Prostytucja – najstarszy zawód świata

str-5-prostytucja-najstarszy-zawod-swiata

Mówi się, że prostytucja, to najstarszy zawód świata i pewnie nie bez racji, wszak popęd seksualny jest najsilniejszym instynktem człowieka, seksuolodzy twierdzą wręcz, że kończy się dopiero wraz z jego śmiercią. Ten instynkt jest motorem wszelakich ludzkich działań i to nie tylko osobników płci męskiej. Nie tyko na murach azjatyckich świątyń sprzed tysięcy lat znajdziemy wyrzeźbione „poradniki seksualne”, z których być może czerpali także autorzy „Kamasutry”. Te między innymi rzeźby dowodzą, że seksualność człowieka było już dawno temu sprawą oczywistą i normalną i dopiero przeczące tym naturalnym odruchom rygory religijne skazały ludzi na zachowania w tej kwestii pruderyjne, na zakłamanie i hipokryzję.

Mężczyźni, którzy zdominowali świat i uzurpują sobie prawo także do dyktowania zasad w kwestiach seksualnych milczą wstydliwie na temat prostytuowania się osobników reprezentujących ich płeć, a w słownikach brak określeń na odmiany uprawianej przez nich profesji, których w odniesieniu do kobiet jest multum. „Braminki” to ciekawe i pełne temperamentu już nie dziewczątka, a jeszcze nie w pełni kobiety, które dzieliły się ze swoimi rówieśnikami odkrywaniem tajemnic seksu w miejscach ustronnych, najczęściej, jak ksywka, którą je określano wskazuje, w ustronnych bramach. „Cichodajki” też są żądne seksualnych wrażeń i to nie tylko panienki, także mężatki, acz jedne i drugie skrywające swe żądze pod maską cnotliwości, natomiast „Walickie”, to panie nie mające w tej kwestii żadnych skrupułów i nie kryjące się, że lubią i robią to, co robią. Ale w gronie tych amatorek trudno raczej znaleźć prostytutki, kobiety służące seksem w celach merkantylnych, czyli za pieniądze. W przypadku „braminek”, „cichodajek” i „walickich” w grę wchodzą emocje, w prostytucji nie ma emocji, jest zimna, wyrachowana usługa za pieniądze. Jak powiedziała jedna z pań, która uprawia tę profesję, jedyne co może je kręcić, to kasa.

Ceny jak u…mechanika

Jeden z portali internetowych potrudził się o opracowanie raportu na temat zarobków prostytutek w dzisiejszej Polsce. Dane zebrał z 10 635 ogłoszeń internetowych i przedstawił stawki za godzinę i za noc. Z zaprezentowanych danych wynika, że w porównaniu z innymi usługami, za seks wcale nie płaci się kokosów. Średnia godzinowa stawka opiewa na 183 zł, czyli tyle, ile kosztuje godzina pracy mechanika na przykład w serwisie firmy Auto Centrum w Rzeszowie. Trudno powiedzieć, która usługa jest bardziej satysfakcjonująca klienta… Noc z prostytutką to raptem 732 zł (cały czas mówimy o średniej), co, jeśli już jesteśmy także przy usługach motoryzacyjnych, również nie zwala z nóg. Z pierwszego lepszego serwisu za średniej wagi usługę moto wychodzimy z pokaźniejszym rachunkiem. Różnica tylko w tym, że auto wymaga serwisowania raz na jakiś czas, a dobrego seksu może się zachcieć, pomijając wstrzemięźliwych, co parę godzin. I jeśli ma się taki temperament, to rzeczywiście trzeba być należycie wyposażonym finansowo.

Najwyższe stawki mają prostytutki w Warszawie. Za godzinę żądają 254 zł, a za całą noc średnio 2256 zł, co zapewne jest kwotą zaporową dla kasjera z „Biedronki” i przedstawicieli kilku innych zawodów. Autorzy raportu twierdzą, że w cenie trzyma się także fachowa kadra z Lublina i Białegostoku, ale tylko w kategorii usług ekspresowych, czyli godzinnych (219 i 216 zł). Taryfa całonocna jest od tych miast wyższa w Lesznie i w Łomży (2130 i 2082 zł). Widocznie popyt duży, a podaż mniejsza.

Im dalej od stolicy tym taniej, a najtaniej w Piotrkowie Trybunalskim (129 zł za godzinę). Granicy 150 zł nie przekraczają prostytutki w Olsztynie (141 zł) i Częstochowie (143 zł), cała noc najtańsza jest w Olsztynie i Włocławku (1294 zł) oraz w Chorzowie (1300 zł).
Cały czas mówimy o cenach uśrednionych. Autorzy raportu starali się być wnikliwi i ustalili, że im kobieta młodsza, tym więcej inkasuje. Prostytutki w wieku od 18 do 25 lat zarabiają nawet o 58 proc. więcej niż ich leciwe koleżanki w wieku 56 lat i więcej. Niebagatelną rolę odgrywa też prezencja. Im prostytutka wyższa i szczuplejsza, tym cena za jej usługę idzie w górę i może być nawet o 93 proc. wyższa od średniej.
Ceny powyższe są to ceny uśrednione, trudno powiedzieć, jakie są ceny maksymalne i minimalne. Wszystko zależy od determinacji klienta i jego możliwości finansowych.

