Polscy konserwatorzy we… Lwowie

str-22-polscy-konserwatorzy

Na historycznych ziemiach wschodnich dawnej Rzeczpospolitej centrum zabytkowej substancji architektonicznej stanowi Lwów. Historycy architektury są zgodni co do tego, że nie Kraków, ani tym bardziej Warszawa, a Lwów właśnie, jest „jednym z najważniejszych skupisk obiektów zabytkowych (…)” miastem, w którym występuje „największe na świecie nagromadzenie zabytkowej architektury polskiej, autorstwa polskich architektów, związanej z polską historią. Nie ma większego kompleksu zabytkowego polskiej architektury”. Nic tedy dziwnego, że na Lwowie właśnie skupia się zainteresowanie polskich historyków sztuki, architektury, kultury, także specjalistów z dziedziny ochrony zabytków.

Tak jest dziś, ale to „dziś” trwa raptem 23 lata, bo dopiero w 1996 r. ówczesny polski resort kultury (obecnie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego) porozumiał się ze stroną ukraińską co do wspólnych działań na rzecz ratowania zabytków polskiej kultury i architektury. Pierwszy obiekt, na którym skupiła się uwaga polskich konserwatorów, nie był związany z zabytkiem stricte architektonicznym, acz ma on wyjątkową rangę artystyczną i nie mniejsze znaczenie historyczne. To Cmentarz Łyczakowski we Lwowie, który, co by się nie rzekło, należy do wspólnej spuścizny kulturowej Polski i Ukrainy, także dziedzictwa europejskiego. Podczas ośmiu lat, między rokiem 2008 a 2016 na łyczakowskiej nekropolii kompleksowym pracom konserwatorskim poddano ponad 70 nagrobków i grobowców. Wśród nich malarza Artura Grottgera, pisarki Gabrieli Zapolskiej, powstańca listopadowego Konstantego Ordona, historyka Karola Szajnochy, działacza społecznego, rewolucjonisty, poety i powstańca Seweryna Goszczyńskiego, Wojciecha Kętrzyńskiego, który był wieloletnim dyrektorem Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie, Franciszka Smolki – wybitnego polityka (piastował m.in. urząd prezydenta parlamentu Austro-Węgier, również trzech prezydentów Lwowa: Michała Michalskiego, Józefa Neumana, Tadeusza Rutowskiego. Nie pominięto pomników nagrobnych i grobowców ludzi znaczących dla kultury i historii Ukrainy: poetów i pisarzy Iwana Franki oraz Markijana Szaszkewycza, również Omelijana Ohonowśkiego – ukraińskiego historyka literatury. Pracom konserwatorskim poddano także grobowce metropolitów obrządku ormiańskiego, biskupa Grzegorza Romaszkana i arcybiskupa Samuela Stefanowicza. Ormianie tworzyli bardzo liczną diasporę we Lwowie, ale nie brakowało tam również przedstawicieli innych narodowości, którzy uznali, że Lwów jest najlepszym na tej Ziemi miejscem do życia. Odnowiono więc pomnik nagrobny Antona Schimsera, który zjawił się w mieście i od którego zaczęła się cała dynastia lwowskich rzeźbiarzy, także Hartmana Witwera – niemieckiego rzeźbiarza pracującego we Lwowie na przełomie wieków XVIII i XIX.

W 2017 r. rozpoczęto prace przy kolejnych kilkunastu pomnikach i grobowcach. Renowacji zaczęto poddawać również kwatery powstańców listopadowych, tak zwanej „Żelaznej Kompanii”, zaś na wniosek Stowarzyszenia Oświaty i Kultury Polskiej finansowana jest także renowacja grobowca o.o. Karmelitów.

Pragmatyka prac prowadzonych na łyczakowskiej nekropolii zasadza się na tym, że o wyborze zabytków, które mają być poddane zabiegom konserwatorskim, decyduje wspólna, polsko-ukraińska komisja ekspertów. Ich finansowanie opiera się natomiast na pieniądzach pochodzących z programów polskiego resortu kultury o nazwie „Ochrona dziedzictwa kulturowego za granicą” i „Miejsca Pamięci Narodowej za Granicą”. Ten drugi został utworzony w roku 2017.

Drugi punkt Lwowa, w którym koncentrują się prace polskich konserwatorów, znajduje się w samym centrum miasta, tuż koło rynku. To Bazylika Archikatedralna Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, popularnie zwana Katedrą Łacińską. Ta świątynia na stałe zapisała się w historii Polski. Po pierwsze dlatego, że jej wznoszenie rozpoczęto już w roku 1370, a więc roku śmierci króla Kazimierza Wielkiego, który pół wieku wcześniej przyłączył do Polski Lwów i większą cześć Rusi Halicko-Włodzimierskiej; po drugie – 1 kwietnia 1656 r. przed cudownym obrazem Matki Boskiej łaskawej król Jan Kazimierz złożył śluby lwowskie, aby poderwać społeczeństwo do walki w obronie kraju atakowanego z kilku stron przez Szwedów i Moskali; po trzecie – 21 października 1677 r., następnego dnia po narodzinach, w murach katedry odbył się chrzest przyszłego króla Polski, Stanisława Leszczyńskiego.

