Największy rogacz Rzeczypospolitej

rogacz

Był swego czasu bodaj największym i najbogatszym magnatem w Rzeczypospolitej, dorobił się miana chyba największego i najpodlejszego zdrajcy w naszych dziejach, był mężem słynnej Greczynki Zofii Glavani, primo voto de Vittowej. Był wreszcie rogaczem na taką skalę, że gdyby owe rogi urosły mu rzeczywiście, nie mógłby przejść nawet przez wrota od stodoły…

Chodzi tu o „pana na Tulczynie”, czyli Stanisława Szczęsnego Potockiego, od strony wyliczonych na początku „naj…” znanego dość powszechnie. Natomiast o tym ostatnim przyczynku do wątpliwej chwały wie się raczej mało. Zainteresowani tematem mogą jednak dowiedzieć się więcej z książki „Potomkowie Szczęsnego”, znanego i popularnego historyka, prof. dra Jerzego Łojka.

Ostrożny w swych sądach prof. Łojek określa Szczęsnego Potockiego jako osobnika, który rozwijał się umysłowo nadzwyczaj powoli i w końcu zatrzymał się na poziomie zaledwie przekraczającym granice debilizmu. Jeżeli więc później liczono się dość
powszechnie z jego zdaniem, ba – uchodził nawet za nieformalnego przywódcę stronnictwa przeciwników Konstytucji 3 maja – był to raczej efekt jego olbrzymiego majątku, zgodnie z rosyjskim  przysłowiem „prybud szczastie – rozum budiet”, a nie walorów umysłowych.

Za to pod innym względem – męskiej krzepy i potencji – Szczęsny Potocki nie był taką ofermą, choć – o paradoksie! – nie przeszkodziło mu to zostać rogaczem wspaniałym. Już w wieku 18 lat uwinął się tak gracko, że jego romans ze szlachcianką Gertrudą Komorowską zakończył się dla niej ciążą, a w konsekwencji mezaliansowym ślubem Szczęsnego. Stało się to zresztą powodem jednej z najgłośniejszych tragedii w dziejach Rzeczypospolitej przedrozbiorowej, gdy młodą, ciężarną mężatkę na rozkaz rodziców – zresztą za jego zgodą – skrytobójczo zamordowano.

Nie licząc nienarodzonego dziecka ze związku z Komorowską, Szczęsny był formalnie szczęśliwym ojcem aż szesnaście razy. Jedenaścioro dzieci urodziło mu się ze związku z Józefiną Amelią Mniszchówną, zaś pięcioro dalszych z trzeciego małżeństwa z Zofią Glovani.

Żony z bujnym temperamentem

Secundo voto pani Potocka, czyli Józefina, była obdarzona nie tylko m.in. talentem malarskim oraz literackim, ale także bujnym temperamentem, któremu folgowała na długo przed ślubem ze Szczęsnym. Po ślubie zaś, pominąwszy krótki okres miodowy, bez żenady dawała swemu temperamentowi upust nawet pod bokiem męża w Krystynopolu, a potem w Tulczynie. Później zresztą znalazła lepszy sposób -wyjeżdżała (oczywiście solo) co roku za granicę i regularnie wracała z tych eskapad w tzw. błogosławionym stanie. Co prawda, dąsał się podobno małżonek okrutnie, grożąc rozpustnicy nawet wypędzeniem z domu, ale wszystko kończyło się na przeprosinach z jej strony, pozorach czułości przez jakiś czas i… na nowych rogach! Da capo al fine!

Ta kołomyjka trwała, dopóki Szczęsny nie poznał Zofii Glavani – małżonki generała de Vitta. Uchodziła ona pod koniec XVIII wieku za najpiękniejszą kobietę w całej Europie. Olśnione lub nawet podbite jej seksapilem były wybitne postacie ówczesnej Europy tej miary, co król Staś Poniatowski, król pruski Fryderyk II, cesarz austriacki Józef II, Karol d’Artois – przyszły król Francji Karol X oraz wszechpotężny faworyt carycy Katarzyny II Grigorij Potiomkin.

Szczęsny, zobaczywszy ją, zakochał się od pierwszego wejrzenia i to z wzajemnością, z tym ze uczucie Zofii skierowane było nie do niego personalnie, ale raczej do jego pozycji i milionów… Żeby uświęcić tę miłość przed ołtarzem, trzeba było wielu starań, m.in. doprowadzić do rozwodów. Wyrzeczenie się przez Szczęsnego miana Polaka i wyżebranie w zamian od carycy miana Rosjanina i wysokiej szarży w wojsku rosyjskim, były kolejnymi zabiegami prowadzącymi do zawarcia w kwietniu 1798 r. nowego małżeństwa.

Tertio voto pani Potocka nie okazała się gorsza od swojej poprzedniczki. Formalnie obdarowała małżonka piątką dzieci, faktycznie zaś zapewne tylko trójką, a może i to nie… Co do ostatniego urodzonego z tego związku potomka, Bolesława, nawet sam Szczęsny zdawał sobie sprawę, że nie jest on ojcem, lecz raczej dziadkiem. W odpowiednio bowiem wcześniejszym okresie czterdziestoletnia wówczas Zofia nawiązała romans z młodszym od niej o 16 lat synem Szczęsnego (o ile nim był) z małżeństwa z Józefiną – Jerzym. Niewykluczone, że przyjście na świat tego „kazirodczego” owocu miłości przyśpieszyło odejście z tego łez padołu Stanisława Szczęsnego.

Syn po włoskim bandycie

W efekcie prof. Łojek doliczył się, że co najmniej 9 spośród 16 dzieci nie było owocem starań Szczęsnego. Możliwe, że takich powodów do miana „największego rogacza” było 10, a może 11. Sama Zofia Glavani w kilkanaście lat później autorytatywnie stwierdziła, że drugi z kolei jej syn z małżeństwa ze Szczęsnym – Mieczysław, urodzony w 1799 r., był faktycznie spłodzony przez jakiegoś włoskiego bandytę Caracolliego. Co prawda, ujawniła to w wyniku walki „na noże” z tymże właśnie synem, ale chyba trudno podejrzewać, że była to jedynie kalumnia, tym bardziej że aparycja i sposób postępowania Mieczysława Potockiego wskazywały zdecydowanie na jego południowe pochodzenie!

W ten sposób zło, jakie Stanisław Szczęsny Potocki wyrządził pierwszej żonie Gertrudzie, zostało częściowo przez los pomszczone. Dziejowa Nemezis pomściła również w pewnym stopniu także i zło wyrządzone krajowi przez sprowadzenie wojsk rosyjskich do Polski dla zahamowania reform zapoczątkowanych Konstytucją 3 maja. Najwyższy Sąd Kryminalny w czasie insurekcji kościuszkowskiej skazał Szczęsnego na wieczną infamię, konfiskatę majątku i śmierć. Rzeczpospolita była zbyt słaba, by wyegzekwować wyrok. Ale gdy po śmierci Szczęsnego jego zwłoki leżały w kaplicy w oczekiwaniu na pogrzeb, nieznani „złoczyńcy” obdarli je z orderów i klejnotów, munduru rosyjskiego general en chefa i nagiego trupa rzucili pod ścianę jak ścierwo…

Krzysztof Pipała
Fot. Wikipedia