Kolumbijska kokaina wraca do Europy

str-32-kokaina

W środę, 4 grudnia, funkcjonariusze KAS (Krajowej Administracji Skarbowej) oraz CBŚP (Centralne Biuro Śledcze Policji) zatrzymali 7 osób podejrzanych o przemycenie do Polski niemal dwóch ton kokainy. Dokładnie 1850 kg. Wartość przechwyconych narkotyków ocenia się wstępnie na ok. 2,2 miliarda złotych, czyli ponad 700 milionów dolarów kanadyjskich. Zatrzymane osoby to 38-letni Irańczyk, dwóch Polaków (26 i 30 lat) oraz 4 Kolumbijczyków w wieku 70, 49, 42 i 30 lat. Kolumbijczycy znają się nawzajem, a dwaj są ze sobą spokrewnieni. Wszyscy pochodzą z Medellin, które kiedyś było narkotykową stolicą Kolumbii i zapewne są powiązani z jakimś działającym tam nadal kartelem narkotykowym.

Podczas przesłuchania w prokuraturze Kolumbijczycy i jeden Polak przyznali się do stawianych zarzutów. Są one poważne. Dotyczą bowiem udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, przemytu do Polski 1859 kilogramów kokainy, wyprodukowania 10 kilogramów kokainy w Polsce, usiłowania wytworzenia kolejnych narkotyków. Za te przestępstwa grozi im od 3 do 15 lat więzienia.

Z pierwszych zeznań, jakie Kolumbijczycy złożyli w prokuraturze wynika, że organizatorem przemytu był Irańczyk. On opracował plan przerzutu narkotyków do Polski, kupił także sprzęt i chemikalia potrzebne do oczyszczania kokainy, nadzorował pracujących przy tym procesie Kolumbijczyków, do których należało także wytwarzanie narkotyku z półproduktów już w Polsce. Dwóch Polaków miało być natomiast odpowiedzialnych za składowanie towaru. Z zeznań czterech mieszkańców Medellin należy wnosić, że kokaina miała być następnie rozprowadzana w krajach Europy Zachodniej.

Wykrycie przemytu stało się możliwe dzięki specjalnie wyszkolonemu psu. To właśnie on wyczuł kokainę w dwóch kontenerach, które przypłynęły statkiem z Kolumbii do portu w Gdyni.

Gdy pies stanął i nie odstępował od kontenerów, do akcji weszli funkcjonariusze KAS. Okazało się, że w kontenerach znajduje się 1600 worków, z których część zawierała kredę, inne mieszankę kredy z kokainą, a jeszcze inne czystą kokainę.

Zarówno KAS jak i CBŚP nie podają szczegółów, ale można się domyślać, że odkrycie przemytu trzymano w tajemnicy, przesyłkę wysłano zapewne do miejsca przeznaczenia i czekano, kto się po nią zgłosi. Było bowiem pewne, że jeśli kokaina była zmieszana z inną substancją, to gdzieś musiało też być laboratorium przygotowane do jej oczyszczania.

30 listopada do Polski przyjechali wspomniani Kolumbijczycy oraz Irańczyk. Zamieszkali w posesji na terenie woj. wielkopolskiego i musieli ostro zabrać się do pracy. Gdy kilka dni później policjanci CBŚP i KAS zrobili nalot na zajmowaną przez nich posesję, zastali w niej świetnie wyposażone laboratorium do oczyszczania narkotyku z maskujących go substancji, a także do ich produkcji na ogromną skalę. Policja twierdzi, że po raz pierwszy odkryto w Polsce laboratorium tak profesjonalnie zorganizowane. Podczas akcji przejęto 10 kg wysokiej jakości kokainy oraz około 600 litrów zawiesiny, w której znajdowała się kokaina i z której zdążono wyprodukować na razie owe 10 kg narkotyku. W zajętym laboratorium znajdowało się ponadto kilkaset litrów różnego rodzaju chemikaliów, oczywiście także aparatura laboratoryjna oraz specjalistyczna prasa hydrauliczna z logo… jednego z kolumbijskich karteli.

W akcji przechwycenia narkotyków i zatrzymania jego organizatorów polska policja współpracowała z policją niemiecką. Okazało się, że zatrzymany Irańczyk od dłuższego czasu mieszkał w Niemczech. W jego mieszkaniu niemieccy policjanci znaleźli 19,5 kg opium, kokainę, komplet fałszywych francuskich dokumentów ze zdjęciami zatrzymanego, wagi, telefony i sporą kwotę pieniędzy.

Wszystko wskazuje na to, że grupa planowała na dłużej prowadzić w Polsce działalność, bo w bezpośrednim sąsiedztwie Niemiec, a więc największych narkotykowych rynków Europy Zachodniej. Tej się nie udało, ale można oczekiwać, że inne gangi też będą podejmować takie próby.

Marcin Wojciechowski z czasopisma „Liberté”, który śledzi wydarzenia w branży narkotykowej na świecie, został poproszony o skomentowanie przechwycenia gigantycznego przemytu kokainy na teren Polski.

