Polska największym odbiorcą unijnych pieniędzy

str-18-polska-najwiekszym-odbiorca

Unia Europejska to zbiór praw i wartości, które są fundamentem demokracji. To praworządność, a więc niezawisłe sądy, także wolne media, ale też wolność wypowiedzi, prawo do zgromadzeń. Nie wszystkim to się podoba. Także w Polsce. To są oczywiście wartości niemierzalne w jakiejkolwiek walucie, ale bezcenne dla demokracji. Ponieważ w ostatnich dwóch latach dwa kraje, najpierw Węgry, a później, niestety, także Polska, poddają w wątpliwość przestrzeganie owych wartości, nie ma się co dziwić, że większość krajów Wspólnoty powoli skłania się do tego, by pomoc stricte finansową powiązać z poszanowaniem praworządności przez kraje, które są beneficjentami owej pomocy.

Jeśli do tego dojdzie, a beneficjenci nie zgodzą się na te warunki, poniosą znaczące straty. Największe Polska, bo też od chwili wstąpienia w szeregi Wspólnoty Polska jest największym odbiorcą unijnej pomocy finansowej. W okresie „pomocowym”, obejmującym lata 2014-2020, Polska otrzyma z Unii Europejskiej wsparcie finansowe w wysokości 105,8 miliarda euro. To niemal 450 miliardów złotych.

W poprzedniej perspektywie finansowej, obejmującej lata 2007 – 2013, Polska dostała z unijnej kasy nieco tylko mniej, bo 101,5 mld euro. Te pieniądze są posegregowane w ramach kilku kategorii. W ramach Polityki Spójności, na którą składa się kilka skoncentrowanych na szczegółowych celach Funduszy, Polska zainkasowała największą kwotę. Koronnym celem pieniędzy przyznanych na Politykę Spójności i w ramach tego programu wydatkowanych, jest zredukowanie dysproporcji gospodarczych, infrastrukturalnych i społecznych istniejących pomiędzy „starymi” krajami Unii Europejskiej, a krajami nowo do niej przyjętymi. Dotyczy to przede wszystkim zacofanych krajów, które przez niemal pół wieku znajdowały się za komunistyczną żelazną kurtyna. Takim krajem jest oczywiście Polska. I właśnie Polska jest największym beneficjentem Polityki Spójności. W latach 2014 – 2020 w ramach Polityki Spójności kraj nad Wisłą otrzymał 72,9 mld euro, w poprzednim rozdaniu było to 68 mld euro.

Z całkowitej kwoty przyznanej na ten cel przez Unię Europejską dla wszystkich krajów wspólnoty, Polska „konsumuje” niemal 20 proc. Druga w kolejności Hiszpania zaledwie 10 proc. (ok. 35 mld euro). Aby zilustrować, jak istotne są pieniądze z tego programu dla rozwoju Polski i odbudowy jej infrastruktury po latach komunistycznego zastoju, konieczne jest przytoczenie kilku liczb. Dotyczą one przeszłości, czyli lat 2007 – 2013, ponieważ obecna perspektywa finansowa jeszcze trwa.

W latach 2007-2013 owe 68 mld euro przełożyło się na 5800 kilometrów autostrad, dróg szybkiego ruchu, którymi Polacy do tej pory jeździli jedynie po krajach Europy Zachodniej, a o posiadaniu ich w swoim kraju mogli tylko marzyć. Dziś autostrada i trasa ekspresowa to chleb powszedni, ale coraz słabiej zaczyna się pamiętać, że gdyby nie pomoc z kasy Unii Europejskiej, to nadal pozostawałyby one jedynie w sferze marzeń.

Poza tym… Dzięki pieniądzom przetransferowanym do Polski w ramach Polityki Spójności utworzono 43 tysiące nowych miejsc pracy, ponad 3,2 miliona Polaków otrzymało możliwość korzystania z nowoczesnego taboru komunikacji miejskiej, ponad 250 tys. osób znalazło się w zasięgu nowoczesnych technologii oczyszczania ścieków, a ponad 800 tys. otrzymało dostęp do szerokopasmowego internetu. Beneficjentem unijnej pomocy były, można to powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, wszystkie sektory polskiej gospodarki, instytucje publiczne, nade wszystko małe i średnie przedsiębiorstwa, które stanowią podstawę polskiego rozwoju, wykazują się innowacyjnością, podejmowaniem i realizacją wyzwań, które przybliżają Polskę do nowoczesnych krajów Zachodu. To domena młodych, przebojowych Polaków, którym siłę przebicia daje coraz lepsze wykształcenie i bezkompromisowość w dążeniu do obranego celu. Tych młodych Polaków coraz częściej widać na czele firm z dziedziny IT, które znakomicie radzą sobie w międzynarodowej konkurencji.

Polityka Spójności i gigantyczne fundusze, które z tego tytułu wpływają do polskiej gospodarki, nauki a także sfery społecznej, jest kontynuowana w obecnej perspektywie finansowej, która przypada na lata 2014 – 2020. W jej ramach realizowane będą 22 programy operacyjne, w tym 16 (liczba województw) regionalnych programów operacyjnych. UE wyszła bowiem z założenia, że o lokalnych (wojewódzkich) potrzebach, najlepszą wiedzę mają lokalne (wojewódzkie) samorządy i wiedziona tą logiką, przyznała do ich dyspozycji pieniądze na cele, które na swoim terenie uważają one za najistotniejsze do sfinansowania.

W odniesieniu zaś do priorytetów krajowych, to niewątpliwie najwięcej pieniędzy zaabsorbuje kontynuacja i rozwój nowoczesnej infrastruktury transportowej, energetycznej oraz informacyjno-komunikacyjnej, a także tworzenie sprzyjającego innowacjom środowiska biznesowego, zwiększanie aktywności zawodowej, nade wszystko rozwój gospodarki przyjaznej środowisku.

Warto jeszcze podkreślić, że w ramach Polityki Spójności, na którą, jak już pisaliśmy, w latach 2014-2020 Polska otrzyma 72,9 mld euro, 51,2 mld euro „popłynie” do regionów słabiej rozwiniętych. W klasyfikacji unijnej są to regiony, w których PKB na mieszkańca jest niższa niż 75 proc. średniej dla 27 krajów Unii Europejskiej. Według tej klasyfikacji do regionów słabo rozwiniętych należą wszystkie polskie województwa poza mazowieckim. Mazowieckie (a de facto Warszawa) jest jedynym polskim województwem zaliczanym do grona krajów lepiej rozwiniętych, czyli tych, w których PKB na mieszkańca przekracza 90 proc. średniej unijnej.

Brak miejsca nie pozwala na kontynuowanie tematu, czyli kto po Polsce korzysta najbardziej na unijnej pomocy finansowej i które kraje mają największy udział w tym, że ta pomoc jest udzielana. Napiszemy o tym w następnym wydaniu naszej gazety.

Adam Lasocki