Kukiełkowy teatr dla dorosłych

str-12-troche-kultury-forget

TROCHE KULTURY. Wszystko zaczęło się od eksploracji zanikającej sztuki pisania listów miłosnych, a skończyło się na zrobieniu 100 jedynych w swoim rodzaju pacynek i zaproszeniu widzów do współistnienia w przestrzeni z artystą. Ronnie Burket jest w mieście ze swoim najnowszym spektaklem „Forget me not”. Tajemnicza atmosfera przedstawienia zaczyna się już gdy kupujesz bilet i nie wiesz gdzie odbędzie się spektakl. „Sekretna lokalizacja” zostaje ci ujawniona na kilka dni przed, ale znasz tylko adres i nie wiesz czego się spodziewać po tym miejscu.

Widzowie wchodzą do sali w piwnicach pewnego budynku. Pod sufitem podwieszone są dekoracyjne światełka a na spinaczach wiszą ręcznie napisane listy. Widzowie siadają na krzesłach, fotelach i ławach rozstawionych dookoła centrum widowiska. Ale już na wstępie są poinformowani, żeby się nie przywiązywać do konkretnego krzesła bo będziemy się przemieszczać w czasie spektaklu, podążać za naszym przewodnikiem. To nie koniec niespodzianek, nie będziemy tylko widzami, będziemy też brać udział w tym przedstawieniu więc jeśli nam to nie odpowiada to możemy teraz wyjść. Ronnie rozdaje widzom latarki, bo to my będziemy odpowiedzialni za oświetlanie wydarzeń. Pokazuje nam również jak obsługiwać gramofon, bo to my będziemy na konkretne hasło zmieniać muzykę. Ale to też nie koniec naszego zaangażowania. Każdy z nas dostaje ręcznie zrobioną pacynkę, jedyną w swoim rodzaju, która razem z nami stanie się częścią tego widowiska. Chór pacynek, który powstaje na zawołanie.

Światła są ciągle zapalone aby obserwować nie tylko jak Ronnie operuje marionetkami, ale także żeby widzieć każdego innego widza jak trzyma swoją pacynkę. Każdy z nas musi porzucić typową osłonkę widza, który siedzi w ciemności w wygodnym fotelu i obserwuje. Burkett chce żeby widz poczuł się trochę niekomfortowo, bo może wtedy będzie mógł odczuć więcej, zrozumieć więcej. Artysta mówi w jednym z wywiadów, że przez lata swojej pracy w teatrze zakochał się w widowni i chciał grać w spektaklu w którym będzie współistniał w przestrzeni razem z widzami. Nie można czegoś udawać kiedy widz może spojrzeć ci w oczy albo zobaczyć pot na twojej koszuli. Wszystko musi być autentyczne.

Inspiracją do powstania spektaklu było uświadomienie sobie, że sztuka ręcznego pisania i odczytywania go umiera i już wkrótce nikt nie będzie potrafił tego robić. Stąd pomysł, aby ręczne pismo stało się w spektaklu czymś zakazanym, czymś sekretnym, wyjątkową sztuką. Bohaterka „Forget me not”, tajemnicza „Ona”, która posiada umiejętność pisania i czytania jest trudna do znalezienia, ale wszyscy o niej mówią. Ukryta w podziemiach w bliżej nie określonej przyszłości pisze miłosne listy jako formę oporu i walki z narzuconym reżimem. Burkett miesza w spektaklu makabrę z celebracją, podniosły ton z komedią. Przeplata losy swoich bohaterów z naszymi i zaprasza nas do zajrzenia w zakamarki własnej duszy.

Forget me not” jest wezwaniem do powrotu pisanego słowa i wyznania miłosnego w liście. Jest też próbą stworzenia wspólnoty z nieznajomymi czy to poprzez gest ręki potrzebny aby operować pacynką czy poprzez uczestniczenie w tym samym obrządku. I w końcu jest też zachętą do zabawy i odnalezienia w sobie wewnętrznego dziecka.

Ronnie Burkett urodzony w Albercie w 1957 roku zajmuje się teatrem marionetek od 1970 roku. Międzynarodowej publiczności jest znany z „Tinka’s new dress” czy ‘The Daisy Theatre”, napisanych przez siebie spektakli, w których operuje ręcznie robionymi przez siebie marionetkami i pacynkami. Spektakl „Forget me not” jest grany do 1 marca w Vancouver, bilety do nabicia w The Cultch i na ich stronie www.thecultch.com.

 

kasia-marzencka

Ka­sia Ma­rzenc­ka – te­atro­log z wy­kształce­nia i za­mi­ło­wa­nia, do Van­co­uver przy­je­cha­ła 12 lat te­mu z mi­łości do gór i przy­go­dy. Kie­dy nie bie­ga za dwój­kę swo­ich ma­łych dzie­ci to uczy jo­gi w swo­im przy­do­mo­wym stu­dio i czy­ta dłu­gie po­wie­ści, naj­le­piej trzy na raz.