Jestem gejem, jestem lesbijką

byc-kobieta

OPOWIEŚCI LADY BUNII. Grażyna wpadła do mnie na fejsbukową kawę. Tak nazywamy plotki na odległość, umawiamy się na kawę i każda z nas po swojej stronie oceanu rozsiada się wygodnie przed komputerem. Ostatnio nasza rozmowa była zacięta, bowiem miałyśmy zupełnie odmienne zdania. Ona oburzona opowiadała mi historię dziewczyny z Radymna (małe miasteczko na Podkarpaciu), która wyjechała do Stanów i się ożeniła. Tak ożeniła się, a nie wyszła za mąż. Jest lesbijką. Dla mnie nie ma w tym nic dziwnego, to zupełnie normalne tyle, że tutaj, a nie w Polsce. W kraju nad Wisłą homoseksualizm ciągle jest tematem tabu i powodem do wstydu. Grazia była oburzona, jak ona mogła? Nie dość, że się ożeniła to jeszcze dała zdjęcia z ceremonii na FB, a tego to już rodzina nie udźwignie. Taki wstyd! Radymno nie jest na to gotowe! Padłam przed tym komputerem i krzyczę do niej: – Grażyna, czy ty się babo słyszysz? Miałam cię za babę z jajami, a ty baba w berecie jesteś! – Bunia, znam całą rodzinę, taki wstyd. Matka płacze, babce nie mówi w obawie żeby nie zeszła z tego świata. Staruszeczka emeryturę ma wysoką więc jest jeszcze jak najbardziej potrzebna. – Grażka, gdzie wy żyjecie? Kto jak kto, ale ty? Tego bym się po tobie w życiu nie spodziewała. -Bunia, dla mnie to jest w porządku, ale nie dla jej rodziny. Nie powinnna im tego robić. Ojciec jest listonoszem, brat robi jako kierowca w PKS-ie, ludzie im żyć nie dadzą. W takim Radymnie to osoby publiczne, wszyscy ich znają. Zaraz ludzie będą gadać. Brat stary kawaler to zaraz z niego pedała zrobią. Matka płacze mi już tu trzeci dzień. Gówniara jedna pojechała na wakacje. Cała rodzina się na bilet składała. A ona pojechała i taki wstyd zrobiła! – Grażka, pomyśl inaczej. Rodzina powinna ją wspierać. Jak ciężko musiało jej być w takim grajdole, gdzie nie mogła być sobą. Czy ktokolwiek z was o tym pomyślał? Czy wy myślicie, że homoseksualizm to moda, fanaberia? Jestem przekonana, że z taką czy inną orientacją seksualną ludzie się rodzą. Różne zródła podają różne informacje, ja obstaję przy swojej wersji. Pamiętam pierwszą męską parę jaką poznałam. Było to osiemnaście lat temu tutaj. Mieli zaadoptowaną dwójkę dzieci. Wspaniali ludzie, tworzyli cudowną rodzinę. Pełną miłości i szacunku. Wtedy było to dla mnie zaskoczenie, tzn. dzieci były dla mnie zaskoczeniem. Nie miałam zdania na ten temat. Dziś już wiem, jestem pewna, że nie ma w tym nic złego. Pary homoseksualne tworzą wspaniałe rodziny, dają dzieciom często więcej niż „standartowy model rodziny” czyli mama i tata. Moi znajomi, też męska para po sześćdziesiątce, czyli nie moda, nie nowość, a pokolenie moich rodziców, żyją razem ponad trzydzieści lat. Nie mają ślubu, nie afiszują się ze swoją orientacją. Tak naprawdę na ulicy nikt by nie pomyślał, że to para. Dwóch starszych panów, koledzy, może razem wynajmują mieszkanie. Normalnie ubrani. Żadnej ekstrawagancji w ich stroju, niczym na pierwszy rzut oka nie różnią się od mojego taty czy od sąsiada z drugiego piętra. W ich domu już tę różnicę troszkę widać. Są tam zawsze świeże kwiaty w wazonie, czysty obrus na stole, idealny porządek. Zawsze razem zasiadają do obiadu. Miałam okazję przez kilka miesięcy obserwować ich z bliska. Co było dla mnie największym zaskoczeniem? To, że nie znam drugiej takiej pary. Jeden na drugiego zawsze czekał z obiadem, te kwiaty, troska. Codzienny telefon z pytaniem: „jak się czujesz?” albo pytanie: „idę do sklepu,co ci kupić? Może masz na coś ochotę?”