Ubecki mord na rotmistrzu Pileckim

str-1-rotmistrz-witold-pilecki

Wieczorem, między godziną 21 a 21.30 dwaj cywilni i dwaj umundurowani funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego weszli do gabinetu Alojzego Grabickiego, zastępcy naczelnika więzienia mokotowskiego w Warszawie. Rozkazali mu doprowadzić do oddzielnie stojącego budynku za X pawilonem, jednego z więźniów. Więźnia prowadzono pod ręce, mimo że prosił, aby go puścili, bo chce iść sam. Za czterema funkcjonariuszami UB do budynku wszedł st. sierżant Piotr Śmietański. Był katem. Chwilę później z budynku dobiegło echo jednego strzału. Kat zabił więźnia strzałem w tył głowy. Stało się to 25 maja 1948 roku. Kilkanaście dni temu minęła okrągła, 70. rocznica zamordowania człowieka niezwykłej odwagi i wielkiego patrioty. Zamordowanym był rotmistrz Witold Pilecki.

W chwili śmierci miał 47 lat i bogatą przeszłość wojskową . Urodził się w 1901 r. w Ołońcu w Karelii na północy Rosji, gdzie jego ojciec po studiach w Instytucie Leśnym w Petersburgu, otrzymał pracę. Rodzina pochodziła jednak z Nowogródczyzyny, a w Rosji znalazła się w wyniku represji po Powstaniu Styczniowym. Mając niespełna 18 lat młody Pilecki walczył w okolicach Wilna z bolszewikami, potem wrócił na studia, ale w roku 1920, gdy bolszewicka nawała przekroczyła granice Rzeczpospolitej, znów stanął w jej obronie. Po zakończeniu walk wrócił do cywila. Zajął się rodzinnym majątkiem w okolicach Wilna, ale działał w organizacjach paramilitarnych, przeszedł też specjalistyczne przeszkolenie wojskowe. We wrześniu 1939 r. znów włożył mundur, walczył pod Piotrkowem Trybunalskim, wycofywał się ze swoim oddziałem ku granicy południowo-wschodniej kraju, ale gdy 17 września bolszewicka armia zaatakowała Polskę od wschodu, żołnierze otrzymali rozkaz złożenia broni. Wielu z nich postanowiło przejść do Rumunii, skąd trafili do polskiego wojska we Francji, a później w Wlk. Brytanii. Witold Pilecki zdecydował się pozostać w kraju i z okupantem walczyć w szeregach konspiracji. I właśnie jako żołnierz podziemia zapisał wyjątkową kartę w dziejach II wojny światowej. Dał się dobrowolnie zamknąć w obozie koncentracyjnym, by przekazywać światu meldunki o okrucieństwach jakich się tam dopuszczano.

Do dziś historycy nie mają pewności, w jaki sposób Pilecki znalazł się w Auschwitz i czy był to jego pomysł, czy też kogoś z dowództwa Tajnej Armii Polskiej, do której wtedy należał. Podczas przesłuchania w UB, które było bardzo brutalne, twierdził, że był to pomysł jednego z wyższych rangą oficerów TAP. Historycy uważają jednak, że nie jest to informacja wiarygodna, ponieważ podczas przesłuchania Pilecki postępował zgodnie z regułami konspiracji , starał się więc nie podawać nazwisk i zacierać tropy. Wcześniej w raportach pisał, że dostał się do Auschwitz dając się zabrać z domu szwagierki, który Niemcy przeszukiwali. Szkopuł w tym, że skąd mógł wiedzieć, że będą przeszukiwać akurat ten dom i to konkretnego dnia.

W Auschwitz Pilecki znalazł się we wrześniu 1940 roku. Intrygujące jest pytanie, czy wiedział, na co się decyduje i co go w obozie czeka. Dr Piotr Setkiewicz – kierownik Centrum Badan Muzeum Auschwitz-Birkenau, odpowiada na to pytanie następująco:

