Turystyka sterylizacyjna

str-22

Konstytucyjny zapis oznajmiający, że każdy Polak ma prawo do bezpłatnego leczenia, od dawna jest już martwy, czego dowodem są wyrastające jak grzyby po deszczu prywatne przychodnie zdrowia, szpitale i kliniki. No bo jeśli mający 70 wiosen na karku Polak dowiaduje się, że w ramach bezpłatnej usługi medycznej zostanie mu wstawiony na przykład staw biodrowy, ale dopiero za 20 lat, to co ma robić? Spienięża co tylko ma jakąkolwiek wartość i puka do prywatnego szpitala, gdzie witają go z otwartymi rękami, bo przecież otwarcie rąk nic nie kosztuje, a pacjent zostawi w kasie kilkanaście jeśli nie kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Narodowy Fundusz Zdrowia tłumaczy się, że nie może sfinansować takich lub innych zabiegów u wszystkich Polaków, ponieważ nie ma wystarczających środków, czyli pieniędzy. W państwie, które ze wszystkich mediów i ambon głosi o swojej trosce o obywatela brzmi to cokolwiek cynicznie, jeśli się zestawi wydatki na służbę zdrowia z milionami, które dostaje Radio Maryja oraz różnego rodzaju katolickie oraz narodowe fundacje i organizacje, których celem wcale nie jest troska o standard życia Polaków, jedynie interes własny i władza.

W tej sytuacji przedsiębiorczy rodacy zwietrzyli biznes i zaczęli wozić Polaków na zabiegi za granicę. Pisaliśmy już na tych łamach o „turystyce” aborcyjnej na Słowację, do Niemiec, Holandii, a także o świetnie organizowanych wyjazdach na operacje zaćmy na Słowację, do Czech i także do Niemiec. Tamtejsze kliniki też wyczuły interes, mają swoje strony internetowe w języku polskim, personel zna kilkanaście potrzebnych słów i zwrotów po polsku, a całkowity komfort jest wtedy, gdy zagraniczne kliniki zatrudniają polskich lekarzy albo (jak jest na przykład na Słowacji) są to kliniki założone przez polskich przedsiębiorców lub lekarzy. Wszyscy, którzy przyjmują polskich pacjentów w swoich zagranicznych klinikach występują do NFZ o zwrot kosztów zabiegów i narzekająca w kraju na brak pieniędzy instytucja musi je zrefundować. To jedna z korzyści wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, która rząd PiS tak nachalnie Polakom obrzydza. Refundacja nie obejmuje oczywiście aborcji i sterylizacji. Aborcja jest bowiem w Polsce niedopuszczalne (z wyjątkiem trzech skrajnych przypadków) a sterylizacja w ogóle.

W kraju nad Wisłą, w którym po dojściu PiS do władzy świeckość państwa jest wartością czysto teoretyczną, a dowody powiązania i zbratania się władzy z Kościołem kat. są widoczne na każdym kroku, władza ulega terrorowi duchownych każdego szczebla, co szczególnie odbija się na zdrowiu kobiet. Kobieta nie ma w Polsce prawa decydować czy po zajściu w ciąże chce czy nie chce mieć dziecka. Przymus rodzenia nakłada na nią antyaborcyjna ustawa uchwalona pod presją katolickich bigotów i hipokrytów w sutannach (warto obejrzeć film „Kler” Wojciecha Smarzowskiego). Polka nie ma też prawa decydować o uwolnieniu się od strachu przed niechcianą ciążą, a najlepszym sposobem na to jest sterylizacja, czyli podwiązanie jajowodów.

Metoda radykalna, ale tak jak wielu mężczyzn ma prawo nie chcieć dzieci, takie samo prawo mają też kobiety. Zarówno te, które nie mają matczynego instynktu, jak i te, które po urodzeniu potomka/ów nie mają już na to więcej ochoty, a niektóre ani sił, ani zdrowia. Ale w kraju prokreacyjnych terrorystów (nie tylko w sutannach) w sukurs przychodzi im pochodzące jeszcze z czasów II Rzeczpospolitej prawo. Legalne przeprowadzenie sterylizacji jest niemożliwe, ponieważ pozbawienie osoby płodności jest traktowane jako ciężki uszczerbek na zdrowiu, a czyn taki zagrożony jest karą do 10 lat więzienia. Jeśliby więc jakaś nieświadoma tego paragrafu w Kodeksie karnym kobieta zapukała do odpowiedniego gabinetu publicznej służby zdrowia w Polsce, to wyszłaby stamtąd z kwitkiem. Ale co raz więcej kobiet w Polsce jest świadomych, że istnieje takie narzędzie jak Internet i chętnie z niego korzysta. Za jego pośrednictwem można się dowiedzieć wszystkiego, o czym nie chcą mówić polscy lekarze oraz nieustająco niewstający z kolan przed pasterzami w sutannach przedstawiciele polskiej PiS władzy.

