Młodzieńcza brawura

lady-bunia

OPOWIEŚCI LADY BUNII. Młodość rządzi się swoimi prawami, a prawa młodości to niestety odwaga, brak wyobraźni i szalone pomysły. Młodzież na wakacje to czasami wręcz zapomina zabrać rozumu. Wiadomo lato, ciepło, wakacyjny luz i melanż co kilka dni, a czasem co kilka dni po kilka dni. Paweł przyleciał do ciotki w USA na typowe studenckie wakacje – zarobić i pozwiedzać. Piękny czas w życiu młodego człowieka, kiedy możesz pracować kilka miesięcy i mieć z tego kieszonkowe na cały rok studiów. Mając dwadzieścia kilka lat człowiek jest silny na tyle by móc pracować w dzień, a w nocy się bawić. Spotykamy się każdego niemal dnia, na mojej ławeczce przed blokiem na papierosku. Zazdroszczę tej energii, po pracy ja marzę o kanapie i pilocie od tv, a on mi mówi, że jedzie na melanż. Skąd on ma energię? Ja nie mam. Zapominam o jednym, jest miedzy nami całe dwadzieścia lat różnicy. Ostatnio opowiadał o tych melanżach i powrotach nad ranem. Trzeba mieć zdrowie, bo powrót do domu w weekendową noc czasem zajmuje nawet 4 godziny.

– Ostatnio usnąłem w metrze, obudził mnie ktoś z obsługi na końcowej stacji – śmieje się Paweł.
⁃ Matko Boska! Czy ty się nie boisz? To jest niebezpieczne, to jest Nowy Jork.
⁃ Spokojnie, w nocy jest ok, bezpiecznie i cicho, nikt mnie nie zaczepia.
⁃ Uważaj na siebie dzieciaku.

Dziś rano dostaję wiadomość od jego brata – „Prosze obudzić Pawła”. Pomyślałam, że dobrze zabalował i odpisałam – „Już ja go obudzę”. Poczucie humoru mnie nie opuszczało, więc po sekundzie byłam już pod drzwiami i zafundowałam mu pobudkę taką jakby się co najmniej paliło, dzwoniłam dzwonkiem jak wściekła a w przerwie między dzwonkami waliłam do drzwi, ktore wreszcie się otworzyły, a…ten dzieciak wygląda jak po wojnie, ledwie żywy.

– Wstałeś? To chodź kawy ci zrobię! Widzę, że balety były ostre.
⁃ Co ja przeżyłem tej nocy, nie zmrużyłem oka.
⁃ Co się stało?
⁃ Byłem u koleżanki w pracy w barze, wypiliśmy po dwa drinki i w drodze do domu zgubiłem telefon. Wróciłem się w miejsca w których byłem, po telefonie ani śladu. Sprawdziłem jego lokalizację, pokazało mi adres, dziwne bo tamtędy nie szedłem. Nic tylko ktoś mi go ukradł w autobusie albo na stacji paliw jak robiłem zakupy. No cóż było robić ? Skoro miałem lokalizację telefonu to poszliśmy tam z koleżanką, była pierwsza w nocy.
⁃ Tylko mi nie mów, że zapukałeś do obcych ludzi o pierwszej w nocy?
⁃ Tak
⁃ Matko Boska, czyś ty oszalał! I co?
⁃ Kobieta była bardzo nieprzyjemna, zaczęła na nas krzyczeć i mówić, że nie ma mojego telefonu. Facet był ok, ona wariatka, tak się darła a ja jej tłumaczę, że zgubiłem telefon i aplikacja mówi, że jest tutaj. Kobieta wpadła w szał i mówi, że za chwilę weźmie pistolet i nas zastrzeli! Wyzywa moja koleżankę od białych dziwek. No nie powiem, przestraszyłem się. Byłem wściekły, bo baba telefonu nie oddała! A jeszcze do bicia skakała i goniła moją koleżankę po ulicy, a mąż biegł żeby łapać żonę. Poszliśmy na policję, a tam zeznania, protokoły, zdjęcia. Nikt z nami nie pojechał po telefon, musza uruchomić procedurę.

Siedzi obok mnie taka kupka nieszczęścia, niewyspany, oczy czerwone jak u królika, do roboty nie poszedł, dniówka w plecy i jeszcze telefon trzeba kupić.
⁃ Dziecko, ty się ciesz, że żyjesz. Mogłeś dostać kulkę w łeb, a w najlepszym wypadku mogli cię pobić. W życiu bym w nocy nie poszła do kogoś. Przecież oni mogli wezwać policję, że ich napadacie i zakłócacie ciszę nocną. I dopiero byś miał jakbyś trafił na dołek. Druga rzecz to czy aplikacja jest dokładna? Bo wiesz aplikacje które pokazują jak dzieci wracają ze szkoły to dają sygnał, że dziecko jest w domu o dwie ulice wcześniej. Także obawiam się, że telefonu mogło tam nie być.
Paweł przyznał się ciotce co się stało. Ciotka Pawła, ze stoickim spokojem opierniczyla go, że poszedł na policję, po czym na jego nr telefonu wysłała SMS-a o treści: „Jestem wdzięczna, że znalazłeś moj telefon. Za zwrot proponuję 100 dolarów”. Potem powiedziała, żeby za kilka minut zadzwonił, a znalazca telefonu odbierze. Tak też się stało – odebrała kobieta i obiecała oddać telefon. Okazało się, że lokalizator nie pokazał precyzyjnie celu, bowiem właściwy dom był po drugiej stronie ulicy. Pani ucieszona skasowała stówę. A Pawła młodzieńcza brawura mogła kosztować nawet życie. Niestety w tym wieku się nie myśli tylko robi.