Michał Sołowow – miliarder z Kielc

str-22-solowow

Ma z rosyjska brzmiące nazwisko, ale przy każdej okazji zapewnia, że jest „z dziada pradziada kielczaninem”. Nie przeszkadza mu to jednak prowadzić swoich biznesów w myśl starej, pochodzącej jeszcze z czasów carskiej Rosji zasady: tisze jediesz, dalsze budiesz. Czyli – z uprawianym biznesem najlepiej się nie obnosić, nie zwracać na siebie uwagi mediów, a przede wszystkim władzy.

Kielczanin z dziada pradziada nazywa się Michał Sołowow i w roku 2018 magazyn „Forbes” wyliczył, że z majątkiem 13,3 mld zł należy mu się tytuł najbogatszego Polaka. Nie była to dla niego nowość, bo pierwszy raz przewodził liście polskich krezusów w roku 2007. Pochodzi z inteligenckiej rodziny. Urodził się w roku 1962, gdy więc w Polsce zapanowała wolność od Związku Radzieckiego, a tym samym wolność także gospodarcza, Sołowow miał 27 lat, a za sobą ukończone studia na kieleckiej politechnice. Ale w roku 1989 był już w biznesie przetarty, bo gdy Mieczysław Wilczek, minister przemysłu w komunistycznym jeszcze rządzie Mieczysława Rakowskiego, ogłosił swoją reformę, Sołowow wraz z kolegami ze studiów założył firmę budowlaną Mitex. Sedno „reformy Wilczka”, przypomnijmy, opierało się na założeniu „co nie jest zabronione, jest dozwolone”. Kilkanaście miesięcy, które nastąpiły po wprowadzeniu tej reformy, to okres najbardziej dynamicznego rozwoju inicjatywy prywatnej w całej historii Polski. I już nigdy się nie powtórzył, bo członkom kolejnych, niekomunistycznych rządów, ale wychowanym jednak w komunie, nie mieściło się w głowie, że może panować aż taka, niczym nieskrępowana swoboda gospodarcza. Z czasem, aby pokazać, kto w kraju rządzi, władza zaczęła wprowadzać limity, koncesje, kontyngenty itp. Kto był władzy nieposłuszny musiał obejść się smakiem.

Założenie firmy budowlanej było pomysłem i trafionym, i nietrafionym. Trafionym, bo Polacy rzucili się do budowy domów, nietrafionym – ponieważ w roku 1988 i przez kilka miesięcy roku 1989, zdobycie materiałów budowlanych wymagało działań nieomal ekwilibrystycznych. Wtedy nie było jeszcze wolnego rynku, rynek był państwowy i materiałami budowlanymi zarządzało państwo. A skoro państwo komunistyczne czymś zarządza, to niczego nie ma. Sołowow największy problem miał ze zdobyciem cementu, więc pewnego dnia podjął desperacką decyzję, że jedzie do cementowni i nie ruszy się z gabinetu jej dyrektora, jeśli ten nie sprzeda mu cementu. Za cel obrał Cementownię Małogoszcz. Niedaleko, bo ledwie 30 km od Kielc. Dyrektor tejże, którym był wtedy Andrzej Tekiel, powiedział kielczaninowi, że jeśli wybuduje mu osiedle mieszkaniowe, to będzie miał cementu ile tylko zapragnie. Dyrektor obiecał bowiem swojej załodze, że wybuduje jej dwa mieszkalne bloki, ale nie mógł znaleźć firmy, która by się za to zabrała. Sołowow odparł, że nie ma mocy przerobowych, ale następnego dnia zjawił się ponownie u dyrektora i poprosił o projekty budynków. Jego Mitex wybudował je szybko i w dobrym standardzie, cement płynął więc do Miteksu strumieniem nieprzerwanym, a do kieszeni właściciela Miteksu zyski z jego sprzedaży.

Gdy Sołowow powoływał Mitex, nikt nie zwracał na niego uwagi. Kielce były siedzibą wtedy budowlanego potentata na polskim rynku, firmy Exbud, która powstała na bazie byłej centrali handlu zagranicznego zajmującej się eksportem usług budowlanych. Biurowiec Exbudu górował nad miastem, firma była spółką akcyjną, jedną z pierwszych, które weszły na parkiet warszawskiej giełdy. To był Goliat, do którego przyszedł pewnego dnia Dawid w powłoce cielesnej Michała Sołowowa. Powiedział prezesowi owego Goliata, brylującemu na stołecznych salonach Witoldowi Zarasce, że kupił już 10 proc. akcji Exbudu, zamierza kupić jeszcze więcej i doprowadzić do fuzji Exbudu z Miteksem, bo tak prawdę mówiąc nie podoba mu się sposób, w jaki Zaraska zarządza Exbudem. Powiedzieć, że Zaraska zbaraniał, to mało powiedziane, ale nie zgodził się na propozycje Sołowowa i poszedł tropem Konrada Mazowieckiego, który ściągnął na pomoc Krzyżaków, w przypadku Zaraski byli to Szwedzi z firmy Skanska. Sołowow stracił szanse na zbudowanie budowlanego koncernu, ale ogromne pieniądze zarobił na odsprzedaży Szwedom akcji Exbudu.

