Pedofile w sutannach

str-20-pedofile

Gdy widzisz księdza, jedną ręka trzymaj dziecko, drugą trzymaj się za kieszeń” – katolicy na pewno uznają te słowa za cyniczne i obraźliwe, co nie zmienia faktu, że oddają one w skrócie dwie choroby, które niczym rak toczą Kościół katolicki jako instytucję. Za czynami, które doprowadziły i doprowadzają do tej choroby, stoją konkretni ludzie. Ci ludzie są odziani w sutanny i mają pod szyją koloratki. Pierwszą z tych chorób jest pedofilia, drugą pazerność na pieniądze i dobra doczesne. Dziś o pedofilii, chociażby z dwóch powodów. W sobotę, 25 sierpnia, papież Franciszek przyleciał z wizytą do Irlandii, kraju, w którym okrutne przestępstwa wobec dzieci, w tym molestowanie i gwałty, nabrały monstrualnych wręcz rozmiarów. Poza tym niemal nie ma miesiąca, by na światło dzienne nie wychodziły kolejne szczegóły o zbrodniczym okrucieństwie księży pedofilów wobec dzieci. I to, co jest w tym wszystkim najbardziej niepojęte, że za te przestępstwa większość zboczeńców w koloratkach nigdy nie poniesie kary.

O wykorzystywaniu seksualnym dzieci przez księży mówiło się od dawna, w Polsce prawie wcale, a jeśli, to szeptem. Na świecie zaczęło być o tym głośno w roku 2002, kiedy to dziennik „Boston Globe” zaczął drukować cykl artykułów, które ujawniały niewyobrażalną wręcz skalę pedofilii wśród księży archidiecezji w Bostonie. Było ich ponad 200, a o tym, jak postępowali z dziećmi, że je molestowali i gwałcili, wiedzieli ich przełożeni. Purpuraci, pyszniący się swą władzą nad wiernymi i żyjący w przekonaniu, że są nietykalni, nie podejmowali żadnych działań, by się temu przeciwstawić. Wręcz przeciwnie – tuszowali przestępców i ich zbrodnie, wymuszali na politykach i prokuratorach, by nie podejmowali śledztw, a zbrodniarzy przenosili z jednej parafii do drugiej. Ta osłona dawała im bezkarność i w nowym miejscu pobytu nadal popełniali przestępstwa wobec dzieci. Gdy „Boston Globe” zaczął o tym pisać, do redakcji gazety zaczęły się zgłaszać ofiary „ziemskich przedstawicieli pana Boga”. Były ich tysiące. Ich przeżycia były wstrząsające.

Determinacja redaktora naczelnego i dziennikarzy „Boston Globe” sprawiła, że tama milczenia wobec przestępców w sutannach zaczęła się kruszyć. W roku 2015 na ekrany kin wszedł film pt. „Spotlight”, którego tematem była właśnie pedofilia w archidiecezji w Bostonie i dziennikarskie śledztwo, które krok po kroku wydobywało wstrząsające fakty, skrzętnie skrywane przez kościelnych hierarchów. W Polsce, co oczywiste, żadne z mediów katolickich i prawicowych nawet nie zająknęło się o tym filmie i poruszanych w nim problemach, żaden ksiądz, nie mówiąc już o hierarchach tej instytucji, nie wypowiedział się na jego temat. Potraktowali film, jakby go nie było. Problem pedofilii też do dziś tak traktują. Natomiast na świecie ludzie przecierali oczy ze zdumienia, bo to już nie były incydentalne przypadki jednego czy drugiego księdza, a sprawnie działająca grupa przestępcza o zasięgu światowym. Na światło dzienne zaczęły wypływać setki podobnych spraw w całej Ameryce. Sądy zaczęły przyznawać ofiarom odszkodowania, w efekcie kilkanaście archidiecezji zbankrutowało. Zmowa milczenia została przerwana także w Niemczech, Holandii, Norwegii, Belgii, Hondurasie, Dominikanie, na Malcie i w Meksyku.

W Kanadzie pierwszego katolickiego duchownego pedofila skazano w 1988 r. Niejakiego księdza Johna Hickeya i tak potraktowano łagodnie. Za ponad 20 napaści seksualnych i „nieobyczajnych zachowań wobec nieletnich” poszedł za kraty jedynie na 5 lat, a kanadyjski Kościół katolicki przez 20 lat nie chciał wypłacić ofiarom odszkodowań. Zrobił to dopiero przyparty do muru – po wyroku miejscowego Sądu Najwyższego. Wielu kanadyjskich katolików potraktowało tę sprawę jako incydent, ale kilka lat później przekonali się, że jest inaczej. Na jaw wyszły bowiem praktyki personelu sierocińca Mount Cashel prowadzonego przez Kongregację Braci w Chrystusie. Okazało się, że personel tej placówki znęcał się nad wychowankami i wykorzystywał ich seksualnie. Śledztwo wykazało, że tego rodzaju „praktyki wychowawcze” stosowano od ponad 40 lat. Kilkunastu członkom personelu sierocińca postawiono około 90 zarzutów karnych. Poszkodowani wnieśli też pozwy cywilne o odszkodowania, więc braciszkowie próbowali wyprowadzić majątek za granicę, by ich nie płacić. Nie udało się i majątek kanadyjskich Braci w Chrystusie licytowano pod kontrolą sądu.

