Ministerstwo nienawiści i szczucia

str-4-konrad-wytrykowski

W poniedziałek, 19 sierpnia br. Magdalena Gałczyńska, dziennikarka portalu internetowego Onet pl., opublikowała tekst, który wywołał trzęsienie ziemi w polskiej polityce. Z tekstu wynikało niezbicie, że wiceminister sprawiedliwości, Łukasz Piebiak, o którym się mówiło, że jest „prawą ręką” ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, prowadził metodyczną akcję oczerniania w Internecie sędziów sprzeciwiających się zmianom niszczącym w Polsce demokratyczny ustrój prawa, które wprowadzał PiS czyli Jarosław Kaczyński rękami Ziobry i jego podwładnych. Narzędziem wiceministra Piebiaka w tym procederze była tajemnicza kobieta o imieniu Emilia, z którą na komunikatorach WhatsApp oraz Messenger ustalał sposoby kompromitowania swoich kolegów po fachu.

Kobieta wprowadzała do internetowej sieci, a także udostępniała mediom usłużnym wobec PiS, preparowane materiały, które miały oczerniać i kompromitować sędziów sprzeciwiających się polityce PiS dotyczącej wymiaru sprawiedliwości. Atakowano około 20 sędziów, szczególnie zaś sędziego profesora Krystiana Markiewicza, szefa największego Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Piebiak zapowiada pozew

Tego samego dnia wiceminister Piebiak podał się do dymisji z zarówno cynicznym, jak i bezczelnym jej uzasadnieniem, czyli że robi to W poczuciu odpowiedzialności za powodzenie reform, którym poświęciłem cztery lata ciężkiej pracy”. Rzeczywiście pracował ciężko, by prowadzić hejt na przeciwników unicestwiana państwa prawa. Wiceminister sprawiedliwości, a więc człowiek, w którego zawodowych obowiązkach na pierwszym miejscu leży przestrzegania prawa, przez kilka lat to prawo łamał, a gdy został zdemaskowany oświadczył, że wnosi „do sądu pozew przeciwko redakcji Onet pl., która rozpowszechnia pomówienia na mój temat oparte na relacjach niewiarygodnej osoby”. Portal Onet.pl natychmiast oświadczył, że ma niezbite dowody na przeczącą prawu działalność byłego już wiceministra.

Premier Mateusz Morawiecki stwierdził natomiast, że dymisja Piebiaka kończy sprawę, ale było to jego pobożne życzenie. Sprawa zaczęła się bowiem dynamicznie rozwijać i na światło dzienne wychodzą nowe informacje.

Grupa „Kasta” i jej „Herszt”

Dziennikarze niezależnych mediów, przede wszystkim portalu Onet.pl i „Gazety Wyborczej” szybko ustalili, że wiceminister Piebiak nie był jedyną osobą z Ministerstwa Sprawiedliwości, która aranżowała działania przeciwko Krystianowi Markiewiczowi i innym sędziom z „Iustiti”. Okazuje się, że jeszcze przed zaangażowaniem się „Emilii” w kampanię oszczerstw, pod koniec 2016 r. powstała na WhatsAppie grupa „Kasta”. Przewodził jej „Herszt” (użytkownik o nicku „MS II”), czyli wiceminister Łukasz Piebiak. W jej skład wchodzili także Jakub Iwaniec, Tomasz Szmydt, szef wydziału prawnego neo-KRS, dwaj zastępcy głównego rzecznika dyscyplinarnego sędziów – Przemysław Radzik (na grupie „Rzeźnik”) i Michał Lasota, sędziowie neo-KRS – jej wiceszef Dariusz Drajewicz, Jarosław Dudzicz i Maciej Nawacki, sędziowie Konrad Wytrykowski z Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, były prezes Sądu Okręgowego w Gliwicach Arkadiusz Cichocki (dziś delegowany do Sądu Apelacyjnego w Katowicach), wiceprezes Sądu Okręgowego w Gliwicach Ireneusz Wiliczkiewicz, były prezes Sądu Okręgowego w Katowicach Rafał Stasikowski (dziś w Naczelnym Sądzie Administracyjnym), prezes Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze Dariusz Kliś i inni jej członkowie, a także rzecznicy dyscyplinarni i prezesi sądów.