Jestem zaskoczony – powiedział – że te narkotyki pochodzą z Kolumbii. Kraj ten stał bowiem na czele przemysłu narkotykowego, ale to było w latach 80. i na początku lat 90. Zdecydowane akcje kolumbijskiego rządu współpracującego z policją antynarkotykową USA sprawiły, że zaczął to być biznes schyłkowy. 2 grudnia 1993 r. został zastrzelony Pablo Escobar i to już była w zasadzie końcówka kolumbijskich karteli narkotykowy. Część ludzi Escobara została co prawda przejęta przez kartel z Cali, ale on też został rozbity przez Kolumbijczyków przy współudziale amerykańskich grup Delta, które zadziałały tam bardzo skutecznie. Później biznesem narkotykowym zajęła się w Kolumbii główne partyzantka FARC. To była partyzantka komunistyczna, działała w tym kraju już od dłuższego czasu, ale właśnie na początku lat 90. zaczęła się zajmować głównie produkcją narkotyków. Jej przedstawiciele twierdzili, że robią to, aby zdobyć pieniądze na broń, co było oczywiście pretekstem. Pod koniec lat 90. i na początku 2000. oni tak naprawdę zamienili się w handlarzy narkotyków. Stworzyli jakby oddzielny kartel, który koniec końców też przegrał.

I od tego momentu przemysł narkotykowy w Kolumbii mocno przygasł. Kolumbia stała się krajem przewidywalnym, państwem prawa, w rankingach światowych awansowała pod tym względem bardzo wysoko, zaś narkotykową pałeczkę przejął Meksyk. I to właśnie w Meksyku odrodziły się kartele narkotykowe, może nie kolumbijskie, bo tylko niewielka część kolumbijskich mafiosów fizycznie przeżyła. W kręgu rodziny Escobara i jego znajomych w ciągu 3 lat zginęło bowiem ponad 300 osób zaangażowanych w narkotykowy biznes. I w Meksyku, w tych jego stanach, w których nie rządzi rząd lecz korupcja, potworzyły się narkotykowe państewka. Władza tam nie dociera. Narkotykowe gangi niepodzielnie panują na tamtych terytoriach, mają swoje wojsko i robią, co chcą. Bez przeszkód zajmują się więc produkcją narkotyków, głównie na rynek Stanów Zjednoczonych. W Europie narkotyków z tamtego regionu było z roku na rok coraz mniej, m.in. także dlatego, że coraz szczelniejsze były europejskie porty i lotniska, ale też z tego powodu, że w Europie na dużą skalę rozwinęła się produkcja narkotyków syntetycznych. Do tego nie był potrzebny żaden surowiec z krajów Ameryki Południowej i popyt na naturalne narkotyki zdecydowanie zmalał.

Wcześniej było tak, że aby sprowadzić do Europy narkotyki z Kolumbii na przykład, trzeba było pojechać na miejsce, kupić hurtowe ilości i we własnym zakresie zorganizować ich przemyt do USA lub Europy. Dopiero Escobar dogadał się z jednym z pilotów, który powiedział mu, że będzie miał nawet kilkakrotną przebitkę, jeśli sam zajmie się przerzutem narkotyków do USA. I kartel Escobara zaczął je przerzucać do USA w awionetkach, małych samolotach, które latały na niskich wysokościach, były bardzo trudne do wykrycia i rzeczywiście przewoziły setki ton narkotyków na teren USA. Później kartel miał tyle pieniędzy, że zaczął kupować okręty i tworzyć przemytniczą flotę, nawet podwodną. Stosunkowo szybko do karteli dołączyły rządy państw nieprzychylnych USA. Między innymi rząd Kuby, który zresztą został przyłapany na udziale w przerzucie narkotyków do USA. Castro został za to potępiony nawet przez sojuszników z państw demokracji ludowej. Aby zmyć z siebie winę poświęcił życie dwóch swoich generałów, ponieważ przemytem zajmowała się armia. Ci generałowie zostali skazani na śmierć i te wyroki rzeczywiście wykonano, mimo że oni wykonywali polecenia nikogo innego tylko właśnie Fidela Castro. Także inne rządy, m.in. rząd Wenezueli, ale tej Hugo Chaveza i obecnego prezydent Maduro, miały ścisłe kontakty z kolumbijską partyzantką FARC. Podobnie było, ale bardzo krotko z rządem Ekwadoru, a także Evo Moralesa, obalonego właśnie prezydenta Boliwii, który wręcz się tym chwalił. Mówił, że jego nie interesuje, kto ćpa, bo pieniądze narkotyki mają tylko ludzie bogaci, a dzięki uprawie koki boliwijscy rolnicy mają z czego żyć. On wręcz demonstracyjnie popierał uprawę koki.

W kontekście tych wszystkich wydarzeń i przemian w narkotykowej branży, szczególnie za sprawą rozwoju narkotyków syntetycznych, ów ogromny przemyt kokainy do Polski jest zaskakujący. Być może szykuje się kolejna zmiana i przeobrażenia w tej branży. Czas pokaże.

Krzysztof Bardzik