Po 10 latach pracy specjalnej komisji irlandzkiego rządu opublikowano w 2009 roku liczący około 2,5 tys. stron raport, który wstrząsnął irlandzką opinią publiczną. Na terenie tego kraju działały setki instytucji kościelnych, które w założeniu miały zajmować się wychowywaniem oraz kształceniem sierot i dzieci pochodzących z biednych rodzin, opiekować się kobietami oraz samotnymi matkami. Raport ujawniał, jaki był arsenał wychowawczy księży i zakonnic: bicie w podeszwy stóp, zawieszanie na haku i bicie, szczucie psami, kąpiel w wodzie o temperaturze bliskiej wrzenia, podpalanie, biczowanie, kopanie, zmuszanie do klęczenia przez kilka godzin oraz na masowa skalę molestowanie i gwałcenie wychowanków.

Irlandia przez długie lata uważana była wraz z Polską za najbardziej katolicki kraj w Europie. Dziś już tylko 30 proc. irlandzkich katolików uczestniczy w niedzielnych mszach, 3 lata temu kraj ten był pierwszym na świecie, którego społeczeństwo opowiedziało się w referendum za zalegalizowaniem małżeństw homoseksualnych, a trzy miesiące temu 66 proc. Irlandczyków poparło legalizację aborcji. Zapewne odwrót od Kościoła katolickiego zacznie się także w USA. O ile śledztwo dziennikarzy „Boston Globe” ujawniło 200 księży pedofilów bezkarnie molestujących i gwałcących dzieci na terenie tej archidiecezji, to w całych Stanach, też dziennikarskie śledztwa, wykryły ok. 7 tysięcy zwyrodnialców z koloratką. Ale to było dawno, bo kilka lat temu. Bo teraz, czyli podczas dwóch ostatnich miesięcy, ujawniono kolejne drastyczne przypadki pedofilii księży. I to tych na najwyższych stanowiskach.

Pod koniec lipca br. z zasiadania w Kolegium Kardynałów zrezygnował arcybiskup Waszyngtonu, Theodore McCarrick. Ostatni raz coś takiego wydarzyło się w 1927 r. Śledztwo prowadzone przez „New York Times” wykazało, że ten z najwyższych rangą hierarchów Kościoła katolickiego w swoim domku nad jeziorem seksualnie molestował i gwałcił ministrantów oraz kleryków. Mający dziś 60 lat mężczyzna powiedział dziennikarzom, że po raz pierwszy został wykorzystany seksualnie przez McCarricka, gdy miał 11 lat. Dzisiejszy kardynał bezkarnie popełniał seksualne przestępstwa przez co najmniej 49 lat… Ale to i tak nie jest apogeum szoku, jaki dopadł amerykańskich katolików.

Kilka dni po ujawnieniu kardynała zwyrodnialca, w Pensylwanii ogłoszono raport sporządzony przez stanową ławę przysięgłych, niezależne ciało, które ma miejsce w konstytucji USA, a które tworzą zwykli obywatele. Ci obywatele prowadzili śledztwo przez 2 lata, opracowany przez nich dokument ma 900 stron i wymienia 301 księży pedofilów i ich uczynki. Te uczynki, z nieodłącznym przymiotnikiem „przestępcze”, popełniali bezkarnie przez długie lata na dzieciach, które powierzali im rodzice ufni w bożą misję ludzi w sutannach. Szajka zboczeńców z koloratkami kazała swoim nieletnim ofiarom nosić na szyjach duże złote krzyże, by każdy związany z gangiem księży pedofilów nie miał kłopotów w rozpoznaniu sterroryzowanych strachem bezbronnych dziecięcych ofiar. Wtedy dzieci, dziś dorośli ludzie, opowiadali członkom komisji, co ich spotkało ze strony ziemskich urzędników pana Boga.

Jeden z księży systematycznie gwałcił 5 sióstr, z których najmłodsza miała… 18 miesięcy. Mający dziś około 55 lat mężczyzna opowiedział swoja historię. Miał 13 lat, gdy młody ksiądz z parafii, w której służył do mszy, zaprosił go na wycieczkę. Na plebani w miejscowości oddalonej pół godziny drogi od Pittsburgha, byli dwaj inni księża. Poprosili go by położył się na łóżku, a potem, by zdjął koszulę i spodnie. Jego relacja jest drobiazgowa, ale zbyt drastyczna w szczegółach, by ją przytaczać. Można tylko powiedzieć ogólnie, że tak wtedy, jak i przez następne lata, był gwałcony oralnie i analnie, torturowany pejczem. I nie był jedyną ofiarą szajki księży pedofilów z wielu parafii wokół Pittsburgha. Przełożeni zwyrodnialców i biskupi i arcybiskupi doskonale wiedzieli o ohydnych przestępstwach swoich podwładnych i jedyne, co robili, to tuszowali ich przerażające czyny. Ale o tym i o problemie pedofilii w polskim Kościele katolickim, napiszę w następnym wydaniu naszej gazety.

Krzysztof Pipała