Zadanie? Kompromitowanie sędziów sprzeciwiających się reformom „dobrej zmiany”. Narzędziem, które wykorzystywali w swoich działaniach stała się „Emilia”. Jak to wyglądało ilustruje dobitnie korespondencja pomiędzy „Emilią” i sędzią Iwańcem (zachowujemy oryginalną pisownię tekstów).

A on to jeb…ka. Kwał chu…a

Jakub Iwaniec: teraz przydałby się atak na Markiewicza

Emilia: Nie chodzi o ważne sprawy. Chodzi o bzdurki by się ponasmiewać

(…)

Iwaniec: Markiewicz – alimenciarz z Iustitii. Trzeba mu ostro doje**ć

Emilia: Ok. Fota. I parę faktów w skrocie. Nie płaci alimentów?

Iwaniec: płaci. Konkubinie, z którą mieszka. Dla picu. Spójrz w ośw[iadczenie] maj[ątkowe]

Emilia: 500 plus pobiera?

Iwaniec: Nie. Ma jedno dziecko. Piotrusia. Z sędzią, z którą mieszka, żyje itp. 

Emilia: Wyluzuj. Jutro pogrzebie i coś wymyślumy. Czemu go nie chcemy?

Iwaniec: prezes Iustitii. Główny rozgrywający kasty

(Emilia informuje Iwańca, że potrzebuje komórki na kartę, ale nie ma jej na kogo zarejestrować. Podkreśla też, że potrzebuje numeru telefonu do szefa Iustitii).

Iwaniec: nr do niego: (…)

Emilia: Tel załatwie

Iwaniec: [tutaj zostaje podany numer telefonu do Krystiana Markiewicza]

Emilia: Ale karta mi potrzebna. Nie mogę jej zarejestrować na siebie.

Emilia: imię i nazwisko konkubiny?

Iwaniec: [w załączonym pliku podaje nazwisko partnerki sędziego Markiewicza]

Iwaniec: też sędzia. A on to jeb*ka. Kawał chu*a

Emilia: ile lat ma dziecko

Iwaniec: 5

Emilia: Konkubinat?

Iwaniec: on ją zdradzał skur***l

Iwaniec: tak

Emilia: Dowód? Nazwisko? Cokolwiek by się zaczepić

Iwaniec: zaraz

(Sędzia Iwaniec podaje Emilii nazwisko sędziego, którego żona – według sugestii Iwańca – miała mieć intymne kontakty z sędzią Markiewiczem. Podaje hejterce także numer telefonu do tego sędziego oraz jego żony – rzekomej kochanki Markiewicza. Starannie ustalają też, jak daleko mogą się posunąć w próbach dyskredytowania sędziego Markiewicza).

Udupiamy go na Maxa

Emilia: Kuba. Udupiamy go na Maxa?

Emilia: Mam zgodę od górna?

Emilia: I pytanie czy ma z nią romans czy było to przed dzieckiem i obecną kobietą

Iwaniec: tak

Iwaniec: przed

Emilia: Kiepsko. Nr. Kochanki? Teraz nikogo nie ma?

Iwaniec: pewnie ma

Emilia: Ale nie mamy dowodów ani nazwiska?

Iwaniec: nie mamy

Emilia: Ta kobitka co z nią był miała męża? I ostatnie pytanie ktoś anonimowo potwierdzi romans i czy to jego syn!

Iwaniec: tak

Emilia: Nr tel

Iwaniec: do niej czy męża? też sędzia

Emilia: oba 

Emilia: Co mi grozi za ujawnienie? 

Iwaniec: to gra na kruchym lodzie

Iwaniec: [podaje telefon męża]

Iwaniec: [podaje telefon rzekomej kochanki]

Emilia: Ok

Emilia: Co mi grozi?

