PESA – czyli po torach do sukcesu

W dziedzinie komunikacji dzisiejsze czasy charakteryzuje dynamiczny rozwój publicznego transportu szynowego. Mamy coraz nowocześniejsze pojazdy – pociągi, szynobusy, tramwaje, a z drugiej strony, szczególnie w dużych aglomeracjach, ogromne zagęszczenie samochodów i związane z tym niedogodności. W tej sytuacji coraz więcej ludzi przesiada się zza kierownicy swojego samochodu do publicznych środków transportu. Zyskują na czasie, a środowisko na mniejszym wchłanianiu dwutlenku węgla i innych zabójczych dla niego spalinowych wyziewów. Skoro rozwija się publiczny transport, rzecz oczywista, że rozwijać się muszą także firmy, które produkują dla niego pojazdy. Tak się dzieje na świecie, również w Kanadzie i w Polsce.

W Polsce ulokowali się światowi potentaci produkujący nowoczesne pociągi, między innymi francuski Alstom, który po przejęciu w 2002 roku włoskiej firmy Fiat Ferroviaria kontynuuje produkcję Pendolino, szwajcarski Stadler (ulokował się w Siedlcach), no i oczywiście kanadyjski Bombardier z główną polską siedzibą we Wrocławiu, o którym pisaliśmy w jednym z poprzednich wydań naszej gazety. Ale oprócz znanych światowych producentów, w ostatnich latach urosły w siłę i to mocno, polskie firmy, które przez lata specjalizowały się w naprawie taboru kolejowego, a w ostatniej dekadzie rozpoczęły produkcje lokomotyw, szynobusów, pociągów i tramwajów w oparciu o własne projekty.

Jest rzeczą oczywistą, że te polskie firmy swój dynamiczny rozwój zawdzięczają pieniądzom z Unii Europejskiej. Gdyby nie było tych pieniędzy, polski transport publiczny nadal o kilka epok odbiegałby standardem od warunków, jakie oferują użytkownikom kraje wysoko rozwinięte. Miliardy euro z brukselskiej kasy, które Polska otrzymywała i nadal otrzymuje w ramach polityki wyrównywania szans, były i nadal są kierowane na modernizację znajdującej się w katastrofalnym stanie infrastruktury kolejowej i… oczywiście także na zakup nowego taboru. Każdy z nas, kto był w Polsce wcale jeszcze nie tak dawno, zapewne osobiście doświadczył bardzo niskiego standardu polskiego transportu publicznego. W ostatnich latach sytuacja jednak i na szczęście, bardzo dynamicznie zmienia się na korzyść.

Pruskie początki

Ogromny udział w tych przemianach ma między innymi PESA z Bydgoszczy, której pełna nazwa brzmi: Pojazdy Szynowe PESA Bydgoszcz. Prapoczątki tej firmy sięgają czasów rozwoju pruskiego kolejnictwa, wszak już po pierwszym rozbiorze Polski, w roku 1772, Bydgoszcz została zagarnięta przez Prusy. W tamtych latach nikt oczywiście nie śnił jeszcze o czymś takim, jak transport kolejowy, ale rozwój przemysłu sprawił, że już 57 lat później, w roku 1829, gdy George Stephenson zbudował swój pierwszy parowóz parowy Rocket, stał się on jak najbardziej realny. A tak przy okazji, to ostatnią regularną linię ruchu pasażerskiego w Europie obsługiwaną przez lokomotyw parowe zamknięto dopiero 185 lat po wyjechaniu na tory Rakiety Stephensona. I… stało się to właśnie w Polsce, 31 marca 2014 r., a linia, którą obsługiwała ta archaiczna już wtedy maszyna, było połączenie Wolsztyn – Leszno. Ale wróćmy do głównego tematu naszego artykułu…

Prusacy szybko zdali sobie sprawę, jakie korzyści dla transportu niesie wynalazek Stephensona i już 19 lat po wyjechaniu na tory jego parowego potwora, dokładnie 14 czerwca 1848 roku, podjęli decyzję o budowie pierwszego odcinka linii Pruskiej Kolei Wschodniej, a dokładnie odcinka łączącego Krzyż z Bydgoszczą. Ponieważ zaś Bydgoszcz leżała wtedy pośrodku linii kolejowej łączącej Berlin z Królewcem, postanowiono właśnie na jej terenie wybudować trzy lata później Ostbahn-Werkstat-Bromberg, po polsku – Zakłady Naprawcze Kolei Wschodniej Bydgoszcz. I takie były prapoczątki dzisiejszej PESY, która niewiele ma wspólnego ze swoim antenatem, acz bardzo chętnie sprzedaje swoje pociągi do Niemiec, bo też chętnie są one przez niemieckie koleje kupowane.

Ogromna firma

PESA XXI wieku to firma przeogromna. Ma w swojej ofercie cztery rodzaje spalinowych zespołów trakcyjnych, które jeżdżą po torach Polski i Włoch, a najnowsza ich generacja została doceniona przez przewoźników z Rosji, Białorusi. Litwy, Ukrainy i Czech, a najbardziej przez niemiecką Deutsche Bahn, która w 2012 r. zamówiła w Bydgoszczy 470 pojazdów LINK. W zależności od potrzeb kontrahenta są to jedno-, dwu-, trzy- lub czteroczłonowe zespoły trakcyjne, ale z jednym przestrzennym wnętrzem.

PESA produkuje także trzy typy lokomotyw (elektryczne, spalinowe i multisystemowe), cztery rodzaje tramwajów o wdzięcznych nazwach Swing, Fokstrot, Twist, Jazz, ale największym przebojem ostatnich lat są elektryczne zespoły trakcyjne (Els, Dart, Acatus Plus), przy czym szczególne uznanie kontrahentów zdobył sobie DART.

Ten elektryczny zespół trakcyjny w lutym minionego roku otrzymał jedno z najważniejszych wyróżnień w dziedzinie wzornictwa przemysłowego IF DESIGN AWARD. Nagroda ta przyznawana jest od 60 lat i uchodzi za znak doskonałości projektowej. W roku, w którym DART otrzymał to wyróżnienie, do nagrody zgłoszono 5292 produktów z 53 krajów.

Walory wizerunkowe produktów oferowanych przez bydgoską PESĘ to jedno, ale to co najbardziej sobie cenią odbiorcy, to nowoczesność i wypełnianie najbardziej wymagających norm bezpieczeństwa. Wyjątkowy design, nowoczesność i bezpieczeństwo, to bezdyskusyjne walory środków transportu publicznego produkowanych w Bydgoszczy.  Walory spełniające światowe wymagania.

Hubert Lupus