Sprzątaczka

byc-kobieta

OPOWIEŚCI LADY BUNII. Zawód jak każdy inny, praca, która pozwala zarobić na utrzymanie. Pamiętam kiedy byłam dzieckiem sprzątaczka wydawała się być kimś gorszym. Dzieci w szkole wstydziły się przyznać, że ich mama jest sprzątaczką, były bowiem narażone na poniżenie ze strony rówiesników. Były z założenia gorsze od reszty rówieśników. Mnie rodzice zawsze uczyli szcunku do wszystkich ludzi i zawodów. Zawsze kłaniałam się pani sprzątającej naszą klatkę schodową i zawsze dałam jej ciepłą wodę. Na parafii gosposia ważniejsza od księdza. Nic nie dzieje się bez przyczyny, ksiądz jest świadomy wiedzy gosposi. W Polsce posiadanie sprzątaczki w domu jest wyznacznikiem statusu społecznego, w niekórych kręgach zwyczajnie trzeba ją mieć. W Ameryce to raczej normalne zjawisko, bardziej konieczność niż kaprys. Amerykanki zwyczajnie nie potrafią sprzątać. Na całym jednak świecie, bez względu na szerokość geograficzną, status społeczny czy zasobność portfela jest jedno co łączy wszystkich klientów – to co widzi i wie o swoich chlebodawcach sprzątaczka! Gwarantuję, że służby ABW czy CBS nie zawsze wiedzą tyle. Nie wynika to wcale z wścibskiego charakteru, a zwyczajnie z wykonywanej pracy. Nie da się sprzątać z zamkniętymi oczami, nie da się być głuchą. Wpuszczając nas do swojego domu miejcie świadomość, że czy chcecie czy nie wpuszczacie nas do swojego życia, do stref najbardziej intymnych. Nie ma tajemnic przed sprzątaczką. Tak więc pamiętaj – szczęśliwa sprzątaczka to szcześliwy Ty. Traktuj ją dobrze w przeciwnym razie całe miasteczko może wiedzieć, że zostawiasz brudne gacie koło łóżka. Mieszkając w małej miejscowości chyba najgorsze co może się przytrafić to uchylenie rąbka tajemnicy. Że znany adwokat, ten mały, chudy w okularach jak denka od butelki, tak ta sierota. W sypialni lubi ostrą zabawę, o czym świadczy wiecznie porozrzucana kolekcja erotycznych gadżetów. Mój Boże, ileż to razy wytarłam kurz z wibratora nie mając pojecia, że to wibrator. Takie tu maja cuda, u nas „Wacek” to „Wacek”, a tu… no można się pomylić. Chcąc nie chcąc, widzę różne rzeczy. Począwszy od wyciągów kont bankowych, rozliczeń podatkowych, budżetów filmowych z wysokiej półki, światowe hity – takie papiery było mi dane przekładać zanim jeszcze o filmie pisały gazety. Wiem na co kto choruje, co bierze, jakie stosuje używki, jakie ma nałogi. Amerykanie nagminnie jedzą antydepresanty, vit D3, viagrę i hormony wzmagające płodność. I na potęgę jarają zioło. Najfajniejsza to była babcia lat 70 plus, która lubiła przypalić. Znam problemy i lęki swoich klientów. Jeden np. nigdy nie wyrzucał opakowań po lekach z obawy, że ktoś znajdzie i doniesie do pracodawcy, na co on się leczy. Szaleństwo i psychoza. Całe wory fiolek walające się w sypialni na podłodze. Nie dało się chłopu wytłumaczyć. W końcu wymyśliłam, żeby zdrapywał naklejkę z nazwiskiem i nazwą leku i wyrzucał, pomogło. Ciąża? Nie ukryje się przed sprzątaczką, jeżeli jest planowana to wcześniej pojawiają się odpowiednio zastrzyki hormonalne, testy owulacyjne i viagra, potem test ciążowy. No przecież wyrzucam śmieci… Wiem ile i co piją, kto ma problem z alkoholem. Zdarzało się zastać klientkę w takim stanie, że sprawdzałam czy jeszcze oddycha ? A ona zwyczajnie zdążyła się upić z samego rana. Pan domu miał romantyczny wieczór z kochanką kiedy żona była na wakacjach z dziećmi… To też wiem, bo zmieniam pościel, a ta nagle pachnie obcymi perfumami. Znam wasze zapachy, smrody, zwyczaje. Co robię w takiej sytuacji? Udaję, że nic nie widzę, a sprzątam tak dokładnie