Iwaniec: nie ze swojego tel

Iwaniec: zależy co chcesz zrobić

Emilia: Przemyślę to i dam ci znać

Iwaniec: oki

Po złożeniu dymisji Piebiak oświadczył, że składa pozew przeciwko portalowi Onet.pl za rozpowszechnianie kłamliwych informacji na jego temat, które portal uzyskał od „niewiarygodnej osoby”. Poniżej przytaczamy niewielki fragment ilustrujący współpracę Plebiaka z ową „niewiarygodną osobą”.

Za czynienie dobra nie wsadzamy

Emilia: Dzień dobry Panie Ministrze. Czy informacje są przydatne? I czy cis z nimi robimy?

Piebiak: Ja to już kiedyś dostałem ale nie miałem pomysłu jak wykorzystać więc nie wykorzystałem. Jeśli Pani ma to świetnie

Emilia: Pomysł mam taki. Rozesłać to anonimowo do wszystkich oddziałów Iustitii. I do samego zainteresowanego. Gazety odpadają bo brak dowodów. Mam nr do męża kochanki. Jest możliwość skorzystać z bramek internetowych lub z karty sim, ale nie mam jej na kogo zarejestrować. Mogę zagadać z R. [tu pada nazwisko znanego dziennikarza TVP]. Może on pogrzebie ale brak źródła i dowodów, trochę kiepsko. Jakie jest Pana zdanie? I czy ogólnie nam coś to da. Czy nam pomoże?

Piebiak: Myślę, że da i pomoże. Ważne, żeby się przeszło choćby i po Iustitii z kim mamy do czynienia. Ludzie to rozniosą, a Markiewicz przygaśnie wiedząc co na niego jest. Może Kuba (chodzi o Jakuba Iwańca, bliskiego współpracownika wicemin. Piebiaka) miałby pomysł jak to rozpowszechnić, nie zostawiając śladów?

Emilia: Hyyymmm

Piebiak: Dziennikarz i materiał byłby świetny ale nie wiem czy znajdzie się taki odważny

Emilia: Kuba się jakby boi. To chyba koledzy dawni. Ok. Zrobię co mogę.

Piebiak: Dziękuję

Emilia: Pogadam z dziennikarzami i porozsyłam pisma. Anonimowo, mailem. Ale i listami. Jedyny problem to nie mam adresów i maili. Zrobię wszystko tak jak umiem, jak zawsze. Za rezultat nie ręczę ale postaram się. Mam nadzieję, że mnie nie wsadzą.

Piebiak: Za czynienie dobra nie wsadzamy.

23 czerwca 2018 r., o godz. 21.16 minister Piebiak odpisuje Emilii, przesyłając jej adres sędziego Markiewicza.

Emilia: To jego adres domowy czy meldunkowy?

Piebiak: Chyba obydwa.

Emilia: Ok. Dziękuję. 

O podwyżce się pomyśli

czerwca 2018 r. Emilia doniosła Piebiakowi o „sukcesie” w rozsyłaniu tekstów kompromitujących sędziego Markiewicza.

Emilia: Dopiero skończyłam wysyłanie mieli. Część adresów mailowych jest nieaktualnych bo odrzucają lub są zmienione. Jutro zaliczę, ile poszło ale bardzo dużo, myślę że ok. 200. Postaram się wziąść jutro za listy do sądów jak dam radę bo padam z nóg. Dobranoc. PS. żądam podwyżki [tu nieczytelne emotikony]

Piebiak: Dziękuję bardzo. Teraz trzeba wypocząć by dalej walczyć o dobrą zmianę. O podwyżce się pomyśli.

Emilia: Dziennikarz do MK [Markiewicza Krystiania] będzie grzebać. Nadal aktualne?

Min. Piebiak: Oczywiście. Plugawy wywiad GW z nim puściła. Trzeba odpłacić.

