Małoletnia Królowa Jadwiga

str-21-krolowa-jadwiga

W Polsce przedstawia się ją jako świętą, ale gdy się poczyta o jej żywocie pióra Kamila Janickiego („Damy polskiego imperium”) wychodzi na to, że zasłużyła sobie na aureolę raczej nie za leżenie krzyżem w kościele, klepanie godzinek i zdrowasiek, a bardziej za to, że papieżom, którzy panowali za jej życia, potrafiła się przeciwstawić w kluczowych dla swojego państwa sprawach. Jeśli tak było, a historyk, nawet w publikacji napisanej w tonacji nieco sensacyjnej, raczej nie powinien kłamać, to nie ma się co dziwić. Miała się na kim wzorować, a chyba nawet nie musiała, bo cechy władcze otrzymała w genach, nade wszystko od babuni (pisaliśmy o niej w poprzednim wydaniu naszej gazety), czyli Elżbiety Łokietkowej, która jako królowa Węgier, żona króla Karola Roberta, a potem mamusia Ludwika Węgierskiego u Madziarów zwanego Wielkim, trzęsła połową Europy . Nikogo się nie bała, przywoływała do porządku zarówno innych władców, w tym także papieży i pewnie takie wzory postępowania odziedziczyła po babci Jadwiga.

Historycy świeccy twierdzą, że to babcia Ela zdecydowała o jej imieniu, by uczcić swoją mamę, którą była księżna kaliska Jadwiga wydana za jej ojca Władysława Łokietka i w wyniku tego mariażu ona pojawiła się na świecie. Historycy kościelni uważają zasię, że imię królowej to nie hołd złożony przez babcię Elę swojej matce, czyli prababce Jadwigi, lecz cześć dla księżnej wrocławskiej, niejakiej Jadwigi Śląskiej, którą kanonizowano ponad sto lat przed przyjściem na świat Jadwigi, ale ponoć właśnie za jej panowania kult tejże świętej księżnej się rozwijał. Na nasze czucie, większy wpływ na jej imię miała jednak babcia Ela.

Jadwiga wstąpiła na polski tron po śmierci króla Ludwika Węgierskiego, w wyniku umowy, którą tenże Ludwik zawarł za życia z polskimi panami, że po jego śmierci tron obejmie jedna z jego córek. Tak też się stało, co polscy panowie potwierdzili na zjeździe rycerstwa w Radomsku 25 listopada 1382 roku, pisząc w ustanowionej wtedy uchwale, że chcą: „Ściśle dochować hołdu wierności złożonego córkom nieboszczyka króla, byleby którakolwiek z nich razem ze swoim małżonkiem – oboje koronowani na króla i królową Polski – w Polsce przemieszkiwali stale”.

Dwa lata później, 13 października 1384 Jadwiga zawitała na Wawel, gdzie trzy dni później została koronowana na króla Polski i w ten sposób na polskim tronie zasiadła kobieta z rodu Andegawenów. Jadwiga miała wtedy albo 10, albo niespełna 11 lat. Nigdy nie dowiemy się ile, ponieważ historycy do dziś nie zdołali ustalić dokładnej daty jej urodzin. Piszą, że było to między 3 października 1373 a 18 lutego roku następnego. Tak czy siak wkładając na głowę koronę Jadwiga była małoletnia, toteż Polską rządzili małopolscy możnowładcv, ale na żadne widzimisię z ich strony nie było szans, bo mamusia Jadwigi, Elżbieta Bośniaczka, czuwała nad córką i rządami w Polsce wedle reguł, które przekazał jej nieżyjący już mąż Ludwik Węgierski.

Zasiadając na tronie Jadwiga miała około 10 lat, ale nie była dzieckiem nieświadomym tego, co się wokół niej dzieje. Babcia, mamusia i tatuś niemal już po narodzinach zdecydowali, że dziecię będzie w przyszłości królową i że trzeba je do tej roli przysposobić. Nie szczędzili tedy wysiłku, by Jadwiga nauczyła się obcych języków, czytała książki o świecie, znała dokonania nauki, a muzyki i sztuki także z autopsji. Gdy więc otrzymała na stałe meldunek na Wawelu, wiedzą i obyciem nie ustępowała małopolskim możnowładcom, a niektórych z pewnością pod tym względem przewyższała.

