„Excentrycy”, czyli po słonecznej stronie ulicy

str-10-przewodnik-filmowy

W sierpniu tego roku Janusz Majewski obchodził 88 urodziny, ale jak gdyby nigdy nic ukończył właśnie swój kolejny film pod tytułem „Czarny Mercedes”, który będzie miał premierę za kilkanaście dni na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Trudno w to uwierzyć, bo jeszcze cztery lata temu, ten wielce zasłużony dla kultury polskiej artysta, zapowiadał swój poprzedni film pod tytułem „Excentrycy”, jako „pożegnanie z reżyserią”. Owo „pożegnanie” wypadło całkiem okazale, a historia powstawania „Excentryków, sama w sobie mogłaby być tematem oryginalnego scenariusza filmowego. Pierwsza scena mniej więcej wyglądałaby tak.

Jest rok 2008. Na sali bankietowej podczas przyjęcia otwierającego Forum Kultury w Olsztynie spotykają się przy jednym stole – zdolny miejscowy pisarz Włodzimierz Kowalewski oraz reżyser Janusz Majewski obecny tam ze swoją żoną Zofią Nasierowską.

W pewnym momencie tematem rozmowy staje się muzyka jazzowa i reżyser wyznaje, że „Jazz był religią mojego pokolenia. Byłem jedenaście razy na filmie Serenada w Dolinie Słońca, w którym występowała orkiestra Glenna Millera, legenda jazzu tamtych lat. Była to era swingu, era big bandów – wielkich orkiestr, era tańców boogie-woogie. Dla nas, dojrzewających wtedy młodzieńców, była to muzyka radości i nadziei, muzyka naszej przyszłości, która po makabrze wojny i traumy po niej, miała być piękna i wspaniała”. W odpowiedzi na te słowa, pisarz wspomina, że wydał właśnie książkę, która opisuje entuzjazm polskich muzyków jazzowych z lat 50-tych. Reżyser żywo reaguje i prosi o przysłanie egzemplarza. Cięcie.

W następnych scenach Włodzimierz Kowalewski odbiera telefon od Janusza Majewskiego, że jest zainteresowany ekranizacją powieści, ale adaptacji „Excetryków” musi dokonać sam autor książki i dlatego przesyła mu…hollywoodzki podręcznik „Jak napisać scenariusz filmowy” Russina i Downsa.

Na podstawie książki mozolnie powstaje fabuła filmu. Jest jesień 1957, z Anglii wraca do ojczyzny Fabian Apanowicz (Maciej Stuhr) i od razu widać, że przyjeżdża z lepszego świata – w kapeluszu a la Bogart, w gustownym garniturze i zasiadając za kierownicą czerwonego kabrioletu. Mężczyzna zamieszkuje w Ciechocinku, gdzie jego schorowana siostra Wanda (Sonia Bohosiewicz) jest dentystką i wynajmuje pokój u zdziwaczałej Bayerowej (w tej roli fantastyczna Anna Dymna). Jako profesjonalny puzonista zaczyna organizować swingowy big band, do którego zaprasza całą galerię miejscowych dziwaków z Felicjanem Zuppe na czele (fenomenalny Wojciech Pszoniak), który jest stroicielem fortepianów i zarazem tropicielem oznak homoseksualizmu w twórczości polskich poetów. Romans z piękną nauczycielką języka angielskiego Modestą Nowak komplikuje życie Fabianowi i innym członkom zespołu.

Janusz Majewski stworzył z pomocą Andrzeja Halińskiego i Ingi Palacz (scenografia) oraz Elżbiety Radke (kostiumy), kolorową fantazję na temat komunistycznej Polski końca lat 50. XX wieku. Reżyser chciał uciec jak najdalej od rozpamiętywania smutnej przeszłości i ponurego wpływu opresyjnej polityki i zostawił w swoim opowiadaniu same jasne tony. Milicjanci nie biją, władza ludowa troszczy się o uzasadnienie swoich decyzji, a z rosyjskim generałem w polskim mundurze można po prostu zdrowo napić. Reżyser przenosi nas na słoneczną stronę ulicy, gdzie Life can be so sweet On the sunny side of the street”.

Na ekranie widzimy wprawdzie skorumpowanych celników czy pijanych aparatczyków, ale są śmieszni i przez to mało realni.

Rola głównego bohatera Fabiana Apanowicza okazała się być idealnie stworzona do wszechstronnych możliwości aktorskich Macieja Stuhra. Bardzo ciekawie u jego boku prezentuje się młoda aktorka Natalia Rybicka w roli tajemniczej Modesty. Połączenie zmysłowego piękna i infantylności, pod którymi kryje się tragiczna tajemnica. Aktorstwo jest zresztą najmocniejszą stroną filmu Janusza Majewskiego. W każdej, najmniejszej nawet roli występują wspaniali aktorzy: Anna Dymna w roli babci klozetowej, Małgorzata zawadzka w roli bufetowej, Marian Dzięgiel w roli sekretarza, Wiktor Zborowski w roli milicjanta oraz Jerzy Schejbal, Marian Opania, Adam Ferency i wielu innych!

Za stronę muzyczną filmu odpowiada w „Excentrykach” Wojciech Karolak, który sam pojawia się na ekranie siedząc za fortepianem w jednej ze scen tanecznych. Ścieżka dźwiękowa do filmu została zrealizowana w „Sonorii” – znanej warszawskiej firmie Państwa Bieńków, a album z muzyką do filmu zawiera wszystkie piosenki wykonywane przez Natalię Rybicką oraz Sonię Bohosiewicz.

Oczywiście „Excentrycy” nie mają rozmachu „Chicago” z Gearem i nie mają też takiej finezji dramaturgicznej jak np. „Va Bank”, bo sporo w nim pogmatwanych albo porzuconych wątków. Jest to jednak kino żywe, bo autentyczni w swych rolach są aktorzy, którzy zabierają nas z ciemnej na jasną stronę ulicy:

. If I never have a cent, babe / I’d be rich as Rock-e-fellow / With gold dust at my feet / On the sunny side of the street / Grab your coat

Get your hat/ Leave your worry on the doorstep, ba-be-do / Just direct your feet

On the sunny side of the street, zay-zoo-za-ze-zo-zay.