Kat syberyjskich kobiet

popkov-khlg-1248x698abc

Morderstw, do których się przyznał, było 81. Wszystkie ofiary to kobiety. Pierwszego zabójstwa dokonał w 1992 roku, ostatniego w 2010. Ale to zabójca tak twierdzi. Prowadzący sprawę milicjanci i prokuratorzy uważają, że może on mieć na sumieniu kolejnych kilkanaście zbrodni. Zatrzymano go bowiem dopiero w marcu 2012 roku, a psychika seryjnych morderców jest tak ukształtowana, że nie są w stanie nagle przestać zabijać. W tej sytuacji dwa lata bez popełnienia morderstwa, między 2010 a 2012 rokiem, budzą zdaniem zajmujących się kryminalistyką psychologów poważne wątpliwości.

Michaił Popkow urodził się w 1964 r. 23 lata później wyszedł z koszar po odsłużeniu obowiązkowej służby wojskowej. Pięć lat później zaczął zabijać.

Mieszkał w Angarsku na dalekiej Syberii, położonym nad rzeka Angarą, dopływem Jeniseju, niespełna 50 kilometrów na północny zachód od Irkucka. Angarsk jest typowym radzieckim miastem powstałym po II wojnie w epoce industrializacji Syberii. Liczy około ćwierć miliona mieszkańców. Podstawę jego funkcjonowania stanowi przemysł petrochemiczny. Pierwszą pracę Michaił Popkow znalazł w zakładach azotowych, ale szybko, podobno przypadkowo, dostał się do milicji.

Po raz pierwszy zabił, gdy miał 28 lat. W śledztwie zrelacjonował, jak do tego doszło:

Wino piliśmy w samochodzie, rozmawialiśmy. Za obopólną zgodą odbyliśmy stosunek. Nad ranem między mną a Buriatką wybuchła jakaś sprzeczka. Wysiedliśmy z auta i uderzyłem ją butelką po winie w głowę. Buriatka upadła. Nie pamiętam, czy zadawałem jej jeszcze jakieś ciosy i w jakie miejsce dokładnie. Potem leżała na ziemi 14-20 minut, nie wstając, ale była żywa, ledwo chrypiała, potem ucichła. Pozbierałem w lesie kawałki powalonych drzew, rozpaliłem duże ognisko, do którego wrzuciłem trupa Buriatki. To było pierwsze popełnione przeze mnie zabójstwo.
Śledczy wątpią, czy było to rzeczywiście pierwsze morderstwo popełnione przez Popkowa, ponieważ w okolicach Angarska znaleziono już wcześniej ciała kilku zamordowanych kobiet. Popkow jednak nie przyznawał się do nich, a prowadzący śledztwo nie mieli żadnych dowodów, które pozwoliłyby przypisać je byłemu milicjantowi.

Prowadzących dochodzenie intrygowało, jakie cechy charakteru ma człowiek, który bez skrupułów morduje kilkadziesiąt kobiet. Gdy zapytali Popkowa o motyw popełniania tak bezlitosnych zbrodni, odpowiedział natychmiast, że była nim niewierność żony. Pewnego bowiem dnia wrócił po służbie do domu i w koszu na śmieci zauważył dwie prezerwatywy. Zaskoczony i oszołomiony znaleziskiem uświadomił sobie, że żona go zdradziła. Zamiast jednak rozmówić się z nią i podjąć na przykład kroki rozwodowe, postanowił za zdradę żony karać, jak to powiedział „upadłe kobiety”. Owymi „upadłymi kobietami” miały być te, które decydowały się na seks z nim.

Ze znalezieniem partnerek do seksu nie miał problemów. Był młody, przystojny, wysportowany, kobiety same garnęły się do niego. Imponował im też jego milicyjny mundur. Motyw i łatwość nawiązywania kontaktów z kobietami sprawiły, że prowincjonalny milicjant z dalekiej Syberii stał się największym seryjnym zabójcą w Rosji.

