Justin Trudeau może stracić władzę

Canada's Prime Minister Justin Trudeau arrives for a press conference after the G20 Summit in Hamburg, Germany, July 8, 2017. / AFP PHOTO / Tobias SCHWARZ        (Photo credit should read TOBIAS SCHWARZ/AFP/Getty Images)

Justin Trudeau, premier Kanady i ulubieniec liberalnych mediów całego świata, może skończyć swoją karierę szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał. Jego problemy zaczęły się od oskarżeń wobec niego i jego ludzi o próby wywierania wpływu na prokurator generalną. Chodzi o śledztwo ws. kanadyjskiej firmy oskarżanej o korupcję na wielką skalę.

Dla Polaków, którzy przywykli do politycznych skandali z taśmami i korupcyjnych podejrzeń wobec państwowych urzędników, polityczny kryzys, przez który przechodzi aktualnie premier Kanady, może wydawać się osobliwy. Jednak skandal związany z firmą SNC-Lavalin i narosłe wobec niego kontrowersje mogą być początkiem końca rządów Trudeau. W ostatnim sondażu jego liberalna partia ma jedynie 31 proc. poparcia i przegrywa z mogącą liczyć na 40 proc. głosów partią konserwatywną.

Kanadyjska korporacja korumpuje libijskich urzędników

SNC-Lavalin to międzynarodowa korporacja inżynieryjno-budowlana z Quebecu. Firma zatrudnia 50 tys. osób, w tym niecałe 10 tys. w Kanadzie. Przez lata podnoszono wobec niej korupcyjne zarzuty związane z jej działalnością w Bangladeszu, Indiach, Meksyku i Kanadzie. W lutym 2015 roku kanadyjskie władze wszczęły wobec niej postępowanie w związku z podejrzeniami o przekazanie libijskim urzędnikom 47,7 mln dolarów kanadyjskich w formie łapówek.

W razie potwierdzenia podejrzeń, firmie groziłaby utrata dostępu do federalnych kontraktów na 10 lat, co potencjalnie uderzyłoby nie tylko w nią samą, ale również w tysiące pracowników. Korporacji udało się jednak uniknąć dotkliwych konsekwencji prawnych w zamian za zapłacenie kary finansowej. Według ekspertów cytowanych przez „NYT”, sprawa ta pod pewnymi względami przypomina dofinansowywanie przez państwa banków „które były za duże, żeby upaść” podczas kryzysu finansowego w 2008 r.

Wizytówka” premiera podaje się do dymisji

Sprawę SNC-Lavalin w październiku 2015 r. przejęła minister sprawiedliwości i prokurator generalny Jody Wilson-Raybould. Trzecia w historii kobieta na tym stanowisku i zarazem pierwsza przedstawicielka rdzennych narodów Kanady była jedną z „wizytówek” liberalnego i stawiającego na wielokulturowość premiera. Na początku 2019 r. relacje pomiędzy minister sprawiedliwości a Trudeau uległy gwałtownemu pogorszeniu. Premier przeniósł ją do Ministerstwa ds. Weteranów Wojennych, a ona po kilku tygodniach zdecydowała opuścić rząd. Podczas zeznania przed komitetem parlamentarnym w zeszłym miesiącu Wilson-Raybould oświadczyła, że Trudeau i jego współpracownicy starali się skłonić ją do zamknięcia sprawy SNC-Lavalin przy pomocy „politycznych nacisków” oraz „zawoalowanych gróźb”. Jednocześnie zaznaczyła, że choć naciski były „niestosowne”, nie były one „nielegalne”. W przytoczonej przez nią rozmowie Trudeau miał mówić o potencjalnych straconych miejscach pracy, przeniesieniu siedziby firmy oraz nakłaniać ją by „znalazła jakieś rozwiązanie”. 

Maska Trudeau spadła?

Trudeau twierdzi, że nie złamał prawa, a w rozmowie z reporterami powiedział:  „Kanadyjczycy oczekują od rządu, żeby chronił ich prace i rozwijał gospodarkę – i właśnie to zrobiliśmy”. Długofalowych konsekwencji kryzysu nie da się póki co przewidzieć. Jednak afera związana z SNC-Lavalin na pewno będzie jednym z wątków w wyborach, które odbędą się w październiku tego roku. Dotychczas premier Kanady stracił dwoje ministrów i swojego głównego doradcę politycznego. Ponadto parlamentarna komisja etyki prowadzi wobec niego postępowanie i możliwe jest otworzenie niezależnego śledztwa. Paradoksalnie sedno oburzenia na Trudeau leży w popularności, którą cieszył się na początku swoich rządów. Zdeklarowany feminista, obrońca rdzennej ludności oraz rzecznik przejrzystości w polityce jest teraz przedstawiany przez krytyków jako wyrachowany polityk, który nasyła swoich współpracowników, by zmusili prokurator generalną do uwolnienia międzynarodowej korporacji od odpowiedzialności za wielomilionową sprawę korupcyjną.

aplk, gazeta.pl