Mandat poselski to niezła kasa

str-18-mandat-poselski

W krajach, w których demokracja parlamentarna ma długą tradycję, o miejsce w organach ustawodawczych i przedstawicielskich państwa aplikują obywatele po pierwsze – dobrze wykształceni, po drugie – z dorobkiem i doświadczeniem zawodowym, po trzecie – finansowo niezależni. Te trzy kanony sprawiają, że ustawodawczo-prawne fundamenty państwa są stabilne, ulokowane na mocnych fundamentach, nie ma chaosu w działalności państwa i jego instytucji. Do parlamentów krajów, w których demokracja niby jest, a de facto dopiero się kształtuje, nie mają oporu ubiegać się osobnicy bez żadnego z wyżej wymienionych walorów, a podstawowym kryterium, na którym opierają swoje szanse, by dostać się do parlamentu, jest wierność dla słów i czynów wodza. Skala posłuszeństwa i lojalności wobec wodza jest gwarancją, że umieści on nazwisko lojalnego członka partii na tak zwanych „biorących” miejscach listy, czyli na jej początku.

Skoro jedynym kryterium jest serwilizm i lojalność wobec przywódcy, nie ma się co dziwić, że o miejsce w parlamencie ubiegają się pozbawieni jakichkolwiek kompetencji krzykacze wielbiący nieomylność i geniusz strategiczny wodza. W polskim parlamencie tez jest mnóstwo takich osób. Nie tylko dla gminnego urzędnika, czy nauczyciela, miejsce w parlamencie oznacza przede wszystkim niesamowity awans finansowy. Nawet teraz, gdy na rozkaz wodza, serwiliści posłusznie zagłosowali za obcięciem sobie pensji o 20 procent. Ale prawdziwy awans finansowy, to otrzymanie akceptacji wodza na kandydowanie do parlamentu nie polskiego, a europejskiego. Miejsce w nim, to złapanie pana Boga za nogi, sposób na finansowe odkucie się i zapewnienie sobie bezpieczeństwa finansowo-socjalnego na cale życie.

W przyszłym roku będziemy mieć w Polsce wybory zarówno do polskiego Sejmu, jak i do parlamentu Europejskiego. Polski poseł, jeśli nie zmieni się podjętej „na rozkaz wodza” decyzji o obniżeniu jego uposażenia, będzie zarabiał ok. 8 tys. zł miesięcznie, ale walka o prawdziwe frukta rozegra się pod koniec maja przyszłego roku w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Bo europoseł w ciągu miesiąca może zarobić 70-80 tys. zł, czyli tyle, co polski parlamentarzysta zarobi przez 10 miesięcy. Walka o parlamentarne euro zapowiada się ostra, szczególnie w szeregach partii rządzącej. Zza kulis PiS dobiegają informacje, że po stosunkowo długim przebywaniu na drugim planie, była premier Beata Szydło wzmogła swą aktywność, by zasłużyć u prezesa Kaczynskiego na liście wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Podobnie na wdzięczność prezesa za zdemolowanie dotychczasowego systemy oświaty w Polsce liczy minister edukacji Anna Zalewska. Jest rzeczą oczywista, że gdyby zostały jednak wybrane do Parlamentu Europejskiego, trudno będzie się dowiedzieć, co konkretnie będą robić na rzecz pomyślnej przyszłości Unii Europejskiej, ale przecież nie o to chodzi. Chodzi o kasę. Jakiej kasy można się tam dorobić, najlepiej świadczy przykład europosła PiS, Karola Karskiego, który w pamięci Polaków zapisał się słynną nocną ułańską szarża po pijaku na meleksach na Cyprze. W Limassol, stolicy tej śródziemnomorskiej wyspy, w listopadzie 2008 r. odbywała się konferencja podkomisji praw człowieka Zgromadzenia Rady Europy. Uczestniczył w niej poseł i profesor Karol Karski oraz jego partyjny kolega Łukasz Zbonikowski. Szukając odprężenia, panowie wsiedli wieczorem na meleksy, nie zapanowali nad pojazdami, uszkodzili ściany hotelu i zniszczyli dwa wózki golfowe. Cypryjski sąd uznał ich winę i skazał ich zaocznie na grzywny w wysokości 11 661 euro plus odsetki.

