Śmierć zamiast lepszego życia

str-23-smierc-w-kontenerze

Było ich 39. Szukali lepszego życia, znaleźli śmierć. Ich grobem stał się kontener-chłodnia, który w nocy z 22 na 23 października przypłynął statkiem z belgijskiego Zeebrugge do angielskiego portu Purfleet. Kontener odebrał kierowca ciężarówki, który prawdopodobnie przyjechał z Irlandii Północnej. Kierowca zawiózł kontener do oddalonego 30 km na wschód od Londynu parku przemysłowego Waterglade Industrial. Tam, tej samej nocy, otwarto kontener i dokonano makabrycznego odkrycia. W jego wnętrzu znajdowały się ciała 39 osób. 31 mężczyzn i 8 kobiet. Poza jedną, wszystkie ofiary były osobami dorosłymi. Zmarli z braku powietrza. Kontener obwiązany był folią. Początkowo policja oświadczyła, że ofiary są Chińczykami, ale po kilku dniach zweryfikowano tę informację. Okazało się, że wszyscy są Wietnamczykami.

Szokujące odkrycie zbulwersowało opinię publiczną nie tylko w Wielkiej Brytanii. Ale szok publiczności minie. Podobnie jak nic nie pozostało po szoku, jakiego doznała Europa i świat po opublikowaniu zdjęcia kilkuletniego chłopca, który utonął podczas przeprawy z rodzicami przez Morze Śródziemne, a jego ciało morze wyrzuciło na plażę jednej z greckich wysp. Nikt już tego nie pamięta, bo nikt nie chce pamiętać i nie chce wiedzieć, odsuwa to od siebie, a każdego dnia w wodach Morza Śródziemnego tonie przeciętnie 6 osób. Nikt już też nie pamięta, że w czerwcu 2000 roku, w porcie w Dover otwarto kontener ciężarówki, w którym znajdowały się ciała 58 Chińczyków przemycanych do Wielkiej Brytanii. Wtedy dwóm osobom udało się jeszcze uratować życie, w nocy z 22 na 23 października br. już żadnej.

Ci którzy giną, to dzieci, to kobiety i także mężczyźni. Uciekają od wojny krajów Afryki, także z krajów Azji, gdzie potworne przeludnienie spycha ludzi w trudną do opisania nędzę. Ogarnięci rozpaczą, marzeniami o lepszym życiu w bogatej Europie będą nadal uciekać. I nadal będą ginąć. Będą ginąć, ponieważ oddają swoje życie w ręce bezwzględnych przemytników, którzy kuszą tych zdesperowanych ludzi bezproblemowym przewiezieniem do Europy, za co pobierają tysiące dolarów. Dla uciekinierów to ogromny majątek, na który składają się całe rodziny, przeświadczone, że po przybyciu do Europy ich krewny szybko znajdzie pracę i spłaci dług.

Eksperci zajmujący się przemytem ludzi są już pewni, że jest to bardzo lukratywny proceder, którego dochody przebija jedynie handel narkotykami. Zajmujące się nielegalną imigracją agendy Unii Europejskiej odnotowały, że od stycznia br. do 21 października, przybyło do Europu 92 062 imigrantów. Z tej liczby 75 365 osób drogą morską, a 16 697 lądową.

Ciężarówkę, w której kontenerze odkryto zwłoki 39 Wietnamczyków, prowadził pochodzący z Irlandii Północnej 25-letni kierowca, Maurice Robinson. Został zatrzymany. Postawiono mu m.in. 39 zarzutów nieumyślnego spowodowania zabójstwa, zarzut handlu ludźmi, prania brudnych pieniędzy oraz udział w zmowie w celu ułatwiania nielegalnej imigracji. Błyskawiczne działania brytyjskiej policji doprowadziły do zatrzymania kilku innych osób, które wiąże się ze śmiercią 39 Wietnamczyków. W Warrington w hrabstwie Cheshire w zachodniej Anglii w areszcie znaleźli się kobieta i mężczyzna w wieku 38 lat oraz 48-letni mężczyzna z Irlandii Północnej. Kolejną osobę poszukiwaną w tej sprawie, też pochodzącą z Irlandii Płn., zatrzymała irlandzka policja w Dublinie. Swoje dochodzenie prowadzą także władze Wietnamu, gdzie również zatrzymano dwie osoby, które wiąże się zarówno z tą sprawą, jak też z udziałem w organizowaniu masowego przemytu ludzi.

Ciężarówka, w której kontenerze znaleziono ciała 39 Wietnamczyków, miała bułgarskie tablice rejestracyjne. Władze Bułgarii szybko oświadczyły, że samochód z takimi tablicami rejestracyjnymi przebywał na terytorium ich kraju dwa lata temu i natychmiast po zarejestrowaniu opuścił jego granice. Ale ten bułgarski ślad jest symptomatyczny. Analitycy zajmujący się nielegalną imigracją od lat wiedzą, że właśnie Bułgaria jest jednym z głównym węzłów, przez który przechodzi przemyt migrantów. I leży na szlaku, który przemycanych ludzi prowadzi szczególnie do Wielkiej Brytanii. W Bułgarii gromadzą się migranci, którym udało się tam dotrzeć z Grecji lub Turcji i bułgarscy przemytnicy organizują ich transport w głąb europejskiego kontynentu, przy czym większość przybyłych pragnie znaleźć się na Wyspach Brytyjskich. Ale węzeł bułgarski nie jest jedyny.

