Kim jest nowy prezydent Warszawy?

str-22-kim-jest-trzaskowski

W rocznicę śmierci Bronisława Geremka (trwała już kampania wyborcza na urząd prezydenta Warszawy) powiedział, że słuchał jego wykładów w języku francuskim. Na prawicowych portalach natychmiast rozpoczął się wymierzony w niego hejt, że się wywyższa. Jego kontrkandydat, Patryk Jaki, wymądrzał się, że on z warszawiakami będzie rozmawiał po polsku, a nie po francusku, ale nie powiedział, czy z zagranicznymi politykami, biznesmenami i dziennikarzami odwiedzającymi Warszawę będzie to rozmowa na migi czy przez tłumacza. Rafał Trzaskowski na pewno nie będzie potrzebował tłumacza, języka migowego co prawda nie zna, ale zna pięć języków nowożytnych, którymi posługuje się w sumie może nawet dwie trzecie mieszkańców globu.

W jednym z wywiadów mówił: – Angielskiego nauczyłem się dzięki rodzicom, posyłali mnie na lekcje. W 1989 roku pracowałem w Niespodziance, słynnym biurze „Solidarności”. Sprzątaliśmy, rozwieszaliśmy plakaty, rozdawaliśmy pierwsze wydanie „Gazety Wyborczej”. Okazało się, że przydał się angielski. Kiedy przychodzili zachodni politycy, dziennikarze czy jak przyjechał Stevie Wonder, robiłem za tłumacza. Amerykańscy politycy, którzy nas tam odwiedzili, zaproponowali mi stypendium w Stanach, dzięki czemu zrobiłem tam maturę. W liceum i na studiach uczyłem się francuskiego, potem zdałem do Kolegium Europejskiego w Natolinie, gdzie francuski był językiem wykładowym, obok angielskiego. Było mi trudno, dlatego postanowiłem się tego francuskiego nauczyć na maksa i trzy lata chodziłem do Instytutu Francuskiego. Potem przyszedł czas na hiszpański, bo mam fioła na punkcie Ameryki Południowej, i włoski, ale pierwszym językiem był oczywiście rosyjski, wszyscy mieliśmy go przecież od podstawówki. Po prostu po ojcu mam ucho do języków.

Gdy dziś ktoś mówi, że Rafał Trzaskowski ma łatwiej, bo zna pięć języków, odpowiada, że przecież tych języków trzeba się było nauczyć. I tym stwierdzeniem zamyka usta niechętnym sobie krytykom.
Urodził się w 1972 roku w Warszawie. Jego ojciec był wybitnym pianistą jazzowym i kompozytorem, znał świetnie angielski i niemiecki, co w tamtych czasach było rzadkością. W latach 60. słynni byli w Polsce trzej wielcy pianiści i kompozytorzy jazzowi: Trzaskowski, Komeda, Kurylewicz. O Trzaskowskim mówiło się, że jest wirtuozem, ale światową karierę, przede wszystkim za sprawą muzyki do filmów Romana Polańskiego, zrobił Komeda.

Rafał Trzaskowski o ojcu: – Komeda miał nieprawdopodobny talent i tworzył muzykę znacznie bardziej wpadającą w ucho. Mój ojciec pisał muzykę szalenie trudną. Talent to nie tylko talent tworzenia, ale też umiejętność sprzedania się, a mój ojciec nigdy nie zabiegał o to, koncentrował się na tym, co lubił robić i stawiał przed sobą bezwzględny warunek rozwoju intelektualnego. (…) Uważam, że muzyka ojca przetrwała próbę czasu. Najbardziej lubię jego album „Seant” nagrany z Tedem Cursonem.

Mama, Teresa, z domu Arens, była wśród pierwszych osób tworzących słynną krakowską Piwnicę pod Baranami. Zaczynała od prowadzenia tam baru, potem była kostiumologiem. Andrzej Trzaskowski był jej drugim mężem. Z pierwszego miała syna Piotra Ferstera (starszy od Rafała o 19 lat), który przez 37 lat był „dyrektorem” Piwnicy pod Baranami.

