Przychodzi baba do lekarza

lady-bunia

Nie wiem dlaczego, ale każda z moich koleżanek ma swoją wtopę zaliczoną. Takie wtopy, że niektórym do dziś jest wstyd. Najbardziej stresujące bywają wizyty u ginekologa, tam też zaliczamy najwięcej wpadek. Moja koleżanka ostatnio paliła się ze wstydu, na takiej wizycie. Gabinet prywatny, lekarz – kobieta. – Prosze się rozebrać! – wydaje polecenie zza biurka. Koleżanka rozejrzała się dookoła, nie zauważyła parawanu ani kozetki. Wiec skrępowana na maxa, rozebrała się przy biurku, układając odzież na krzesełku. W tym momencie z nad papierów spojrzała pani doktor i z politowaniem dokończyła – w łazience…

Kobiety ginekolog są zazwyczaj bardzo niemiłe. Pamiętam moją wizytę u takiej właśnie pani doktor. Miałam ok 23 lat. Żeby było mi wygodnie podczas badania, ubrałam długą, luźną, rozpinaną sukienkę. Pamiętam jak dziś – podczas badania ona do mnie z tekstem – Pomyśl o przyjemności – i wierci mi paluchami w środku. A mnie spięło w sekundzie. Jakaś stara lesba! Porozpinała mi guziki w sukience, koniecznie chciała zbadać moje piersi. Sukienka opadła na boki, ja leżę na tej „kozie” jak mnie Pan Bóg stworzył, a pani doktor mnie bada i komentuje. Jaka ty młoda, jakie masz piękne piersi. Dziś to by to było molestowanie, a wtedy? Ja czerwona jak burak, wyprułam z gabinetu i nigdy więcej do niej nie wróciłam.

Moja przyjaciółka tak bardzo wstydziła się lekarzy, że w zasadzie do nich nie chodziła. No, niestety w ciąży musiała. Była tak zestresowana, że nie dość, że po badaniu gołą dupą usiadła na krześle przy biurku, to jeszcze wybiegła zapominając zapłacić. Miała biedna takie przygody, że o mało nie umarła ze wstydu. Innym razem doktor kazał jej przejść do pomieszczenia obok na USG, pomyliła drzwi i wyszła naga od pasa w dół na korytarz. Nie muszę dodawać, że poczekalnia była pełna.

Z inną koleżanką poszłyśmy kiedyś do lekarza medycyny pracy. To był starszy pan, my miałyśmy po dwadzieścia lat, doktor dobijał do sześćdziesiątki. Był jedynym w okolicy lekarzem z takimi uprawnieniami. Nikt nas jednak nie uprzedził, że jest lekko zboczony. Tak więc trzymając w ręku wyniki badań, doktor zawsze musiał zbadać, osłuchać, bluzeczkę zdjąć. Kiedy doktor rozpiął koleżance biustonosz ta przerażona, złapała ubranie, torebkę i goła od pasa w dół wybiegła z gabinetu do poczekalni. Poczekalnia była ogromna i pełna, bo sezon grypowy.

Jak człowiek młody to wszędzie mu się każą rozbierać, potem już nie. Pamiętam jak poszłam z córką do lekarza. Jakiś wirus nas dopadł. Córka lat 18-19 może. Koniecznie musiała się do badania do stanika i stringów rozebrać. Doktor bardzo ambitnie sprawdzał jej stan zdrowia. Kiedy przyszła moja kolej bez badania powiedział: – Zażywać to co córka!.

Moj kolega przyszedł do lekarza, a raczej lekarki na wizytę rutynową. Pani doktor bardzo niemiła, zazwyczaj to głowy znad biurka nie podnosi i rzadko bada pacjentów. A kolega z tych, o których się mówi „ciacho”. Pani doktor nie podnosząc wzroku zadaje pytania: – Waga, wiek… Pacjent pyta czy ma się rozebrać w odpowiedzi słyszy: – Nie! Nagle pomiędzy pytaniami pani doktor spojrzała zza komputera. Poprawiła włosy, fartuch, okulary, wyszła zza biurka i mówi: – Prosze się rozebrać. A potem badała i badała, nikt go w życiu tak nie osłuchał. Jaka była milutka, skierowań na badania dostał całe naręcze. – Z wynikami zapraszam na konsultacje. Zawsze jest przyjmowany bez kolejki i zawsze wizyta jest długa.

Przyszła babcia do lekarza. Po krótkim wywiadzie lekarz wydaje polecenie: – Prosze położyć się na plecach, muszę panią zbadać. Poczym podchodząc do kozetki na której siedzi babcia, doktor orientuje się, że ma rozwiązaną sznurówkę w bucie. Schyla się, wiąże i w tym momencie czuje, że babcia gramoli się na niego. Co pani robi? – pyta zaskoczony ⁃ Kładę się na plecach, jak doktor kazał. Pielęgniarka pracująca z doktorem opluła się kawą ze śmiechu.

Ale numeru mojej koleżanki Kaśki nikt nie przebije. Zawsze chodziła w spodniach, zawsze w kieszeniach miliony monet. Jakoś bilon się jej trzymał. Rozbierając spodnie u ginekologa rozsypała niechcący cały swój dobytek. A właściwie te pieniądze wypadły kiedy usiłowała je ładnie poskładać i przykryć nimi zdjęta bieliznę. Nastąpił odruch bezwarunkowy, padła na kolana i zbiera te miliony monet, doktor zażenowany sytuacją – też padł na kolana i zbiera. Na to wchodzi pielęgniarka i widzi pacjentkę z wypięta gołą dupą na kolanach na podłodze, a obok niej doktor. Mina pielęgniarki była bezcenna!

Dwie nastoletnie przyjaciółki wybrały się na pierwsza wizytę do ginekologa. Wyszły z założenia, że we dwie raźniej. Ponieważ miały pierwszych chłopaków i planowały współżycie, chciały się zabezpieczyć. I tak dwie mające czym oddychać blondyny usiadły przed lekarzem i mówią: – Planujemy rozpocząć współżycie, chciałybyśmy się zabezpieczyć. Lekarz spojrzał na nie, uśmiechnął się i mówi: – W związkach jednopłciowych nie ma ryzyka ciąży. Dziewczyny zapłonęły ze wstydu, wypadły jak typowe blondynki.

Jak dla mnie mistrzostwem jest wizyta u lekarza pewnej mojej znajomej. Kiedy rozłożyła nogi lekarz spojrzał w jej krocze i mówi: – Pani Kowalska, teraz poznaje.

Mój kolega lekarz powiedział pacjentce: – Masz fajne i zdrowe cycki, gratuluję. Do dziś mu za to wstyd!

Każdy ma prawo zaliczyć wtopę i pacjent i lekarz.

 

Jolanta Lipińska – lat 46, urodzona w Jarosławiu na Podkarpaciu, od pięciu lat na emigracji, zamieszkała w Nowym Jorku na Brooklynie. W Polsce pośredniczka w obrocie nieruchomościami. W USA sprzątaczka, niania, opiekunka osób starszych.

Jednym słowem Lady Bunia!