Olga Tokarczuk laureatką literackiego Nobla

str-23-olga-tokarczuk

Prostota języka i tradycyjna forma pisania to według Olgi Tokarczuk dwie najistotniejsze cechy jej pisarstwa, które sprawiają, że ludzie sięgają po książki, które pisze. Ale krytycy literaccy podkreślają, że pisarka posiadła wyjątkowy talent do snucia historii, w których nawiązuje do psychologii (jest absolwentką Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego), także do filozofii i religii, intryguje umiejętnością łączenia wątków historycznych z elementami baśniowymi i magicznymi. Esencja pisarstwa polskiej noblistki zawarła się w jednym ze zdań uzasadnienia o przyznaniu jej nagrody przez Szwedzką Akademię: „Za narracyjną wyobraźnię, która wraz z encyklopedyczną pasją reprezentuje przekraczanie granic jako form życia”.

Debiutancką powieścią Olgi Tokarczuk jest „Podróż ludzi księgi”, wydana w 1996 r. Została dobrze przyjęta, ale rozgłos przyniosła jej dopiero trzecia powieść, zatytułowana „Prawiek i inne czasy”, wydana w 1998 r. Po 9 kolejnych latach światło dziennie ujrzeli „Bieguni”. Swoim tytułem powieść, której wątki przeplatają się i przenikają, nawiązuje do staroobrzędowców, czyli wyznawców prawosławia w jego pierwotnym bardzo archaicznym kształcie. „Bieguni” okazali się objawieniem na rynku księgarskim nie tylko w Polsce, ale także w Europie i w USA.

W krajach anglojęzycznych książka ukazała się w świetnym tłumaczeniu Jennifer Croft i w roku ubiegłym nagrodzona została jedną z najbardziej prestiżowych międzynarodowych nagród literackich – Man Booker International Prize. W tym zaś roku do amerykańskiej National Book Award nominowane zostały dwie powieści pisarki, wspomniani „Bieguni” oraz „Prowadź swój pług przez kości umarłych” (wydana w 2009 r.). W oparciu o tę drugą powieść Tokarczuk napisała wraz z Agnieszką Holland scenariusz do filmu reżyserki pt. „Pokot”. Bohaterką książki, która powstała na prośbę wydawnictwa (Wydawnictwo Literackie w Krakowie), by napisała „coś lżejszego”, jest kobieta działająca na rzecz obrony zwierząt, której sąsiedzi giną w tajemniczych okolicznościach. Tokarczuk jest wegetarianką, walczy o prawa zwierząt, stara się uświadomić społeczeństwom dramatyczną sytuację naszych „braci mniejszych”, a zarazem ludzką obłudę w postępowaniu z nimi. Z okazji premiery „Pokotu” mówiła: „Naród kawalerzystów eksportuje konie na rzeź. To podwójna moralność. Chcemy o sobie myśleć dobrze, więc bierzemy do domów zwierzęta ze schronisk – i bardzo dobrze. Ale nie chcemy myśleć o tym, że na zapleczu niemal każdego miasta jest ogromna rzeźnia, bezmiar cierpienia i okrucieństwa”.

Po wydaniu „Prowadź swój pług przez kości umarłych” Olga Tokarczuk przez 6 lat pisała książkę, która z czasem nabierze prawdopodobnie rangi arcydzieła. To monumentalna, licząca prawie tysiąc stron powieść „Księgi Jakubowe”, której akcja dzieje się w epoce Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Została wydana cztery lata temu, w roku 2015. Pisarka otrzymała za nią drugi raz najważniejszą polską nagrodę literacką Nike (po raz pierwszy w 2007 r. za ”Biegunów”). „Księgi Jakubowe” tłumaczone są na wiele języków. Gdy wydano ją w Szwecji, natychmiast uznana została w tym kraju za najważniejszą książkę roku.

Polska pisarka od kilku już lat uważana była za kandydatkę do Nobla. W tym roku wymieniana była w grupie faworytów, lokowano ją bowiem w pierwszej dziesiątce kandydatów do tego lauru. Pilni obserwatorzy najmniej istotnych wydawałoby się epizodów, do których dochodzi za kulisami Szwedzkiej Akademii, zauważyli i skrupulatnie odnotowali, że z jej biblioteki wypożyczono siedem książek polskiej pisarki. Po opublikowaniu tej informacji na giełdzie bukmacherskiej (u bukmacherów można bowiem obstawiać, kto i w jakiej dziedzinie otrzyma nagrodę) notowania Olgi Tokarczuk natychmiast powędrowały w górę.

Olga Tokarczuk nie jest pisarką, która po cichutku, z dala od świata, zaszyta w swoim domu pisze książki i odcina się od wydarzeń polskiej rzeczywistości. Wręcz przeciwnie. Przy każdej okazji wypowiada się na istotne dla Polaków tematy. Zabiera głos we wszystkich ważnych sprawach współczesnej Polski. Bierze udział w marszach równości, piętnuje łamanie przez rząd PiS polskiej demokracji, sprzeciwia się jego antyuchodźczej polityce, domaga się respektowania praw człowieka w tym równych praw osób LGBT, wspiera walkę o prawa kobiet. Mówi o sobie: „Uważam się za feministkę. Nie wierzę, żeby mądra, wykształcona kobieta mogła dziś powiedzieć: „Nie, nie jestem feministką”. To nie jest walka przeciw mężczyznom. Nie o to chodzi. Chodzi o szczęśliwe spełnienie kobiety”.

