„Lolita Express”

str-26-epstein

Miał podobno miliardy, ale wszystko wskazuje na to, że był niewyżytym seksualnie facetem i w końcu założył sobie w więzieniu „krawat” na szyję, co sprawiło, że w wieku ledwie 66 lat dokonał żywota. Mało kto wierzy jednak, że była to jego suwerenna decyzja. Więcej jest takich, którzy uważają, że powiesił się w więziennej celi z czyjąś pomocą. Z czyją? Tego zapewne nie dowiemy się nigdy.

Człowiek, którego w sobotę 10 sierpnia nad ranem znaleziono powieszonego w celi Metropolitan Correctional Center w Nowym Jorku, uchodzącym za jedno z najbezpieczniejszych więzień w USA, nazywał się Jeffrey Epstein. Jedni mówili, że był milionerem, inni dodawali do jego majątku miliardy. Biedy na pewno nie klepał, jak nie klepie je prawie nikt, kto pracuje w finansach, na dodatek ma własną firmę działającą w tej branży.

Jeffrey Epstein słynny był jednak nie tyle ze swojej działalności w finansach, co ze swoich upodobań seksualnych, które, jak się okazuje były przestępcze. Lubował się bowiem w uprawianiu seksu z niepełnoletnimi dziewczynkami, czyli tak naprawdę z dziećmi. Było tajemnicą poliszynela, że finansista jest pedofilem. Wiedział o tym celebrycki świat całego Nowego Jorku – bankierzy, politycy, prawnicy, ale Epstein nie doświadczał z ich strony najmniejszej dezaprobaty, tym bardziej ostracyzmu, a wręcz przeciwnie – był, jak to się mówi, duszą nowojorskiego towarzystwa. Gdy się poczyta o tym, jak człowiek bez grosza przy duszy zostaje miliardem, dochodzi się do wniosku, że jest to w Ameryce owszem, możliwe, jeśli się ma do tego dryg, ale przede wszystkim wsparcie.

Jeffrey Epstein urodził się w 1953 r. w Brooklynie w Nowym Jorku w rodzinie żydowskiej. Jego matka pracowała jako asystentka w szkole, ojciec był dozorcą i ogrodnikiem nowojorskiego Departamentu Parków i Rekreacji. Jeffrey wykazywał duże uzdolnienia muzycznie. Mając 5 lat nauczył się grać na fortepianie, ale nie kształcił się w tej dziedzinie. Po ukończeniu szkoły średniej studiował na New York University, lecz po 4 latach opuścił uczelnię bez dyplomu. To było w 19074 r. i wtedy też rozpoczął pracę jako nauczyciel w jednej nowojorskich szkół. Jednak po zakończeniu roku szkolnego podziękowano mu argumentując, że miał „słabe wyniki”.

Do szkoły chodziły jednak dzieci bogatych rodziców, pracujących w renomowanych firmach, także bankach i za wstawiennictwem jednego z takich rodziców Jeffrey dostał pracę w banku Bear Stearns. Tak, tak, to ten bank, od którego upadku w roku 2008 rozpoczął się światowy kryzys finansowy. Po pięciu latach, w roku 1981, Epstein przyznał się zeznając pod przysięgą, że naruszył regulamin banku, więc, co oczywiste, musiał się z nim rozstać. Ale pięć lat pracy w świetnym wtedy banku okazało się wyśmienitą szkołą w zdobyciu wiedzy na temat finansów i reguł, które rządzą tą dziedziną. Po odejściu z Bearn Stears założył więc własną firmę.

Firma zajmowała się odzyskiwaniem dla swoich klientów pieniędzy skradzionych im przez nieuczciwych pośredników i prawników. Epstein mówił wtedy o sobie, że jest łowcą nagród. Potem zakładał kolejne firmy działające w branży finansowej, zajmujące się także przejęciami. I w roku 1987 był o krok od przejęcia dla jednego ze swoich klientów mającej coraz większe problemy finansowe linii lotniczej Pan American. Nie udało się, ale w innych przedsięwzięciach finansowych był skuteczny, więc pieniądze płynęły do niego szerokim strumieniem. Pieniądze zaś, w tym przypadku bardzo duże, mają to do siebie, że mogą zdemoralizować każdego człowieka, tym bardziej, jeśli ma on w swojej osobowości jakąś skazę.

W przypadku Epsteina skazą był pociąg do nieletnich dziewcząt i seksualne rozpasanie. W Nowym Jorku nie obnosił się z tym, ale nie tylko w jego kręgu towarzyskim było to widome. Aby nie być na widoku kupił sobie luksusowy apartament w Paryżu, gdzie jego asystentki i asystenci sprowadzali mu nieletnie dziewczyny, które zmuszał do seksu. W 1998 roku udało mu sie niemal zniknąć z oczu nowojorczyków. Dowiedział się wtedy, że w archipelagu należących do USA Wysp Dziewiczych jest do kupienia mająca 75 hektarów wysepka zwana Little St. James. Nie przepuścił okazji. Zapłacił za nią 7,95 miliona dolarów i urządził na niej luksusowy burdel dla siebie i swoich kumpli. Z tym, że nie było tam świadczących usługi seksualne prostytutek, lecz bardzo młode dziewczyny, w tym także nieletnie, które do seksu były zmuszane. Miejscowi szybko zaczęli nazywać to miejsce „pedo-wyspą” lub „wyspa orgii”. Młode kobiety oraz kumpli Epstein przywoził na znajdujące się na jednej z sąsiednich wysp lotnisko swoim boeingiem 727, któremu miejscowi również nadali nazwę stosowną do roli, jaką spełniał – „Lolita Express”.

