Restart kawy Pluton

str-23-kawa-pluton

U starożytnych Greków Pluton był bóstwem utożsamianym z płodnością ziemi, ale jego rodowód wywodził się od Plutosa, a tenże był w greckiej mitologii bogiem bogactwa. Gdy w roku 1882 Tadeusz Tarasiewicz przyjeżdżał z rodziną z Krakowa do Warszawy jego sytuacja materialna była odwrotnie proporcjonalna do przymiotów, które firmował Plutos. W Krakowie Tarasiewicz poniósł bowiem finansową klapę. Prowadził Skład Towarów Żelaznych i Norymberskich wydawało się, że w miejscu idealnym, bo w pobliżu krakowskiego rynku, ale interes szedł coraz gorzej, aż właściciel musiał ogłosić bankructwo. Uznał, że w Warszawie, największym mieście imperialnej Rosji przy jej zachodniej granicy, być może uda mu się odkuć za plajtę, do której został zmuszony w austriackim wtedy Krakowie.

Nie wiadomo czy sarkazm i przekora, czy też wisielcze poczucie humoru skłoniły go do tego, by swoją nową firmę, on bankrut, nazwał imieniem boga będącego synonimem bogactwa. Nazwał ją PLUTON i na pewno nazwa ta nie pochodziła od promieniotwórczego pierwiastka, bo w roku 1882 nikt jeszcze na świecie nie wiedział, że coś takiego w przyrodzie występuje (Maria Skłodowska herbu Dołęga miała wtedy dopiero 15 lat), na pewno też nie pochodziła od ciała niebieskiego o tej nazwie, ponieważ astronom amerykański Clyde Tombaugh odkrył je na niebie dopiero w roku 1930. Pewne więc jest, że nazywając swoją firmę Pluton Tadeusz Tarasiewicz prowokował bogactwo. I je sprowokował.

Zainwestował bowiem w firmę, jakiej na terenie ówczesnego Królestwa Polskiego jeszcze wtedy niebyło. A firma tą była przemysłowa palarnia kawy. Nieistnienie w tych latach na ziemiach polskich palarni kawy może się Czytelnikowi naszej gazety wydawać niemożliwe, wszak pamięta, że umiłowany mąż Marysieńki, Jan III Sobieski po przegonieniu Turków spod Wiednia przejął ich tabory, a w nich od worków kawy aż się przelewało. To prawda, ale należy się pewne wyjaśnienie. Była to kawa surowa. Gdy 199 lat później Tadeusz Tarasiewicz postanowił założyć w Warszawie przemysłową palarnię kawy, Polacy naturalną kawę oczywiście już smakowali, aliści od niemal dwustu lat niewiele się w tej kwestii zmieniło, bo smakosze kupowali kawę surową i palili ją sobie sami w domach, zazwyczaj na patelni. Jasne więc było, że jeśli ktoś zaoferuje im kawę paloną, to oferty nie odrzucą, bo pozostanie im jedynie zemleć ją w młynku, zaparzyć i delektować się jej smakiem oraz aromatem.

Trzeba przyznać, że krakowski bankrut w Warszawie miał fart, intuicję i z jednym oraz drugim trafił w „dziesiątkę”. Kawa firmy Pluton niemal natychmiast miała u klientów wzięcie, ale właściciel nie poprzestał tylko na niej, wprowadził też do obrotu surogaty kawy (np. kawę zbożową), nie gardził handlem herbatą i kakao. Nadmienić trzeba, że zabrał się do interesu z pełnym profesjonalizmem, nie szczędził pieniędzy na reklamę i marketing, a rynek miał ogromny, bo całe carskie imperium, więc jego produkt w kierunku wschodnim docierał do Kijowa, a na zachód do pruskiego Poznania. Rodzina Tarasiewiczów ani raz nie wypuściła tego biznesu z rąk własnych, dbała o jego rozwój i np. w roku 1930 logo firmy Pluton (stylizowany płomyk nad kawowym ziarnem) zaprojektował architekt Jerzy Hryniewiecki, a projekty opakowań na wszystkie produkty wyszły spod ręki znanego karykaturzysty, Eryka Lipińskiego. Firma bez uszczerbku przeszła przez cztery klimaty ustrojowe igospodarcze, bo działała z powodzeniem w czasach carskich, podczas I wojny światowej, II Rzeczpospolitej i podczas II wojny aż w roku 1950 dopadła ją komunistyczna nacjonalizacja.

