Huawei i chińska zemsta

str-1

Być może to właśnie nasze Vancouver jest miejscem, od którego rozpocznie się naprawdę bezwzględna wojna handlowa, oby tylko na słowa, między USA i Chinami. Chińczycy jak na razie grają ostro i pierwszą ofiarą tej wojny jest Kanadyjczyk, który został skazany w Chinach za przemyt narkotyków na 15 lat więzienia, a po wydarzeniach z 1 grudnia ubr. zmieniono mu wyrok na karę śmierci. Co więc wydarzyło się 1 grudnia 2018 roku i dlaczego akurat nasze miasto ma być tym „casus belli”?

Otóż 1 grudnia ubiegłego roku na lotnisku w Vancouver wylądował lecący z Hongkongu samolot linii Cathay Pacific. Skośnooka dama, która z niego wysiadła, została zatrzymana przez funkcjonariuszy kanadyjskich służb bezpieczeństwa. Kanadyjczycy działali w imieniu władz USA, a zatrzymaną kobietą była Meng Wanzhou, licząca sobie 46 lat szefowa finansów chińskiego, światowego już giganta branży telekomunikacyjnej i teleinformatycznej – Huawei Technologies. Po wyjściu z aresztu za kaucją pani Meng zamieszkała w jednym z dwóch kupionych za ciężkie miliony dolarów domów w Vancouver. Ma jednak zakaz ich opuszczania w godzinach od 23 do 6 rano. Okoliczności zatrzymania wskazują, że czeka ją długi proces o ekstradycję do USA, bo to właśnie Amerykanie poprosili Kanadyjczyków o jej zatrzymanie. Amerykanie chcą postawić Meng Wanzhou przed sądem za operacje Huawei w Iranie, naruszające amerykańskie sankcje nałożone na handel z tym krajem.

Ojcem pani Meng Wanzhou (przybrała nazwisko matki) jest Ren Zhengfei, były inżynier wojskowy i twórca Huawei. Założył firmę w 1986 roku mając w kieszeni 21 tys. juanów, która to kwota była wtedy równowartością 5,6 tys. dolarów amerykańskich. Jego córka bardzo chciała studiować w USA, ale nie otrzymała wizy i sześć lat po starcie Huawei zatrudniła się u ojca. Zaczynała od sekretarki, ale bardzo szybko pięła się w górę wcale nie dlatego, że ojciec był właścicielem firmy. Jej domeną było przekonywanie firm, instytucji i rządów do sprzętu produkowanego przez Huawei. W 2005 r. wynegocjowała partnerstwo z IBM, w wyniku którego chińska fabryka podróbek przekształciła się w czołowego na świecie producenta sprzętu komputerowego i telekomunikacyjnego. W 2010 roku została dyrektorem finansowym firmy zyskując tym samym miejsce w jej zarządzie. Głównym celem Huawei i pani Meng było zdobycie dla sprzętu jej firmy rynku amerykańskiego.

Wszystko było na jak najlepszej drodze, ale w 2012 r. amerykański Kongres opublikował raport, w którym jednoznacznie wskazał, że Huawei stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA. Starania pani Meng, by zaufać firmie Huawei spaliły na panewce i to nie tyko w USA. Należy w tym miejscy postawić pytanie – o co w tym wszystkim chodzi?

Są otóż aż trzy bardzo ważne dziedziny, które nakazują przodującym krajom świata, a konkretnie ich organom bezpieczeństwa, śledzić i analizować poczynania chińskich gigantów teleinformatycznych i telekomunikacyjnych.

Pierwsza dotyczy przestrzegania sankcji nałożonych przez USA na reżimy zagrażające demokratycznemu porządkowi świata. Chodzi przede wszystkim o Iran i Koreę Północną, jednak nie tylko. Sankcje te dotyczą wielu dziedzin, przede wszystkim sprzedaży amerykańskich technologii i oprogramowania. Pani Meng została zatrzymana, ponieważ amerykańskie służby bezpieczeństwa uważają, że Huawei za pośrednictwem spółki zależnej Skycom (był okres gdy pani Meng zarządzała cała tą firmą) sprzedała objęte sankcjami technologie do Iranu. Jest wiele już nie tylko podejrzeń, a dowodów, że Chińczycy wykorzystują produkowany przez siebie sprzęt do szpiegostwa. Nie dziwi więc, że administracja USA zakazuje państwowym urzędnikom i armii używania chińskich telefonów komórkowych, zaś chińskie firmy są wykluczone z przetargów publicznych.