Pomogły mu w tym także lokalne władze milicyjno-prokuratorskie, które z jaskrawą nieudolnością prowadziły śledztwo. Większość zwłok znajdowano w sporym lesie, który przecina najdłuższa ulica miasta, zwana Moskiewskim Traktem. Gdy okazało się, że to właśnie tam dochodzi do większości morderstw kobiet, mieszkańcy miasta „przechrzcili” ją na „angarską drogę śmierci”. Ale prowadzącym dochodzenie milicjantom nie przyszło do głowy (albo robili to świadomie), aby uznać, że sprawcą wszystkich morderstw jest jedna osoba. Prowadzono śledztwo, przesłuchiwano tysiące osób, podejrzewano o dokonywanie zabójstw nawet kilu milicjantów, ale akurat nie Popkowa. Jednego z podejrzewanych ciężko pobito podczas śledztwa chcąc wymusić na nim przyznanie się do winy, innego postawiono w stan oskarżenia przed sądem, który nie zgodził się jednak z zarzutami śledczych i go uniewinnił.

Do prowadzenia śledztwa w sprawie kolejnych odkrywanych morderstwa kierowane inną ekipę śledczą, a Popkow w tym czasie popełniał następne zabójstwa. Podczas późniejszego procesu sądowego okazało się, że miejscowe władze nie chciały dopuścić, by uznano, że ma się do czynienia z seryjnym mordercą. Wywołałoby to bowiem reakcję centrali, czyli prokuratury generalnej w Moskwie. W konsekwencji przysłano by z tejże centrali ekipę śledczą, która poza mordercą mogłaby się doszukać nieprawidłowości w funkcjonowaniu lokalnych instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo mieszkańców. Śledztwa więc się ślimaczyły, zaś znajdujący się nieomal w ich centrum Popkow doskonale wiedział, na jakim są one etapie i w poczuciu pełnej bezkarności zabijał kolejne „kobiety upadłe”. Najmłodsza miała 16 lat, najstarsza 38. Najmłodsza była koleżanką jego córki.

Przełom nastąpił dopiero po 7 latach od wykrycia pierwszego morderstwa. W roku 1999, zapewne w wyniku inspiracji któregoś z mieszkańców albo przedstawiciela lokalnych władz, w jednej z ogólnokrajowych gazet ukazał się artykuł o licznych morderstwach dokonywanych w Angarsku, którym lokalne władze nie umieją zapobiec. W efekcie stało się to, czego lokalne władze chciały za wszelką cenę uniknąć. Do Angarska przysłano do prowadzenia śledztwa specjalistę z Moskwy. Utworzył ekipę dochodzeniową, która wszystkie niewykryte do tego momentu morderstwa (było ich już 24) uznała za dokonane przez jednego sprawcę.

W zwłokach trzech kobiet zamordowanych w owym 1997 roku wykryto spermę, którą poddano analizie. Okazało się, że sprawca tych zabójstw cierpi na hematospermię (krew w spermie). Dzięki temu ustalono grupę jego krwi. Ślady opon samochodowych pozostawione na miejscu zbrodni wskazywały jednoznacznie, że morderca porusza się samochodem terenowym Niva. Problem w tym, że w Angarsku i jego okolicach mieszkało tysiące mężczyzn posiadających wykrytą grupę krwi oraz samochód tej marki. Śledztwo utknęło w martwym punkcie, a Popkow nadal bezkarnie mordował. Jego bezkarność musiała się jednak skończyć, bo musiał wreszcie popełnić błąd.