Podczas kampanii wyborczej Patryk Jaki powiedział pod adresem swojego rywala, że on, Patryk Jaki, nie jest z arystokracji, ale z bloków, czyli bliżej ludzi. Rafał Trzaskowski ripostował: – Z jakiej arystokracji? Była komuna i myśmy żyli w tych samych warunkach, staliśmy w tych samych kolejkach po papier toaletowy. Nie było elity w dzisiejszym rozumieniu. Rodzice czytali książki, posyłali mnie na angielski, ale podwórko było identyczne i kolejki też, a paczki dostawaliśmy z kościoła, tak jak wszyscy. Stałem po szynkę w sklepie przy Freta. I po pomarańcze, gdy rzucili przed świętami. Jak człowiek kupił rodzynki, to było wydarzenie. (…) Mama prowadziła otwarty dom. (…) Mnóstwo jazzmanów, literatów, aktorów. (…) Bliższy kontakt miałem z Tomkiem Lengrenem i Markiem Piwowskim, umieli gadać z dziećmi, a innym to mówiłem „dzień dobry” i na podwórko. Nie byłem taki stary malutki, co to siedzi ze znajomymi rodziców, wolałem klimaty ulicy. (…) To do czego doszedłem w życiu, sam sobie wywalczyłem. Studiowałem dwa fakultety równocześnie i zarabiałem na własne utrzymanie.

Wyznając zasadę, że to, czego się nauczy, nikt mu nie odbierze, a zarazem, że nauka jest kluczem do sukcesu, mimo że lubił klimat ulicy i częściej niż w domu przebywał na podwórku, to czytał i się uczył. Po maturze w Stanach studiował w Kolegium Europejskim w Natolinie oraz w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, a w 1996 r., mając 24 lata, był stypendystą Oxford University, a później Instytutu Unii Europejskiej w Paryżu. W wieku 32 lat (2004 r.) uzyskał tytuł doktora nauk humanistycznych na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Utrzymywał się między innymi z tłumaczenia (był tłumaczem symultanicznym), pracował także jako nauczyciel języka angielskiego. W 1998 r. został wykładowcą w Krajowej Szkole Administracji Publicznej.

W tym czasie obracał się na obrzeżach wielkiej polityki. Zbliżył się do niej znacznie, gdy w latach 2000-2001 pracował jako doradca Jacka Saryusza-Wolskiego, który był wtedy sekretarza Komitetu Integracji Europejskiej. Po rozstaniu z Saryuszem-Wolskim wykładał w Collegium Civitas i pracował  jako analityk w Centrum Europejskim Natolin.

Z obrzeży wszedł w centrum wielkiej polityki w 2004 roku, gdy został doradcą Platformy Obywatelskiej w Parlamencie Europejskim. Sprawował tę funkcję przez siedem kolejnych lat. W 2009 roku przeprowadził błyskotliwą kampanię w wyborach do Parlamentu Europejskiego mając wsparcie ludzi kultury, m.in. Urszuli Dudziak. Tomasza Karolaka, Grzegorza Turnaua, Michała Żebrowskiego. Uzyskał ponad 25 tys. głosów i oczywiście zdobył mandat europosła. Cztery lata później został ministrem administracji i cyfryzacji, ale urząd sprawował niespełna dziesięć miesięcy, ponieważ 24 września 2014 r. został powołany na stanowisko wiceministra spraw zagranicznych do spraw europejskich. Rok później został posłem z listy PO w okręgu krakowskim, po świetnie zorganizowanej kampanii, która przyniosła mu 47 080 głosów. Od dwóch lat jest członkiem zarządu krajowego PO, a od 29 marca 2017 r. wiceprzewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej. W 2017 r. prezydent Francji uznał, że Rafał Trzaskowski jest godzien zostać kawalerem Legii Honorowej.

W wyborach samorządowych na stanowisko prezydenta Warszawy znokautował kandydata PiS, Patryka Jakiego, uzyskując już w pierwszej turze 56,67 proc. głosów. Zagłosowało na niego ponad pół miliona warszawiaków. Tak świetnie wykształconego i obytego w świecie prezydenta Warszawa jeszcze nigdy nie miała.

xxx

Żona Rafała Trzaskowskiego ma na imię Małgorzata. Mają dwoje dzieci – córkę Aleksandrę i syna Stanisława. Żona skończyła studia ekonomiczne w Krakowie i pewnie będzie musiała rozstać się z obecną pracą, ponieważ nie wyobraża sobie, by mąż był jej szefem. Pracuje bowiem właśnie w warszawskim ratuszu.

Rafał Trzaskowski