Morderstwa kapitana Metaxy

str-25-kapitan-metaxa

Afrodyta miała się wyłonić z piany morskiej u wybrzeży Cypru i pływać w muszli zarówno u jego wybrzeży, jak i Krety. Zniewalała swoją ekscytującą urodą, toteż obwołano ją boginią miłości, piękna, kwiatów, pożądania i płodności. Według owego mitu była najpiękniejszą spośród wszystkich antycznych bogiń. W mitologii rzymskiej Afrodytę zwano Wenus lub Wenerą. Jako ideał piękna i wszystkiego co z pięknem związane, stała się inspiracją dla artystów, którzy pod jej imieniem i na kanwie antycznego mitu tworzyli swoje wyobrażenia dotyczące kobiecej urody, wszak żaden z nich Afrodyty (Wenus) na oczy nie wdział. Tak wyidealizowane narodziny Afrodyty kłócą się z przekazem niejakiego Hezjoda. Ówże antyczny autor napisał w „Teogonii”, że podczas walki Uranosa z Kronosem, ten drugi odciął sierpem genitalia temu pierwszemu, a gdy wpadły one do morza u wybrzeży Cypru, zostały otoczone białą pianą, z której wyłoniła się Afrodyta. Nie znam, ale nie jestem historykiem sztuki, dzieła malarskiego bądź rzeźby, które przedstawiałyby narodziny afrodyty z odciętych genitaliów. Byłoby to dzieło zbyt upiorne i drastyczne, ale jednak bardziej zbliżone do okrucieństw dokonywanych przez ludzi, nawet na tak rajskiej wyspie jak Cypr.

Bo ta wyspa, utożsamiana z atrybutami piękna i urody, za którymi tęskni większość ludzi, stała się w ostatnich tygodniach miejscem ponurych i przerażających odkryć.

Stało się to niespełna trzy tygodnie temu. Wszystko za sprawą ciekawskiego niemieckiego turysty, który wędrował po wyspie Afrodyty z aparatem fotograficznym dokumentując jej osobliwości. 14 kwietnia bieżącego roku wypadało w niedzielę i Niemiec postanowił powędrować do opuszczonej kopalni pirytu. Piryt to minerał mający tę właściwość, że po uderzeniu krzesiwem, a czasem nawet palcem, iskrzy się. Owa opuszczona kopalnia to miejsce, do którego rzadko ktoś zachodził, ale są turyści, którzy lubią penetrować miejsca, do których niemal nikt nie chodzi. Niesie ich tam ciekawość. No i gdyby nie ciekawość niemieckiego turysty pewnie jeszcze długo Cypryjczyków, a za nimi cały świat nie obiegłaby szokująca informacja, o seryjnym mordercy z wyspy Afrodyty. Kopalnia znajduje się koło miejscowości Mitsero, nieomal w centrum wyspy, ale w okolicy prawie bezludnej. Na uboczu, 7,5 km na zachód od jednej z głównych dróg krajowych. Do Nikozji są stamtąd 32 km, a do Limassol 61 km.

Niemiec penetrował opuszczoną kopalnię oczywiście z aparatem, fotografował interesujące go miejsca. W pewnym momencie dotarł do opuszczonego szybu, częściowo zalanego wodą i doznał szoku. Na powierzchni ujrzał pływające zwłoki kobiety. Natychmiast powiadomił policję. Ekipa techników kryminalistyki szybko ustaliła, że zwłoki kobiety znajdowały się w walizce z betonowymi ciężarkami. Po pewnym czasie walizka namokła, zamki puściły i zwłoki kobiety wypłynęły na powierzchnię zalanego szybu. Równie szybko ustalono, że na jego dnie znajduje się druga, zamknięta walizka. Pływające w szybie zwłoki kobiety wydobyto, przewieziono do zakładu medycyny sądowej. Nie było wątpliwości, że została zamordowana. Wszystko wskazuje na to, że najpierw została zgwałcona, a następnie uduszona. Mimo że przy zwłokach kobiety nie znaleziono niczego, co mogłoby ułatwić identyfikację, policji niewiele czasu zajęło ustalenie tożsamości zamordowanej. Nazywała się Mary Rose Tiburcio. Miała 38 lat i była Filipinką. Zaginięcie kobiety zgłosiła niespełna rok temu jej przyjaciółka, ale nikt się tym faktem nie zainteresował. Cypryjska opinia publiczna doznała szoku, gdy na jaw wyszły kolejne okoliczności morderstwa. Okazało się, że bez śladu zniknęła także 6-letnia córka zamordowanej Filipinki, a przyjaciółka zgłosiła odpowiednim władzom zniknięcie zarówno kobiety, jak i jej dziecka. Obojętność kompetentnych władz wobec ewidentnego zawiadomienia, że mogło się stać coś złego, zbulwersowała Cypryjczyków.

Wyspę Afrodyty odwiedzają nie tylko turyści. Przyjeżdżają tam również biedni ludzie z różnych stron świata w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Mary Rose Tiburcio była jedną z nich. Przyjechała na Cypr z dzieckiem. Znalazła pracę jako pomoc domowa i miała nadzieję na odmianę swego losu. Cypr okazał się jednak miejscem, gdzie wraz ze swym dzieckiem znalazła śmierć. I to z rąk osoby, którą najmniej można by było o to podejrzewać.

