Kiedy pracuję jestem szczęśliwa

PHOTO PIOTR GRZYBOWSKI/SE/EAST NEWS. WARSZAWA. ZLOTE TARASY. KONFERENCJA PRASOWA DOTYCZĄCA DIETY PROMOWANEJ PRZEZ KATARZYNE SKRZYNECKA I MARCINA LOPUCKIEGO SCHUDNIJ W 10 TYGODNI. ODCHUDZANIE, ZDROWE ODZYWIANIE, CWICZENIA.   KATARZYNA SKRZYNECKA, MARCIN LOPUCKI. 25/06/2012

Z Kasią Skrzynecką
rozmawiał Krzysztof Pipała.

 

– Była Pani już tutaj 6 lat temu. Czy Vancouver to dla Pani ważne miasto?

– Mam stąd bardzo fajne wspomnienia. Zarówno dlatego, że Vancouver to piękne miasto jak i dlatego, że byłam bardzo miło przyjęta przez tutejszą Polonię i organizatorów mojego pobytu.

– Jest Pani artystką wielu talentów. Aktorstwo czy śpiewanie to tylko te najważniejsze. Czy któreś z nich Pani lubi bardziej?

– Swoją przygodę ze sceną zaczynałam od debiutów na Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, w 1990 roku jako 19-latka, a równocześnie zaczynałam naukę w szkole teatralnej w Warszawie. Wiedziałam więc od początku, że chcę grać na scenie czy w filmie, ale także śpiewać. I do tej pory kocham jedno i drugie.

– Jest pani bardzo zajęta – oprócz teatru jest  telewizja gdzie kręcicie kolejny już sezon „Twoja twarz brzmi znajomo”. Czy ciężko w takim nawale pracy znaleźć czas na eskapadę do Kanady?

– Ciężko, ale ja nie narzekam tylko cieszę się, że mogę na co dzień robić to co kocham i lubię. Jest tylu zdolnych aktorów, którzy nie mieli szczęścia być zauważonymi i bardzo by chcieli coś robić, ale nie mają propozycji. Grzechem z mojej strony byłoby więc jakieś biadolenie. A ja po prostu kiedy pracuję jestem szczęśliwa…

– Rozumiem więc, że pełnia szczęścia…

– Oczywiście. Zresztą praca w telewizji nie absorbuje całego czasu. To tylko kilka tygodni wzmożonej pracy, a potem jest trochę luzu. Dzięki temu nasi najbliżsi nie cierpią z powodu długiej rozłąki. A to wydaje mi się najważniejsze.

– Wcześniej brała Pani udział, w „Tańcu z gwiazdami”, później w „Twoja twarz brzmi znajomo”. Z perspektywy widza wygląda to wręcz na katorżniczą pracę – co tydzień przygotować jakiś nowy taniec, który trzeba perfekcyjnie wykonać, czy też wcielić się w jakąś gwiazdę piosenki, naśladować jej sposób śpiewania, poruszania się itp. Czy rzeczywiście jest ciężko?

– Jest, ale ja to uwielbiam. W takim programie mogłam wykorzystać właśnie obydwie moje miłości – śpiew i aktorstwo. Ten program pokazuje dobre, rzetelne oblicze zawodowe wszystkich uczestników, nie tylko moje. Program wymaga od nas dużej wszechstronności. Trzeba było dać sobie radę wokalnie, uczyć się nowych technik. Poza tym trzeba tam wykazać się aktorsko i nie tylko odtworzyć rolę, ale i pełną aurę, jaką roztacza bohater, w którego aktualnie ktoś się wciela. To jest program pełen dobrej muzyki i hitów, do których wszyscy chętnie wracamy. A poza tym czuję ogólną sympatię do całego show i  uznanie dla mojej pracy. Przez cały czas odbierałam sympatyczne komentarze na temat moich występów. Wiele osób zaczepiało mnie w sytuacjach prywatnych, gdy jestem z dzieckiem w przedszkolu czy w sklepie.

Program „Twoja twarz brzmi znajomo” okazał się ogromnym sukcesem, ale mógł przecież ponieść klęskę.

Owszem. To mogło być tandetne karaoke i przebieranki. Oglądałam jednak zagraniczne edycje show i byłam pod dużym wrażeniem. Widziałam włoską wersję, grecką, rosyjską i portugalską.  Niektóre wykonania były wręcz rewelacyjne. Pomyślałam wtedy, że ten program ma szansę stać się dużym hitem, ale pod warunkiem że będzie zrealizowany na najwyższym poziomie. I jest. Cała produkcja to grupa ludzi z wielkim sercem. Dbają o to, aby repertuar był zróżnicowany. W każdym odcinku powinno pojawić się coś na serio, coś zabawnego i coś  bardzo trudnego. No i nie zapominajmy o  cudownej ekipie charakteryzatorów, którzy potrafią zrobić z człowieka kogoś kompletnie innego. W całość inwestowane są ogromne budżety, w staranny i efektowny sposób. Tę jakość widać.

– W sztuce Norma Fostera, z którą do nas przyjeżdżacie, z piątki aktorów aż trójka wystąpiła bądź występuje w „Twoja twarz brzmi znajomo”. Oprócz Pani, była to Katarzyna Ankudowicz, a teraz swoimi popisami raczy nas Radosław Pazura.

– I trzeba przyznać, że Radkowi idzie doskonale. Teraz jestem jurorką, ale jako była uczestniczka programu dokładnie wiem ile pracy trzeba włożyć w dobry występ i dlatego też wydaje mi się, że umiem go obiektywnie oceniać.

– „Między łóżkami” to według recenzji inteligentna komedia. Wygląda na to więc, że będziemy się dobrze bawić.

– O z pewnością. Gramy ją od roku w Polsce i wszędzie cieszy się dużym powodzeniem. Duża w tym zasługa Artura Barcisia, który jest zarówno świetnym aktorem jak i reżyserem.

– Dziękuję i do zobaczenia w Vancouver.