Lwów zawsze wierny Polsce

lwow-1918

Te dwa łacińskie – „Semper Fidelis” – słowa tłumaczy się na język polski jako „zawsze wierny”. Za słowami „Zawsze wierny”, oczywiście wierny Polsce, był Lwów, a konkretnie – jego polscy mieszkańcy. Gdy w latach po II wojnie ktoś usłyszał te dwa słowa, od razu wiedział, że ma do czynienia z lwowiakiem, ponieważ były one mottem wszystkich Polaków, którzy walczyli o polski Lwów. Nie udało im się tej walki ostatecznie wygrać, ale wcześniej, w roku 1918, czyli w roku odzyskania niepodległości, wywalczyli to miasto dla Polski.

Tytuł „Semper Fidelis” ma też bardzo dużych rozmiarów album zawierający niemal w całości zdjęcia z wojny polsko-ukraińskiej o Lwów. Przez całą komunę babcia trzymała album w skrytce pod dnem tapczana, podobnie jak Order Virtuti Militari swego męża, a mojego dziadka, który dwa lata później miał swój udział w przegonieniu spod Lwowa bolszewickiej armii konnej Budionnego. Mówiliśmy babci, że jeśli ubecja będzie chciała dokonać w domu rewizji, to pierwsze, co zrobi, przeszuka tapczan, ale babcia była nieugięta. Jeśli napiszę, że na podpisach pod zdjęciami znajdującymi się w tym albumie uczyłem się czytać, to pomyłki nie zrobię. Ale żelazną zasadą obowiązującą i przestrzeganą przeze mnie i brata, było trzymanie języka za zębami i niezdradzanie się przed kimkolwiek, że taki album w domu jest. Po latach, w tym samym tapczanie mama trzymała wydany po raz pierwszy w Polsce, oczywiście w wydawnictwie podziemnym, „Archipelag Gułag” Sołżenicyna. Ale to już inna historia…

Aby zrozumieć polsko-ukraińskie walki o Lwów w roku 1918 trzeba przytoczyć kilka wydarzeń historycznych. Z zamierzchłej przeszłości przywołać trzeba kilka faktów. Uważa się, że leżący nad rzeka Pełtwią u stop Góry Zamkowej Lwów założony został w roku 1250 przez księcia Daniela Halickiego, który nadał mu nazwę od imienia swego syna Lwa, a tenże Lew w roku 1272 przeniósł do miasta swego imienia stolicę Rusi Halicko-Włodzimierskiej, ze strawionego przez ogromny pożar Chełma. I dlatego Ukraińcy uważają, że Lwów się im należy. Ale są też inne fakty, także archeologiczne, które poświadczają, że w miejscu dzisiejszego Lwowa, a konkretnie jego starego miasta, już w V wieku jakieś plemię urządziło sobie siedzibę, a pewne jest, że w IX w. między wspomnianymi już Górą Zamkową i rzeką Pełtwią usadowili się Lędzianie (plemię lechickie),zaś w wieku kolejnym założyli też osadę na Górze Zamkowej. To były czasy, w których nie było jeszcze podziałów etnicznych na Polaków i Ukraińców, ale Polacy uważają, że skoro Lędzianie byli plemieniem lechickim, to byli protoplastami Polaków. Ukraińcy uważają, że nie, ale…

Pewne jest bowiem, że jeśli Lwów można zaliczyć do tak zwanych Grodów Czerwieńskich, to owe grody w roku 981 podbił Włodzimierz Wielki i dostały się one pod panowanie Rusi Kijowskiej, pod którym to panowaniem nigdy wcześniej nie były. Ale jeszcze bardziej pewne jest, bo językiem staroruskim zostało to zapisane w latopisie (roczniku) Nestora pt. „Powieść minionych lat”, że Grody Czerwieńskie były jednak polskie. Tenże Nestor zapisał bowiem w roku 981, że „Roku 6489 [981]. Poszedł Włodzimierz ku Lachom i zajął grody ich: Przemyśl, Czerwień i inne grody, które do dziś dnia są pod Rusią. Tegoż roku i Wiatyczów zwyciężył i nałożył na nich dań od pługa, jaką i ojciec jego brał”.

Potem Grody Czerwieńskie odbił podczas wyprawy na Kijów Bolesław Chrobry (pisaliśmy o tej wyprawie kilka tygodni temu), po czym znów znalazły się we władaniu Rusi. Aż wreszcie w roku 1340 Lwów przeszedł pod berło królów Polski, acz czasy pokoju i szczęśliwości nie nastały bezboleśnie, bo jeszcze w roku 1350 książę litewski Lubart napadł i zniszczył miasto. Ale mimo okresów niepokojów (Tatarzy, Turcy, Chmielnicki) przez niemal siedem wieków Lwów należał do Polski.