Statystyki ujawniają, że to właśnie za pośrednictwem internetu 57 proc. młodych kobiet szuka informacji o antykoncepcji (mniej więcej tyle samo, co u ginekologa), 38 proc. wchodzi na dotyczące tych kwestii fora internetowe, a 40 proc. rozmawia na ten temat ze swoimi koleżankami. Tam także znajdują pełnię informacji na temat sterylizacji.

Zabieg sterylizacji wykonuje się u kobiet w ogólnym znieczuleniu, dokonując dwóch niewielkich nacięć. Pierwsze służy do wprowadzenia do jamy otrzewnej dwutlenku węgla, który unosi powłoki brzuszne, drugie do wprowadzenia narzędzia potrzebnego do dokonania zabiegu. Sterylizacja polega na zamknięciu światła jajowodu, dzięki czemu zamyka się dostęp do zapłodnienia. Najpopularniejsze są trzy metody sterylizacji. Światło jajowodu zamyka się albo zakładając klips, który przerywa ciągłość jajowodu, albo krążek zaciskający jajowód, trzecią zaś metodą jest zniszczenie fragmentu jajowodu poprzez zastosowanie elektrokoagulacji. Druga i trzecia metoda nieodwracalnie uniemożliwiają kobiecie zajście w ciążę. W przypadku pierwszej możliwa jest odwracalność i ponowne zajście w ciąże, aczkolwiek, jak obserwuję lekarze, nie zawsze do tego dochodzi.

Polki, które nie odczuwają potrzeby posiadania dzieci i te które uznały, że liczba posiadanego potomstwa już im wystarczy, mają możliwość dokonania sterylizacji tylko za granicą. I znów z pomocą przychodzą prywatne kliniki w Niemczech, Holandii, Wielkiej Brytanii i tam gdzie najbliżej od Polski szanuje się prawo kobiet do decydowania o własnym życiu i zdrowiu, czyli w Czechach i na Słowacji. Jedną z miejscowości, do której mają bardzo blisko Polki z północno-zachodniej części kraju, jest 20-tysięczna zaledwie miejscowość Prenzlau w Niemczech. Leży około 60 km na zachód od Szczecina, ale jak mówią Polki, które zdecydowały się na przeprowadzeniu zabiegu właśnie tam, to zupełnie inny świat. Wysoka kultura osobista personelu, szacunek dla pacjentek i pełne zrozumienie oraz poszanowanie dla ich decyzji, no i absolutna dyskrecja. Na dodatek pacjentki przyjmuje i przeprowadza zbiegi polski lekarz. I ten lekarz mówi, że tygodniowo ma co najmniej dwie pacjentki na podwiązanie jajowodów, natomiast tych, które przyjechały tam na usuniecie ciąży, nie liczy, ale twierdzi, że jest ich dużo.

Ceny zabiegu nie są małe, ale też nie można powiedzieć, by były zbyt wygórowane. W klinikach niemieckich oscylują od 650 do 800 euro, na Słowacji i w Czechach wynoszą około 550 euro. I wszystko wskazuje na to, że biznes sterylizacyjny związany z polskimi kobietami będzie się w zagranicznych klinikach rozwiał. I to tak długo, jak długo Polska i Polacy będą mieli założony prawicowo-katolicki kaganiec. Bo, jak mówią kobiety, które poddały się sterylizacji, zyskuje na tym między innymi życie rodzinne, a przede wszystkim seks. Znika bowiem stres związany z przypadkowym zajściem w ciąże i wszystkimi tego konsekwencjami w kraju takim, jak Polska.

Piotr Skawiński