„Gracze”, czyli Ryszard Bugajski ocalił życie Lechowi Wałęsie

str-10-gracze

7 czerwca 2019 zmarł reżyser Ryszard Bugajski, a ja nadal porządkuję swoje wspomnienia związane z jego filmami. Widziałem wszystkie, ale nie wszystkie lubię jednakowo. Pamiętam, że podczas projekcji najbardziej zezłościł mnie film „Gracze”. Było to w roku 1995, kiedy Ryszard Bugajski jako artysta niezłomny, autor kultowego „Przesłuchania”, wrócił z Kanady po dziesięciu latach spędzonych na wygnaniu, po to by zrobić „legalnie” swój pierwszy film w wolnej Polsce! Sytuacja była dość szczególna, bo Ryszarda Bugajskiego wszyscy znali nad Wisłą z filmu, który był najdłużej przetrzymywany przez cenzurę PRL i swoją oficjalną premierę miał dopiero 13 grudnia 1989 roku, a więc 7 lat po zakończenia produkcji. Oczekiwania środowiska filmowego wobec reżysera były więc delikatne mówiąc nieskromne, a publiczność czekała na film, który nie tylko poruszy serca i umysły, ale będzie przede wszystkim czytelnym komentarzem do aktualnej sytuacji politycznej w Polsce, napisanym przez kogoś kto wrócił z Zachodu. Dzisiaj rozumiem, że Bugajski tworzył „Graczy” pod silną presją i nie do końca rozumiał zmiany jakie zaszły w kraju podczas jego nieobecności. Przypuszczalnie właśnie dlatego użył w swoim filmie konwencji political fiction, która gwarantowała mu patrzenie z dystansem na polską rzeczywistość. Taka konwencja była jednak dla mnie na tyle drażniąca, że nie zrozumiałem wtedy ani głównego przesłania, ani też kontekstu politycznego akcji „Graczy”. Dzisiaj, po doświadczeniach z serialem „1983” inaczej patrzę na film, który prawdziwe wydarzenia miesza dla rozrywki z fikcyjnymi.

Oglądanie po latach „Graczy” może być jednak nie tylko rozrywką, ale też wspaniałą okazją do powtórki z najnowszej historii Polski i każdemu tego rodzaju doświadczenie serdecznie polecam. Akcja filmu rozgrywa się w roku 1990 podczas pamiętnych wyborów prezydenckich. Na drodze do zwycięstwa Lecha Wałęsy staje nieznany nikomu, kanadyjski przedsiębiorca polskiego pochodzenia – Stanisław Tymiński. W filmie występuje cały szereg innych autentycznych postaci, które grają samych siebie np. Tadeusz Mazowiecki, Kazimierz Jankowski, Jarosław Gugała, czy Małgorzata Niezabitowska. Główny bohater filmu jest jednak postacią fikcyjną. Nazywa się Jan Gracz i jest z zawodu filmowcem, a z zamiłowania PR managerem, który prowadzi telewizyjną kampanię Lecha Wałęsy. W sytuacji, kiedy cała polska inteligencja opowiedziała się po stronie Tadeusza Mazowieckiego, Gracz jest przekonany o potencjale swego kandydata i pomaga mu stosując PR-owe sztuczki i nieetyczne gry propagandowe. Dopiero kiedy ginie niewinny człowiek, Gracz opamiętuje się i próbuje naprawić zło, jakie wyrządził także swoim bliskim. Rolę Jana Gracza Bugajski powierzył Januszowi Józefowiczowi znanemu współtwórcy musicalu „Metro”. Jego partnerką jest w filmie sprowadzona z Kanady aktorka Renee Coleman, która gra Chris O’Callaghan – amerykańską specjalistkę od prowadzenia kampanii politycznych.

Jak wymaga konwencja typowego filmu political fiction tłem akcji są wymyślone przez scenarzystę rozgrywki między asami wywiadów obcych mocarstw. Na terenie Warszawy działa więc pod czujnym okiem oficera KGB, słynny terrorysta Azar, który jest przekonany, że ma zadanie zgładzić Lecha Wałęsę. Do akcji Jan Purzycki jako scenarzysta włącza także Mosad i polski wywiad wojskowy . . . Jan Purzycki gra w tym filmie również samego siebie, bo był związany w rzeczywistości z komitetem wyborczym Wałęsy. Nie tylko za sprawą scenariusza jest w tym filmie wiele chaosu, niedopowiedzeń i niekonsekwencji, ale tak wyglądała nowa polska rzeczywistość polityczna. Jeden porządek społeczny się skończył a na jego miejscu nie pojawiły się nowe formy kultury politycznej.

Paradoksalnie, mimo eweidentnych słabości scenariusza, film „Gracze” jest bardzo dobrym portretem polskiej niemożności porozumienia się w najważniejszych sprawach, bo rzeczywiście Stanisław Tymiński był o krok od wygrania wyborów. Film pokazuje także początki niezależnego dziennikarstwa telewizyjnego i początki profesjonalnego marketingu politycznego. Podczas konferencji prasowej z okazji premiery Bugajski powiedział: „Jest to film, który za pomocą znanych wszystkim faktów chce powiedzieć pewne prawdy uniwersalne. Na ekranie pojawiają się postacie, które widzowie pewnie zidentyfikują z autentycznymi, a które u nas albo się nie nazywają, albo nazywają troszeczkę inaczej niż w rzeczywistości. Natomiast główni bohaterowie kampanii prezydenckiej pojawiają się wyłącznie w materiale archiwalnym” – mówił reżyser z okazji premiery filmu.

Film „Gracze” zawiera jeszcze jeden kanadyjski akcent. Muzykę do niego skomponował Shane Harvey, który był także autorem muzyki do „Clearcut” wcześniejszego filmu zrealizowanego przez Ryszarda Bugajskiego w Kanadzie i do wszystkich następnych filmów tego reżysera. Kiedy słucham ścieżki dźwiękowej do „Graczy”, to zadziwia mnie łatwość z jaką Harvey wcielił się jako kompozytor w klimat muzyczny miejsca tak odległego od Kanady jak Polska.

Dla tych, którzy dzisiaj nie pamiętają już jak wyglądała Polska tuż po Okrągłym Stole, polecam wyszukanie w sieci możliwie dobrej kopii „Graczy” i oddanie się wspomnieniom, by zobaczyć jak bardzo polska polityka nadal nie ma sobie podobnych.