Pornografia wygrywa w USA

poslowie-pis-chca-zakazac-porno-bo-szkodzi-zdrowiu_article

Nie wiem, jak jest tam dziś, ale kilkadziesiąt lat wcześniej fragment wykopalisk w Pompejach stanowiło „muzeum dla dorosłych”. Eksponowano w nim świetnie zakonserwowanych mieszkańców Pompejów, którym wulkaniczne gazy i popioły odebrały życie w trakcie seksualnego stosunku. Czy było to muzeum pornografii? Chyba nie, bo przecież nie każdy seks jest pornograficzny. W każdym razie ten seksualny fragment pompejańskiej hekatomby z 79 roku naszej ery był niedostępny dla nieletnich. Ale dziś, w dobie internetu i smartfonów także dzieci mają niczym nieskrępowany dostęp do pornografii i to w każdym wydaniu.

W wielu krajach, a przede wszystkim w Ameryce, która uchodzi przecież za jeden z najbardziej purytańskich państw świata, gdzie aż roi się od organizacji stojących na straży moralności, politycy przestali już walczyć z pornografią. Jako przyczyny podaje się właśnie swobodny dostęp do internetu, równie powszechny dostęp do smart fonów, na których wyświetlaczach można oglądać wszystko, co krąży w internetowej przestrzeni. Pornografia zaś jest jednym z tych zjawisk, która wypełnia tę przestrzeń w największej objętości.

Fachowcy obliczyli, że w roku 2017 internetowe strony z treściami pornograficznymi miały więcej odsłon niż Netflix, Amazon i Twitter razem wzięte. Serwis alexa.com podaje, że 5 z 50 najczęściej odwiedzanych witryn internetowych w USA związanych jest „z rozrywką dla dorosłych”, pod którym to eufemizmem skrywa się po prostu pornografia. Tylko jedna z nich, ale największa, czyli Pornhub, notuje 833 wyświetlenia na sekundę, czyli ok. 50 tysięcy na minutę, co daje na dobę ok. 72 mln wejść . To dane szacunkowe, wiadomo natomiast, że w roku 2017 Pornhub zaliczył 28,5 miliarda (!) odsłon, a przecież jest tylko jedną z wielu, co prawda w USA największa, z pornograficznych witryn internetowych. Idąca w miliardy liczba odsłon może się wydawać szokująca, jeśli jednak uprzytomnimy sobie, że seksualizm jest najsilniejszym instynktem człowieka, to aureola szoku znacząco się zmniejsza, o ile nie znika zupełnie. Sceny erotyczne, inni powiedzą – pornograficzne, widnieją na najstarszych wizerunkach naskalnych i naściennych, powstałych nawet tysiące lat temu. Wniosek z tego oczywisty – erotyzm i seks były zawsze w życiu człowieka i abstrahując od formy, seks dawał i nadal daje człowiekowi życie.

W sytuacji gdy miliardy odsłon przekładają się na dziesiątki, setki milionów odwiedzających strony pornograficzne, walka z pornografią jest z góry skazana na porażkę. Przynajmniej w Ameryce, gdzie politycy juz niemal gremialnie przestali wykorzystywać walkę z tym zjawiskiem jako narzędzie o polityczne wybory i wpływy. Na administracyjne zakazy i nakazy też nie ma co liczyć, w czym główną przeszkodę stanowi poprawka do amerykańskiej konstytucji, która zapewnia silną ochronę wolności słowa. Gdy na przykład administracja prezydenta Billa Clintona uchwaliła w 1996 roku ustawę, która formułowała, że dostarczanie nieletnim obscenicznych materiałów podlega kryminalizacji, rok później została ona uchylona przez Sąd Najwyższy.

Dziś w sukurs biznesowi pornograficznemu przychodzą ogromne pieniądze, jakie ta branża zarabia. Branża porno w samych tylko Stanach Zjednoczonych jest wyceniana na ok. 97 miliardów (!) dolarów rocznie. Na tyle wyceniły wpływy branży szacunki telewizji NBC, ale ci którzy śledzą jej dokonania na bieżąco są przeświadczeni, że są one zaniżone i w rzeczywistości zdecydowanie znacznie wyższe. Dowodem za tym przemawiającym może być fakt, że tylko Google i Netlfix zużywają więcej pasma w sieciach informatycznych od MindGeek, która jest korporacją zrzeszającą największych dostarczycieli darmowych treści porno. Ale tak czy owak są to potężne pieniądze, które „potrafią” wszystko. Przekonała się o tym niedawno jedna z deputowanych, Diane Black. Stwierdziła ona otóż, że nieskrępowany dostęp nastolatków do stron pornograficznych i korzystanie z niej jest jedną z przyczyn wzrostu strzelanin w szkołach. Niemal natychmiast zaczęła się kampania ośmieszania jej w Internecie. Była tak zmasowana, że nie sposób uwierzyć, że nie stały za tym firmy czerpiące horrendalne dochody z rozpowszechniania pornografii w internecie. Kampania ośmieszania pani Black była też niezwykle skuteczna, a jej efektem była przegrała pani Black w republikańskich prawyborach na gubernatora stanu Tennessee. Pornograficzne lobby ma pieniądze, a więc i siłę w strzeżeniu swojego interesu.