Można powiedzieć, że polscy konserwatorzy są już zasiedziali w katedrze, ponieważ pracują w jej murach nieprzerwanie od roku 1996. Podczas tylko 20 pierwszych lat polski resort kultury sfinansował w jej wnętrzach zabiegi konserwatorskie, których koszt wyniósł ponad 3 mln zł. Projekt rewaloryzacji jej wnętrz od samego początku był rozłożony na wiele lat. Obejmował między innymi konserwację wielokondygnacyjnego ołtarza głównego i trzy z czterech okien witrażowych w prezbiterium. Drugi etap prac objął kaplicę Chrystusa Ukrzyżowanego, zwaną potocznie Kaplicą Jabłonowskich. Tam właśnie specjaliści poddają zabiegom jedno z najcenniejszych malowideł Stanisława Stroińskiego, znanego malarza lwowskiego, który w 1759 roku otrzymał przywilej królewski na „wolne wykonywanie sztuki malarskiej”. I wykonywał tę swoją sztukę w stylistyce rokoka, zawierającej również elementy charakterystyczne dla późnego baroku.

Obiektem sakralnym, w którym przez kilka lat pracowali polscy, ukraińscy i włoscy konserwatorzy, był kościół Jezuitów św. Piotra i Pawła. Obecnie pełni on funkcję greckokatolickiej Cerkwi Garnizonowej. Kościół ten zapisał długą i bogatą historię w dziejach miasta. Jezuici sprowadzeni zostali do Lwowa w 1584 r. przez arcybiskupa Jana Dymitra Solikowskiego, a ich placówka misyjna szybko stała się miejscem edukacji młodych ludzi z magnackich domów ziem południowo-wschodniej Rzeczpospolitej. W ćwierć wieku, między rokiem 1610 a 1635 zbudowano kościół przede wszystkim dzięki donacji Elżbiety Sieniawskiej. Nadano mu zmodyfikowaną, wczesnobarokową formę rzymskiego kościoła Il Gesù. Po upływie niemal stu lat pożar strawił wieżę i dach kościoła. Został szybko odbudowany, a dzięki wsparciu Elżbiety z Potockich Szczuczyny, starościny wiekszniańskiej, dokonano przekształceń jego wnętrza. W ramach tych prac sprowadzono z Brna Franciszka Ecksteina, który miał udekorować freskami wnętrze jezuickiej świątyni. Nie zdołał on jednak wykonać swego zadania w całości. Ozdobił freskami jedynie sklepienie nawy głównej oraz prezbiterium, bo dalsze prace przerwała śmierć. Dzieła dokończył jednak jego syn Sebastian i właśnie ratowanie owych fresków przed całkowitym nieomal unicestwieniem było głównym zadaniem polskich konserwatorów.

Żmudne prace konserwatorskie w kościele Jezuitów rozpoczęto w 2012 r. Wykonywali je pracownicy Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie po kierunkiem dr. Pawła Bolińskiego. Ale dla sprawnego ich przeprowadzenia zorganizowano międzynarodowy, interdyscyplinarny zespół złożony z przedstawicieli kilku instytucji i niezależnych specjalistów z Polski, Ukrainy oraz Włoch. Główny ciężar finansowy tych prac wziął na siebie polski resort kultury, niemałe pieniądze wyasygnował także Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego, w miarę możliwości partycypowała w kosztach także greckokatolicka Cerkiew Garnizonowa.

W ramach projektu udało się uratować ponad 360 m2 mocno zasolonych i przemalowanych fresków na sklepieniu prezbiterium, by w konsekwencji przywrócić im pierwotny charakter barokowej polichromii. W kolejnych latach planowana jest kontynuacja procesu rewaloryzacji malowideł zachowanych na sklepieniu nawy głównej lwowskiej świątyni. Nieprędko więc polscy konserwatorzy opuszczą wiekowy kościół Jezuitów.

W 2015 r. rozpoczęły się prace konserwatorskie w świątyni, która cieszy się szczególną estymą Polaków mieszkających na Ukrainie. To kościół oo. Franciszkanów pod wezwaniem św. Antoniego z Padwy, a jego szczególne miejsce tak w historii, jak i w pamięci naszych tamtejszych rodaków zapisało się tym, że był jednym z dwóch (obok Katedry Łacińskiej) kościołów czynnych we Lwowie przez cały okres władzy radzieckiej. Prace prowadzone u Franciszkanów koncentrują się na kompleksowej konserwacji ołtarza głównego, a od 2017 r. również ołtarza bocznego.

Polscy specjaliści od ratowania zabytków mają na swoim koncie przywrócenie świetności także wystrojowi wewnętrznemu katedry ormiańskiej. Od 2006 r. zespół polskich konserwatorów prowadzi prace przy pięknych i cennych polichromiach autorstwa Jana H. Rosena oraz przy ścianie tęczowej nawy głównej. W 2017 r. zakończyła się konserwacja XVII-wiecznej kolumny św. Krzysztofa w historycznym Zaułku Ormiańskim, a dwa lata trwała rewitalizacja dziedzińca przy ormiańskiej katedrze. Zakończenie tych prac stało się okazją do uhonorowania pamiątkowymi medalami przez prezydenta miasta, Andrija Sadowego, dwóch polskich profesorów, Janusza Smaza i Andrzeja Kazberuka, wielce zasłużonych w ratowaniu dziedzictwa kulturowego Lwowa.

Adam Dworak