Nadal nie zmieniły główne szlaki przerzutu migrantów do Europy. W latach 2016-2017 największa ich liczba przybywała długą i niebezpieczną trasą morską z Libii i Tunezji na Maltę, przede wszystkim jednak do Włoch. Inwazję przeżyła najbardziej wysunięta na południe włoska wyspa Lampedusa oraz południowa Sycylia. I to właśnie u wybrzeży Lampedusy doszło do największej dotychczas tragedii z udziałem imigrantów. W 2013 na jej wodach poszła na dno przeciążona łódź płynąca z Libii, w wyniku czego utonęło 360 uchodźców z Erytrei, Somalii i Ghany. Napływ nielegalnych imigrantów do Italii doprowadził do zmian politycznych w tym kraju. Na fali sprzeciwu wobec braku pomocy ze strony innych krajów UE, w tym Polski, rządy przejęli prawicowi populiści. Dziś szlak ten nie jest już tak obciążony, ale od początku bieżącego roku do września, udało się go przebyć 12 tysiącom uciekinierów z krajów Afryki.

Drugi szlak morski prowadzi z Maroka do Hiszpanii. Podczas 9 miesięcy mijającego roku do portów na wybrzeżu Andaluzji przybyło 17 tys. osób. Przede wszystkim z Mali, Gwinei, Wybrzeża Kości Słoniowej, ale także z Afryki Wschodniej, głównie z Etiopii i Erytrei. Ci z Afryki Wschodniej musieli wcześniej pokonać tysiące kilometrów dzielące ich od wybrzeży Morza Śródziemnego.

Najbardziej obciążony jest jednak szlak wschodni, na którym punkt docelowy stanowi Grecja. Nie jest to jednak ostateczny cel ich migracji. Grecja jest przez nich traktowana jako miejsce postoju, w którym trzeba odpocząć i przygotować się do dalszej wędrówki, bo ostatecznym celem są Niemcy, Wielka Brytania oraz Szwecja i inne kraje skandynawskie. Międzynarodowa Organizacja do spraw Migracji podała, że do końca września br. szlakiem greckim przybyło ok. 40 tys. imigrantów z Syrii, Pakistanu, Afganistanu, ale także z Afryki.

Grecja jest krajem strefy Shengen, czyli takim, którego granice przyjezdni z innych krajów Unii Europejskiej też znajdujących się w tej strefie, mogą przekraczać bez paszportów, jedynie z dowodem tożsamości. Ale Grecja jest otoczona krajami, które tego statusu nie mają. To Bułgaria, Macedonia Północna i Albania. Kierunek migracji przybyszów biegnie na północ. Imigranci przedostają się więc do Bułgarii lub morzem do Chorwacji i tam właśnie wpadają w sieci zarzucone przez przemytników. Specjaliści z Europolu twierdzą, i mają na to dowody, że nacją, której mieszkańcy są najbardziej zaangażowani w organizowanie przemytu ludzi do krajów Europy Zachodniej, to właśnie Bułgarzy.

Działają w tym kraju duże organizacje zatrudniające, nielegalnie oczywiście, werbowników, kierowców, pośredników, także „strategów” opracowujących trasy przerzutu. Według Europolu Bułgarzy zdecydowanie wyprzedzają w tym fachu Węgrów i Irakijczyków. O Polsce i Polakach w raporcie tej organizacji niemal się nie mówi, bo też na granicy polsko-ukraińskiej bardzo rzadko odkrywa się przemyt ludzi, co oczywiście nie znaczy, że go nie ma. Od czasu do czasu próby jej przekroczenia są podejmowane, ale też z reguły są nieudane. Wschodnia granica Polski jest bowiem wschodnią granicą Unii Europejskiej i od momentu wejścia kraju do strefy Shengen polskie służby graniczne zostały wyposażone w najnowocześniejszy sprzęt, który pozwala na bardzo skuteczne jej chronienie. Poza wymienionymi trzema głównymi szlakami przerzutu nielegalnych imigrantów do Europy funkcjonują jeszcze inne, ale zdecydowanie mniej obciążone, jak na przykład bezpośredni przerzut ludzi z Turcji przez Rosję od razu do Norwegii i Finlandii.

Zorganizowane siatki europejskich przemytników bardzo często wykorzystują do przerzutu migrantów te same kanały co do przemytu narkotyków i, co w tej sytuacji oczywiste, współdziałają z organizacjami mafijnymi krajów, z których migranci wyjeżdżają oraz z krajów tranzytu. Bułgarscy przemytnicy byli na przykład aresztowani w Grecji, Włoszech i Austrii.

Ten przemyt i związane z nim ryzyko bardzo się opłaca. Jak twierdzi ONZ nielegalna migracja jest po narkotykach najbardziej dochodową działalnością dla przestępców na całym świecie.

Po zwiększonym nadzorze na trasach przerzutowych przez kanał La Manche, cena przeprawy wzrosła z 2 do 5 tys. euro. Przeprawiając za jednym razem 20 osób mafia inkasuje 100 tys. euro. Na drugim krańcu Europy, w Rumunii, działająca we współpracy z Francuzami policja odkryła w kilku domach 500 tys. euro, które prawdopodobnie stanowiły jedynie część zysku z przemytu ponad 300 Kurdów i Irańczyków do Wielkiej Brytanii. Tylko w tym jednym przemytniczym przedsięwzięciu pracowało dla mafii ok. 60 kierowców.

Być może śledztwo prowadzone w sprawie 39 Wietnamczyków znalezionych w kontenerze w nocy z 22 na 23 października pozwoli ustalić, ile tysięcy euro zapłacili oni za swą śmierć. Ale to niczego nie zmieni.

Andrzej Barczyński