Królowa życia

lady-bunia

OPOWIEŚCI LADY BUNII. Odkąd pamiętam – a pamięcią sięgam bardzo daleko – Kaśka zawsze powtarzała, że będzie leżeć i pachnieć. Była szelma od zawsze cwana, inteligentna nieprzeciętnie i do tego miała w sobie to coś. Nikt nie potrafił jej odmówić, taka słodka, kobieca, drobniutka. W szkole zawsze ją wysyłaliśmy, żeby prosiła nauczyciela o przełożenie sprawdzianu. Skuteczność 100 na 100. Kombinator od najmłodszych lat, zawsze się potrafiła wkręcić gdzie chciała, odpowiednio zakręcić kogo chciała. Może dlatego, że pochodziła z domu gdzie było pięciu braci i ona jedna, musiała z nimi o wszystko walczyć. Nieważne – ważne, że zawsze dopięła swego.

 

Pierwsza miłość Kaśki była szalona i nagła niczym huragan. Ona lat 17, on ponad dychę starszy. My wszystkie, zazdrościłyśmy jej tej miłości. Biegała na randki, dostawała kwiaty, bywała w restauracjach, kiedy my podpierałyśmy ściany w dyskotece. Matka i bracia byli przeciwni, pilnowali, ale na Kaśkę nie było mocnych. Jak tylko skończyła osiemnaście lat i wyrobiła dowód osobisty, to wyszła za mąż. Tak dokładnie, oznajmiła matce po fakcie. Pamiętam jaki to był szok w miasteczku. Matka płakała, na ławkach kobiety plotkowały… To był gorący temat! Oglądały ją z każdej strony, bo pewnie w ciąży. Ciąży nie było, za to małżonek kupił jej mercedesa i otworzył sklep z ciuchami. Tak to Kaśka została bizneswomen w wieku lat 18. Ponieważ wtedy wszystko raczkowało, początek lat 90., to sklep z odzieżą damską okazał się strzałem w dziesiątkę. Dziecko urodziło się kilka lat po ślubie, sielanka trwała w najlepsze. Jak na szczęściarę przystało, w ciąży nie straciła figury nic a nic. Apetyt Kaśki na życie rósł, szybko się zorientowała, że taka stabilizacja jaką osiągnęli z mężem, dla niej jest nudna. Poszła więc na studia. Tam wpadła w oko profesorowi od prawa. Nie mogło być inaczej, jak tylko płomienny romans. Poważny facet, znany adwokat. Rozwiódł ukochaną perfekcyjnie, majątek miała dość imponujący. Mniej więcej tak imponujący jak i kształty. Pan adwokat nie chciał zostawiać rodziny, to było Kaśce nawet na rękę. Po jego plecach wspięła się w wyższe kręgi. Była tak przebiegła i wyrachowana, że zaczęła inwestować w siebie, to znaczy w ciało. Przy pomocy zaradnego adwokata otworzyła pierwsze w mieście SPA. Pomagał we wszystkim, pieniędzy nie żałował. Cała śmietanka z miasta nagle biegała na zabiegi. Kobiety piękniały, młodniały, a Kaśka liczyła kasę. Miała silne ciśnienie bycia najlepszą, pierwszą… Drugie dziecko trafiło się gdzieś po drodze. Było planowane na usidlenie adwokata. Prawie się udało.

