Największa afera korupcyjna w Polsce

str-11-najwieksza-af

We wtorek, 13 listopada, Gazeta Wyborcza ujawniła największą aferę korupcyjną w Polsce po 1989 roku. Bezpośrednio stoi za nią Marek Chrzanowski, wtedy jeszcze (czyli 13 listopada) szef Komisji Nadzoru Finansowego, a za jego plecami cały aparat partyjny PiS. Początek afery sięga godzin południowych 28 marca 2018 roku.

Na Placu Powstańców Warszawy, gdzie pod numerem 1 ma siedzibę Komisja Nadzoru Finansowego, zatrzymała się tego dnia limuzyna, z której wysiadł Leszek Czarnecki, większościowy udziałowiec pięciu spółek notowanych na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych: Getin Holding, Getin Noble Bank, MW Trade, Open Finance, Idea Bank. Przed wyjściem z samochodu Czarnecki włączył urządzenia podsłuchowe. Jeden dyktafon miał na piersi, drugi na biodrze, natomiast w kieszonkę na poszetkę w marynarce włożył długopis z kamerą. Bankier wyposażył się w aparaturę podsłuchową, ponieważ miał złe przeczucia. Marek Chrzanowski, szef KFN, zapraszał go już kilkakrotnie na rozmowy, ale za każdym razem Czarnecki przychodził do jego gabinetu w towarzystwie swojego prawnika lub dyrektora Getin Noble Banku. Tym razem szef KNF zażądał, by bankier przyszedł sam, na rozmowę w cztery oczy.

Po wejściu Czarneckiego do gabinetu Chrzanowski upewnia się, czy gość nie ma przy sobie telefonu komórkowego albo „żadnych takich” i mówi „mam tu takie szumidła, ponoć to nic nie daje, ale…” i dodaje, że byli u niego „jacyś komandosi, ale powiedzieli, że jest tyle sygnałów w okolicach tego miejsca, bo tam jest telewizja (siedziba TVP – red.) , że mówią, że rekomendują włączenie tego, ale nie gwarantują, jaki jest rezultat”.

Szumidła” to urządzenia antypodsłuchowe, które zakłócają sygnał telefonów komórkowych, dyktafonów i w ogóle sprzętu elektronicznego. Gdy Czarnecki opuścił gabinet prezesa oraz siedzibę KNF i znalazł się w bezpiecznym miejscu, natychmiast sprawdził posiadane przy sobie urządzenia podsłuchowe. Okazało się, że potrójne zabezpieczenie było właściwym posunięciem, ponieważ jeden dyktafon i kamera w długopisie nie zadziałały. Ale na drugim dyktafonie rozmowa została zarejestrowana.

Na początku właściwej rozmowy Chrzanowski mówi o sytuacji banków Czarneckiego, które rzeczywiście przeżywają poważne kłopoty związane z koniecznością ich dokapitalizowania, podatkiem bankowym, a także w związku z udzielanymi przez nie kredytami we frankach szwajcarskich oraz sprzedawanymi przez Idea Bank obligacjami GetBacku, który kilka miesięcy temu stanął na skraju bankructwa. Czarnecki potakuje, ale nie przerywa. W kolejnym fragmencie nagranej rozmowy Chrzanowski ujawnia informację o jednym z najbardziej bulwersujących i kryminogennych przedsięwzięć, do jakiego zmierzał Zdzisław Sokal, od 2016 r. szef Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, wcześniej doradca prezydenta Andrzeja Dudy , powołany przez niego do Komisji Nadzoru Finansowego (bez kontrasygnaty premiera). Chrzanowski zapewnia Czarneckiego, że w rozmowie z nim jest szczery, kilka razy podkreśla, że jest to spotkanie poufne, pyta też, czy „Ja mogę pana o dyskrecję prosić?” i przechodzi do meritum mówiąc: – Między nami, to Zdzisław (Sokal – red.) ma swój plan, który wygląda w ten sposób, że on uważa, że Getin powinien upaść, za złotówkę zostać przejęty przez jeden z tych dużych banków i on chciałby dokapitalizować to kwotą dwóch miliardów złotych. Czyli już ten bank, który to przejmie. I to jest jego wizja rozwiązania sprawy. I nas (resztę składu KNF – red.) atakuje za każdą decyzję, którą podejmujemy, pozytywną w stosunku do banku (Getin Banku – red.) u prezydenta, premiera… No ja zrobię wszystko, żeby doprowadzić do wyjaśnienia tej sytuacji, bo to nie jest postawa, jak pan widzi, szczególnie zdrowa, tak?