Nie do końca, bo we wrześniu 1940 r. informacje o obozie były szczątkowe. Ale musiał sobie zdawać sprawę, że to obóz koncentracyjny, do Warszawy docierały już stamtąd wieści o ofiarach. Jednak wiele osób wyobraża sobie, że Auschwitz, kiedy dotarł tam Pilecki, było już obozem, który znamy z późniejszych relacji – z wielką liczba zabitych, komorami gazowymi, krematoriami itd. Stąd czasem opinie, że Pilecki musiał być szalony, decydując się na niemal samobójczy krok. Jednak obóz był wtedy w fazie organizacji. Więźniów było nieco ponad 3 tys., stało jedynie 20 bloków, obóz otaczał drut kolczasty, ale wciąż panował w nim chaos. Były ciężka praca, bicie i głód, ale śmiertelność jeszcze stosunkowo nieduża. Dopiero po kilku miesiącach, gdy więźniowie zaczęli pracować w komandach zewnętrznych, pod gołym niebem, w deszczu, w śniegu – to się zmieniło. W listopadzie 1940 r. umierało dziennie już po 60-80 osób, dlatego zainstalowano w krematorium drugi piec, bo jeden nie nadążał. Niemniej Berlin jeszcze nie wiedział, czym ma się stać Auschwitz w przyszłości, nie było pomysłu na to miejsce.

Rotmistrz Pilecki zorganizował w ówczesnym Auschwitz, które nie było jeszcze fabryką śmierci milionów Żydów, ruch oporu. Jego zadaniem było nawiązywanie kontaktów ze światem zewnętrznym i przekazywanie informacji. Z raportów wynika, że Pilecki i jego ludzie musieli mieć dostęp do informatorów w biurze obozowym i w wydziale politycznym obozu, ponieważ przekazywali informacje dotyczące liczby przywożonych więźniów, nadawanych im numerów, liczby zmarłych i tego, co się w obozie działo. Zadaniem kierownictwa obozowego ruchu oporu było też pomaganie i ratowanie przed śmiercią ludzi dla organizacji cennych. Najlepszym sposobem ratowania czyjegoś życia, było zorganizowanie mu ucieczki, ale, jak mówi dr Piotr Setkiewicz:

Pilecki zawsze miał dylemat, czy wspierać ucieczki. Jeśli już się decydował, to zwykle dlatego, żeby uciekinier przekazał informacje na zewnątrz. Obozowy ruch oporu organizował wtedy żywność, pieniądze, cywilne ubranie i miejsce, gdzie uciekinier mógł się ukryć i dojść do siebie. (…) Najbardziej spektakularna ucieczka w dziejach obozu została zorganizowana w czerwcu 1942 r. Czterej więźniowie wyjechali z Auschwitz z meldunkiem obozowego ruchu oporu przebrani za esesmanów wykradzionym samochodem należącym do kolumny transportowej obozu. (…) Sam Pilecki tak zorganizował swoją ucieczkę w kwietniu 1943 r., żeby nikt nie poniósł kary. Pracował wtedy w piekarni, w miniaturowym trzyosobowym komandzie i uciekli wszyscy.

Na pytanie, co było powodem ucieczki rotmistrza, dr Setkiewicz odpowiada następująco: Myślał tak: skoro stworzyłem ruch oporu i meldowałem KG AK, że w Auschwitz dzieją się straszne rzeczy, że Niemcy mordują ogromne transporty Żydów, że to zbrodnia na skalę niespotykaną w dziejach, a polskie podziemie nie reaguje, to może po prostu nie wie, co się tu dzieje. Więc ucieknę i im wszystko opowiem, wtedy na pewno podejmą jakieś kroki. To myślenie dziś wydaje się naiwne, ale w warunkach obozu, zagrożenia życia i ogromnego napięcia psychicznego było zrozumiałe. Ucieczka była w jakiejś mierze efektem rozczarowania, ale też podyktowana chęcią poinformowania przełożonych o sytuacji w Auschwitz.

Po ucieczce z Auschwitz Witold Pilecki nadal działał w konspiracji, walczył w Powstaniu Warszawskim, a po jego upadku trafił do niemieckiej niewoli. Po wyzwoleniu z obozu i rozmowie z gen. Władysławem Andersem zdecydował się wrócić do Polski, by prowadzić działalność wywiadowczą. Z obozu w Murnau został wyzwolony 29 kwietnia 1945 r., a już 8 grudnia wrócił do kraju. Bardzo szybko zorientowano się, jakie niebezpieczeństwo grozi mu ze strony komunistów, postanowiono odwołać go z Polski, ale nie zgodził się, bo nie chciał ponownie rozstawać się z rodziną. I, jak się okazało, była to decyzja tragiczna w skutkach.

PS W 1990 r. Sąd Najwyższy unieważnił wyrok skazujący Witolda Pileckiego. 16 lat później rotmistrz został pośmiertnie odznaczony Orderem Orła Białego, a w 2013 roku awansowany do stopnia pułkownika. Jednak jego szczątków do dziś nie udało się zidentyfikować. 

Andrzej Fliss