Menopauza

byc-kobieta

OPOWIEŚCI LADY BUNII. Od kilku lat każda z nas jest w ciągłym biegu. Niby dzieci mamy odchowane i teoretycznie powinno być więcej czasu. Świat idzie z postępem, mamy zmywarki, pralki automatyczne i suszarki i mnóstwo innych ułatwień dnia codziennego, a jednak czasu jakby mniej. Moj teść mawiał „małe dzieci mały kłopot, duże dzieci duży kłopot”. To komunia, to studniówka, to matura. Ciagle coś, milion spraw na wczoraj. Na Ankę wpadłam zupełnie przypadkiem pod warzywniakiem: ⁃ Kochana, tyle razy nie udało się nam spotkać, co tu robisz? ⁃ Wracam od lekarza. ⁃ Nie masz wyjścia, idziemy do mnie na kawę. Dobrze się składa, bo moi jeszcze poza domem,wiec spokojnie pogadamy. ⁃ Nie mam czasu, muszę jeszcze jechać do banku…, aaa zresztą bank nie zając, nie ucieknie, pojadę jutro przed pracą. Mam nadzieję, że nadal robisz tą pyszną mrożoną? ⁃ Jasne, jaką sobie życzysz! ⁃ No to jedziemy, a za bałagan z góry przepraszam, wyszłam z domu rano pierwsza, więc nie wiem co zastaniemy. Przeczucia miałam dobre, od progu przywitał nas bałagan. ⁃ Przysięgam, że kiedyś chyba pozabijam moje dzieci za ten syf. ⁃ Kochana daj spokój, ja nie z sanepidu. Też mam dzieci, znam to. Gdzie te czasy kiedy miałyśmy małe dzieci i idealny porządek? Teraz u moich nastoletnich dzieci w pokoju jest dramat. Jak mi brakuje talerzy w kuchni to wiem, że u nich znajdę. ⁃ Mnie też się wydawało, że jak dzieci będą starsze to będzie lżej, a tu przeciwnie. Opowiadaj co u was? – powiedziałam stawiając przed koleżanką wielką szklankę mrożonej kawy. Okazało się, że u Anki same zmiany. W tym roku wprowadzają się do nowego domu. Jest przeszczęśliwa, bo nareszcie będzie miała swój gabinet, w którym spokojnie będzie mogła pracować. Do tej pory przez lata uprawiała partyzantkę krążąc z aktami między salonem a sypialnią. Ciągle Maciek coś jej przełożył albo pomylił się i zabrał ze sobą akta jej sprawy. Teraz każdy będzie miał swój gabinet. Maciek koniecznie zażądał siłowni i sauny w piwnicy. Po czterdziestce z pospolitego leniwca z brzuchem zamienił się w sportowca. Od kilku lat przerobił kilka dyscyplin sportowych. Jeździ na rolkach, biega, pływa, dzień zaczyna jazdą na rowerze, a kończy basenem. Istne szaleństwo, nadrabia zaległości z dzieciństwa kiedy mamusia wszystkiego zabraniała swojemu jedynakowi. To był taki synuś mamusi, nawet po ślubie nie wyobrażał sobie życia bez niej. Z tego powodu naście lat z mamusią pod jednym dachem. Wakacje z rodzicami – Anka nie miała lekko. Taka cena za wejście do dobrej adwokackiej rodziny. Na początku walczyła, a w pewnym momencie odpuściła, zostawiła dom na mamusi głowie, a sama rzuciła się w wir pracy. ⁃ Nie wiem kiedy ten czas zleciał, pewnego dnia stanęłam przed lustrem i wiesz co zobaczyłam? Obcą kobietę. Zmarszczki, podpuchnięte oczy, kilka siwych włosów. Przysięgam to nie ja! To nie ta dziewczyna z liceum, która kochała się do szaleństwa w Wojtku z 3 c. To było tak niedawno. Pierwsza miłość, pierwsza randka, wakacje nad jeziorem… ⁃ Ha,ha,ha…. – parsknąłem śmiechem ⁃ Co się śmiejesz, nie masz tak? ⁃ Mam, mam u mnie w lustrze nie dosyć, że jakaś starawa ta baba to jeszcze z nadwagą. Za to ty kochana figurę nadal masz licealną. Najpiękniejsze nogi w liceum! A śmieję się, bo nie dalej jak wczoraj spotkałam się z twoja pierwszą miłością w galerii handlowej. Kochana! Stary, gruby i łysiejący. Do tego w okularach jak denka od butelek, niczym nasz profesor od fizyki. ⁃ Niemożliwe! – krzyknęła. ⁃ On mnie poznał i