W roku 1918, gdy w bólach zaczęła się rodzić polska niepodległość, a austriacki zaborca zaczął zwijać manatki, o swoją niepodległość postanowili walczyć również Ukraińcy. 7 listopada 1918 r. proklamowali w Kijowie Ukraińską Republikę Ludową, ale 6 dni później ich wschodniogalicyjscy rodacy powołali drugie ukraińskie państwo – Zachodnioukraińską Republikę Ludową. I napisali sobie, że jego terytorium obejmować będzie Galicję Wschodnią do Sanu oraz Łemkowszczyznę i Ruś Zakarpacką, stolicą zaś tej republiki będzie Lwów. Tak postanowiła powołana miesiąc wcześniej we Lwowie Ukraińska Rada Narodowa.

Polscy mieszkańcy i rodzące się polskie władze Lwowa nie przywiązywały zbytniej wagi do uchwal ukraińskich konspiratorów. 20 października 1918 r. lwowska Rada Miejska uchwaliła proklamację o powstaniu polskiego państwa, ale 1 listopada wszyscy mieszkańcy obudzili się w mieście, które nocą opanowali Ukraińcy. Bez walki, bo w uśpionym mieście, opanowali te obiekty, które zaplanowali opanować, czyli: centralne dzielnice miasta, ratusz, dworzec główny, pocztę główną, cytadelę, rynek, austriacką komendę miasta i koszary, a Lwów ogłosili stolicą tejże Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. Tego samego dnia Ukraińcy przejęli też Buczacz, Stanisławów, Gródek Jagielloński, Tarnopol, Żółkiew, Drohobycz i prawobrzeżny Przemyśl.

W roku 1918 Lwów liczył 197 tys. mieszkańców, z których połowę stanowili Polacy, na drugim miejscu byli Żydzi (57 tys.), Ukraińców zaś mieszkało tam niespełna 40 tys. Lwów był stolicą Galicji Wschodniej, gdzie przeważała ludność wiejska, w większości (3,79 mln) ukraińska, potem polska (770 tys.) i żydowska (660 tys.). Ukraińcy, którzy opanowali Lwów, byli więc w mieście w mniejszości, ale w całej Galicji Wschodniej w większości, stąd ich uzurpacja do przejęcia Lwowa.

W dniu 1 listopada 1918 r. Polacy mieli do dyspozycji w swoich organizacjach wojskowych ok. 700 ludzi słabo wyszkolonych i równie słabo uzbrojonych oraz 110 harcerzy, z których 40 przeszło przeszkolenie w Polskiej Organizacji Wojskowej. Ukraińcy posiadali w pierwszych dniach 1,5 tys. żołnierzy. Siły były więc nierówne, ale już 7 listopada z Krakowa wyruszył liczący ok. 400 byłych legionistów oddział pod dowództwem mjr. Juliana Stachiewicza.

Walki o Lwów w listopadzie 1918 przeszły do heroicznej historii Polski i do dzisiaj są dowodem ogromnego patriotyzmu szeregowych Polaków. Bo w walkach o tamten Lwów udział brali cywile, kobiety i dzieci. Wśród ok. 6 tys. obrońców polskiego Lwowa było 1374 uczniów szkół powszechnych i średnich oraz studentów. W walkach zginęło i zmarło od ran 439 żołnierzy, wśród których 120 było uczniami, a 76 studentami. Antoś Petrykiewicz, który zginął mając 13 lat, jest do dzisiaj najmłodszym w historii kawalerem Orderu Virtuti Militari.

Wojna o Lwów w 1918 r. zakończyła się w nocy z 22 na 23 listopada. Ukraińska Armia Halicka wycofała się z miasta, ale rozpoczęła jego oblężenie. Zakończyło się ono dopiero 22 maja 1919 r. po ofensywie Wojska Polskiego.

Poległym w walkach o Lwów w roku 1918 i w roku 1920, urządzono wspaniały cmentarz na wzgórzach Pohulanki. Spoczęło na nim ok. 3 tys. żołnierzy, w tym wszyscy uczniowie i studenci, którzy podczas tych walk zginęli. Z tego też względu niemal natychmiast został on nazwany przez lwowiaków Cmentarzem Orląt i był czczony jako Campo Santo (miejsce święte).

W latach 60. ub. wieku na rozkaz radzieckich władz Lwowa na cmentarz wjechały spychacze i zniszczyły cmentarz, a przez jego dolną część przeprowadzono drogę. Cmentarz zaczęli podnosić z ruin jeszcze w latach 80. pracownicy polskich firm budowlanych, które realizowały kontrakty na Ukrainie. Dziś jest nadal solą w oku ukraińskich władz, które m.in. nakazały zasłonić dwa lwy stojące u głównego wejścia na cmentarz.

PS Nieznanym żołnierzem, którego szczątki spoczywają w Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie jest żołnierz, który zginął w obronie Lwowa w 1918 r. i którego zwłok nie udało się zidentyfikować.

Marek Ungeheuer