Mając takie poglądy jest rzeczą oczywistą, że Olga Tokarczuk jest solą w oku Kaczyńskiego i rządu PiS. Wszystkich jego reprezentantów, włącznie z szefem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, który ze szczególną estymą powinien traktować polskich twórców. Tym szefem jest Piotr Gliński, swego czasu podobno ceniony profesor socjologii, który po objęciu teki wicepremiera i ministra zdaje się każdym swoim czynem przeczyć kanonom nauki, którą uprawiał przed rzuceniem się w objęcia Kaczyńskiego. Dwa dni przed przyznaniem Oldze Tokarczuk Nobla, co by nie było wicepremier i minister Gliński powiedział w telewizji pełnym wyższości tonem niepozbawionym pogardy, że próbował czytać jej książki, ale żadnej nie udało mu się doczytać do końca.

Dwa dni później, gdy okazało się, że Nobel przypadł jednak Polce, powiedział w TVP, że jest to… „sukces polskiej kultury”, a na pasku w najbardziej reżimowej stacji TVPInfo ukazała się informacja „Kolejny wielki sukces Polski”. Żadna otóż nagroda Nobla nie jest sukcesem ani kraju pochodzenia laureata, ani jakiejkolwiek dziedzin życia tego kraju. Każdy Nobel, każda zresztą nagroda indywidualna, jest sukcesem tylko tego, kto ją otrzymał. To nagroda dla jego talentu, wiedzy, pasji, pracowitości. Podszywanie się pod czyjś sukces, w tym przypadku przez ministra Glińskiego i pozostającą na usługach PiS telewizję, jest obrzydliwością i obłudą, by nie powiedzieć, że cynicznym chamstwem. Ale taka jest polska kultura za rządów PiS.

Informacja o otrzymaniu nagrody Nobla zastała Olgę Tokarczuk w samochodzie na niemieckiej autostradzie, gdzie obecnie przebywa i prowadzi akcję promocyjną swoich książek. Na pytanie, komu dedykuje otrzymaną nagrodę Nobla, odpowiedziała, że Polakom, którzy za trzy dni będą brali udział w najważniejszych od 30 lat wyborach. Powiedziała rodakom, żeby dobrze wybrali, bo muszą wybierać między demokracją a autorytaryzmem.

Następnego dnia, nie wymieniając pisarki z nazwiska, podczas kolejnego PiS-owskiego partaitagu Kaczyński zareagował na jej słowa. Oświadczył, że wobec pojawiających się głosów, iż Polacy będą 13 października wybierać między demokracją a autorytaryzmem, to PiS jest najbardziej demokratyczną partią, spośród wszystkich, które w tych wyborach biorą udział. Powiedzieć, że demokratyczną jest partia, która niszczy wszystkie zasady i instytucje demokracji, to szczyt bezczelności i łgarstwa. No, ale to właśnie fundament tych rządów.

Wybitna polska pisarka już dawno stała się obiektem nienawiści prawicowych mediów. Apogeum nastąpiło w 2015 r., gdy po odebraniu nagrody Nike powiedziała w TVP (wtedy jeszcze nie reżimowej, ponieważ było to za rządów PO-PSL):

Wymyśliliśmy historię Polski jako kraju tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości. Tymczasem robiliśmy straszne rzeczy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów”.

Po tych słowach wylała się na Olgę Tokarczuk fala nienawiści, którą podsycił Jarosław Kaczyński mówiąc, że „Akcja obrażania Polaków ma ogromną, można powiedzieć globalną skalę”. Pisarce wielokrotnie grożono śmiercią, toteż wydawnictwo uznało, że musi jej zapewnić ochronę osobistą.

Następnego dnia po ogłoszeniu wielkiego sukcesu polskiej pisarki, Adam Michnik napisał w „Gazecie Wyborczej”: „Nagroda Nobla dla Olgi Tokarczuk to wielkie święto polskiej literatury. Pisarka pokazała wielokrotnie – nie zważając na nienawistne obelgi polskich wrogów niezależnej kultury obficie opłacanych przez wrogi wolności reżim – czym jest kanon naczelnych wartości kultury stworzonej przez Mickiewicza, Chopina, Norwida, Miłosza, Szymborską czy Wajdę. Wszyscy oni byli zaszczycani potwarzą i kłamstwem ze strony tych, którzy opluwali i Ciebie. Droga Olgo, jesteśmy uradowani i wzruszeni wraz z Tobą. Ta nagroda to jakby znak z niebios dla nas wszystkich, którzy kochają wolność, prawdę i Twoje książki”.

Krzysztof Pipała