żeby żona nic nie znalazła. To, że on ma kochankę wiem od dawna, przecież piorę jego koszule. Na tych z delegacji kilkakrotnie pojawiły się ślady szminki. Jestem jak ksiądz, udaję, że nie widzę nie słyszę. Wiem doskonale jakie macie relacje z rodziną, kogo ze znajomych lubicie, kogo obgadujecie. Zapominacie często o tym, że jestem w waszym domu, chodzę sprzątam, staram się być niewidzialna, nie przeszkadzać, ale wszystko słyszę i widzę czy chcę czy nie. Wiem nawet kiedy macie seks i dokładnie w którym miejscu w łóżku. Na początku mnie to zawstydzało, teraz już mnie nie rusza, nie zwracam uwagi. Najbardziej dyskretni są geje. To moja ulubiona grupa klientów. Wspaniali ludzie, wysoka kultura osobista, wielkie serca i bardzo czyści. Pracować dla nich to sama przyjemność. Najgorsza grupa dla mnie to lesbijki, ale te dzielą się na dwie grupy. Ta która jest „facetem” w związku jest świetna, miła i sympatyczna, ta która jest kobietą jest upierdliwa niczym przysłowiowy bąk w d…. Nie daj Boże żeby „mąż” cię lubił to już masz przewalone podwójnie. Zawsze znajdzie coś co jest zrobione nie tak. Mistrzyni upierdliwości potrafi po dwóch latach naszej dobrej pracy stwierdzić nagle, że podłogi są źle myte! Nie pomaga żadne tłumaczenie, więc myję według jej recepty i co? Też źle! Wtedy mówię, żeby sama sobie te podłogi myła, bo zapewne zrobi to lepiej i więcej się nie widzimy. One są najgorszą grupą klientów pod względem bałaganu i niedyskrecji, ich zabawki erotyczne wypadają zewsząd. Niektóre wzbudzają zdziwienie i zainteresowanie. Co to jest? Czy do przyrząd do masażu czy wibrator? Jeśli mają ukryte kamery, to pewnie mają niezła komedię patrząc na moją reakcję kiedy znajduję taką niespodziankę na swojej drodze. Chcąc nie chcą wiemy dużo za dużo i wcale nie musimy w tym celu nic szukać. Wystarczy, że ścieramy kurze. Mało jest takich osób które mają wszystko pochowane. Więc chcąc nie chcąc pewne rzeczy rzucają się w oczy. Wiem ile razy dziennie czy tygodniowo kąpią się moi klienci, ile razy zmieniają bieliznę w tygodniu. Hitem tego lata na Manhattanie jest spray na meską sprawność, za jedyne 2500 dolarów za malutką buteleczkę. Moja znajoma systematycznie rozpakowuje przesyłki swojego szefa i w końcu się zainteresowała co to takiego, że taka mała buteleczka, a taka wysoka cena. Ja się śmieję: – spryskaj sobie cycki zobaczymy czy będą sterczące? Znany biznesmen z nartą w gaciach! To byłaby sensacja w mediach. Zwłaszcza dziś kiedy zdjecie to można niemalże butem zrobić, nasi klienci są narażeni na kompromitacje, więc lepiej dobrze traktować sprzątaczkę. Bo w jej rękawach są same asy. A zemsta za złe traktowanie sprzątaczki też się ciągle zdarza. Moja koleżanka pracująca bardzo ciężko u dużej rodziny w wielkim domu gdzie tak naprawdę było pracy dla dwóch osób, a ona była jedna, nagminnie nie prała ręczników tylko suszyła w suszarce i układała w szafie jako czyste. Ja bywałam „proszona” o pranie biustonoszy i rajstop w rękach. Sorry to dla mnie obrzydliwe, więc tylko je moczyłam. Im bardziej wredna osoba, u której się pracuje tym więcej przypadków robienia na złość. Jak każe szorować fugi w łazience czy toaletę szczoteczką do zębów to najlepiej do tego nadaje się jej własna podobno. Świetnie szoruje się łazienki szczotką do kibla…W ramach uznania można również umyć jedną szmatką łazienkę, a potem kuchnię. Na takie atrakcje trzeba sobie dobrze zasłużyć, ale zdarzają się. Traktuj dobrze swoją sprzątaczkę, bo jej zemsta może być mało przyjemna, a wręcz obrzydliwa. Płać jej uczciwie, a ona będzie uczciwie pracowała.