Oleśniccy herbu Dębno

str-22-olesniccy-herbu-debno

O samym rodzie Oleśnickich herbu Dębno wiadomo niezbyt wiele, natomiast bardzo bogate było życie dwóch jego przedstawicieli, za których sprawą ród ów zapisał się na trwałe w historii Polski. To byli dziadek i wnuk. Obaj mieli na imię Zbigniew. Nazwisko, bardzo dźwięczne w swym brzmieniu i szlachetne już z samej nazwy, wzięło się oczywiście od miejscowości Oleśnica, z której pochodził dziadek Zbigniew.

Żył w czasach rozkwitu Rzeczypospolitej i jej ekspansji na wschód, na tereny Rusi, które znamienity ówczesny polski władca Kazimierz Wielki, przyłączył do swego królestwa. Dziadek Zbigniew Oleśnicki był dworzaninem króla, a prywatnie mężem ustosunkowanej Małgorzaty z Kurozwęk, pieczętującej się herbem Poraj. Jej pozycja była pochodną urzędu zajmowanego przez ojca, urząd zaś był wielce znaczący, bo wojewody krakowskiego. Życie musiało się Małgorzacie i Zbigniewowi układać pomyślnie, bo dali światu dwunastu synów. Dziadek Zbigniew zmarł w roku 1358, dwanaście lat przed monarchą, któremu służył, ale pozostawił dziedziców cały tuzin. Nie o wszystkich wiadomo, czy zapisali się jakimiś chwalebnymi czynami na chwałę królestwa, ale życie kilku z nich nie było zupełnie anonimowe, wszak upływało w kręgach królewskiego dworu i w zapisach ówczesnych kronikarzy z różnych powodów ich nazwiska musiały się pojawiać.

Wiadomo więc, że trzech z nich odegrało ważną rolę w początkowym okresie rządów Jagiełły. Zawisza Oleśnicki jako zaufany dworzanin Jadwigi Andegaweńskiej, którą postanowiono wydać za Jagiełłę by rozszerzyć władanie Korony także na Litwę, został przez nią wysłany na przeszpiegi, by ocenił walory przyszłego małżonka królowej. Litwin wiedział doskonale jaki jest cel przyjazdu Zawiszy i wziął go do łaźni, by zmył z siebie podróżny pył. Panowie poprzyglądali się sobie i po powrocie do Krakowa Zawisza zameldował Jadwidze, że raczej nie powinna się wzdragać przed mariażem z litewskim księciem. Kolejny syn dziadka Zbigniewa, Dobiesław z Sienna (tę miejscowość obrał sobie za siedzibę swego rodu), pokonywał różne szczeble kariery aż doszedł do urzędu wojewody lubelskiego, a wcześniej kasztelana wojnickiego. Ożenił się z Katarzyną z Goraja, zaś jego brat, Jan z Oleśnicy, który poślubił Dobrochnę z Rożnowa, był wielkorządca Litwy. Jego syn Jan Głowacz, poprzez żonę skoligacony z Tęczyńskimi, objął marszałkostwo Królestwa Polskiego, a wcześniej był dworzaninem Jagiełły i Zygmunta Luksemburskiego.

Najwyżej zaszedł wnuk dziadka Zbigniewa, a kolejny syn Jan z Oleśnicy, Zbigniew Oleśnicki. Żył 66 lat i było to życie znaczone żelazną wolą oraz niezłomnością zasad. Wykształcony w Akademii Krakowskiej, został sekretarzem królewskiej kancelarii i choćby z tego tytułu odcisnął znaczące piętno na królewskich decyzjach. W wieku 21 na zawsze zaskarbił sobie królewską wdzięczność, ratując Jagielle życie podczas bitwy pod Grunwaldem. Świetnie znał problematykę krzyżacką i był najbardziej słuchanym w tych kwestiach królewskim doradcą. Po śmierci Jagiełły jego działania doprowadziły do oddania polskiego tronu (także węgierskiego) młodemu Władysławowi III, nie zaś starającemu się o polską koronę księciu Witoldowi. Szybko doszedł na szczyty władzy , czego najlepszym dowodem było to, że w wieku 33 lat otrzymał krakowskie biskupstwo, a sześć lat przed śmiercią, w roku 1449, kapelusz kardynalski z rąk papieża Mikołaja V, mimo że był rzecznikiem prymatu soboru nad papiestwem. Zbigniew wnuk Oleśnicki stracił wpływy po dojściu do władzy Kazimierza Jagiellończyka, z którym poróżnił się co do inkorporacji Prus, ponieważ zdawał sobie sprawę, że militarnie i finansowo królestwo nie jest do tego gotowe. Został odsunięty na boczny tor, ale kto wie czy dzięki temu nie odcisnął jeszcze większego piętna na historii Polski tamtych wieków. Bo to nie kto inny, a właśnie Zbigniew Oleśnicki, namówił Jana Długosza (herbu Wieniawa) do napisania historii Polski.

Hubert Sarnowski