Któregoś dnia późnym wieczorem zatrzymał samochód obok samotnie idącej kobiety, która pieszo wracała do domu, ponieważ nie zdążyła na ostatni tramwaj. Miała 18 lat, nazywała się Swietłana. Zamiast do domu Popkow zawiózł ją do lasu, uderzył obuchem siekiery, zgwałcił i przekonany, że dziewczyna nie żyje odjechał. Ale Swietłana żyła i miała szczęście, że szybko ktoś ją przypadkowo znalazł. Doznała poważnego urazu głowy, nie potrafiła odtworzyć okoliczności zbrodni, której padła ofiarą, ale zapamiętała, że mężczyzna, który chciał ją zabić był w mundurze. Z uporem to powtarzała.

Śledczy szybko sporządzili listę mężczyzn, którzy mieli znaną już grupę krwi, samochód Niva oraz pracowali w służbach mundurowych. Na liście było ich 354. Wszystkich po kolei wzywano na przesłuchanie i pobranie DNA.

Popkowa, który był już wtedy na wymuszonej emeryturze (pobił przesłuchiwaną osobę) wezwano dopiero w marcu 2012 roku. Trzy miesiące później śledczy otrzymali wynik porównania próbki DNA pobranej od Popkowa ze śladami DNA pozostawionymi na zwłokach kilku zamordowanych kobiet. Nie było najmniejszych wątpliwości. Należały do byłego milicjanta, Michaiła Popkowa.

Popkow przez długie 6 lat przeciągał śledztwo. Wiedział co robi. W areszcie śledczym miał bowiem „komfortowe” warunki w porównaniu z tymi, jakie czekały na niego w kolonii skazanych na dożywocie o nazwie „Czarny delfin”. Cieszy się ponurą sławą najcięższego więzienia w Rosji. Nie od razu więc przyznał się do wszystkich popełnionych zabójstw. Robił to stopniowo. Gdy śledczy kończyli sprawdzanie faktów podanego przez Popkowa zabójstwa, ujawniał im kolejne. Ekipa dochodzeniowa i prokuratorzy znów musieli przeprowadzać wymagane prawem procedury, a czas mijał.

W sumie Popkow przyznał się do 81 zabójstw, w tym 5 podwójnych. Wyjaśniał wszelkie wątpliwości i zagadki. Śledczy nie mogli na przykład wyjaśnić, jak doszło do tego, że jedna z dwóch kobiet, które zostały w tym samym czasie oraz miejscu zgwałcone i zamordowane, żyła niemal dobę dłużej od drugiej. Popkow wyjaśnił, że po powrocie do domu zorientował się, że zgubił odznakę milicyjną ze swoim numerem. Wrócił więc na miejsce zbrodni, odnalazł odznakę, ale zauważył, że jedna z kobiet daje oznaki życia. Więc ją dobił.

Wszystkich morderstw dokonywał według mniej więcej tego samego scenariusza. Gdy zaproszona do samochodu kobieta podtrzymywała flirt, jechał z nią do sklepu, kupował mocniejszy alkohol, a potem udawali się na łono natury. Gdy kobieta była już odurzona alkoholem i nie godziła się dobrowolnie na seks, była gwałcona, a potem mordowana. Za każdym razem innym narzędziem, by utrudnić pracę śledczym.

Pod koniec 2018 Michaił Popkow został skazany na podwójne dożywocie. Na razie nie ma informacji, czy został już przewieziony do „Czarnego delfina”, gdzie współwięźniowie urządzą byłemu milicjantowi „piekło na ziemi”, czy nadal odkrywa przed śledczymi swoje kolejne zbrodnie. Bo po odejściu z milicji Popkow zaczął sprowadzać z Władywostoku japońskie samochody. Trasa Władywostok – Angarsk liczy ok. 4 tysiące kilometrów, więc śledczy analizują teraz akta nierozwiązanych zabójstw i zaginięć kobiet w okolicach tego szlaku w Buriacji, Kraju Zabajkalskim i Kraju Primorskim.

Michaił Popkow został zatrzymany przez Specnaz w pociągu, 100 km przed Władywostokiem, gdy jechał odebrać zamówiony samochód.

RobertSuliński