Pływające luksusy z Polski

str-18-jachcik

Przemysł stoczniowy był niegdyś jedną z kluczowych branż polskiego przemysłu, ale to było w czasach gospodarki socjalistycznej. Dziś polski przemysł stoczniowy jakoś tam sobie radzi, jednak pozycji kluczowej w gospodarce raczej na pewno już nie osiągnie. Ale…

Po roku 1989, gdy złotówka stała się z czasem walutą wymienialną, zaczął się rodzić przemysł stoczniowy, który możemy nazwać „drobnym”, bo wielkością produkowanych jednostek daleko mu do masowców, zbiornikowców, czy pasażerskich promów. Narodziny tego drobnego przemysłu stoczniowego zawdzięcza się tak zwanej inicjatywie prywatnej, czyli ludziom, którzy znając i lubiąc pewną branżę, poznali jej tajniki i postanowili w niej działać. I to właśnie oni w krótkim czasie, bo zaledwie w ciągu 25 lat, stworzyli przemysł, o którym większość Polaków nie ma zielonego pojęcia. I to wcale nie jakiś tam przemysł niszowy, niewiele znaczący w gospodarce i bilansie płatniczym kraju.Tą branżą jest polski przemysł jachtowy. W tym segmencie polskiej gospodarki działa około tysiąca(!) firm, które zatrudniają ok. 40 tysięcy pracowników, a ich produkcja, jak to się mówi, „schodzi niczym ciepłe bułeczki”. Jej wartość to od 1,2 do 1,3 mld zł rocznie. Branża produkuje rocznie ok. 22 tysiące jednostek. O tym też mało kto wie, ale w produkcji łodzi motorowych z silnikami zaburtowymi o długości do 9 metrów polski przemysł jachtowy jest europejskim liderem. Ponad 50% tych jednostek sprzedawanych na Starym Kontynencie pochodzi właśnie z Polski. Na świecie jest tylko jeden kraj, który wyprzedza pod tym względem polskich producentów. To Stany Zjednoczone.

Michał Bąk, sekretarz organizacji o nazwie Polboat (Polska Izba Przemysłu Jachtowego i Sportów Wodnych) twierdzi, że filarem branży są jachty żaglowe oraz łodzie motorowe o długości do 9 metrów z silnikami zaburtowymi. To jest to, co daje stoczniom jachtowym podstawę ich bytu, z tym, że na tym nie kończy się portfolio branży. Jej wizytówką są luksusowe jachty motorowe o długości do 24 metrów, równie luksusowe jachty żaglowe o długości do 15 metrów i luksus wśród luksusów, czyli katamarany o długości do 30 metrów. Te ostatnie produkowane są na indywidualne zamówienie klienta i wyposażane wedle jego zachcianek. To oczywiście kosztuje. I to sporo.

Jednostki wielu polskich producentów były i są nominowane oraz nagradzane w najbardziej prestiżowych konkursach, które organizowane są zawsze na imprezach targowych branży. Do najważniejszych należą targi w Cannes, Miami, Fort Lauderdale, Monaco, Singapurze i Dubaju. Imprezy targowe w tych ośrodkach to crème de la crème branży i wstęp na nie mają ci, którzy oferują najwyższą jakość i najwyższy luksus. Spośród polskich stoczni stałym bywalcem tych targów jest firma Sunreef Yachts, która ma siedzibę w Polsce, a założył ją i jest jej właścicielem Francuz, Francis Lapp. To ona produkuje luksusowe katamarany, które niczym nie ustępują jakością i ceną luksusowym willom. Najmniejsza jednostka produkowana w stoczni tej firmy kosztuje 750 tys. euro, górnej granicy ceny nie ma, ponieważ jest ona uzależniona od wyposażeni jednostki według życzenia klienta. Najdroższy katamaran ze stoczni Sunreef Yachts kosztował 20 mln dol. i został wybudowany na zlecenie klienta ze Szwajcarii. Zbudowany w całości z włókna węglowego waży 45 ton i rozwija prędkość do 20 węzłów.

Skoro polskie stocznie jachtowe produkują rocznie ok. 22 tys. jednostek, to oczywiście rodzi się pytanie, kto to wszystko kupuje, do jakiego kraju te dobra trafiają. Zdecydowana większość oczywiście za granicę. Odpoczynek nad wodą i na wodzie jest coraz powszechniejszy, mieszkańcy krajów o rozwiniętej gospodarce mają coraz więcej pieniędzy i popyt na łodzie, szczególnie motorowe o długości do 9 m, jest nieomal nieustający. Główne europejskie rynki dla tych produktów, to Norwegia, Francja, Niemcy, poza Europą znaczącymi klientami są mieszkańcy Stanów Zjednoczonych.

W przypadku jednostek luksusowych, zarówno motorowych, jak i żaglowych oraz katamaranów są nie rynki, a indywidualni klienci. Wspomniana stocznia Sunreef Yachts ma swoich przedstawicieli w tych punktach świata, w których mieszkają i robią interesy ludzie z naprawdę wypchanymi portfelami. – Ale – jak mówi człowiek z branży – o ile luksusowe katamarany, jachty i łodzie motorowe dodają polskim producentom splendoru, to chleb powszedni stanowią jednostki mniejsze, o których jednak trudno powiedzieć, że ich nabywcą jest klient masowy.

Klienci z całego świata, którzy 20 lat temu nawet nie chcieli słyszeć o produktach luksusowych z jakiejś tam Polski, dziś są już do nich przekonani. Jednym z dowodów wysokiej jakości i profesjonalizmu polskich producentów jest lokowanie się w Polsce zagranicznych stoczni jachtowych. Bo ich właściciele przekonali się, że w Polsce są znakomici fachowcy, gwarantujący najwyższą jakość, a ceny robocizny, acz w tej branży niemałe, to jednak niższe niż w krajach Zachodu.

Polski rynek, aczkolwiek stanowiący margines dla producentów łodzi, jachtów i żaglówek, jednak powoli, z roku na rok rośnie. Im bardziej zasobni w gotówkę stają się Polacy, tym częściej wybierają wypoczynek na wodzie, a to się wiąże z kupnem odpowiedniego sprzętu. Coraz więcej jest także polskich firm, które zajmują się czarterowaniem jachtów i łodzi motorowych na ciepłych wodach Adriatyku i innych akwenach Morza Śródziemnego. Popyt na tego typu urlopy i kilkudniowe wypady wzrasta z roku na rok, toteż firmy czarterowe systematycznie powiększają swoją flotę.

Nie zmienia to jednak faktu, że w porównaniu z bogatymi krajami Zachodu ilość rejestrowanych rocznie w Polsce łodzi i jachtów jest skromna. W roku 2017 zamknęła się ona liczbą 1366 jednostek, wśród których zdecydowaną większość stanowiły łodzie motorowe.

Kończąc ten tekst trzeba jeszcze wspomnieć, że wśród polskich stoczni jachtowych są też takie, które specjalizują się w produkcji barek mieszkalnych. Słowo „barka” nie brzmi zbyt zachęcająco, ale w rzeczywistości są to obiekty pływające bardzo nowoczesne, które swoim designem i komfortem w niczym nie ustępują, a w wielu przypadkach nawet przewyższają nowoczesne mieszkania w blokach. Zaletą barek jest możliwość przemieszczania się. Można w nich mieszkać na rzekach, jeziorach zarówno na kotwicy, jak i pływając. I jest coraz więcej chętnych na taki styl życia.

Robert Skawiński