zaczepił, ja w życiu bym go nie poznała. A taki był playboy, los bywa złośliwy. ⁃ Ty może i złapałaś kilka kilo, ale ciągle ten sam uśmiech na twarzy, pełna wigoru jesteś, jak ty to robisz. Mnie to tylko szczupła sylwetka została, nic więcej – westchnęła. Z kawy przerzuciłysmy się na wino, nie dało się na trzeźwo zrozumieć upływającego czasu. Anka wracała od lekarza, miała ciężkie tygodnie za sobą. Była przekonana, że jest w ciąży. Ta myśl spędzała jej sen z powiek. Ona kobieta w wieku 46 lat i ciąża? W tym wieku to i wstyd i strach czy dziecko będzie zdrowe. Nie przyznała się w domu ani słowem, po cichu rozważała aborcję. Teraz kiedy dzieci duże, kiedy nareszcie wyprowadzi się z poddasza u teściów, kiedy mieli zacząć swobodniejsze życie, teraz?! Los z niej chyba zadrwił. Od dwóch miesięcy zamiast okresu dziwne plamienia. Tak miała lata temu w ciąży. Zebrała się na odwagę i poszła do lekarza. Po badaniu okazało sie, że to nie ciąża, a… menopauza. ⁃ Wchodzi pani w trudny czas dla kobiety, mogą pojawić się napady gorąca, będą oblewały panią poty, nerwowość, stany depresyjne, czasem ciężko będzie zrozumieć samą siebie. Do tego nadmierne wypadanie włosów. Miesiączka może być nieregularna raz na kilka miesięcy… Przerwała mu krzycząc ⁃ Pan chyba oszalał! Ja dopiero miałam zacząć życie pełna piersią. Do tej pory to były pieluchy, kaszki, teściowa, studia, aplikacja, praca, budowa domu….A teraz kiedy miało być tak pięknie to chce mi pan wmówić, że niby stara jestem? Że przekwitam, że jesień życia, że niby z górki?! O nie! Nie zgadzam się!!! Kto ci konowale dał dyplom, no kto? – rozpłakała się. – Przepraszam doktorze poniosło mnie… ⁃ Nic się nie dzieje, tak bywa w tym okresie, oswoi się pani z tym wszystkim. ⁃ Ja się nie chcę z tym oswajać. Do widzenia. Siedziała na podłodze po turecku, łzy spływały jej po policzkach, rozmazując makijaż. Zrobiło mi się jej żal. ⁃ Masz rację Anka, to życie gdzieś nam uciekło bokiem. Ciągle człowiek odkładał przyjemności na później, bo szkoła, bo dzieci. Za chwilę pięćdziesiąte urodziny, a te już raczej nie będą huczne i z pompą, tylko jak u mojej ciotki, po cichu grill koło garażu, tylko dzieci i wnuki i Boże broń żadnych balonów z liczbą, bo obciach i deprecha gwarantowane. ⁃ Ja jeszcze nawet kremu pod oczy nie zdążyłam kupić, bo najpierw wydawało mi się, że za wcześnie. Potem nie miałam czasu, a teraz to kosmetyczka mówi, że już tylko medycyna estetyczna mnie ratuje – tu Anka rozpłakała się na dobre. Jej szloch roznosił się po całym domu. ⁃ Masz rację za szybko to wszystko się dzieje. Człowiek dopiero wie czego chce, ma nadzieję, że wszystko przed nim. Ja też dopiero zaczęłam łapać oddech, miałam nadzieję, że jak córka pójdzie na studia, to zacznę żyć. A tu się okazuje, że to co najpiękniejsze już za nami. ⁃ Żebyś wiedziała – łkała Anka – chyba z dwojga złego to już bym wolała tę ciążę, bo jakoś tak kojarzy się z młodością. Chyba mniejszy wstyd powiedzieć jestem w ciąży niż mam menopauzę. Dolej mi wina, bo nie przeżyję. ⁃ Anka, dasz radę, pociesz się, że każda z nas to będzie przechodziła. W tle leciała Martyna Jakubowicz – „Kiedy będę starą kobietą”…, a my otwierałyśmy kolejną butelkę. Widok niecodzienny, dwie pijane kobiety, siedzące na dywanie po turecku płaczące i śmiejące się na zmianę. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi, podniosłam się, a Anka pyta: ⁃ Kto tam? ⁃ Obawiam się, że menopauza do mnie puka. ⁃ Popatrz przez wizjer i jak ona to nie otwieraj! – wykrzyczała Anka.