„Pomiędzy słowami” czyli dzieło sztuki filmowej o potrzebie tożsamości

str-10-przewodnik-filmowy-pomiedzy-slowami

Film Urszuli Antoniak „Pomiędzy słowami” (2017) to poruszająca historia o poszukiwaniu tożsamości. Bohaterem jest młody adwokat polskiego pochodzenia Michael (w tej roli znakomity Jakub Gierszał), który pracuje w renomowanej berlińskiej kancelarii i codziennie balansuje na granicy między poszukiwaniem siebie a oszukiwaniem siebie. Oczywiście o tożsamości napisano setki słów, ale dla ich zrozumienia trzeba by pisać kolejne setki słów, które dla różnych osób i w różnych językach mogą mieć inne znaczenia. Dlatego wewnętrze zmagania swego bohatera Urszula Antoniak pokazuje poza słowami w oparciu o skrótowe dialogi oraz czarno-białe obrazy Lennerta Hillegego o magnetycznej sile dyskretnie wzmacnianej dźwiękami muzyki przypominającej słynną Gymnopedię Erika Satie.

Film otwiera obraz bez słów. Jasnowłosy bohater stoi na tle klasycystycznej elewacji ze śladami po postrzałach. Nie wiemy kim jest i co to za miejsce, ale tożsamość polskiego widza oparta na wojennej martyrologii podpowiada, że to może być na przykład budynek na Pl. Dąbrowskiego w Warszawie. Jednak, co miałby robić w tym miejscu ten młody mężczyzna o tak wyraźnie „nordyckiej” urodzie? Obraz został przez autorkę świadomie zaszyfrowany chociaż urzeka swoją plastycznością, bo przypomina najlepsze polskie filmy lat 60. – „Nikt nie woła”, a zwłaszcza „Niewinni czarodzieje”. Na ten nieruchomy kadr nakładają się słowa wiersza afrykańskiego poety, którego Michael odwiedza w ośrodku dla emigrantów: „Kraj. w którym naprawdę chciałbym żyć, nazywa się Dzieciństwo. Mam tam dom i ludzi, którzy mnie kochają. Wciąż.”

Rozmowa z afrykańskim poetą za pośrednictwem tłumacza jest kluczowa dla konstrukcji filmu, bo ustanawia układ odniesienia dla aspiracji życiowych Michaela. Cyniczny młody adwokat jeszcze nie rozumie, co mówi do niego czarnoskóry klient: „ Ja nie jestem taki jak ty, ale ty jesteś taki jak ja”.

Michael wydaje się być głęboko wrośnięty w niemiecką kulturę. Ma nienaganny akcent, który stale ćwiczy, modnie się ubiera i nosi drogie zegarki, mieszka w eleganckiej dzielnicy i codziennie zakłada swoją maskę doskonałości będąc gotowy w każdej chwili zdać egzamin ze swojej „niemieckości”. Jego przewodnikiem i doradcą życiowym w Berlinie jest Franz (Christian Lober), który jest rdzennym Niemcem i szefem kancelarii adwokackiej. Im bardziej mężczyźni zbliżają się do siebie, tym bardziej Michael staje się od niego uzależniony emocjonalnie.

Zasadniczą próbą dla nowej niemieckiej tożsamości bohatera staje się wizyta ojca (w roli Stanisława występuje Andrzej Chyra). Weekend spędzony z ojcem narusza sprawne funkcjonowanie życiowe młodego adwokata. „Niemcy akceptują cię?” pyta ojciec. „Nie mogą mnie ignorować” odpowiada syn. „I to Ci wystarczy?” pyta dalej ojciec, a Michael staje się Michałem i odpowiada wymijająco, że „zawsze wolał nową przygodę od starej przyjaźni”. Ojciec rozlicza syna z wyborów, za które sam nie jest odpowiedzialny. „Myślałem, że będziesz muzykiem”, na co Michał się usprawiedliwia, że grał na perkusji dopóki mama jej nie zamknęła do piwnicy. „I to wystarczy żeby przestać grać?” pyta ironicznie ojciec.

Lekcja jaką dostaje bohater filmu Urszuli Antoniak da się streścić w kilku słowach chociaż odbywa się na naszych oczach „poza słowami”. Nasza tożsamość określa nasze wybory, bo bez wiedzy o tym kim jesteśmy nie jesteśmy w stanie świadomie (samodzielnie) decydować o sobie. Michała „rozlicza” nie tylko filmowy ojciec. Zjawiskowa Alina (Justyna Wasilewska) – Polka pracująca w barze, gdzie bywa Michał – mówi do niego, żeby przyszedł „jak będzie wiedział kim chce być”. Szef Michała Franz twierdzi z kolei, że całkowita adaptacja nie jest możliwa i są obszary przeznaczone tylko dla Niemców. Przed Michaelem, który podczas wizyty ojca staje się Michałem, otwiera się w finale filmu pułapka fałszywej tożsamości. Nieme sceny w dzielnicy uchodźców przypominają symboliczny dramat wyobcowania z „Zawodu reporter” Antonioniego.

W wywiadzie dla „Cineuropa” Urszula Antoniak powiedziała, że głównym powodem, dla którego nakręciła swój film było to, że filmy imigracyjne zwykle dotyczą uchodźców przedstawianych jako ofiary a „nigdy nie widziałam filmu, w którym imigrant jest w pełni zintegrowany. Innym ważnym aspektem mojego filmu jest to, że nie dotyczy imigracji zarobkowej, ale imigracji z wyboru. […] Film pokazuje oba krańce spektrum doświadczeń związanych z imigracją: z jednej strony widzimy europejskiego imigranta, białą blondynkę, która łatwo wtapia się w dowolny kraj europejski, a z drugiej strony czarnego mężczyznę, który nie może łatwo wtopić w społeczeństwo i zawsze będzie pokazywać swoją inność”.

„Poza słowami” swoją uwodzicielską siłę zawdzięcza zestawieniu na planie dwóch znakomitych aktorów – Jakuba Gierszała i Andrzej Chyry. Są swoim wzajemnym przeciwieństwem ale chwilami doskonałym dopełnieniem, jak w scenie z kostkami lodu tańczącymi w kieliszku. Były punk i młodzieniec o rysach Davida Bowie’go. Sztuka przetrwania po jednej stronie a sztuka życia po drugiej. Prowadzą ze sobą grę pozorów, która może doprowadzić do ponownego rozstania. Przeglądają się w sobie jak w lustrze

onieśmieleni własnym odbiciem.

„Prawo do migracji jest podstawowym prawem człowieka” – przekonuje Michael swego szefa Frnza. Fizyczne przekraczanie granic jest jednak poważnym wyzwaniem na drodze budowania nowej tożsamości. Tożsamość w związku z kryzysem migracyjnym stała się współcześnie jedną z najczęściej i najpowszechniej przywoływanych wartości. Film „Poza słowami” jest oparty na obserwacja i przeżyciach autorki, która od ponad 30 lat mieszka w Holandii z własnego wyboru.