. Było w tym ich codziennym życu tyle troski i uczucia, że aż łza niejednokrotnie kręciła mi się w oku ze wzruszenia. Nie znam małżeństwa kobieta – mężczyzna gdzie po tylu latach byłoby tyle troski, uwagi, uczucia, szacunku. Czasami było mi zwyczajnie wstyd, że my z mężem już nie dbamy o takie drobiazgi, a oni ciągle tak. Mieli to szczęście, że urodzili się tutaj i mogą normalnie żyć. Nikt nie wytyka ich palcami i nie uważa za dziwolągów. Niestety z naszego kraju nad Wisłą cała masa ludzi o odmiennej orientacji seksualnej musiała uciekać, żeby nie być wytykanym palcem na ulicy. Żeby nie przynieść „wstydu” rodzinie. Roberta poznałam tutaj, mieszkamy obok. Pochodzi z Dębicy. Na studia wyjechał do Krakowa, żeby żyć po swojemu. Nie było to takie proste, przecież byli znajomi z jego okolic. Ciągle był wyśmiewany, wyzywany. Uciekł, najzwyczajniej uciekł ze swojej ojczyzny, żeby zacząć żyć. Żeby, jak mówi, nikt mu nie zaglądal pod kołdrę. Bo przecież w wieku dwudziestukilku lat to należy się ożenić albo wyjść za mąż. Jak mąż pije i bije to trzeba siedzieć cicho, jest wszystko w normie. Nie daj Boże chłop z chłopem czy baba z babą toż to szatan! Wstyd i hańba dla rodziny! Ciągle szukał sposobności, żeby powiedzieć o tym matce z nadzieją, że ta udobrucha jakoś ojca. Poprzeczkę postawił sobie bardzo wysoko, zdobył tu wykształcenie prawnicze, dostał dobrą pracę, kupił dom. Zaprosił matkę w odwiedziny. Zebrał się na odwagę pewnego dnia słowami: „Mamo musimy porozmawiać, muszę ci coś powiedzieć. Jestem gejem”. Matka nie odezwała się ani słowem, ale mało brakowało, a udławiłaby się kawą. Miała tylko wielkie smutne oczy. Tyle. Kiedy wrócił z pracy mieszkanie było puste, matki już nie było. Do dziś nie wie jak ona przebukowała bilet nie znając ni w ząb języka. Serce mu pękło, bo w oczach osoby, którą kochał najmocniej na świecie nie znalazł ani odrobiny akceptacji. Sporo czasu minęło, zanim odważył się zadzwonić. Nigdy już nie wrócili do tego tematu, wiedział że matka ojcu nie powiedziała. Poprosiła go tylko o jedno – „nie przyjeżdżaj synu, wstydu oszczędź,ojciec tego nie zrozumie”. Od tamtej pory raz na kilka lat gości rodziców u siebie, na ten czas umawia się z przyjaciółką żeby udawała jego dziewczynę przed ojcem. Matka nie pyta. Serce mi pękło jak usłyszałam tę historię, płakał on i płakałam ja. Jestem matką i nie wyobrażam sobie jak mogłabym nie wspierać mojego dziecka, jak mogłabym nie cieszyć się jego szczęściem. Nie ważne czy będę miała synową czy synowego, zięcia czy córkową, dla mnie ważne jest żeby moje dzieci były szcześliwe. Każdy człowiek ma prawo do szczęścia i miłości, dajmy sobie nawzajem prawo wyboru. W przeciwnym razie dochodzi do wielu tragedii. Moja koleżanka wyszła za mąż, seks po ślubie, potem dziecko i zero seksu. Zachodziła w głowę dlaczego? Były dziesiątki diet, godziny cwiczeń na siłowni, żeby być atrakcyjną dla męża. Nic nie działało ich życie erotyczne umarło. Trwalo to lata, jej frustracja przerodziła się w depresję. Potem były operacje plastyczne kolejno piersi, brzucha i dalej nic. W sypialni nadal chłód. Mąż cudowny spokojny człowiek, żadnej kochanki, miał tylko od zawsze jednego kumpla. Kiedy odkryła prawdę, że mąż jest gejem o mało nie zwariowała. On zwyczajnie, chciał żyć po Bożemu, żona, dziecko, kredyt na mieszkanie, żeby nikt niczego nie podejrzewał. I po co to wszystko? Szok, pretensje, łzy i najtrudniejsze jak wytłumaczyć to dziecku? Gdyby ludzie odmiennej orientacji seksualnej mogli w Polsce żyć normalnie, nie dochodziłoby do takich tragedii. Mojej koleżanki dwóch wujków od zawsze mieszkało razem. Babka całe życie była przekonana, że nie łączy ich nic więcej niż wspólne rachunki. W tamtych czasach nawet ludziom do głowy nie przychodziły takie podejrzenia. Mój kolega odszedł od żony po piętnastu latach, wyjechał za granicę i zamieszkał ze swoim chłopakiem. Takich przykładów jest cała masa. Tutaj każdego dnia mijam dwie mamy z dziećmi, nikogo to nie dziwi, nawet dzieci w przedszkolu wiedzą, że tak bywa i jest to dla nich zupełnie naturalne. Pamiętam medialny krzyk, że to niemoralne – chłopcy wychowywani przez gejów to na pewno będą geje, bo jaki mają przykład? Przecież to jest złe i niedobre. Zastanawia mnie tylko jedn – skąd w takim razie tyle lesbijek i gejów z mojego otoczenia skoro każde z nich wychowywało się w pełnej, klasycznej rodzinie i miało prawidłowe wzorce. No skąd?