Tercet Kaczyńskiego jak koń Kaliguli

str-1-tercet

W poniedziałek 4 listopada, tuż po weekendzie związanym z świętem zmarłych, nadzorca PiS, Jarosław Kaczyński, nakazał opublikować nazwiska trojga swoich kandydatów do Trybunału Konstytucyjnego. Dwoje z nich, Krystyna Pawłowicz i Stanisław Piotrowicz, to czynni politycy PiS, którzy podczas minionych 4 lat zasłynęli w Sejmie z deptania w Polsce prawa i praworządności, a także z bezprzykładnych ataków na Unię Europejską. Wrzaskliwe oświadczenie Pawłowicz, że flaga Unii Europejskiej i sama Unia, to szmata, przeszło już do niechlubnej historii polskiego parlamentaryzmu. Było i nadal pozostaje dowodem rzeczywistego stosunku Kaczyńskiego i jego giermków do zjednoczonej, demokratycznej Europy.

Piotrowicz zaś, niegdyś gorliwy realizator polityki prokuratury w stanie wojenny w Krośnie na Podkarpaciu, teraz jeszcze bardziej gorliwy wyznawca i aparatczyk Kaczyńskiego. Jest żywym dowodem selektywnego traktowania komunistycznej przeszłości ludzi przez samego Kaczyńskiego. Jeśli człowiek z taką przeszłością jest posłuszny w wykonywaniu bez najmniejszego wahania rozkazów prezesa, jego przeszłość jest usprawiedliwiona bez względu na to, jaka ona była.

Jak to się robi powiedział w radiowym wywiadzie Antoni Macierewicz, pytany o stosowność wskazania na Piotrowicza jako kandydata do Trybunału Konstytucyjnego. Macierewicz to ten człowiek, który od 9 lat wykonuje cyniczny taniec na grobach ofiar katastrofy smoleńskiej i dewastator polskiej armii. Zasadność kandydatury Piotrowicza objaśnił następująco: Przeszłość jest ważna, ale też ważne jest, jak się ją interpretuje i jakie wyciąga wnioski dla dzisiejszego działania. Piotrowicz ma znaczące zasługi w walce z postkomunizmem i trzeba to docenić. Nie twierdzę, żeby zapomnieć o przeszłości, ale chciałbym, żebyśmy doceniali poświęcenie i walkę, którą prowadził później”.

Bardzo ciekawa jest trzecia kandydatura. To Elżbieta Chojna-Duch, doktor habilitowany prawa. Zasłynęła tym, że przed komisją śledczą do spraw VAT złożyła zeznania obciążające Jacka Rostowskiego, jej byłego szefa, ministra finansów w rządzie PO-PSL. Jak się szybko okazało, były to zeznania fałszywe, zaś dokumenty, które miały obciążać Rostowskiego, jakoby tworzył on pole dla działalności VAT-owskich przestępców, były jej autorstwa, bo sama się pod nimi podpisywała. Na podstawie jej zeznań PiSowski przewodniczący owej komisji, niejaki Marcin Horała, głosił wszem i wobec, że rząd PO-PSL świadomie działał na rzecz okradania Polski przez VATowskie mafie z wpływów z tego podatku. I złożył zawiadomienie do prokuratury na ministra Rostowskiego oraz jego następcę, Mateusza Szczurka. Podłość tego zawiadomienia tkwiła w tym, że to właśnie minister Mateusz Szczurek opracował przepisy walki z mafiami VAT, w oparciu o które działały po przejęciu władzy służby fiskalne PiS.

Pytany o opinię na temat kandydatury Chojny-Duch, Marek Belka (był szefem Rady Polityki Pieniężnej, w której Chojna-Duch zasiadała) odpowiedział jednym zdaniem: Myślałem, że członkostwo w RPP będzie jej ostatnią funkcja publiczną. Profesor Andrzej Rzepliński, ostatni prezes demokratycznego Trybunału Konstytucyjnego, na to samo pytanie odpowiedział następująco: Myślę, ze Kaczyński rechotał, gdy wpadł na pomysł wystawienia jej kandydatury. W ten sposób pokazywał też, że nie ma dla niego żadnej granicy w podpalaniu instytucji, które czyniły z Polski państwo demokratyczne. Przypomniał też, że prezydent Duda od 3 lat nie odbiera ślubowania od trzech sędziów wybranych do Trybunału Konstytucyjnego z wszystkimi wymogami prawa, czym codziennie od 3 lat łamie konstytucję.

Wskazany przez Kaczyńskiego tercet kandydatów do Trybunału Konstytucyjnego jest oczywistym szyderstwem, wręcz kpiną z instytucji, której istotą jest stanie na straży praworządności, która jest fundamentem każdego ustroju demokratycznego. Tą nominacją Kaczyński oświadcza, chowając się oczywiście za plecy swoich rzeczników, że nie ma krzty szacunku dla państwa prawa, a więc dla demokracji. Oświadcza też bez żadnych zahamowań, że przewaga 5 głosów w Sejmie pozwala mu robić co chce i że w niszczeniu polskiej demokracji jest bezkarny i nietykalny jako człowiek. Wolno mu popełnić każdy szwindel, czego dowodem jest jego historia z budową dwóch wieżowców w centrum Warszawy i niezapłacenie przedsiębiorcy za wykonane prace. Ale to szerszy temat. Niezwykle ważne jest natomiast, jak na kandydatów wysuniętych przez Kaczyńskiego zareagowali luminarze polskiego prawa, w tym m.in. byli prezesi Trybunału Konstytucyjnego i Trybunału Stanu.