15 tysięcy agencji, 150 tysięcy „panienek”

Szacunkowe, a więc mocno rozbieżne, są także dane dotyczące liczby prostytuujących się kobiet. Podawane są liczby od 18 do 20 tys., ale inni znawcy przedmiotu wskazują, że płatne usługi seksualne może oferować nawet 150 – 160 tys. kobiet. Liczba agencji towarzyskich, pod którą to obłudną nazwą funkcjonują zwyczajne burdele, liczona jest na ok. 15 tysięcy. Przyjmując, że w jednej agencji pracuje średnio 10 kobiet otrzymamy liczbę 150 tysięcy. A gdzie panie działające z ukrycia i na własną rękę?

Od początku lat 90. utarło się mówić, że prostytucją w Polsce parają się Ukrainki, Mołdawianki i Bułgarki, ale to pobożno-patriotyczne życzenie, które nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości. Dane statystyczne (co oczywista też nieprecyzyjne) wskazują, że 72 proc. kobiet pracujących w agencjach towarzyskich to Polki, a dopiero w pozostałych 28 procentach mieszczą się przedstawicielki innych nacji, rzeczywiście przede wszystkim zza wschodniej granicy Polski. I aż 60 proc. prostytuujących się kobiet przyznało, że zdecydowało się na sprzedawanie własnego ciała ze względu na trudną sytuacją materialną.

Zawsze dorabiały z przymusu ekonomicznego

Pod tym względem motywacje współczesnych nam kobiet, które uprawiają prostytucję, niczym się nie różnią od wejścia na drogę prostytucji przez kobiety w wieku na przykład XIX. Dr. Dobrochna Kałwa z Instytutu Historii Uniwersytetu Warszawskiego, która bada tę sferę naszego życia społecznego, twierdzi, że w XIX wieku kobiety „dorabiały z przymusu, gdy pensja robotnicy, służącej, szwaczki nie wystarczała na życie. (…) o pójściu na ulicę decydowała cała rodzina, włącznie z mężem kobiety. Jak nie ma co do garnka włożyć, to chwytamy się wszystkich sposobów i awaryjnych rozwiązań, by przetrwać”.

Prostytucja była powszechna, ponieważ, kontynuuje swoją wypowiedź dr Kałwa: „ Było na to powszechne przyzwolenie. Seks można było znaleźć w domu. Służące stanowiły często obiekt napaści seksualnych pana domu, były także źródłem wiedzy o życiu seksualnym dla – może niekoniecznie niewinnych – chłopców. W XIX w. istniał wśród ojców zwyczaj prowadzenia synów do domów publicznych w ramach edukacji przedmałżeńskiej. Prostytucja umożliwiała rozładowanie napięcia seksualnego bez ryzyka, że żona zajdzie w ciążę. Można więc spojrzeć na nią jak na swego rodzaju kontrolę płodności. Warto pamiętać, że do połowy XIX w. lekarze nie wiedzieli, co to jest antyseptyka, więc każdy poród był ryzykiem i mógł się zakończyć śmiercią kobiety”.

Najstarszy burdel w Bochni

Pierwsze wzmianki o prostytucji w Polsce pochodzą z przełomu XIV i XV wieku, przy czym jest bardziej niż oczywiste, że istniała ona wcześniej. Bo w tychże źródłach prostytucja pojawia się już formie zorganizowanej, czyli w postaci domów publicznych. Najstarszy znany historykom dom publiczny w Polsce zlokalizowano w Bochni, a jego funkcjonowanie wiązało się zapewne ze świadczeniem usług seksualnych kupcom, którzy przybywali do tej miejscowości po sól. W XV wieku funkcjonowało już w Polsce dużo burdeli, a opiekę nad nimi sprawował miejscowy… kat. Takie administracyjne podporządkowanie prostytucji przyszło do naszego kraju z Niemiec.

Koniecznie też warto odnotować, że czerpanie zysków z prostytucji nie było w XIX w. postrzegane jako działalność naganna, a tym bardziej przestępcza i podlegająca kryminalizacji. Nic z tych rzeczy! Niejaki Jacek Jezierski, poseł i senator, uważany za pierwszego polskiego ekonomistę z prawdziwego zdarzenia, nadto bliski krewny Franciszka Salezego, w swoim warszawskim pałacu założył dom publiczny i nie widział w tym nic zdrożnego. Podobnego zdania była też marszałkowa wielka koronna Barbara z Duninów Sanguszkowa, która również czerpała profity z założonego przez się burdelu.

Dopiero pruderyjne mieszczaństwo wsparte przez odżegnujących się od uciech cielesnych urzędników Kościoła katolickiego, uczyniło z prostytucji owoc zakazany, podlegający penalizacji. Ale życie ma swoją siłę, instynkt seksualny swoje wymagania i najstarsza profesja świata ma i zawsze będzie miała się dobrze.

Adam Rother