Śmiertelny rajd przez północ Kanady zakończony tragicznie

str-11-schmegelsky-mc-leod

Amerykanka Chyanna Noelle Deese miała 24 lata i uwielbiała podróże. Lucas Robertson Fowler był od niej o rok młodszy, a jego pasją też były podróże. I ona, i on chcieli poznać jak najwięcej świata. Nie znali się, ale w 2017 roku wpadli na siebie w jednym z hoteli w Chorwacji. Był tok 2017. Od tego czasu podróżowali razem. – Życie naszego syna upływało na podróżach – mówił w telewizji ojciec Lucasa, Stephen Fowler. – Pewnego razu poznał piękną, młodą dziewczynę. Tworzyli wspaniałą podróżniczą parę i zakochali się w sobie. Latem postanowili zwiedzić kanadyjską prowincję British Columbia, a następnie przejechać na Alaskę. Podróżowali niebieskim vanem. Nie dojechali.

xxx

Bryer Schmegelsky miał 18 lat, Kam McLeod był od niego o rok starszy. Mieszkali w Port Alberni na wyspie Vancouver. Postanowili, że latem tego roku pojadą kamperem na północ, do Jukonu i tam poszukają sobie pracy.

xxx

13 lipca kamery monitoringu na stacji benzynowej przy autostradzie prowadzącej na północ, w stronę parku przyrodniczego koło miejscowości Liard Hot Springs Lodge, utrwaliły młodego człowieka obejmującego stojącą przy dystrybutorze młodą kobietę i następnie tankującego niebieskiego vana. Dzień później podróżni widzieli stojącego na poboczu autostrady prowadzącej w kierunku północnym niebieskiego vana, przy którym krzątał się młody człowiek i jego partnerka. Przejezdni widzieli, że coś się stało z samochodem i oferowali pomoc, ale młodzi ludzie dziękowali, zapewniając, że dadzą sobie radę. 15 lipca, mniej więcej 20 kilometrów przed Liard Hot Spring Lodge, zauważono stojącego na poboczu niebieskiego vana. Ci, którzy się zainteresowali, dlaczego na pustkowiu stoi samochód, przy którym nie widać ludzi, znaleźli obok niego dwa młode ciała. Kobiety i mężczyzny. To były zwłoki Chyanny Noelle Deese i Lucasa Robertsona Fowlera. Policyjni lekarze stwierdzili, że zostali zamordowani w nocy z 14 na 15 lipca.

xxx

19 lipca niedaleko miejscowości Dease Lake, leżącej ok. 1740 kilometrów na północ od Vancouver, znaleziono spalony kamper, którym podróżowali Bryer Schmegelsky i Kam McLeod z Port Alberni, a dwa kilometry dalej ciało starszego mężczyzny. Nawet pobieżne oględziny pozwalały stwierdzić, że został zamordowany. Policja dość szybko zidentyfikowała zwłoki. Zabitym okazał się liczący w chwili zabójstwa 64 lata botanik z uniwersytetu w Vancouver. Policja doszła do wniosku, że spalony kamper nastolatków może wskazywać, że z nimi też mogło się stać coś złego. Ogłoszono ich poszukiwania.

xxx

Hipoteza o zaginięciu nastolatków zaczęła jednak nasuwać wątpliwości. Dokładna analiza wydarzeń, które do tej pory nastąpiły, nakazała policji zmienić pierwotne założenia. Wszystko bowiem wskazywało na to, że to ci dwaj nastolatkowie wpisują się w sprawę trzech morderstw dokonanych przy autostradzie. Co prawda jeden ze świadków widział, jak młody Australijczyk rozmawiał przy naprawianym przez siebie samochodzie z mężczyzną w czapce, o wyraźnie kaukaskich rysach (rozesłano nawet jego rysopis), ale uznano, że trudno go połączyć z zabójstwami oddalonymi od siebie o około 464 km. Za bardziej prawdopodobne przyjęto, że powiązani są z nim Schmegelsky i McLeod. Zarządzono ich poszukiwania.

xxx

Kanada to nie jest Polska, w której przekątna między południowo-wschodnim a północno-zachodnim krańcem kraju liczy ledwie tysiąc kilometrów. Z Port Alberni, gdzie mieszkają nastolatkowie, do miejsca, w którym znaleziono ich spalony kamper, jest 1746 km. To tyle co z polskiego Przemyśla przy granicy z Ukrainą, do Oslo – stolicy Norwegii. Następne miejsce, w którym widziano potencjalnych młodych zabójców, to Meadow Lake w Saskatchewan, 1713 kilometrów na północny-wschód od miejsca znalezienia ciał Chyanny i Lucasa. Bryer i Kam przemieszczali się stosunkowo szybko, bo dwa dni później widziano ich już w okolicach miejscowości Gillam w Manitobie, leżącej 1297 km na północny-wschód od Meadow Lake.

xxx

Policja zarządziła poszukiwania. Prowadzone były one na wielką skalę, z użyciem helikopterów, dronów, psów tropiących i tysięcy policjantów. Obejmował ogromny obszar kilku kanadyjskich prowincji. Według policji były one największe w historii Kanady I jak to się często zdarza, przez brak komunikacji i wymiany informacji, poszukiwani przedostawali się przez sito kontroli. Tak też się stało z Bryerem i Kamem.

Kanadyjskie media ujawniły, że w przedostatnim tygodniu lipca nastolatkowie zostali zatrzymani przez strażników plemiennych około 150 kilometrów na wschód od miejscowości Gillam. – Dwóch poszukiwanych przejechało przez punkt kontroli, więc nasi funkcjonariusze wyruszyli za nimi i zatrzymali do rutynowej kontroli – mówił kanadyjskiej telewizji jeden ze strażników. – Podczas przeszukania samochodu oraz badania kierowcy na obecność alkoholu we krwi, nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości. W samochodzie nie znaleziono broni, natomiast były tam przedmioty do campingu oraz mapy. Nastolatkom pozwolono zatem odjechać. W momencie ich zatrzymania strażnicy plemienni nie mieli pojęcia, że są oni poszukiwani z związku z zabójstwem trzech osób.

***

Niestety, wygląda na to, że motywy zabójstwa trzech przypadkowych osób pozostaną na zawsze tajemnicą, bowiem po trzech tygodniach poszukiwań zwłoki dwóch nastolatków znaleziono nieopodal rzeki Nelson. Do przełomu w śledztwie doszło w piątek 2 sierpnia, gdy niedaleko miejscowości Gillam w prowincji Manitoba policjanci odkryli na brzegu uszkodzoną łódź oraz przedmioty osobiste należące do podejrzanych.  Ciała młodych mężczyzn znajdowały się ok. 8 kilometrów od spalonego samochodu, którym podróżowali. 

Krzysztof Propolski