Gumka go zdradziła

lady-bunia

OPOWIEŚCI LADY BUNII. Gośka wpadła w szał wiosennych porządków. Kiedy już przewaliła cały dom pojechała na myjnię. Kolejno zawiozła do generalnego sprzątania samochód swój i męża. Wiadomo, że żyjąc szybko, a tak żyje większość z nas, mamy w samochodzie mnóstwo niepotrzebnych rzeczy. Ja osobiście to przebijam wszystkich. W bagażniku miewam zapomniane zakupy, na szczęście nie spożywcze. Przez ostatnie pół roku wożę w bagażniku wieszak kuchenny, galon spray-u na rozmaite robactwo, ze sto toreb na zakupy, młot kontraktorski, wiertarkę, kilka par butów i… sama nie wiem co jeszcze. Gośka jest bardzo poukładaną osobą więc postanowiła przygotować samochody do mycia, czyli przejrzeć wszystkie schowki i kieszenie no i pozabierać wszystko. W swoim aucie tradycyjnie znalazła kilka kosmetyków, lalkę córki i ulubiony notes. Prawdziwą skarbnicą niespodzianek okazał się natomiast samochód małżonka. Mąż Gośki to spokojny, cichy, raczej skryty facet. Taki typ pracoholika całkowicie oddany pracy w „korpo”. Ciagłe wyjazdy, szkolenia. Tak więc standardowo było z pięć ładowarek to telefonu i tona papierów. Ale w schowku Gośka znalazła telefon… Działający i naładowany. Pewnie ktoś znajomy zostawił – pomyślała i nawet specjalnie się nad tym nie zastanawiała. Kiedy jednak znalazła kosmetyczkę, dało jej to do myślenia. Bo w kosmetyczce było mnóstwo prezerwatyw, do koloru do wyboru, smakowe, z lubrykantem, z wypustkami i jakie tylko można sobie wymarzyć. Asortyment był naprawdę imponujący. Było to o tyle intrygujące, że oni nigdy nie używali prezerwatyw. Podzieliła się więc odkryciem z przyjaciółkami. Babski wieczór, kilka drinków i się dziewczyny rozkręciły. Okazało się, że nie była jedyna.

Kaśka znalazła w szafie męża dwie sztuki, leżały pod spodniami. Nie używali prezerwatyw od kilku dobrych lat przynajmniej, a tu taka niespodzianka. Przy najbliższym zbliżeniu, sprowokowała sytuację a może tak z gumką dziś się zabawimy. Kochanie, przecież my gumek nie mamy! Gdybyś powiedziała wcześniej kupiłbym. Wtedy ona nie wytrzymała otworzyła szafę i pyta, a to co? I dlaczego dwie nie trzy jak te są sprzedawane w trójpaku? Na sztuki kupiłem w kiosku. A po co? Nie używamy przecież od lat? – Koledzy czasem potrzebują – głupszej odpowiedzi nie mógł wymyślić. Jak to kobieta objechała chyba wszystkie kioski w mieście i stacje paliw i nigdzie na sztuki nie sprzedają! Naiwnie wierzył, że uratował sytuację. Bo nie było awantury, ba nawet sex był z gumką kupioną na sztuki. Tyle, że od tej pory żona bacznie go obserwowała, zainstalowała mu w telefonie aplikację, dzięki której zawsze mogła sprawdzić gdzie małżonek aktualnie przebywa. Dowody zdrady miała w ręku. Przygotowywała się do rozwodu spokojnie i dokładnie, zemsta bowiem najlepiej smakuje na zimno. I tak z uwagi na ryzyko prowadzonej przez niego działalności gospodarczej namówiła go kolejno na przepisanie bezpiecznego biznesu na nią, dom też przepisali na nią i zrobili intercyzę. Po tylu latach małżeństwa jest przecież zaufanie. Takie delikatne sprytne zabiegi pozwolą mu w pełni rozwinąć skrzydła w biznesie, nie narażając rodziny na straty. Takie delikatne prawne liftingi życiowe przeprowadzili, bo jak mu tłumaczyła w pewnym wieku człowiek dorasta do zaufania i pragnie stabilizacji, ale też apetyt na pieniążki rośnie. Ten pomysł wydał mu się zbawienny. Był dumny z żony, że taka bystra. Tyle lat siedziała w domu, a teraz proszę – w biznes się „wgryza” i idzie jej to świetnie. Odkąd zaczęła się dokształcać, poszła na siłownię, odżyła i zaprzyjaźniła się z niesamowitą kobietą prowadzącą kancelarię prawną. – Jesteś jeszcze mądrzejsza niż myślałem – powtarzał zachwycony! Takie niesamowite pomysły wdrażała w ich życie, takie rady przynosiła od tej koleżanki. Majątek zabezpieczony, można spać spokojnie nic z tego co mamy nie stracimy. Na niego były tylko kredyty i ryzyko. Tyle tylko, że nie miał biedak pojęcia, iż zona się szykuje do rozwodu. Zostawiła mu samochód żeby miał gdzie gumki wozić i swoją długonogą asystentkę.

Baśka, też się przyznała. Mąż ze szkolenia w torbie na laptopa przywiózł piękną koronkową bieliznę, głęboki granat, cudo. – Kiedy zobaczyłam kawałek wystającej koronki, byłam pewna, że to prezent dla mnie. Szkolenie było w Walentynki. Wiecie jak to jest, nie wytrzymałam, musiałam obejrzeć. Niestety nie dość, że nie mój rozmiar to używana! Wyobrażacie to sobie wyją

z męża torby gacie śmierdzące obcą cipą?! Basię niestety poniosły emocje, była awantura, wyrzucanie rzeczy przez okno. Jakoś się pogodzili, uwierzyła w to w co chciała uwierzyć czyli w wersję „koledzy mi podrzucili, taki ostatnio modny żart w firmie, wędrujące majtki, podrzucane po kolei komuś co jakiś czas w delegacji”. Fajna zabawa, z której Baśka od roku się nie może otrząsnąć. Próbuje ratować związek dla dzieci, ale to ciagle boli. W jego telefonie znalazła sms-a o treści: „Moja słodka Cipeczko, w przyszłym miesiącu mam trzy dni, możemy gdzieś wyskoczyć”.

Drinków tej nocy ciagle było mało. Dziewczyny postanowiły pójść śladem koleżanki i zaplanować zemstę. W grupie siła, a nie ma większej siły w grupie kobiet jak wspólny wróg! Gośka miała już plan, genialny na sprawdzenie wierności małżonka. Dziewczyny wyczytały w jakimś babskim czasopiśmie o gorącym numerku niewiernego męża. Temperaturę można jeszcze podkręcić, a w tym pomoże mu żona z koleżankami. Nie będzie póki co ani wojny ani wymówek. Po prostu „ochrzczą” mu gumki środkiem na wygrzanie i to takim, że będzie kurcze „wacka” w pojemniku na lód trzymał ze trzy dni. – Teraz spokojnie poczekam i zobaczę czy on jest kolekcjonerem czy testerem gumek -zachichotała dobrze już wyluzowana…