Mitex miał się coraz lepiej, poza tym Sołowow założył deweloperską firmę o nazwie Echo Investment, a ta szybko stała się potentatem na rynku budowy biur, centrów handlowych i mieszkań również. Poza tym kielczanin zaczął bywać na parkiecie warszawskiej giełdy, gdzie nie opuszczało go szczęście w wynajdywaniu spółek, które kupował tanio, a po jakimś czasie ze znacznym zyskiem sprzedawał. Z owych spekulacyjnych gier na giełdowym parkiecie niejako mimochodem zrodził się jeden z najpoważniejszych dziś biznesów Sołowowa. Gdy zakłady chemiczne Dwory Oświęcim ogłosiły nową emisję akcji, kielczanin złożył ogromne zamówienie, zakładając, że popyt będzie duży i w takiej sytuacji kupi dużo mniej. Ale w tym przypadku się pomylił.

Popyt na akcje zakładów chemicznych z Oświęcimia był niewielki i Sołowow objął pakiet 24 proc. papierów, które znalazły się w ofercie. Wtedy przyjrzał się wnikliwie, co też stanowi przedmiot produkcji owych zakładów. Gdy okazało się, że jest to największy w Europie producent syntetycznego kauczuku, biznesmen doszedł do wniosku, że trafia mu się nadzwyczajna okazja. Dokupując kilka kolejnych niewielkich zakładów chemicznych, m.in. w Czechach, Holandii, Francji, zbudował na bazie Dworów mały ale ważny dla rynku koncern chemiczny Synthos. O przyszłość tej firmy nie musi się bać, bo bez syntetycznego kauczuku nie może się obejść przemysł oponiarski.

Gdy wszedł w chemię, to chciał się dynamicznie w tej branży rozwijać, ale na przeszkodzie stanęli najpierw rządzący, potem biznesowi konkurenci. Wystąpił do Skarbu Państwa o kupno Zakładów Azotowych Puławy czym wywołał poruszenie na szczytach władzy, która uznała, że byłaby to skandaliczna wyprzedaż „rodowych polskich sreber”, na dodatek zagrażająca bezpieczeństwu państwa. Stanął więc do wyścigu o Ciech, ale miał trudnego do przebicia konkurenta i przegrał w starciu z Janem Kulczykiem.

Z czasem branża budowlana zaczęła przynosić mniejsze niż dotychczas „konfitury”, na rynku budowlanym zaczęły się pojawiać trudności, sprzedał więc Mitex francuskiemu koncernowi Eiffage w 2002 r., Echo Investment grupie kapitałowej PIMCO – Oaktree – Griffin Real Estate, a najwcześniej, bo w roku 1999, sieć supermarketów budowlanych NOMI, którą założył w 1993 r. Kupcem była firma Kingfisher. Z branży budowlanej nie odszedł jednak całkowicie. Zachował w sowim portfelu sieć sklepów Komfort, które handlują wyposażeniem wnętrz, producenta drewnianych podłóg Barlinek i, mającą teraz nazwę Rovese, firmę produkującą ceramikę budowlaną. Utworzył ją na bazie Cersanitu, pod którą to nazwą kryły się sprywatyzowane i kupione przez Sołowowa Zakłady Wyrobów Sanitarnych Krasnystaw. Potem dokupił zakłady Opoczno, a po jakimś czasie także marki zagraniczne: Pilkington’s, Meissen Keramik, Mei. Rovese to dziś firma o dużym potencjale produkcyjnym, posiadająca zakłady w Niemczech, Rosji, Rumunii i na Ukrainie.

Od paru lata kielczanin inwestuje w firmy najnowszych technologii i w start-upy. Michał Sołowow Group zainwestowała w firmę zajmującą się drukiem 3D (3DGence) i produkującą leki onkologiczne OncoArendi Therapeutics.

Porażki? Przyznaje się do jednej, ale bolesnej. Zainwestował w dziennik „Życie Warszawy” duże pieniądze. Jednak jak każdy biznesmen spoza branży uważał, że zna się na dziennikarstwie i ingerował w treść gazety. To zrodziło konflikty z zespołem. Tytuł sprzedał z potężną stratą. Satysfakcję dał mu natomiast sport motorowy. Był czterokrotnym rajdowym samochodowym wicemistrzem Polski, także cztery razy wicemistrzem Europy. Po tytuł mistrzowski ani w kraju, ani w Europie nie sięgnął ani raz. Zdobył sobie status wiecznego wicemistrza. Jeździł znakomicie przygotowanym samochodem, wspierała go świetna ekipa, ale jak powiedział w jednym z wywiadów pewien komentator zawodów samochodowych: – Jeździł szybko, ale czuło się, że zawsze pilnuje, by zachować margines bezpieczeństwa. Miał chyba świadomość ryzyka, że od tego zależy nie tylko los jego i pilota, ale całego wielkiego biznesu, którym kieruje.

Adam Lasocki