Przyjaciółka zamordowanej kobiety powiedziała policji, że w dniu zaginięcia Mary Rose, była ona umówiona z jakimś mężczyzną, którego poznała na międzynarodowym portalu randkowym Badoo i na spotkanie z nim poszła wraz ze swoja 6-letnią córeczką. Ponowne przesłuchanie kobiety, podczas którego przypomniała sobie kilka istotnych szczegółów, pozwoliło policji zidentyfikować mężczyznę, na spotkanie z którym Filipinka udała się wraz ze swym dzieckiem. Cypryjska opinia publiczna po raz kolejny przeżyła szok. Okazał się nim bowiem 35-letni kapitan elitarnej cypryjskiej Gwardii Narodowej, Nikos Metaxa.

Nie był perfekcyjnym mordercą, który nie pozostawia śladów. W jego telefonie komórkowym i komputerze policja odnalazła aż nadto informacji, które wskazywały na kapitana Metaxę jako sprawcę. Były tam dane i zdjęcia zarówno Mary Rose, a także innych kobiet. Poddany intensywnemu przesłuchaniu Metaxa zaczął się plątać w zeznaniach i stosunkowo szybko przyznał się do winy. Do zamordowania Mary Rose ale także sześciu innych cudzoziemek, wśród których były dwie kilkuletnie dziewczynki. Zabójstwa dzieci kolejny raz wstrząsnęły Cypryjczykami. Nie przypuszczali, że w ich niewielkiej społeczności (1,22 mln mieszkańców) może żyć i bezkarnie działać tak okrutny zwyrodnialec.

Metaxa mordował w latach 2016 – 2018. Ofiary gwałcił, dusił, zwłoki ukrywał w niedostępnych, jak mu się wydawało, miejscach. Podczas niespełna dwóch lat zamordował siedem kobiet. Oprócz Mary Rose i jej 6-letniej córeczki, także trzy inne Filipinki, Nepalkę oraz Rumunkę i jej liczącą 8 lat córeczkę. Policja nie wyklucza, że to Metaxa jest sprawcą zabójstwa także 40-letnije Wietnamki, której zwłoki znaleziono w opuszczonym miejscu na północy Cypru. Podejrzewa się go także o zgwałcenie dwóch innych Filipinek, które tak zastraszył, że nigdzie tego faktu nie zgłosiły. Jedna z nich opuściła już Cypr, ale druga współpracuje z policja.

Profil zamordowanych kobiet był nieomal identyczny. Wszystkie opuściły swoje rodzinne kraje w poszukiwaniu pracy i lepszych warunków do życia. Wszystkie znajdowały się w trudnej sytuacji materialnej, żyły bardzo skromnie, na niskim poziomie, na dodatek część skromnych pieniędzy, które zarabiały, wysyłały do swoich rodzin, aby pomóc pozostawionym dzieciom lub chorym rodzicom. Pracowały bardzo ciężko. Kapitan Metaxa z premedytacją wybierał cudzoziemki, które przybyły na Cypr w poszukiwaniu pracy. Zakładał, że w erze dużej mobilności podążających za pracą ludzi, mało kto będzie się interesował losem tych, którzy nagle zniknęli. Co prawda Cypr to nie Szanghaj, gdzie można się „rozpłynąć” w kilkunastomilionowym, anonimowym tłumie, ale Metaxa przypuszczał, że niewielkie będzie zainteresowanie losem kobiet, które pozbawił życia. I przez jakiś czas mu się udawało. Do momentu, dopóki nie pojawił się ciekawski turysta, który postanowił penetrować odludne miejsca.

Cypryjczycy są zszokowani obojętnością i inercją instytucji, które powołane zostały do tego, by dbać o bezpieczeństwo wszystkich mieszkańców pięknej wyspie Afrodyty, ale także przybyszów, którzy szukają na niej „swojego miejsca na Ziemi”. Podczas spontanicznej demonstracji pod pałacem prezydenckim, do której doszło po ujawnieniu zbrodni Metaxy, jedna z uczestniczących w niej kobiet powiedziała: Przerażający jest fakt, że mimo iż policja wiedziała, że te kobiety zaginęły, nikt nic w tej sprawie nie zrobił. Gdyby zaginęła Cypryjka, poruszono by niebo i ziemię, żeby ją odnaleźć. Ponieważ zaginione były cudzoziemkami z krajów trzeciego świata, policja nie ruszyła palcem.

Rzecznik cypryjskiej poinformował, że powołana została specjalna komisja, której celem będzie ustalenie, czy wszystko zostało zrobione w sprawie odnalezienia zaginionych kobiet.

– Jesteśmy świadkami serii strasznych przestępstw popełnionych na ludziach, którzy przybyli tu szukać pracy, tak samo jak w przeszłości robiły to dziesiątki tysięcy Cypryjczyków. Ten przypadek jest bez precedensu i ani nasze sumienie, ani nasze społeczeństwo nie będą tego tolerować – powiedział prezydent Cypru, Nikos Anastasiadis, w orędziu wygłoszonym w telewizji po ujawnieniu zbrodni kapitana Metaxy.

Jednak żadne, nawet najpiękniejsze słowa, nie zwrócą już życia pięciu zamordowanym cudzoziemkom i ich dwóm nieletnim córeczkom.

 

Robert Suliński