Przez niemal 70 lat pozostawała w letargu, bowiem nie znikła z Krajowego Rejestru Sądowego, do którego z dawnego rejestru handlowego przeniósł ją Kordian Tarasiewicz, ostatni przedwojenny dyrektor Plutona. Do końca życia był więc formalnie jej prezesem, wyłączając okres przymusowej upadłości z lat 1950-1962. Kordian Tarasiewicz zmarł w wieku 103 lat w roku 2013 i nie przypuszczał, że jego i jego przodków Pluton będzie miał swoje drugie życie. Tym bardziej nie miał na to nadziei, ponieważ jego wnuk, Karol Tarasiewicz-Mrowiński, który mógłby się tym zająć, jest informatykiem i ani myślał się ze swoim zawodem rozstawać. Mówi, że zgłaszali się do niego różni ludzie, którzy chcieli przejąć przedwojenny znak towarowy firmy Pluton, ale z tych rozmów niewiele wyszło, ponieważ on uważał, że firmę Pluton powinni reaktywować ludzie, którzy mają ku temu kompetencje.

Historię firmy Pluton znalazł w starych gazetach, pełnego od starych książek i wydawnictw swojego mieszkania liczący sobie około 30 lat Michał Kmiecik. I tak go ta historia zauroczyła, że postanowił podjąć działania, by reaktywować kawę Pluton. Powiedział o tym koleżance z pracy, która właśnie nosiła się z zamiarem opuszczenia dotychczasowego pracodawcy i we dwójkę, czyli Anna Sobocka i Michał Kmiecik, rozpoczęli realizację tego celu.

Z Karolem Tarasiewiczem-Mrowińskim, który reprezentował udziałowców dawnej firmy Pluton, rozmowy trwały dość długo, ale w roku 2016 została zarejestrowana spółka Pluton Kawa Sp. z o.o. Spadkobiercy dawnego Plutona mają w niej 10 proc. udziałów. Na uruchomienie firmy, rozpoczęcie produkcji oraz dystrybucję Sobocka i Kmiecik wydali kilkaset tysięcy złotych z własnych oszczędności. Utworzenie własnej palarni kawy przerosło ich finansowe możliwości, ponieważ bank nie udzielił firmie kredytu. Postanowili więc korzystać z usług firmy Coffe Zone, która pod Ożarowem Mazowieckim ma palarnię kawy. To firma nieomal rzemieślnicza, ale pali kawę tylko i wyłącznie dla niesieciowych kawiarni i restauracji klasy premium.

Właściciele i szefowie Pluton Kawa postanowili sprzedawać swoją kawę poprzez polskie sieci handlowe, by wizerunek najstarszej polskiej palarni kawy powiązać z polskimi sprzedawcami. No, ale sytuacja się zmienia, bo np. polska sieć Stokrotka ma już litewskiego właściciela, a delikatesy Piotr i Paweł też szukają inwestora. Na razie chcą oprzeć sprzedaż na rynku stołecznym, a w następnej kolejności ruszą w Polskę.

Czy dzisiejszy Pluton pod względem smaku i aromatu jest tożsamy z tym z 1882 roku? Niemal, bo… Tarasiewiczowie sprzedawali kawę, która była mieszanką ziaren z plantacji brazylijskich w regionie Mogiana znajdującym się na pograniczu stanów Sao Paulo i Minas Gerais oraz z regionu Santos. Współczesny Pluton też bazuje na tych mieszankach i dodatkowo na jednej pochodzącej z Indii. Można więc powiedzieć, że mimo upływu lat, Pluton jest ciągle taki sam.

Patryk Musiał