Nestor polskich prawników, profesor Adam Strzembosz, były prezes Trybunału Stanu, skomentował nominacje Kaczyńskiego w dwóch zdaniach: „Pan Piotrowicz w Trybunale Konstytucyjnym! Po tym, co on wyrabiał w Sejmie jest to obraza dla Trybunału. To bardzo głębokie upokorzenie Trybunału Konstytucyjnego”

Profesor Andrzej Zoll, były prezes Trybunału Konstytucyjnego: „Zostałem zaskoczony tą informacją, bo myślałem, że także partia rządząca ma jakąś granicę, której nie będzie przekraczać. A tu mamy do czynienia z przekroczeniem granicy zupełnie zasadniczej dla ustroju państwa i dla pewnych zasad, które w demokratycznym państwie prawa nie będą przekroczone. Mamy do czynienia z propozycją dla osób, które z punktu funkcjonowania Sejmu przedstawiły się jak najgorzej. Dotyczy to zarówno pani poseł Pawłowicz, jak i pana posła Piotrowicza. To były osoby, które bardzo negatywnie zapisały się w działaniach Sejmu. Jarosław Kaczyński powinien przypomnieć sobie, jak działał jego brat jako prezydent. To nie była osoba, która była dla mnie jakimś wzorem, ale była to osoba, której dobro Polski leżało bardzo wyraźnie na pierwszym miejscu. W tym wypadku to nie dobro Polski decyduje, tylko dobro partii, a przede wszystkim decyduje chyba zamiar zdyskwalifikowania do końca instytucji Trybunału Konstytucyjnego. Sędzią Trybunału Konstytucyjnego, zgodnie z konstytucją, musi być osoba o nienagannej etyce i osoba, która ma wyjątkowo wysokie kompetencje co do wiedzy prawniczej. Jeżeli chodzi o kwestię etyki, to nie mam podstaw do oceny tej etyki. Natomiast mam podstawę jedną – oni żadnym swoim zachowaniem nie wykazali, że ich etyka jest wysoka. Można podać wiele przykładów na to nieetyczne zachowanie. Jeżeli chodzi o wiedzę prawniczą, to nie dają oni żadnych podstaw, żeby można było zakładać, że to będzie wiedza wysoka i że sami indywidualnie będą dawali dowody tej wysokiej wiedzy”.

Profesor Andrzej Rzepliński, poprzedni prezes Trybunału Konstytucyjnego:

Mamy do czynienia z ordynarnym zamachem na konstytucję. Równie dobrze partia PiS może uchwalić, a na pewno będzie próbować wprowadzić poprawkę, że Prawo i Sprawiedliwość jest partią wiodącą do dobrobytu w Polsce. Mieliśmy partię PZPR i wtedy też było wpisane do konstytucji, że PZPR jest przewodnią siłą narodu w drodze do budowy socjalizmu. Wskazanie tych kandydatów do TK domyka konstytucyjny zamach stanu, który PiS przeprowadzał przez całą kadencję tego parlamentu. Co jeszcze można zrobić gorszego niż dawać takich ludzi na miejsce tych prawników, którzy odchodzą? Jak dalej możemy ośmieszać się wobec siebie samych, już nie mówię o Europie? To jest kolejny potężny i być może śmiertelny cios zadany zasadzie konstytucyjnej demokracji i zasadzie rządów prawa. Idziemy prostą drogą w kierunku państwa mafijnego, zarządzanego przez nie wiadomo kogo. Proponuję, aby posłowie demokratyczni, ustępujący z izby poselskiej i posłowie demokratyczni nowej izby poselskiej zebrali się już teraz, w tym tygodniu i postanowili o wprowadzeniu do porządku obrad Sejmu projekt ustawy o tym, że sędziów konstytucyjnych wybiera dwie trzecie składu każdej izby, czyli i Sejmu i Senatu, a nie jedynie bezwzględna większością w Sejmie.

Niemal 2 tysiące lat temu cesarz rzymski Kaligula miał mianować swojego konia Incitatusa senatorem. Tak podaje legenda, więc nie wiadomo do końca, czy to była prawda. Ale Kaligula był szaleńcem i w jego przypadku wszystko było możliwe. Jeśli więc rzeczywiście uczynił swego konia senatorem, to poniżył senat Rzymu i dał do zrozumienia, że może zrobić wszystko nie licząc się z czyimkolwiek zdaniem.

To samo zrobił teraz Kaczyński w odniesieniu do Trybunału Konstytucyjnego. Ale zrobił tym gestem coś znacznie więcej. Jedno z polskich mediów napisało, że Kaczyński pokazał środkowy palec Polakom i Polsce. A to już nie jest tylko zwykłe, prostackie chamstwo.

Krzysztof Pipała