Taka kwota to przysłowiowy pryszcz dla posła Karskiego. Jest on bowiem polskim rekordzistą jeśli chodzi o majątek, jaki zgromadził podczas sprawowania mandatu europosła. Jak bowiem możemy wyczytać z jego oświadczeni majątkowego posiada on 1,2 mln zł oszczędności, 705 tys. euro, 64 tys. dolarów i 82 tys. franków szwajcarskich, co w sumie daje ok. 5 mln zł. Ale w skład jego majątku wchodzi jeszcze dom, a raczej domek, bo cóż za budowla może mieć wartość jedynie 70 tys. zł, ale jeszcze 4 mieszkania o wartości odpowiednio 200 tys. zł, 210 tys. zł, 400 tys. zł. i 800 tys. zł. W przypadku europosła Karskiego dużą część jego majątku stanowią wpływy z tytułu praw autorskich oraz jego pracy na uczelni. Karski jest europosłem dopiero obecnej kadencji.

Druga kadencję mandat europosła pełni natomiast Anna Fotyga, która w rządzie PiS w latach 2005-2077 była ministrem spraw zagranicznych. W porównaniu do europosła Karskiego można powiedzieć, że Fotygi pieniądze się nie trzymają, ale też trudno uznać, że żyje w biedzie. W jej oświadczeniu majątkowym wpisała 100 zł oszczędności na koncie męża w SKOK-u Stefczyka, posiada też 51 tys. euro, w papierach wartościowych ok. 80 tys. zł oraz mieszkanie warte 800 tys. zł i razem z mężem dwie działki. Ruchomości Anny Fotygi też reprezentują pewną wartość. Wyposażenie mieszkania (obrazy, meble, porcelana) wyceniła na ok. 150 tys. zł, zaś wyposażenie pracowni projektowej męża na ok. 100 tys. zł.

W porównaniu z Fotygą europosłanka PO, Danuta Hubner, jest krezusem, ale też mandat europosła sprawuje od dwóch kadencji, a wcześniej sprawowała wiele ważnych funkcji, także w instytucjach międzynarodowych i była pierwszym polskim komisarzem w Unii Europejskiej (do spraw polityki regionalnej) przez 5 lat, od roku 2004 do 2009. Jest absolwentką (1971 r.) Wydziału Handlu Zagranicznego Szkoły Głównej Planowania i Statystki w Warszawie (obecnie Szkoła Główna Handlowa), od roku 1992 profesorem nauk ekonomicznych.

Reprezentujący PiS Ryszard Legutko (profesor filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim) też wzbogacił się na pełnieniu mandatu europosła. W oświadczeniu majątkowym podał, że w papierach wartościowych ulokował ok. 810 tys. zł, a w gotówce posiada jedynie 10 tys. zł i 50 tys. euro, ale ma tez dom wart ok. 1 mln zł, dwa mieszkania (570 tys. zł i 370 tys. zł), działkę budowlana (150 tys. zł), a z tytułu praw autorskich zarobił jeszcze 50 tys. zł. Jeździ zaś samochodem skoda superb.

Składniki zarobków europosłów:

pensja – 6259,37 euro (netto),

dieta – 304 euro dziennie,

na prowadzenie biur poselskich – 21,2 tys. euro miesięcznie,

na działalność biur krajowych – 4,3 tys. euro miesięcznie,

zwrot kosztów podróży – maksymalnie do 4,3 tys. euro,

emerytura po ukończeniu 63 roku życia – 3,5 % wynagrodzenia za każdy rok sprawowania mandatu.

Patryk Musiał