holszańskich, a dla historii Polski fakt to znaczący i to bardzo. Z tym, że znaczący dla historii Polski fakt datuje się na dwa wieki przed wybudowaniem zamku przez Pawła Stefana Sapiehę.

Nie wiemy, jaki wtedy był tam zamek i czy w ogóle był to zamek, czy tylko jakiś gród obronny. Faktem bezspornym jest natomiast, że Holszany wzięły swą nazwę od nazwiska rodu, który tam się usadowił, a byli to Holszańscy. Do wydarzenia w rodzie Holszańskich, które z czasem wpisało się w historię Polski, doszło w roku 1405, aczkolwiek nieznane są dokładny dzień i miesiąc tegoż wydarzenia. Tym wydarzeniem było powicie córki przez Aleksandrę Holszańską de domo Drucką, żonę Andrzeja Holszańskiego, Oboje rodzice byli wyznania prawosławnego i podczas chrztu w tymże obrzędzie, dziecię otrzymało imię żeńskie Sonka. W czymżeż tu znaczenie dla przyszłej historii Polski? – zapyta zapewne Czytelnik.

W tym otóż, że 17 lat później wyrosła na piękną pannę Sonka podała rękę do założenia obrączki samemu królowi Polski Władysławowi Jagielle. A ponieważ musiała zmienić wyznanie na katolickie, otrzymała też katolicką wersję swojego imienia i od tego momentu mieniła się Zofią. Królowa Zosia była albo o 43, albo o 53 lata młodsza od króla „Władka”, przy czym dokładne ustalenie różnicy wieku między nimi jest niemal niemożliwe, bo o ile w przypadku Sonki nieznany był dzień i miesiąc jej narodzin, to w przypadku Jagiełły także rok. I w zależności od źródeł jedni przypisują mu jako datę narodzin rok 1352, a drudzy 1362. „Dycha w tę, dycha w tamtą, nie robi różnicy” – machnie zapewne bagatelizująco ręką Czytelnik.

Nie do końca otóż…. Sonka vel Zofia była czwartą żoną Jagiełły i król poślubił młodą dziewczynę, ponieważ wierzono wtedy, że małżeństwo starszego mężczyzny z młodą kobietą zaowocuje licznym potomstwem, w tym męskim, którego Jagiełło nie miał. Jedynym jego żyjącym dzieckiem była Jadwiga Jagiellonka ze związku z drugą żoną Anną Cylejską. Na kanwie różnicy wieku dzielącego króla i królową osnuto intrygę, której oś stanowił młody wiek i przypisany Zofii wybujały temperament, w którego miała ona kosztować rozkoszy łoża nie z przypisanym jej mężem monarchą, a z rycerzami przebywającymi na dworze. Później okazało się, że za intrygą stali niechętni Holszańskiej Krzyżacy, że w tym kontekście knuli też Habsurgowie, którzy łasym okiem patrzyli na polski tron, ale wcześniej poddano torturom dwie dwórki, które powiedziały, jak to na torturach, to co chcieli usłyszeć torturujący. Aresztowano dwóch rycerzy, czterech kolejnych też postawiono w stan oskarżenia, zaś samą Zofię zmuszono do złożenia upokarzającej przysięgi oczyszczającej. Ale najdobitniej wszelakim złym słowom pod adresem królowej zaprzeczył dopiero co urodzony przez nią przyszły król Polski Kazimierz Jagiellończyk, który, jak napisał widzący go na własne oczy kronikarz, był we wszystkim ojcu Jagiełłowi podobny.

A teraz pytanie do Czytelników za 100 punktów. Dlaczego pierwsza Biblia przetłumaczona na język Polski nazywana jest „Biblią królowej Zofii”? Tak, tak… właśnie dlatego, że to Zofia Holszańska była inicjatorką tego przedsięwzięcia.

Ale czas nam wrócić do zamku w Holszanach, który z naszym nadtytułem „Polskie zamki na kresach” ma tylko tyle wspólnego, że leżał w miejscowości na Litwie, która była poprzez Jagiełłę właśnie w unii z Polską. Zofia Holszańska też nie byłą Polką, no ale Maria Antonina, która położyła głowę pod gilotyną na Place de la Concorde w Paryżu jako żona króla francuskiego Ludwika XVI, też nie była Francuzką tylko Austriaczką.

No więc tak… Gdy Sonka Holszańska jako dziecko bawiła się u stóp swej mamy w Holszanach, ich domostwo było zapewne dworem obronnym, a zamek, który wywoływał w ówczesnym świecie tyle zachwytów, był, dwa wieki później, dziełem, jako się wyżej rzekło, Pawła Stefana Sapiehy. Była to budowla ufortyfikowana i nowoczesna (posiadała wodociągi i kanalizację, także bardzo wydajny system ogrzewania), nade wszystko wytworna. Komnaty zdobiły freski i finezyjna sztukateria, podłogi wyłożono terakotą, Sapieha urządził w zamku bogatą w tomy bibliotekę oraz galerię obrazów, a wokół budowli urządzono trzy sztuczne jeziora, których dno wyłożono kafelkami. Zamek położony na Litwie był skazany na zły los w przypadku agresji i tak też się stało podczas wojen ze Szwecją. Został ograbiony i zniszczony przez szwedzkich żołdaków, którzy stronić od wojen, grabieży i mordów zaczęli dopiero kilka wieków później. Zamek w Holszanach nie miał też szczęścia do kolejnych właścicieli (Wołowiczów, Mosiewiczów, Zabów), a już szczególnie do niejakiego Gorbaniewa, który rozebrał wieże i część ścian pod budowę karczmy. Jak samo nazwisko wskazuje dla gorzały miał większą estymę niż dla historycznych budowli. Dziś zamek jest już ruiną, kolejnym na kresach i dowodzącą, że nawet największa i najwspanialsza budowla ma swój kres, jeśli nie ma dbających o nią właścicieli.

Patryk Musiał

PS Coraz częściej pojawiają się ostatnio informacje, że władze Białorusi mają zamiar, z myślą o przyciąganiu turystów, odbudować zamek w jego pierwotnej postaci – fortecy i wytwornego pałacu.