„Kurier”, czyli film akcji z wiadomym zakończeniem

Bartosz Mrozowski

FILMOTEKA. Już po raz 22. kino „The Cinematheque” pokazuje najnowsze filmy Unii Europejskiej pod jakże dowcipnym hasłem „Europa bez jet lag!”. Podczas tegorocznego przeglądu festiwalowego polską kinematografię reprezentuje film „Kurier” Władysława Pasikowskiego, który będzie można obejrzeć w Vancouver 30 listopada. Dlaczego akurat ten film wybrano spośród wielu innych polskich filmów? Jako interesujący i łatwy do odczytania dla zagranicznego widza? A może jako utrwalający stereotyp polskiego patrioty walczącego o wolność z bronią w ręku? Nie są mi znane kulisy decyzji programowych organizatorów festiwalu, ale wiem, że zapadały one w gabinetach dyplomatycznych wysokiego szczebla pod auspicjami Diory Bucur, która piastuje urząd rzecznika prasowego Unii Europejskiej w Kanadzie oraz Toma McSorley’a, który jest dyrektorem Canadian Film Institute w Ottawie. Tak więc nie ma co z tym wyborem dyskutować. Nie zobaczymy jednak w „Cinemateque” polskiego kina artystycznego z ostatnich miesięcy, lecz estetyczny i poprawny politycznie film z historycznym tłem w postaci przygotowań do Powstania Warszawskiego.

„Kurier” Władysława Pasikowskiego był także popularnym wyborem wśród organizatorów polonijnych festiwali filmowych, które jesienią odbywają się w kilkunastu miastach Ameryki Północnej. Doświadczenie reżysera miało zagwarantować wartką akcję na miarę polskiego Bonda, a Muzeum Postania Warszawskiego w roli producenta miało z kolei zapewnić wysoką jakość merytoryczną opowiadania opartego na biografii Jana Nowaka Jeziorańskiego. Za realizację filmu o przedostatniej misji legendarnego kuriera zabrał się przecież nie byle kto, bo reżyser, który zna się na robieniu filmów wojennych i ma w dorobku takie tytuły jak: „Operacja Samum”, „Jack Strong”, czy „Pokłosie”. To mogło budzić nadzieję, że powstanie film opowiadający o ważnych wydarzeniach historycznych językiem sensacyjnego kina akcji i dzięki temu trafi zarówno do starszej i młodszej widowni.

Tak więc oczekiwania wobec reżysera były spore, bo film oparty na faktach z życia Jana Nowaka-Jeziorańskiego mógł nawet zainicjować nową falę ogólnonarodowej dyskusji na temat sensu powstańczej walki 44 roku. Ale nic podobnego się nie wydarzyło, bo powstał film ugrzeczniony, jednoznaczny i uderzający co chwila w patriotyczną nutę według politycznej partytury przygotowanej przez Muzeum Powstania Warszawskiego.

Film Pasikowskiego rozczarował wymagających widzów w Polsce, ale ma szansę na ciepłe przyjęcie przez amerykańską Polonię, która zawsze żywo reaguje na każde dzieło na temat ostatniej wojny. Dla starszego pokolenia polskich emigrantów Powstanie Warszawskie jest niezmiennie mitem założycielskim Wolnej Polski i jakiekolwiek recenzenckie utyskiwania na jakość filmowej materii w przypadku „Kuriera” będą raczej przeciw skuteczne.

Dla najmłodszego pokolenia polskich emigrantów film Pasikowskiego może być także interesujący ze względu na rolę głównego bohatera, którą zagrał Philippe Tłokiński. Ten wykształcony we Francji aktor czaruje z ekranu niewymuszoną elegancją oraz zaskakuje od pierwszej sceny biegłością we władaniu językiem angielskim, a jest to zjawisko wyjątkowe w polskich filmach. Tłokiński jako Jan Nowak-Jeziorański jest przy tym bardzo ludzki, bo jako niezłomny bohater popełnia także zwyczajne błędy, a nawet czegoś nie potrafi, tak jak w komediowej scenie nauki jazdy na rowerze. Częściej jednak pokonuje wrogów sprytem jak w scenie ucieczki z pociągu, albo czasem po prostu się boi, tak jak w scenie wybuchu na lotnisku.

Rola Kuriera z Warszawy może się podobać młodym Polakom żyjącym za granicą, bo pewnie nie zdołają wychwycić patetycznego tonu jaki pobrzmiewa w dialogach, które czasem brzmią jak ze szkolnej czytanki: „To jest te kilka minut w twoim życiu, które zdecydują o losie Polski i świata” – mówi bohater.

Patetyczne dialogi wypowiadane z towarzyszeniem podniosłej muzyki, które są często niestrawne dla polskich widzów nad Wisłą, nie będą żadną przeszkodą w odbiorze filmu Pasikowskiego dla publiczności polonijnej. Ta publiczność ogląda polskie filmy inaczej, bowiem traktuje je jako formę emocjonalnego kontaktu z krajem pochodzenia. Historia Kuriera z Warszawy zaczyna się wprawdzie po angielsku w Londynie, ale kończy po polsku w powstańczej Warszawie. Oglądając piękne zdjęcia Magdaleny Górki polonijna widownia ma szansę przenieść się w czasie i wraz z bohaterem przemierzyć kraj młodości własnej, albo młodości poprzedniego pokolenia. Dla polonijnego widza nie będzie istotne, że pod koniec filmu bohater zmieni zdanie na temat wybuchu powstania na przeciwne i właściwie nie wiadomo dlaczego, bo podróż Jana Nowaka przez Polskę będzie dla polonijnego widza jego osobistą podróżą do miejsc ważnych, znanych i rozpoznawalnych.

Mnie „Kurier” rozczarował, ale pewnie nie jestem jeszcze typowym polonusem, bo cały czas jedną nogą jestem w Warszawie, a drugą w Vancouver i pewnie będę musiał poczekać, żeby dzieło Pasikowskiego zrobiło na mnie lepsze wrażenie. Najbardziej rozczarowało mnie zakończenie filmu, bo wypadło niezwykle słabo przy tym całym nagromadzeniu środków technicznych, efektów pirotechnicznych i specjalnych efektów wizualnych z którymi mamy do czynienia przez ponad półtorej godziny projekcji. Pointa ostatnie sceny jest zaskakująca i da się streścić w jednym zdaniu, „a potem poszli do powstania postrzelać”…

Władysław Pasikowski chciał pewnie swoim filmem zadowolić wszystkich widzów, ale jak zauważyłem, film ma większe szanse na powodzenie poza granicami Polski. Pośrednio tego dowodzi udział „Kuriera” w pokazach europejskiego kina w Kanadzie oraz w pokazach na polskich festiwalach filmowych w Ameryce Północnej. Przed projekcją w Los Angeles zdziwiło mnie, że wśród programów i festiwalowych gadżetów na stoliku organizatorów znalazłem… płytę DVD z filmem „Kurier” w cenie 15 dolarów US. Mimo to, że film jest już w rozpowszechnianiu na płytach DVD, to pokaz w Nort Hollywood odbył się przy pełnej widowni. Jeśli nie widzieliście jeszcze tego filmu, to możecie go kupić na płycie, albo wybierzcie się 30 listopada do „Cinemateque”.