Czarnecki: – No nie jest. To jest sprzeczne z prawem.

Chrzanowski: – No jest…

W innym fragmencie rozmowy Leszek Czarnecki mówi, że w pierwszej połowie 2015 roku, kiedy w mediach pojawiły się informacje o transferach finansowych Kasy Krajowej SKOK w jego banku jej szef, Grzegorz Bierecki (jest drugą kadencję senatorem z nominacji PiS), chciał za pośrednictwem pewnej fundacji zdeponować w jednym z banków Czarneckiego ok. 60 mln zł. Jest to niezgodne z prawem, więc bank Czarneckiego nie przyjął lokaty. Po konsultacjach z prawnikami uznano, że są to pieniądze wyprowadzone w nielegalny sposób z poszczególnych kas SKOK i w przyszłości bank może zostać oskarżony o pranie brudnych pieniędzy. Czarnecki mówi Chrzanowskiemu, że złożył w tej sprawie pismo w KNF i Chrzanowski może po nie sięgnąć. Ta sprawa stanowi jeden z odprysków głównej afery, czyli korupcyjnej, ale wrócę do niej w następnych wydaniach Głosu Polonii, ponieważ jest ona niezmiernie ważna dla zilustrowania, w jaki sposób PiS buduje swoje zaplecze finansowe.

Kulminacyjny moment, odsłaniający nadrzędną kwestię spotkania, do którego dążył Marek Chrzanowski, nastąpił w 35 minucie zarejestrowanej rozmowy. Streszczenie tej rozmowy zawiera zawiadomienie „o uzasadnionym popełnieniu przestępstwa wraz z wnioskiem o ściganie i wszczęcie śledztwa”, które 7 listopada pełnomocnik Leszka Czarneckiego, mecenas Roman Giertych, złożył w Prokuraturze Krajowej. W zawiadomieniu (napisanym językiem prawniczym) adwokat informował Prokuraturę Krajową, że: „28 marca 2018 r. Marek Chrzanowski w związku z pełnieniem funkcji publicznej przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego żądał od pokrzywdzonego Leszka Czarneckiego korzyści majątkowej znacznej wartości dla radcy prawnego Grzegorza Kowalczyka w postaci zawarcia z nim umowy o świadczenie usług prawnych na rzecz Getin Noble Banku S.A., w którym Leszek Czarnecki pełni funkcje przewodniczącego rady nadzorczej, z rażąco wygórowaną kwota wynagrodzenia na rzecz radcy prawnego Grzegorza Kowalczyka, wynoszącą 1 proc. skapitalizowanej wartości Getin Noble Bank S.A.. uzależniając wykonanie czynności służbowej, tj. wsparcia i zatwierdzenia procesu restrukturyzacji Banku, w tym zapewnienie opieki ze strony KNF nad przebiegiem restrukturyzacji, od otrzymania przez radcę prawnego Grzegorza Kowalczyka wskazanej powyżej korzyści.”

Mówiąc wprost – Marek Chrzanowski powiedział Leszkowi Czarneckiemu, że jeśli zapłaci wskazanemu przez niego radcy prawnemu 40 mln zł, to on jako szef Komisji Nadzoru Finansowego zadba o to, by banki Czarneckiego nie miały kłopotów z instytucją nadzoru finansowego. Po rozmowie w cztery oczy Marek Chrzanowski i Leszek Czarnecki udali się na godz. 14 do szefa Narodowego Banku Polskiego, Adama Glapińskiego. Według relacji Czarneckiego Glapiński przyjął go życzliwie (tej rozmowy bankier już nie nagrał). W tym miejscu znów zacytujemy zawiadomienie złożone do prokuratury: „(Chrzanowski) zrelacjonował (Glapińskiemu) ogólnie treść rozmowy i jej ostateczne ustalenia (bez wątku korupcyjnego), na co Prezes Narodowego Banku Polskiego zareagował pełną aprobatą i zadowoleniem.”

Dzień 7 listopada wypadał w środę. Prokuratura miała czas na reakcję zarówno w środę, jak i w czwartek, piątek , sobotę, niedzielę, poniedziałek. Reakcji nie było. Na niedzielę przypadały uroczystości związane z setną rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości, następnego dnia był dzień wolny od pracy. Prokuratura obudziła się z letargu dopiero 12 listopada po południu, gdy media internetowe podały, że następnego dnia Gazeta Wyborcza zamieści tekst o działaniach korupcyjnych szefa Komisji Nadzory Finansowego.

O tym, co się działo w Polsce i w PiS w następnych dniach, napiszę w kolejnym wydaniu.

Krzysztof Pipała