On już nawet chciał być usidlony i resztę życia spędzić z młodą kochanką, ale… No właśnie, było jedno ale. Po urodzeniu drugiego dziecka, Kaśka oszalała na punkcie swojego ciała. Ćwiczeniom i zabiegom nie było końca. W modę weszła chirurgia plastyczna. Kto miałby spróbować w naszym mieście jak nie ona? No kto? Koło trzydziestki była już ostrzykana botoxem z każdej strony. Tu odessane, tam dodane, powiększone usta, pomniejszone zmarszczki. Leciała po kolei, jak zrobiła cycki to się chłopy na rondzie chciały pozabijać. Franca piękna była, jest zresztą zawsze. Między dziećmi, kochankami, a botoxami tak się rozkręciła, że nie było dla niej rzeczy niemożliwych. Zmieniała facetów jak rękawiczki, tyle że dzieci i potrzeby rosły. Nie było więc miejsca na przypadki i porywy serca. Teraz rozum, spryt i wyrachowanie zarządzały resztą. Byt dzieciom należy zapewnić. Trochę kiepsko wylądowała po adwokacie, bo cwany był. Nauka kosztuje, a uczennica była bystra. Zaczęło się polowanie na milionera. Przyszedł czas gdzie lata zaczęły uciekać, młodość nie trwa wiecznie. Trzeba działać. Bywając w towarzystwie bardzo zamożnych i wpływowych ludzi, nie jest trudno spotkać rekina. Cel został namierzony. Edek właściciel fabryki okien, żonaty, dzieciaty ,spokojny, nienachalnej urody, urobiony,z brzuchem. Typowy 50-latek. Wzorowy mąż i ojciec, co niedziela kościół, zero papierosów, alkohol czasami. Majątek imponujących rozmiarów. Poznali się niby przypadkiem. Nie muszę mówić, że na jej widok każdy facet miękł, i… twardniał. Kiedy raz czy drugi okazała delikatne zainteresowanie, facet zwariował. Wiadomo po trzydziestu latach małżeństwa, nie tylko on zdziadzial, żonę też ząb czasu nadgryzł, w sypialni od dawna wiało chłodem. A tu nagle taka kobieta na horyzoncie. Edek nie mógł uwierzyć w swoje szczęście. Jakby wygrał los na loterii. Druga młodość dopadła go tuż przed pięćdziesiątka, ale za to jak i jaka?

Blondyna, szczuplutka, nogi długie, zgrabne, ciało sprężyste i wyćwiczone i ten biust. Wymuskana, zadbana, pięknie i ubrana tak seksownie, że może być lekiem na impotencję. Jak wzięła naszego poczciwego Edzia w obroty, to go rodzony brat nie poznał. Żegnaj brzusiu, witaj siusiu. Siłownia, dieta, trener personalny, fryzura. Metamorfoza trochę trwała, ale po dwóch latach to Edek nawet zmarszczek nie miał. Chwalił się, że to efekty nocnej gimnastyki z dobrą kochanka. Teraz wiem, że żyję – mówił do kolegów. To był szok dla wszystkich, największy dla bliskich. Wzorowy mąż i ojciec nagle oszalał. Żonie było wstyd! Kaśka w tym związku była kobietą idealną, gotowała, prała, dbała o płomień w ognisku domowym. Okręciła chłopa wokół palca i jeszcze wydawało mu się, że to on rządzi. A to już wyższa, szkoła jazdy. Przekonała go, że muszą inwestować w nieruchomości, a te będą przynosiły dochody. Po jakimś czasie Edka majątek nie wiedzieć czemu stopniał. Kaśka za to była właścicielką kilkunastu nieruchomości. Zabezpieczyła byt sobie i dzieciom i wiodła spokojne życie.

Celem scementowania związku, już po czterdziestce urodziła Edkowi dwoje dzieci. On oszalał, odnalazł się w roli ojca idealnie. Odmłodziła go ta rola jeszcze bardziej. Nie wiadomo kiedy do dzieci pojawiła się niania, do domu pomoc. Kasia dbała aby małżonek mógł się relaksować, wakacjom i wyjazdom weekendowym nie było końca. Starsze dzieci wykształciła i wybudowała domy. Ona wyglądająca młodziej od synowej. Z kontrowersyjnym sposobem bycia i życia nie zmieni się już nigdy. Taka nasza lokalna królowa życia.

 

Jolanta Lipińska – lat 46, urodzona w Jarosławiu na Podkarpaciu, od pięciu lat na emigracji, zamieszkała w Nowym Jorku na Brooklynie. W Polsce pośredniczka w obrocie nieruchomościami. W USA sprzątaczka, niania, opiekunka osób starszych.

Jednym słowem Lady Bunia!