Z dzieciństwem Jadwigi wiąże się jeszcze pewien epizod, ale znaczący. W wieku około 5 lat zaręczona została otóż ze starszym ledwie o trzy latka Wilhelmem Habsburgiem, bo rodzice i dziewczynki, i chłopca byli przekonani, że jeśli Jadwiga ma być królową, to tylko związaną z Habsburgami. Nie była to umowa nierozerwalna, ale jej warunki obwarowane zostały spisaną piórem gęsim bardzo kosztowną klauzulą, która stwierdzała, że strona, która zerwie zaręczyny, będzie musiała wypłacić zadośćuczynienie w wysokości 200 tysięcy florenów i to w złocie. Kontrakt ten miał jeszcze tło polityczne i militarne. Gdy otóż Jadwiga dorosła do małżeństwa, część polskich możnowładców i książąt optowała za związanie Polski z Habsburgami. Zdeklarowanym zwolennikiem takiej opcji był m.in. Władysław Opolczyk, który posunął się nawet do tego, że 24 sierpnia 1385 roku opanował zamek wawelski, by doprowadzić do małżeństwa Jadwigi i Wilhelma.

Jak każdy Polak wie doskonale królowa Jadwiga poślubiła wielkiego księcia litewskiego Władysława Jagiełłę, który iure uxoris, czyli „z prawa żony”, został także królem Polski i był starszy od królowej żony o 20 albo 30 lat. „Albo”, bowiem (o tym już pisaliśmy) podobnie, jak w przypadku Jadwigi nieznana jest dokładna data jego urodzin, przy czym w jego przypadku rozpiętość wynosi 10 lat. Historycy do dziś drapią się w głowę zafrasowani, Jagiełło ujrzał ten świat po raz pierwszy w roku 1352 czy w 1362. Każdy Polak też wie, że Jadwiga zmarła bardzo młodo, bo w wieku niespełna 25 lat, prawdopodobnie na gorączkę połogową. Córka Elżbieta Bonifacja żyła po urodzeniu 23 dni, a królowa przeżyła swe dziecko o dni zaledwie 4.

Mało kto natomiast wie, że trumnę ze zwłokami królowej kilkakrotnie otwierano. Pierwszy raz zrobiono to w XVII wieku, po raz drugi w roku 1887, a naukowcom towarzyszył Jan Matejko, który zrobi szkic czaszki królowej, na podstawie którego namalował później jej obraz. Dokładne badania szkieletu przeprowadzono w roku 1949. Stwierdzono wtedy, że królowa była kobietą wysoką, miała między 177 a 180 cm, zwrócono też uwagę, że na jej wąską i wysoką miednicę, co mogło być przyczyną komplikacji podczas porodu. Ustalono też, że w chwili śmierci jej wiek był o kilka lat wyższy (między 28 a 30 lat) niż odnotowano to w jej metryce.

Z cytowanej książki Kamila Janickiego wybraliśmy tylko kilka cytatów dotyczących królowej Jadwigi Andegaweńskiej:

Nie była figurantką ani cichą, pogrążoną w modłach ascetką. Pobożność łączyła z ambicją. I nie bała się wypominać błędów nawet najwyżej postawionym ludziom Kościoła – o ile ci sprzeciwiali się jej planom i interesom. Królowa Jadwiga nie bała się powiedzieć papieżowi, że zamiast wsparcia i opieki ze strony kurii Polacy mogą się spodziewać głównie niegodziwości. (…) Z powodzeniem dyrygowała członkami kapituł, proboszczami czy nawet biskupami. (…) Potrafiła słodzić i mydlić oczy. Zapewniała papieża, że ten jest „słońcem tego świata, słońcem sprawiedliwości”. (…) Pompowała ego Urbana, karmiła jego ambicję, a zarazem… nie składała żadnych wiążących deklaracji. Bo, rzecz jasna, pamiętała, by zastrzec, że wszystkie wymienione prerogatywy dotyczą tylko i wyłącznie spraw duchowych. I że ojciec święty nie powinien się mieszać do doczesnych problemów.

Andrzej Fliss