Akcja oczerniania sędziów, w której brał udział Piebiak, a wiele wskazuje na to, że nią sterował, dotyczyła także innych sędziów. M.in. sędziego Piotra Gąciarka, który nawiązał kontakt z kobietą poznaną w Internecie. Robił jej drogie prezenty, pożyczył też znaczną sumę pieniędzy. Gdy kobieta zerwała znajomość, Piotr Gąciarek zażądał zwrotu pożyczonych pieniędzy. Kobieta odmówiła, więc sędzia złożył zawiadomienie do prokuratury o wyłudzenie pieniędzy. Emilia ustawiała dziennikarza TVP, aby zrobił o tym program, ale aby przedstawił w nim sędziego Gąciarka jako osobę, która wykorzystuje swoje stanowisko do nękania niewinnej kobiety. Taki program został wyemitowany. Jego autorem był Przemysław Wenerski, szef redakcji programu „Alarm”. Po emisji Emilia skontaktowała się z Piebiakiem i zapytała go o wrażenia.

Odpisał, że było „super” i dodał: Właśnie przesyłam Szefowi by i on się ucieszył.

Normalny człowiek nigdy nie miałby do takich papierów dostępu

Kim jest ów Szef? Wszystko wskazuje na to, że raczej nie jest to Jarosław Kaczyński, natomiast z dużą dozą prawdopodobieństwa można napisać, że jest nim Zbigniew Ziobro, no bo jakiego szefa mógł mieć nad sobą Piebiak? Tylko Ziobrę.

W czwartek 22 sierpnia z właściwym sobie tupetem i cynizmem Ziobro powiedział w Telewizji Trwam, że o sprawie Piebiaka i hejcie na sędziów „Iustiti” dowiedział się z mediów. Sprawa jest oczywista. W Ministerstwie Sprawiedliwości działa zorganizowana grupa pokornych wobec Ziobry sędziów, która szkalowaniem i oczernianiem w mediach społecznościowych postanowiła niszczyć swoich niezależnych kolegów po fachu sprzeciwiających się likwidowaniu Polski jako państwa prawa. Mieli dostęp do materiałów, które im to umożliwiały. Hejterka Emilia, ochocze narzędzie w ich rękach, po zmianie frontu powiedziała: – Dostawałam wszystko, co było mi potrzebne. Normalny człowiek nigdy nie miałby do takich papierów dostępu. Te dane pochodziły z tak zwanych zielonych teczek w resorcie sprawiedliwości, czyli tych zawierających najbardziej szczegółowe dane osobiste dotyczące sędziów.

Osoby znające sposób zarządzania Ministerstwem Sprawiedliwości przez Ziobrę mówią, że wszystko, co się tam dzieje, musi mieć jego akceptację. Jest więc rzeczą niemożliwą, że jako „Szef” cieszył się z czegoś, o czym nie wiedział. Jeśli zaś rzeczywiście nie wiedział, to znaczy że nie panował nad jedną z najważniejszych w kraju instytucji, której prowadzenie mu powierzono.

Emilia” – żona sędziego

Hejterka Emilia szybko przestala być postacią enigmatyczną. Dziennikarze wykryli, że jest ona żoną Tomasza Szmydta, szefa wydziału prawnego neo-KRS, z którym jest w trakcie rozwodu. Mąż podał do publicznej wiadomości list, w którym pisał, że jego żona ma problemy natury alkoholowo-psychicznej. Trzeba mieć rzeczywiście wyjątkową osobowość (minister Ziobro tylko spośród takich ludzi wyłuskuje współpracowników), by szkalować kobietę, z którą spędziło się sporo lat życia. To nie jest tylko problem pana Szmydta, to jest także problem społeczeństwa, że tego typu ludzie będą wydawać wyroki decydujące o czyim życiu.

Pełnomocnik Emilii, Konrad Pogoda, powiedział mediom: – Będą się pojawiać informacje na temat jej problemów osobistych, finansowych, jej uzależnień. To stały repertuar polityków i mediów podporządkowanych Kaczyńskiemu. Są bezwzględni, a ostatnią rzeczą, która mogłaby dotrzeć do ich świadomości jest to, że mogą komuś zniszczyć życie.

