Moment może wszystko zmienić

lady-bunia

OPOWIEŚCI LADY BUNII. Wiosna jest tutaj niezwykle piękna! Mnóstwo zieleni, zapach świeżo skoszonej, młodej trawy, kwitnących drzew. Jest bajecznie, magnolie we wszystkich możliwych kolorach, wielkie, potężne, dostojne… Gdzieniegdzie błyśnie żółcią forsycja (zawsze przypominając nasz ogród). Dywany tulipanów, ścieżki szafirkow – budzi się życie, przy akompaniamencie śpiewu ptaków. Każdego ranka kiedy jadę w takiej scenerii do pracy mam ochotę iść na wagary! Azalie zaczynają mienić się odcieniami soczystego różu, każdego dnia więcej kolorów mieni się w ogródkach. Dziesiątki tulipanów.

Niczym w piosence „…w maju kwitły kasztany, żyło się tak jak we śnie…” dostojny, wiekowy kasztan wita mnie każdego dnia kiedy wchodzę do pracy. Mam na niego doskonały widok cały dzień z okna salonu – to moja poranna myśl zapisana w telefonie. To był zwyczajny, ciepły, słoneczny dzień. Wprawiający od samego rana w cudowny nastrój, krew w żyłach szybciej krąży, aż chce się żyć. Chyba właśnie obudziłam się z zimowego snu. Naładowana dobrą energią, czułam się młoda, lekka i zwinna, polerowałam okna krokiem tanecznym, podśpiewując pod nosem stare przeboje. Kocham wiosnę, wszystko budzi się do życia i udziela mi się ta dobra energia. Wychodząc z pracy nawet nie byłam zmęczona, a wręcz przeciwnie, miałam ochotę pójść na spacer. Dojadę do domu, biorę kije i idę. Nie ma lepszego czasu na zwiedzanie i poznanie okolicy w której mieszkam. Wsiadłam do samochodu i ruszyłam przed siebie słuchając Maryli Rodowicz. Nagle słyszę, że coś jedzie na sygnale i widzę we wstecznym migającego koguta. Zjeżdżam, żeby zrobić miejsce. Pewnie konwój – myślę widząc zwykłe auto-policyjne. Te samochody nagle zatrzymują się tuż obok mnie. Ten nieoznakowany staje przede mną.W pierwszej chwili myślałam, że to inne auto, które tak jak ja robi miejsce, więc wpuściłam. Policja blokuje ten samochód, wyskakują policjanci jak malowani, młodzi, szczupli i przystojni. – Ktoś za szybko jechał – myślę. A tu nagle policjanci wyciągają broń. Błysk pistoletu w świetle zachodzącego nad oceanem słońca, w żaden sposób nie jest romantyczny. Usiłują zatrzymać kierowcę, a ten dodaje gazu, uszkadza samochody przed sobą i… ucieka! Policjanci wskakują do samochodów i gonią za nim jak na filmie akcji. Widzę twarz policjanta i widzę nie słyszę, bo okna mam zamknięte) jak przeklina, takie mocne „fuck!” wypada z jego ust zanim wsiadł do samochodu. W pierwszej chwili mam ochotę gnać za nimi… Adrenalina i ciekawość tak wielka o jaką bym sama siebie w życiu nie podejrzewała. Nikt nie rusza, wszyscy stoją jak zahipnotyzowani. Po chwili gdzieś z przodu słychać strzały. Godzina 7 wieczorem, droga szybkiego ruchu, okolice spokojnej bogatej dzielnicy. Oblewa mnie zimny pot, dociera do mnie co mogło się stać. Dobrą chwile jestem jak sparaliżowana, nie wiem co mam robić. Musze jechać do domu, jak teraz się zatrzymam to już nigdy nie ruszę. Ruszam więc, jadę bardzo powoli, uświadomiłam sobie, że gdyby te strzały padły chwilę wcześniej pewnie byłabym przypadkową ofiarą. Człowiek jest taki głupi, że zamiast padać na ziemię to wyciąga łeb i szyję niczym żyrafa. Ja wielka baba zanim bym odpieła pas, żeby położyć się na siedzeniu pasażera to by mnie trzy razy zastrzelili. Droga trwa wieczność, łzy płyną mi strumieniami po policzkach. Dojeżdżam pod dom, parkuję samochód i nie jestem w stanie wysiąść. Całe życie przelatuje mi przed oczami. Mam wrażenie jakbym widziała się ze śmiercią, jakbym ją ubłagała, że jeszcze nie dziś, nie teraz. Ja człowiek spokojny, bogobojny, nieszukający dziwnych przygód, niewłóczący się po zmroku, niezapuszczający się w nieznane okolice.

Zwykła trasa, codzienna droga praca-dom i jeden moment, jedna chwila i mogłam nie wrócić. Ileż to razy człowiek pokłóci się o głupotę i wychodzi z domu obrażony na drugą połówkę, i potem co? Z czym ta druga strona zostaje? Jaki to musi być ból niewyobrażalny. Mnie się gęba nie zamyka, tym razem jednak milczę. Zamurowało mnie, nie jestem w stanie nic mówić. Milczę cały wieczór, i jem, non stop jem! Na przemian czekoladę i orzeszki ziemne. Ręce mi chodzą jak automaty lewa czekolada, prawa orzeszek i tak wiosłuję ponad godzinę. Aż emocje opadną. Potem szybko zdaję mężowi relację kończąc słowami: – pamiętaj, gdyby się tak zdarzyło, że nie wrócę pewnego dnia, a rozstaniemy się nie odzywając się do siebie, to prosze Cię pamiętaj, nie miej do siebie żalu, bo na pewno sprzeczka była o bzdurę, nic ważnego, zwykły foch. Pamiętaj, że jedno jest tylko ważne – dzieci i Ty to mój cały świat i moja największa miłość.

Gdziekolwiek będę zawsze będę przy Was! Moment, chwila i może zmienić się postrzeganie świata, może się wydarzyć coś co zmieni życie. Ja poczułam się jakbym dostała kolejną szansę od życia, tak bardzo się cieszę z tego co mam. Jestem wdzięczna Bogu, losowi za to że jestem, że mogę przytulić moje dzieci, męża. Mam największe bogactwo świata! Nic więcej do szczęścia nie potrzebuję, ani kariery ani pieniędzy! Rodzina i zdrowie, tylko to się liczy…