Obywatel Herbert – kontrowersyjny film Jerzego Zalewskiego

obywatel

PRZEWODNIK FILMOWY. Już po raz drugi uchwałą Sejmu RP ustanowiony został Rok Herberta. Do końca tego roku pozostało jeszcze niewiele ponad 20 dni, więc śpieszę się z filmową recenzją nawiązującą do rocznicowych obchodów. Chciałbym dzisiaj przedstawić telewizyjny

film dokumentalny Jerzego Zalewskiego pt. „Obywatel poeta”, który jeszcze przed emisją wzbudził medialną burzę ze względu na kontrowersyjne wypowiedzi Herberta na temat Czesława Miłosza i Adama Michnika. TVP nie chciała się zgodzić na puszczenie pełnej wersji filmu i opublikowała treść protokołu sporządzonego po kolaudacji, w którym czytamy: „Do 37. minuty film jest bardzo dobry. W drugiej części filmu rytm zostaje zakłócony zbędnymi dygresjami, wypowiedziami nic nie wnoszącymi do historii życia Poety. (…) Pojawiają się także w narracji wątki niewyjaśnione, nieczytelne dla niewtajemniczonego widza, a także budzące wątpliwości natury etycznej”.

Aby nie dopuścić do emisji filmu zaproszono do grona przeciwników Katarzynę Herbert, żonę poety, która jako spadkobierczyni stwierdziła, że jego głos stanowi przedmiot prawa autorskiego i bez jej zezwolenia nie może być wykorzystany. Prawnicy studia Dr Watkins, które wyprodukowało film dla TVP, orzekli jednoznacznie, że wykorzystanie głosu Herberta w niczym nie narusza praw majątkowych wdowy.

Reżyser nie zgodził się na przemontowanie filmu, a telewizja zdecydowała się opublikować go bez poprawek dopiero po silnej reakcji opinii publicznej. Przed projekcją 26 stycznia 2001, rzecznik prasowy telewizji wygłosił specjalny komentarz,

z którego miało wynika

, że film jest słaby, ale skoro widzowie chcą, to niech oglądają. Bezpośrednio po projekcji nadano także dyskusję redakcyjną, podczas której ostro atakowano i Herberta, i Zalewskiego… Po 10 latach telewizja po raz drugi wyemitowała film, ale tym razem bez komentarzy mających osłabić jego wymowę.

Dzisiaj „Obywatel Poeta” jest dostępny na YouTube, na oficjalnej stronie wydawnictwa „Dwa kolory”. Skorzystałem z tej możliwości, by obejrzeć film na nowo i przypomnieć sobie pierwsze wrażenie sprzed 17-u lat! Film mocno się  zestarzał, ale nadal niewątpliwą zasługą Zalewskiego jest to, że zdążył z kamerą dotrzeć do Herberta w ostatnich miesiącach życia poety. Dzięki niemu możemy zobaczyć i usłyszeć Herberta z czasów, kiedy był poważnie chory i rzadko godził się na upublicznianie swego wizerunku. Reżyser wspomina, że nie zdążył pokazać Herbertowi gotowego dzieła.

Słabością filmu jest to, że Zalewski, podobnie zresztą jak wiele innych osób – uwierzył w mit, jaki poeta tworzył codziennie na swój własny temat. Herbert roztaczał osobisty czar i potrafił skutecznie uwodzić. Przyznaje się do tego w jednym ze swoich listów: ”Niech mnie nikt nie zna. Stale się zmieniać, zaskakiwać samego siebie, czuć się szczęśliwym w nieszczęściu i martwić się radością. I zgrywać się, radować się tym, że nasze wnętrze jest lunaparkiem”

Herbert jako „obywatel poeta” mówi o sobie aluzyjnie i metaforycznie. Nie wiemy np. do końca, czy brał udział w ruchu oporu, czy nie, bo osoby, które mają to potwierdzić powtarzają domysły powstałe na podstawie wypowiedzi samego… Herberta. W filmie dokumentalnym uznaje się to za błąd warsztatowy, który jednak łatwo zweryfikować, kiedy film oglądamy w Internecie! W przeciwieństwie bowiem do kina lub telewizji, projekcję internetową możemy w każdej chwili zatrzymać! I warto to często robić w przypadku filmu Zalewskiego, by kontrowersyjne wypowiedzi osób tam występujących na bieżąco weryfikować.

Oto tylko jeden z wielu przykładów rozbieżności między wypowiedzią, jaka ma miejsce w filmie a tekstem źródłowym. Joanna Salamon mówi o wierszu „Wilki” Herberta i o Miłoszu: Ponieważ żyli prawem wilka/ historia o nich głucho milczy/ pozostał po nich w kopnym śniegu/ żółtawy mocz i ten ślad wilczy (…) nie opłakała ich Elektra/ nie pogrzebała Antygona (…) Ponieważ żyli prawem wilka/ historia o nich głucho milczy/ został na zawsze w dobrym śniegu/ żółtawy mocz i ten trop wilczy’ (…) Ale dlaczego ‚żółtawy mocz’ po nich został, dlaczego to wydobywa? Ano, mogę się mylić, ale sądzę, że dlatego, że Czesław Miłosz napisał w ‚Toaście’ : ‚Nie cierpię ludzi, którym uderza do głowy ten moczopędny środek narodowy’ . Czyli patriotyzm, taki nadmierny”.

Kiedy sięgniemy po oryginał „Toastu” Miłosza, to naprawdę on brzmi: „Nie znoszę ludzi którym nazbyt słabe głowy / Zamąca moczopędny trunek narodowy. Ich mieszanina jęków od czasów Popiela / Jątrzy mnie i do cierpkich wyrażeń ośmiela”. Dalej nic się nie zgadza: Zniknęły „nazbyt słabe głowy”, zamiast „uderza” powinno być „zamąca”, zamiast „środka narodowego” – „trunek narodowy” itd. itd. Zwłaszcza w oryginale brak słów „czyli nadmierny patriotyzm”, bo zostały one Miłoszowi samowolnie przypisane!

Takich przykładów rozbieżności jest w filmie Zalewskiego wiele i warto go „rozebrać na części”, by te najbardziej kontrowersyjne wypowiedzi zweryfikować w sieci. Taki zabieg może przynieść rozczarowanie filmem, ale w niczym nie naruszy wartości samych wierszy Herberta, które warto czytać nie tylko z okazji Roku Herberta.

P.S. Po obejrzeniu filmu Jerzego Zalewskiego znalazłem na YuoTube inny film dokumentalny o Zbigniewie Herbercie – „Fresk w kościele” (2005) Piotra Załuskiego. Równie ciekawy! Polecam!