Druga kwestia, o którą toczy się gra, to szpiegostwo informatyczne. Dziennikarze śledczy magazynu „Bloomberg Businessweek” napisali, że w podzespołach urządzeń wykonywanych w Chinach na zamówienie amerykańskich firm, montują szpiegowskie mikroczipy niewiele większe od główki szpilki. Chińczycy mieli je instalować w płytach głównych, których produkcję zlecała im amerykańska firma, ona zaś wstawiała je do wytwarzanych przez siebie serwerów dla m.in. Apple, Amazona i administracji rządowej USA. Gdyby się to Chińczykom udało, wiedzieliby wszystko, co się robi i ma w przyszłości robić w tych firmach. Amerykańska Narodowa Agencja Bezpieczeństwa (NSA) nie pozostawia złudzeń, że Chiny chcą skolonizować świat pod względem teleinformatycznym i telekomunikacyjnym i że Amerykanie sami im w tym pomagają. A mianowicie w ten sposób, że rodzące się w kalifornijskiej Krzemowej Dolinie genialne pomysły postać konkretnych urządzeń nabierają w chińskich fabrykach, bo… tak jest taniej.

I właśnie w trzeciej dziedzinie, o którą toczy się gra, obecnie najważniejszej, Chińczycy już wyprzedzili świat. Tą dziedziną jest najnowsza technologia telekomunikacyjna, czyli sieć 5G. Najbardziej dziś zaawansowana technologia internetowa to LTE, zaś 5G jest tysiąckrotnie od niej pojemniejsza i niewyobrażalnie wręcz szybka. To technologia, za sprawą której realnych kształtów nabiorą inteligentne miasta, autonomiczne samochody, komunikujące się ze sobą urządzenia umożliwiające zarządzanie różnymi procesami bez obecności człowieka. Rzecz w tym, że Huawei jest dziś największym na świecie dostawcą sprzętu telekomunikacyjnego oraz teleinformatycznego, a także najbardziej zaawansowany w rozwiązaniach infrastrukturalnych, opracowaniu standardów i urządzeń konsumenckich 5G.

Huawei chwali się na swojej stronie internetowej, że 45 spośród 100 pierwszych firm z listy Fortune wybrało właśnie Huawei jako partnera, który wprowadzi te firmy w świat 5G. Kalifornijska Krzemowa Dolina przespała prace nad standardami 5G i teraz w szaleńczym tempie nadrabia zaległości, ale bliżej dominujących Chińczyków są szwedzki Ericcsson, fińska Nokia Network i kontrolowana przez Nokię francuska spółka Alcatel-Lucent. Do transformacji cyfrowej przygotowują się niemal wszystkie kraje świata. Tworzy się więc ogromny rynek. Ten kto wygra wyścig o standardy, ten zarobi kokosy, ale też uzyska pozycję dominatora.

USA naciskają więc na kraje, które podpisały już w tej kwestii wstępne porozumienie z Huawei, by się z niego wycofały. Zaangażowały w to „Sojusz Pięciorga Oczu” – organizację koordynującą działalność wywiadowczą USA, Wlk. Brytanii, Kanady, Australii i Nowej Zelandii. Na razie od współpracy z Huawei odstąpiły Nowa Zelandia, Australia, Japonia, i Wlk. Brytania, a Belgia się zastanawia. Tylko Niemcy twierdzą, że nikogo z przetargów wykluczać nie będą…

Pani Meng Wanzhou jest najważniejszą postacią w realizacji planu zdominowania informatycznego świata przez Chiny. Na razie nie może kontynuować swojej misji, ale nie ma ludzi niezastąpionych. Chińczycy szybko się uczą i specjaliści twierdzą, że bliski jest czas, gdy uczeń (Chiny) przegoni mistrza (USA) w branżach telekomunikacyjnej i teleinformatycznej. Twierdzą też, że będzie to zagrożenie dla demokratycznego świata, bo Chińczycy nie zrezygnują z wykorzystywania najnowszych technologii do stworzenia społeczeństwa nadzorowanego.

PS. 14 stycznia chiński sąd w mieście Dalian niespodziewanie wznowił proces Kanadyjczyka Roberta Lloyda Schellenberga, który został aresztowany w 2014 i oskarżony o planowanie przemytu 222 kg metamfetaminy z Chin do Australii. Po trwającej zaledwie jeden dzień rozprawie apelacyjnej chiński są zamienił mu wyrok 15 lat więzienia na karę śmierci. Orzeczenie chińskiego sądu potępił w oświadczeniu premier Kanady premier Kanady Justin Trudeau. Kilka tygodni po zatrzymaniu w Vancouver Meng Wanzhou Pekin aresztował dwóch obywateli Kanady. Były dyplomata Michael Kovrig i biznesmen Michael Spavor zostali oskarżeni o zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Chin. Komentatorzy nie mają wątpliwości, że obie te sprawy są zemstą za zatrzymanie Meng Wanzhou w Vancouver. Chiny oczywiście zaprzeczają.

Krzysztof Pipała