Rewolucja, która zburzyła mur milczenia w sprawach seksu zaczęła się a USA w 1953 roku, kiedy Hugh Hefner wydrukował i wypuścił na rynek pierwszy numer swojego Playboya z nagą Marylin Monroe na okładce. Rozpoczął tym walkę z amerykańską pocztą, która nie chciała przyjmować przesyłek zawierających obsceniczne treści, Hefner walkę jednak wygrał i niedługo po Playboyu pojawił się na rynku Hustler, przy którym magazyn Hefnera wyglądał niczym magazyn dla grzecznych dzieci. Seksualne tabu zostało jednak przełamane i wiadomo było, że tak czy inaczej, droga od soft porno do hard porno jest coraz krótsza. Władza uznała, że skoro nie da się rozwoju rynku erotyczno-seksualnego powstrzymać, to trzeba go skanalizować. W miastach amerykańskich, zamieszkiwanych przez czcigodnych przecież obywateli, powstawały więc dzielnice „plugawej rozrywki” – kina porno, sklepy z wydawnictwami, filmami i gadżetami seksualnymi, do których cichaczem, acz w coraz większej liczbie kierowali swe kroki czcigodni obywatele. Rynek porno się rozrastał, władza, dopingowana przez strzegące moralności organizacje chrześcijańskie zapowiadała walkę z biznesem porno, ale albo była bezradna, albo tę walkę pozorowała. Skoro władza przegrywała walkę z pornografią już w średniowieczu, to dlaczego miałaby wygrać ją teraz, gdy każdy ma dostęp do technologii umożliwiających kontakt z treściami pornograficznymi po wybrani dwóch-trzech ikonek w smartfonie?

Tym bardziej, że sytuacja polityczna branży pornograficznej sprzyja. George W. Bush zapewniał społeczeństwo, podobnie jak poprzednicy, że rozprawi się z pornografią, ale 11 września dwa samoloty opanowane przez bandytów zniszczyły WTC i walka z pornografią poszła w zapomnienie, bo władza wszystkie siły skupiła na walce z terroryzmem. Rozprzestrzenianie się pornografii w USA nie napotyka już żadnych barier, zaś jej wszechobecność stwarza poważne problemy. Eksperci alarmują, a naukowcy przytaczają coraz to nowe dowody potwierdzające negatywny wpływ na psychikę dzieci i młodzieży, szczególnie w odniesieniu do ludzi z predyspozycjami do przemocy, mizoginii (nienawiść lub silne uprzedzenie wobec kobiet) oraz seksualnego wykorzystywania dzieci.

O uzależnieniu od pornografii i jakie to uzależnienie rodzi skutki pisałem na tych łamach miesiąc temu. Wszystko wskazuje na to, że społecznych, ale i medycznych problemów z nią związanych będzie przybywać, bo wyniki opublikowane przez chrześcijański ośrodek badawczy The Barna Group wskazują, że tylko 21 proc. amerykańskich nastolatków w wieku od 13 do 17 lat nie miało styczności z pornografią. Oglądanie pornografii za „złe” uznało tylko 32 proc, młodzieży w wieku od 13 do 24 lat, za bardziej naganne wskazując objadanie się (48 proc.) i niesegregowanie śmieci (56 proc.).

Ameryka jest dziś wyjątkowa bierna w podejmowania zmian legislacyjnych, które ograniczałyby pornografię. W innych krajach sytuacja jest zdecydowanie mnie tolerancyjna, a działania władz zdecydowanie ostrzejsze. W bardzo liberalnej przecież Islandii rozważa się wprowadzenie szeroko zakrojonego zakazu pornografii, a w Wielkiej Brytanii jeszcze w tym roku ma zacząć obowiązywać prawo wymagające od użytkowników stron dla dorosłych rejestracji i weryfikacji wieku. To wzięte z brzegu przykłady tylko z dwóch krajów.

Gdy w USA klasa polityczna wobec kwestii pornografii i problemów, które ona rodzi, milczy, rodzą się inicjatywy oddolne. Ich głównym celem jest powstrzymanie rozlewającej się fali pornografii na dzieci i młodzież. Na razie jedynym osiągnięciem jest wymuszenie na branży gastronomicznej, szczególnie na takich firmach jak McDonald’s, Subway czy Starbucks, aby instalowały filtry treści na swoich darmowych sieciach wifi.

A w Polsce? Penalizowane jest rozpowszechnianie pornografii dziecięcej, natomiast polskie dzieci, jak większość ich rówieśników na świecie, też jest już wyposażona w smartfony i też ma nieskrepowany dostęp do wszystkich światowych witryn pornograficznych.

Krzysztof Pipała