W jaki sposób werbowano młode dziewczęta i kobiety do roli seksualnych niewolnic Epsteina oraz jego znajomych, opisała Brytyjka, Sarah Ransome, która w wieku 22 lat przeprowadziła się do Nowego Jorku. W jednym z klubów na Manhattanie zagadnęła ją nieznajoma kobieta, która w trakcie miłej rozmowy powiedziała jej, że zna wspaniałego człowieka, który pomoże Ransome spełnić marzenia. W ten sposób Brytyjka poznała Epsteina, ponieważ kobieta, która ją zagadnęła, była jego asystentką. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że okazała się „naganiaczką”. W pierwszym kontakcie Epstein okazał się czarujący i charyzmatyczny. – Nie miałam pojęcia, że wkraczam do gniazda szerszeni – opowiadała kobieta dziennikarzowi „The Telegraph”.

Po kilku tygodniach asystentka miliardera zadzwoniła z informacją, że Epstein zaprasza Ransome na swoją prywatną wyspę. – Polecisz prywatnym samolotem, ze wspaniałym pilotem, będzie fajnie –– usłyszała. Dla Epsteina zapewne było to fajne, bo w boeingu 727 było ogromne łóżko, na którym Epstein z jedną z dziewczyn zaczął uprawiać ostry seks. – Nie było żadnej prywatności, robili to przy wszystkich – opowiadała Brytyjka. Także o tym, że po przybyciu na wyspę zaczęto zapraszać ją na „masaże”. – Nikt nie wierzył, że chodzi naprawdę o masaże. Były dni, kiedy mnie gwałcono trzy razy w ciągu dnia. A potem Epstein szedł gwałcić inne – mówiła Ransome. – Miałyśmy być ciągle w domu, by być łatwo dostępnymi. Dla niego, dla jego przyjaciół, którym nas „pożyczał”. Przez sześć miesięcy nie widziałam, by przepracował dzień. Nigdy nie widziałam, by pracował. Całymi dniami tylko napastował seksualnie. Dzień, w którym zatrzymano Epsteina, był najlepszym dniem mojego życia – mówi dzisiaj. – On był tylko jedną osobą w wielkiej pajęczynie. Spotykałam Rosjan, osoby z Europy Wschodniej. Co z jego życiem w Paryżu? Myślicie, że tam nie było żadnych 15-latek, nad którymi się znęcał? Paryż był jak sklep z cukierkami dla niego. Wierzę, że poprowadzą śledztwo do końca i postawią innych przed sądem – mówiła z determinacją Ransome.  

Pierwsze śledztwo w sprawie zmuszania do seksu nieletnich dziewcząt wszczęto przeciwko Epsteinowi w 2005 r. na Florydzie. Po 3 latach zapadł wyrok wręcz groteskowy. Otrzymał karę 13 miesięcy więzienia z prawem wychodzenia do pracy. Epstein nocował więc w kryminale, a rano szedł „na miasto”, gdzie swobodnie spędzał czas do wieczora. Na dodatek otrzymał od sędziego swoisty immunitet, który chronił go przed wszczynaniem kolejnych śledztw wnoszonych przez inne seksualnie wykorzystywane przez niego kobiety. Obecnie, po śmierci Epsteina, prokuratorzy prowadzą dochodzenie, czy sędzia na Florydzie, który wydał tak kuriozalny wyrok, nie został przez Epsteina skorumpowany.

Śmierć miliardera wstrzymuje pozwy wnoszone przez inne jego ofiary. Takie jest amerykańskie prawo. Ale prawdopodobnie rozpoczną je Francuzi, którzy dążą do wyjaśnienia, jakich przestępstw dopuszczał się w swoim luksusowym apartamencie w Paryżu Epstein i czy tylko on. Wiadomo bowiem, że na jego pedofilskiej wyspie na Karaibach bywał Bill Clinton i brytyjskie książątko o imieniu Andrzej, młodszy brat Karola. Teraz książątko gra w golfa w Hiszpanii i oczywiście nie ma zamiaru odpowiadać na pytania dziennikarzy. Zapewne ma pełne spodnie strachu, czy amerykańscy prokuratorzy odnajdą nagrania z seksualnych wyczynów książątka Andrzeja i innych, niby „wielkich” tego świata. Jeden z nich, niejaki Donald Trump, twierdzi, że nigdy nie utrzymywał bliskich kontaktów z Epsteinem. I oczywiście zakłamuje rzeczywistość, bo zachowały się nagrania z nowojorskich przyjęć, z których jasno wynika, że Epstein nie był dla Trumpa obcym człowiekiem. Ciekawe też kim są ludzie z Europy Wschodniej, którym po drodze było wstąpić na karaibską „pedo-wyspę” nieżyjącego już jej właściciela?

Krystian Czernicki