Jest to osoba (Emilia) o określonych poglądach – kontynuował wypowiedź Konrad Pogoda. – Za poglądy nikogo nie można krytykować. Jeżeli nawet się ktoś z nimi nie zgadza, to ma do tego prawo. Natomiast są pewne granice. To jest osoba, która w dużej mierze wierzyła w to, co robi. Wierzyła w zapewnienia. Na pewno jest to osoba, której, można powiedzieć, w pewien sposób nawet imponowało to, że wiceminister i szereg innych osób, o których dzisiaj na razie jeszcze nie można powiedzieć, po prostu ją chwalą i dopingują i w określony sposób motywują. Ona w żaden sposób nie podejmowała decyzji, jaki materiał ma zostać ujawniony. Ona w żaden sposób sama tego materiału nie zdobywała. On po prostu był jej przedstawiany i to z wyraźną intencją, w jakim świetle to wszystko ma zostać ukazane. Dokumenty, którymi dzisiaj posługuje się Onet, te, które ujawnił, i te, które ja znam, to są dokumenty, które zostały pozyskane w sposób bezpośredni (…). To są oryginały wiadomości, które zostały przez nas osiągnięte bezpośrednio z konta pani Emilii. Tutaj nie ma mowy o niezweryfikowanym źródle.

Zrzutka

Występująca w środę wieczorem w programie Moniki Olejnik „Kropka nad i” mecenas Ewa Stępniak (też pełnomocnik pani Emilii) zapewniła, że wygrodzenie hejterki nie pochodziło z Ministerstwa Sprawiedliwości, że były to pieniądze ze „zrzutki” sędziów zaangażowanych w sprawę. Jak to wyglądało ilustruje cytowana poniżej wymiana zdań między Emilią i sędzią Arkadiuszem Cichockim (emi to pani Emilia, Arek Sędzia Gliwice to Arkadiusz Cichocki):

emi: To na drobiazgi dla dziennikarzy
Arek Sędzia GLIWICE: Oczywiście, bez zbędnych pytań. Konto?
Arek Sędzia GLIWICE: Zostawia ślad?
Arek Sędzia GLIWICE: Mogę wysłać np Andrzejowi, składka na parapetówkę czy coś. Albo Tomkowi – zrzutka na race na 11.11?
emi: To na drobiazgi dla dziennikarzy. A warto niektórym podziękować
Arek Sędzia GLIWICE: Emi, zarabiam w tej chwili naprawdę dobrze. Umówmy się, że w tego typu sprawach podajesz tylko kwotę. Ale przelewy idą do Tomka. Nie zostawiamy śladów, a Ciebie przeciez nie znam. Łukasz dał mi dodatkowe zadania. Wchodzę w to. Z czasem, zaangażowaniem i portfelem. To żadne poświęcenie, Polska jest tego warta. Dawaj znać co potrzeba i działamy.
emi: Dziękuję. Tak jak mówiłam to na drobiazgi w podziękowaniu dla kilku dziennikarzy.

Na pytanie, gdzie jest teraz pani Emilia, mecenas Ewa Stępniak odparła, że nie może powiedzieć, gdzie się ona znajduje, ponieważ kobieta czuje się zagrożona, obawia się zemsty ze strony tych, których niegodne (chyba też przestępcze) czyny ujawniła.

PS „Sprawa Piebiaka” rozwija się bardzo dynamicznie. Przed oddaniem tekstu do druku okazało się, że w okresie wzmożonej kampanii PiS przeciwko sędziom Sądu Najwyższego i jego I prezes, Małgorzacie Gersdorf, sędzia Tomasz Szmydt był tym, który wtedy anonimowo wysłał jej internetową „pocztówkę” o treści: – Radzę się pożegnać, spakować i wypier… Inicjatorem zaś akcji wysyłania pocztówek tylko ze słowem „wypier…j”, był inny sędzia, też nominat Zbigniewa Ziobry, Konrad Wytrykowski.

Zarówno o tym, jak też nowych faktach, które pojawią się w tej sprawie, napiszę w następnym wydaniu naszej gazety.

Krzysztof Pipała